Archive for Marzec, 2010

Astro: Porady Internetowe   no comments

Posted at 1:14 am in Wrozby

Współczesność otwiera przed nami nowe możliwości. Internet i telefon są źródłem informacji i sposobem przekazywania wiadomości. Czy w sprawach tak subtelnych jak doradztwo osobiste, pomoc psychologiczna, współczesność stworzyła nowy skuteczny wymiar kontaktu? Czy w tak istotnych sprawach, gdy niezastąpiona jest pomoc drugiej osoby, kontakt on-line zdaje egzamin? /Piotr Horn

Konieczność czy wybór ?

Polska to nie Australia, gdzie odległość przekreśla możliwość kontaktu osobistego z nauczycielem i dzieci zmuszone są uczyć się przez radiotelefon. Jednak w naszym kraju odległość może być skuteczną przeszkodą. Podróż z najdalszego zakątka Polski do jej centrum może zająć większą część dnia. Niska jakość polskich dróg, pozostawiająca sobie wiele do życzenia komunikacja kolejowa i koszta nie sprzyjają przemieszczaniu się. Unikamy więc podróży jeśli to możliwe. Istotne są również koszta podróży. Nawet jednorazowy wyjazd z Wrocławia do Warszawy, nocleg, posiłki, mogą pochłonąć znaczne kwoty. Z pewnością przekroczą one koszt spotkania z tarocistą. Dla wielu kontakt internetowy jest jedyną możliwością uzyskania pomocy.

Kontakt on – line

Rozmowa jest wymianą informacji. Kontakt on–line jest sposobem przekazywanie informacji. Brak jednak kontaktu osobistego. Komunikacja werbalna to 7% przekazu jaki do nas dociera, pozostałe to mimika twarzy, ton głosu ale również kontekst w jakim prowadzimy rozmowę i procesy podświadome (kojarzenie). Czy w owych 7% można zawrzeć istotne informacje, które mogą pomóc drugiemu człowiekowi i w czym?

W przypadku rozmowy tekstowej całość przekazu to tekst pisany. Nie jest to zwyczajna rozmowa, ale błyskawiczna korespondencja. W tym wypadku owe 7% stanowi całość przekazu. Szybkość z jaką docierają do nas komunikaty zwrotne pomaga upewnić się czy jesteśmy rozumiani. Nie możemy więc rozmowy przez komunikator typu Gadu–Gadu rozpatrywać jako zwykłą rozmowę i tym sposobem mierzyć jej jakość.

Korespondencja obywa się w czasie. Przerwy w korespondencji (czas między pytaniem, a odpowiedzią) stwarza przestrzeń, którą wypełniają emocje pytającego. W ten sposób „powierzając swoje sprawy drugiej osobie” możemy zdystansować się do problemu, przed tym, jak otrzymamy odpowiedź. Ta swoista rytualność i porządek pozwala zdystansować się do informacji i w określonym stopniu uwolnić emocje.

Brak osobistego kontaktu kompensuje fakt, że zapis rozmowy pozostaje w archiwum komunikatora tym samym możemy wrócić do trudny analitycznych treści, które trudno przyswoić gdy na życiowe sprawy patrzymy przez pryzmat emocji.

Rozmowa głosowa Skype

Rozmowa głosowa prowadzona przez Internet niczym nie różni się od rozmowy telefonicznej. Ważnym szczegółem jest to, że jest bezpłatna. W przypadku długich tarotowych seansów to bardzo ważny element. Ciągle zastanawianie się, ile będzie kosztowała następna minuta nie sprzyja koncentracji uwagi, która jest niezbędna podczas seansu. Nie zawsze jednak ilość słów przekłada się jakość, stąd wiele osób wybiera kontakt pisany z możliwością zajrzenia do archiwum komunikatora. Ostatecznie jednak wybór zależy od tego czy jesteśmy wzrokowcami, czy słuchowcami, w więc jak najlepiej zapamiętujemy informacje.

Wróżba przez SMS – y

Wymiana SMS jest również formą komunikacji. Jest to kanał zdecydowanie węższy zarówno z powodu objętości – pojemności wysyłanych treści jak również z powodu kosztów. Niestety muszę przyznać, że serwisy internetowe do perfekcji doprowadziły sposób oczekiwania na kolejny płatny sms od klienta i z trudem powstrzymuje się od zamieszczenia treści przykładowej rozmowy. Mimo wszystko wydaje się, że i ten sposób komunikacji może przynieść rozstrzygnięcie w ważnych sprawach, szczególnie w tych, w których nie ważne co zrobimy, ale istotne jest to abyśmy dokonali wyboru, zdecydowali się na krok do przodu wychodząc z paraliżującej stagnacji.

Problem losowania kart

Technika pracy z tarotem w której istotne jest losowanie kart przez pytającego to tylko jedna ze spekulacyjnych sposobów pracy i wyjaśnienie zasad działania tarota. Osobom zainteresowanym kulisami pracy z tarotem poświęcam artykuł „Kulisy Tarota”. W przypadku pracy online pytający podaje liczby z ustalonego przez tarocistę zakresu. Na podstawie podanych liczb karty losowane są z przygotowanej wcześniej talii.

Standardy i Etyka.

Kontakt on – line sprawia trudność w nawiązaniu kontraktu. Zanim pytający opowiem czego potrzebuje mija znaczący czas pracy. Ja osobiście rozwiązałem ten problem przygotowując scenariusze seansów. Pytający wybierając program wie, jakie pytanie (dziedziny życia) zostaną poruszone. W ten sposób od początku do końca wie za co płaci. Rozwiązuje to również problem pracy na czas gdyż istotna jest realizacja scenariusza i wynikających z niej odpowiedzi. Rozwiązuje to również obawę przez przerwaniem seansu z powodów technicznych. Ze scenariusza wynika co zostało zrobione, a do czego trzeba wrócić.

Łączenia kanałów

Praktykuje się również kontakt łączony. Tarotowe analizy dające dużo do myślenia i obszerne w treść rodzą obawę przed umknięciem najważniejszych informacji. Najczęściej wybierana formowa tekstowa zawsze może być podparta rozmową głosową. Ambicją tarocisty jest być rozumianym i interesie prowadzącego jest aby pytający był zadowolony.


Piotr Horn – tarocista, nauczyciel tarota, muzykoterapeuta, założył i prowadzi Akademię Tarota oraz Centrum Tarota . Prowadzi seanse indywidualne i online, specjalizuje się w Biznes Tarocie, Tarocie Karmicznym, Osobistym oraz Analizie Związków.»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1483542,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 31st, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , , , , ,

Astro: Tarot, a sprawy sądowe –dział spadku   2 comments

Posted at 1:14 am in Wrozby

Czy wygram proces, w którym staram się o odszkodowanie? Jak przebiegnie mój rozwód?  Co z opieka nad dzieckiem? Czy sprawa spadkowa przyniesie oczekiwane korzyści? Czy droga sądowa rozwiąże moje problemy/Piotr Horn

Sprawy spadkowe

Seans z tarotem nie może sprowadzać się do jednego pytania. Wiemy, już, że kształtujemy naszą przyszłość przeważnie w większym stopniu niż nam się wydaje. Nie możemy oprzeć się na odpowiedzi tarocisty i przestać działać. Co więc robić? Jak postępować w sytuacjach  w których zupełnie nie wiemy co możemy, ile możemy i jak to się skończy?

Mieszkam z rodziną męża. Mamy małe dziecko. Nie widzę najmniejszych szans na mieszkanie przy obecnych zarobkach. W rodzinie toczy się proces o dział spadku po ojcu. Czy jest szansa na uczciwy podział, ile mogę zyskać, czy warto angażować się w proces? Co mogę zrobić? Brat i siostra zachowują się jakbym była obcą osobą. Oni są już życiowo ustawieni ja natomiast nie. Czy uzyskam cokolwiek w tym procesie ?

Pytania o zysk w sprawach spadkowych jest dość proste dla tarocisty choć precyzyjnej odpowiedzi nie można się spodziewać. Tak jak w biznes tarocie tak i w tym wypadku włączamy do pracy Arkana Mała. Wystarczy wylosować z pośród 10 denraów i 10 pałek po jednej karcie aby określić potencjalne korzyści.

W tym wypadku Denary odpowiedzą na pytanie o wielkość korzyści finansowych jakie przyniesie rozstrzygnięcie procesu, natomiast Buławy (pałki) odpowiedzą o zyskach materialnych. Denary znaczeniowo oznaczają pieniądze, akcje, obligacje, papiery wartościowe, złoto – wszystko to co związane jest z materią o wymiernej wartości nieużytkowej. Natomiast Buławy to materialne wartości użytkowe, dom, samochód, meble, grunty itp.

Przy tak prostej technice nie uzyskamy innej niż uśrednionej odpowiedzi i nie potrzebujmy tu szczegółowej znajomości kart arkan małych.

Karty 1 -3 – małe pieniądze

Karty 4 – 6 – średnie pieniądze

Karty  7 – 10 – duże pieniądze

Pojęcie małych, średnich, dużych pieniędzy jest względne. Musimy więc ustalić punkt odniesienie może być nim wielość (część) masy spadkowej lub gdy nie mamy o Niej pojęcia nasze osobiste pojęcie tych wielkości.

Np.: w odpowiedzi o udział w spadku wylosowano:  2 Deneraów – 7 Buław

Interpretacja będzie następująca:

Na skutek działu spadku z masy spadkowej otrzymamy niewielkie pieniądze natomiast przypadnie nam spora część majątku stałego. 

Jeśli wylosujemy karty w pozycji normalnej i odwrócone interpretacja zmieni się:

Np.: losujemy: 3 buław w pozycji odwrócone i 6 denarów w pozycji odwróconej.

Interpretacja będzie następująca:

Aby otrzymać interesująca nas część masy spadkowej stałej będziemy musieli poświęcić część finansów lub odwrotnie aby otrzymać interesujące nas średnie pieniądze będziemy musieli poświęcić część masy spadkowej.

ZOBACZ:

  • Poradź się: , , ,

Odpowiedzi te są bardzo ogólne i mogą wydawać się niewystarczające. Tarocista jednak nie jest i nie musi być jasnowidzem aby odpowiadać co konkretnie przypadnie nam w udziale. Jeśli chcemy zapytać czy na skutek działu spadku otrzymamy zabytkowy zegar lub komodę z II pierwszej połowy XIX wieku musimy precyzyjnie sformułować pytanie. Tak podchodząc do sprawy warto jest prześledzić częściowy proces działu dotyczący wymienionych przez nas wartości.  W tym celu warto połączyć talie arkan wielkich z przeciwnym znaczeniowo kolorem do rodzaju spadku:

Gdy jesteśmy zainteresowaniu samymi pieniędzmi ( denary) do tali arkan wielkich dokładamy ( buławy). Proponuje wylosować 5 kart. ( z 32)

Stosunek kart w pozycji normalnej i odwrócone ( podobnie jak w pytanie  tak – nie – nie wiem) da nam odpowiedz czy z przyjętymi strategiami otrzymamy interesującą nas część masy spadkowej. Jeśli pojawi się większość kart normalny odpowiedz jest TAK, jeśli odwróconych – uzyskujemy odpowiedz – NIE, jeśli stosunek kart jest 2/3 lub 3/2 odpowiedz jest NIEWIEM, co oznacza pośrednie rozwiązanie lub brak odpowiedzi w chwili obecnej czyli przyszłość tak nie jest jeszcze ostatecznie ukształtowana.

Gdy w rozkładzie w którym większość kart jest w pozycji normalne i np.: która z buław odwrócona dowiemy się, że możemy otrzymać na skutek działu spadku interesująca nas kwotę pieniędzy lecz kosztem stałej masy spadkowej. Jeśli wynik rozkładu jest nie zadawalający. Większość kart w pozycji odwróconej sprawnie odczytując karty możemy zastanowić się co zrobić aby zmienić przyszłość tak aby stanęło na naszym.

Np.: Czy na skutek działy spadku otrzymam kwotę 30 tysięcy złotych. ( co stanowi oczekiwanie średnich pieniędzy w pojmowaniu pytającego lub z zapowiedzi wylosowanych kart 1 z 10 denarów )

Wylosowane karty:

Umiarkowanie – N; Koło Fortuny – O; Sprawiedliwość – O; 3 Buław – N; Słońce – O;

Odpowiedz ogólna jest: Nie wiem – raczej nie.

Co przemawia za:

- część masy spadkowej stałem jaka przypadnie w dziale jest wartością która można spieniężyć

- pojawi się możliwość dialogu ze stronami, a tym samym zostanie osiągnięty kompromis na skutek czego można zbliżyć się do oczekiwanej kwoty lub uzyskać ją w całości.

- nie zostaną wykorzystane wszystkie zewnętrzne możliwości sprawiedliwego działu co może być spowodowane samym procesem sądowym, którego koszt pochłonie część spadku lub zła ocena wartości zaprzepaści szanse na zyskowny dział spadku np.: poprzez wspólna sprzedaż.

- na skutek działań z przyjętą strategią proces odbędzie się bez konfliktów jednak nie zacieśni więzi rodzinnych i z pewnością nie odbędzie się w przyjaznej atmosferze, co jest typowe dla wszelkich spraw o podział gdzie często wiele osób jest zaangażowana uczuciowo np.: w podział tzw. ojcowizny. 

Opisaną technikę możemy rozwinąć przez praktykę. Nie ma możliwości przyjrzenia się wszystkim typowym przypadkom. Ważne, jest rozpoznanie intencji pytającego i mobilizacja aby sprecyzował pytanie, a więc określił czego oczekuje. W tym wypadku rozpoczynając seans od pytania o zyski docieramy takiego punktu w którym musimy się zastanowić nad strategią podczas procesu. Sąd często pyta, kto jest czym zainteresowany jak również jaka jest nasza sytuacja materialna. Rozpatrywanie prawdopodobnego rozwoju przyszłych wypadków to również konfrontacja z naszym systemem wartości i oczekiwaniami. Nam się może wydawać, że jeśli jesteśmy najubożsi z rodzeństwa to dom powinien przypaść nam w udziale, wtedy jednak sąd obciąży nas spłatami pozostałej części spadkobierców. Stąd potrzeba dokładnego zbadania czy stosując prawo sąd może rozstrzygnąć tak aby postanowienie było wykonalne. Zdarza się, że sprawy przeciągają się w nieskończoność gdyż trudno jest znaleźć realne rozwiązanie działy. Wtedy majątek niszczeje i traci na wartości, a emocjonalne napięcia stają się zarzewiem konfliktów w rodzinie. Sprecyzowanie swoich oczekiwań jest bardzo trudne, koszty biegłych wyceniających wartość masy spadkowej muszą być pokryte przez strony. Warto więc poświęci uwagę problemowi – raz a dobrze. Sprawdzając realności i praktykę rozmaitych rozwiązań znaleźć najbardziej optymalne rozwiązanie, a tym samym uporać się z trudnymi uczuciami jakie pojawiają się podczas procesu spadkowego.

ZOBACZ:

  • Poradź się: , , ,

Piotr Horn – tarocista, nauczyciel tarota, muzykoterapeuta, założył i prowadzi Akademię Tarota oraz Centrum Tarota . Prowadzi seanse indywidualne i online, specjalizuje się w Biznes Tarocie, Tarocie Karmicznym, Osobistym oraz Analizie Związków.»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1550648,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 30th, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Astro: Wielkanocne wróżby miłosne   2 comments

Posted at 1:14 am in Wrozby

Wielkanoc i czas równonocy to okres początków we wszystkich dziedzinach życia. Nadchodzi czas pożegnania z długimi nocami krótkimi dniami, czas pożegnania demonów ciemności. Nadchodzi czas – gdy wchodzimy w inną strefę czasu, inna rzeczywistość otwiera się przed nami./Ella Selena

W dawnych czasach, jeszcze przedchrześcijańskich, dzień równonocy wiosennej był czasem bogini wiosny – Ostary. I faktycznie, czas 21-23 marca, to czas, gdy przechodzimy od krótkich dni i długich nocy do zrównania dnia z nocą. Ten cykl odradzania się życia jest doskonale zakodowany w świadomości nasion. Dlatego dawniej w Wielki Piątek dokonywano pierwszych zasiewów warzyw, kwiatów i zasiewano rozsady.

Natomiast powrót słońca kojarzymy z otrzymaniem duchowej światłości od Jezusa. Chrystus zmartwychwstając spowodował początek odrodzenia się świadomości, a także powrót światła słonecznego na ziemię.

W magii początek jest dobry na rytuały związane z magią początków. I tak, jak pisałam o jesiennym pożegnaniu się ze smutkami czy też gnębiącymi nas problemami, to wiosna możemy przygotować się na powitanie nowego – czymkolwiek to nowe miałoby być. Jedni pragnąć będą nowej, niezwykłej miłości, inni znowu powodzenia w sferze spraw zawodowych. Niektórych marzenia związane będą ze zdrowiem, dobrą kondycją fizyczną i dobrym samopoczuciem. Zresztą, któż to wie… Ile nas na tym świcie, tyle marzeń i tyle pragnień. Pamiętajmy jednak, że wiosna wyznacza magię początków, zatem nie możemy już cofać się do starych bolączek, powinniśmy zaczynać wszystko od nowa.

W magii początków skorzystamy z energii świata słonecznego, niemniej jednak wspierać nas powinna i energia księżyca, stąd poczekajmy na jego pełnię. Energia bóstw lunarnych wyzwala w nas nieświadome siły psychiczne, stąd można uruchomić potencjał własnych sił, które jak dotąd być może znajdowały się w uśpieniu. Stąd Księżyc symbolizuje kobiecość, łono, macierzyństwo, delikatność, czułość, ale też jest siłą bierną.
Natomiast bóstwa solarne, a jednym z nich jest Słońce, reprezentujące energię męską, w większości kultur wiązane są z symbolem twórczej energii, a zatem reprezentują władzę, odwagę, waleczność, są światłem intelektu i prawdy. Stąd energia Słońca kojarzona była z energią mężczyzny i władcy, a energia Księżyca z energią żeńską, kobiecością, nieświadomymi działaniami, ukrytymi w naszej psychice. Dlatego piszę, o tych dwóch najważniejszych światłach, ponieważ można skorzystać z ich energii równocześnie, przeprowadzając magię początków w czasie, gdy Księżyc będzie w pełni i Słońce znajdzie się w zenicie, czyli około południa. W tym wypadku uruchomimy świadome i podświadome siły psychiczne.

Rytuał możemy przeprowadzić w swoim mieszkaniu, bez potrzeby wychodzenia na powietrze. Szukamy najbardziej słonecznego okna, które oczywiście wychodzi na południe, umieszczamy w nim świeczkę. Kolor jej zostaje uzależniony od naszych pragnień. Jeśli mają to być finanse, to świeczka zielona, jeśli chcemy czuć się pewniej, powitać swoją wewnętrzną siłę, to kolor pomarańczowy. Jeśli jest to życzenie związane z miłością, to świeczka koloru różowego lub czerwonego. Jeśli marzymy o karierze, komunikowaniu się z wieloma osobami, to kolor świeczki powinien być żółty. Do spraw egzaminów, kursów, zaliczeń, także podróży, użyjemy świeczki koloru błękitnego. Jeśli marzymy o osiągnięciu wewnętrznych mocy i szczęścia lub być może rozwinięcia własnej intuicji, to zapalamy świeczkę koloru fioletowego. Jeśli marzymy o nowym domu, mieszkaniu i chcemy dokonać przeprowadzki, to będzie to świeca koloru brązowego. Oczywiście, jeśli nie będziemy umieli dobrać koloru świecy do naszych oczekiwań, naszych marzeń, to posiłkujmy się własną intuicją i wybieramy świecę, taką, którą zobaczymy w oczach naszej wyobraźni. Jeśli już dokonamy wyboru świecy, to po ustawieniu na parapecie zapalmy ją i spokojnie zacznijmy zapisywać swoje marzenia i pragnienia. Słowo po słowie przelejmy na kartkę pomarańczowego lub złotego papieru nasze wyobrażenie szczęśliwości.

Po zapisaniu wszystkiego i ponownym przeczytaniu możemy odkryć swoje drugie ja. Raptem zdziwimy się sami, ile w nas pożądania i chęci na lepsze i nowe (życie), jak bardzo chcemy być szczęśliwi. I dobrze, tak właśnie ma być. Następnie wpatrując się w świetlistą tarczę słońca, zapalamy kartkę od płomienia palącej się świecy i powtórzmy śpiewnym głosem "wybieram tę ścieżkę, ona poprowadzi mnie do sukcesu, ona jest dla mnie najbardziej odpowiednia". Wpatrujemy się w płomień tak intensywnie, aż światło zacznie się zamazywać, a powtarzając wciąż od nowa ową sekwencję, wpadniemy w pewnego rodzaju trans, zaczniemy widzieć przed sobą ścieżkę i od tego, jaka ona będzie, zależeć będzie czas spełnienia się naszych pragnień. Może nam ukazać się ścieżka bardzo wąska i stroma – to czas dłuższy, albo szeroka i bardzo wygodna. Zdajcie się na intuicję i powtarzając te słowa oglądajcie swoją ścieżkę, zobaczycie, że po chwili poczujecie, że wróciliście z innego świata. Generalnie moc promieni słonecznych i skontaktowanie się ze swoją podświadomością wyzwoli całkiem nowe pojęcia i emocje. A to wprowadzi Was w nowe postrzeganie rzeczywistości. I już jeden krok do sukcesu i zaczną się spełniać marzenia… Dostaniecie nowe podpowiedzi i zobaczycie, że można zrealizować wszystkie zamierzenia. No cóż, życzę powodzenia!!!
»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1327733,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 29th, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , , ,

Astro: Wróżka, mój guru czy szarlatan   no comments

Posted at 2:14 am in Wrozby

Chętnie udajemy się do niej po radę. Ale kim ona jest? Bohaterki naszego tekstu mają na jej temat krańcowo różne opinie. Od zachwytu po żal. Czy można kierować się jej zdaniem? Czy w ogóle warto zaglądać w karty?/Inne

Kogo z nas nie ciekawi własna przyszłość? A gdyby tak wystarczyło 150 zł, by ją poznać? Jak pokazują badania OBOP, takiej pokusie ulega coraz więcej z nas. W wierzy ponad 60 proc. Polaków. Co druga osoba regularnie czyta horoskopy w pismach; co szósta chodzi na rozkładanie kart. Często deklaruje przy tym wiarę w Boga, choć Kościół wyraźnie wróżb zabrania. Na zaglądanie za boską kurtynę zawsze był popyt. A od lat 90., czyli zmiany ustroju, jeszcze wzrósł. Wraz z wolnością przybyło nam znaków zapytania: co z pracą, co z kredytem, do tego odwieczne niepokoje o zdrowie i uczucia…

Co znamienne, ogromne zainteresowanie ezoteryką odnotowano po 11 września 2001 roku – bo a nuż da się uprzedzić los, skoro bywa tak straszny? Znalezienie wróżki wcale nie jest trudne. Według krakowskiego Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Sektach z zaglądania w przyszłość żyje w Polsce co najmniej 50–100 tysięcy osób. Większość z nich, co mówi się nawet w ich środowisku, tylko zarabia na naiwności klientów. Pozostałe? Nauka na temat przepowiadania przyszłości pogardliwie milczy. Bohaterki naszego artykułu wypowiadają zupełnie różne opinie. Niektóre czują wdzięczność za pomoc, uprzedzenie przed dramatem, inne – żal za uzależnienie od siebie albo sprowadzenie na złą drogę. Żeby samemu wyrobić sobie zdanie, najprościej osobiście wybrać się do wróżki. Albo przeczytać nasz tekst.

Dzięki przetrwałam dramatyczne chwile – Beata, 35 lat

Racjonalistka to ja – mówi o sobie Beata, ekonomistka, urzędniczka państwowa. Jej dewiza? Istnieje tylko to, co da się logicznie uzasadnić. Liczą się fakty, nie przeczucia. – Czy to nie ironia, że trudne chwile w życiu osobistym pomogła mi przetrwać… wróżka? – pyta. Wyszła za mąż z wielkiej miłości, ale to małżeństwo od początku nie było udane. Dom, dziecko, planowanie wydatków – wszystko na jej głowie. Mąż wiecznie wychodził do kolegów, balował, potem trzeźwiał. W końcu rzucił pracę, siedział w domu i opróżniał kolejne butelki. – Chciałam odejść, ale szantażował mnie. Groził, że odbierze mi syna, zniszczy mnie w pracy, a sam popełni samobójstwo. Bałam się go, był nieobliczalny. Gdy mnie dotykał, czułam odrazę, ale godziłam się na zbliżenia, by uniknąć awantur. Tkwiłam w matni, pozbawiona nadziei, że potrafię się z niej wyrwać.

Czeka cię szczęście

Lata mijały. Było coraz gorzej. Beata, kiedyś atrakcyjna i uśmiechnięta, była kłębkiem nerwów, wyglądała jak anorektyczka. Nawet najbliższym wstydziła się przyznać, co przeżywa. „Pomocy!” – krzyczała jej dusza. To rozpaczliwe wołanie usłyszała tylko jedna osoba – wróżka Anna. – Spojrzałam na jej zdjęcie w gazecie i poczułam, że tylko ona może mi pomóc. Przypadek czy przeznaczenie? – zastanawia się Beata. Umówiła się na spotkanie. Dobrze pamięta: był grudzień 2007 roku, zbliżały się święta. Choinka, prezenty. Nic nie było ważne. Chciała wiedzieć tylko jedno: czy w jej sercu zagości kiedyś spokój. Wróżka rozłożyła i zaczęła mówić: „Bądź dobrej myśli. Czeka cię zmiana w uczuciach. Jest ci pisany mężczyzna stabilny emocjonalnie i zawodowo”. – Jej słowa, takie przecież zwyczajne, zabrzmiały dla mnie jak cud. Dały mi nadzieję, że jeszcze będę szczęśliwa, że spotkam kogoś, kto nie będzie mnie niszczył jak mąż. Uczepiłam się tej nadziei jak tonący brzytwy – podkreśla Beata.

Od usłyszała też, że jeszcze nie powinna się rozwodzić. To nie jest dobry czas, musi go przeczekać, choć będzie trudno. Jeśli teraz odejdzie od męża, znienawidzi ją cała rodzina. – Po godzinnym seansie u wróżki wróciłam do domu silniejsza – opowiada. Dalej? Mąż Beaty, po długich rozmowach, złamanych obietnicach, kolejnych zapiciach, zaproponował jej układ: pozwoli jej odejść, ale… za rok. – Drugi raz poszłam wtedy do wróżki Anny. Zapytałam, czy mąż dotrzyma obietnicy. Mam trwać przy nim cały długi rok? Spojrzała w karty i powiedziała, że to nie jest konieczne. Wkrótce mąż zrobi coś, co zwali mnie z nóg. Ale dzięki temu bliscy staną po mojej stronie i zrozumieją, że muszę od niego odejść. Dwa dni później do Beaty zadzwoniła przyjaciółka: „Lepiej usiądź. Twój mąż przez internet umawia się z kobietami na seks. Skąd wiem? Jedną z nich była moja sąsiadka”. – Ta wiadomość faktycznie zwaliła mnie z nóg. Gdy ochłonęłam, stwierdziłam, że udowodnienie mężowi zdrady to moja jedyna szansa na uwolnienie się od niego – opowiada. Wynajęła detektywa. Ten wytropił miejsce schadzek jej męża (mieszkanie kolegi), przyłapał go na , zrobił zdjęcia. Beata pokazała je potem rodzinie. – Wszyscy byli w szoku. Stanęli za mną murem, gdy im powiedziałam, że składam pozew o rozwód. Słowa wróżki się wypełniły. Dziś? Beata uwolniła się od męża, powoli odzyskuje spokój w sercu. Niedawno napisała list do wróżki Anny. Na 24 stronach opowiedziała jej swoją historię. Na koniec wyznała: „Pani słowa, usłyszane w czasie naszych spotkań, pozwoliły mi przetrwać najgorsze chwile. Gdy było mi źle i nie widziałam szansy, nadziei na zmianę, na wyjście z matni, przypominały mi się Pani przepowiednie. Dziękuję”. – Teraz z ufnością czekam na spełnienie ostatniej wróżby: na mężczyznę, który da mi szczęście.

Pomogła nam jasnowidząca – Monika Gawlińska, menedżer Wilków

Byłam nastolatką, gdy pierwszy raz poszłam do wróżki – wspomina Monika Gawlińska, menedżer Wilków, żona Roberta Gawlińskiego. – Powiedziała, że ten, którego kocham, jest mi pisany, spędzimy razem życie, będziemy mieć bliźniaki. Kogo wtedy kochałam? Roberta! Wszystko się więc spełniło – opowiada Monika i zastrzega: – Nie jestem maniaczką . Korzystam z magicznej pomocy tylko wtedy, gdy czuję, że jestem na zakręcie, a żadne racjonalne działania nie skutkują – tłumaczy. Do tej pory takiego stanu duszy doświadczyła dwukrotnie. Pierwszy raz wtedy, gdy Wilki były na szczycie popularności. – Mąż ciągle w koncertowej trasie, a ja w domu z synami. Zaczęliśmy się od siebie oddalać – mówi. Do wróżki wybrała się w peruce, nie chciała zostać rozpoznana, by nie ułatwiać jej zadania. „Wasz dom jest pełen ludzi, którzy stają między wami”, usłyszała. – W ramach oczyszczania energii miałam wyrzucić wszystkie maskotki, breloczki i pamiątki, które Robert dostawał od swoich fanek. W cerkwi poświęciłam świece (nasz ksiądz nie zgodził się tego zrobić, oburzony, że byłam u wróżki). Świece paliłam potem w każdym rogu pokoju – opowiada Monika. – Do jednego z rytuałów, które traktowałam bardzo poważnie, musiałam być w stroju Ewy. Sęk w tym, że nie zasłoniłam okien. Następnego dnia sąsiad podejrzliwie na mnie patrzył, nie odpowiedział na pozdrowienie – wspomina. – Po powrocie z trasy mąż wszedł do domu i już od progu zapytał: „Coś tu zmieniałaś? Jest inaczej, lepiej”. Był to także początek „lepszego” między nami.

Wszystko nam się waliło

Rok temu Monika skorzystała z pomocy znanej jasnowidzącej. – Dlaczego? Wszystko się nam waliło: w pracy i w rodzinie. Dopadały nas choroby: mąż przed koncertem wylądował w szpitalu pod kroplówką, syn złamał obojczyk, mnie groziła operacja kręgosłupa. Do tego sypały się zawodowe projekty – nie kryje. To, co usłyszała od jasnowidzącej, uspokoiło ją. – Powiedziała, że to dla nas trudny rok, na dodatek ktoś nam źle życzy. Trzeba ten czas przeczekać, odłożyć wszystkie plany, zająć się swoją duchowością. Zaufać intuicji. Wtedy przypomniałam sobie, że na początku 2008 roku Robert przeczuwał jakieś problemy, sugerował odłożenie pewnych spraw na później – przyznaje. – Dostaliśmy wskazówki, jak przełamać impas, bo przecież zawsze możemy mieć wpływ na swą przyszłość. Nie chcę wchodzić w szczegóły – zastrzega. – W każdym razie już odczuwam, że zaczynają wiać pomyślne wiatry.

Manipulowała mną jak dzieckiem – Eliza, 40 lat

Ależ byłam naiwna! Dwa lata wróżka wodziła mnie za nos. Robiłam wszystko, co chciała. Nawet pracowników w swojej firmie zwalniałam pod jej dyktando! Najgorsze, że wcale nie miałam świadomości, iż mną manipuluje – opowiada Eliza, właścicielka firmy odzieżowej. – Wstyd, że dałam się tak omotać. Ja, wykształcona kobieta, uwierzyłam w jakieś czary-mary. Zgodziłam się na tę rozmowę, bo chcę przestrzec innych. Nie ufajcie wróżkom. To oszustki!

Chyba diabeł mnie podkusił

Historia Elizy zaczęła się siedem lat temu. Wtedy na zawał zmarł jej mąż Tadeusz. Był mózgiem rodzinnego przedsiębiorstwa, żona mu tylko pomagała. – Zostałam sama, zrozpaczona, zdruzgotana. Dopadła mnie depresja. Nie mogłam sobie poradzić ze sobą, co dopiero z firmą. Bałam się przyszłości. Nie chciałam zmarnować lat pracy męża. Biłam się z myślami, co dalej: sprzedać zakład, zanim doprowadzę go do bankructwa, czy jednak uwierzyć w siebie i działać? Nie potrafiłam podjąć żadnej decyzji. Chyba diabeł mnie podkusił, żeby w tej sprawie poradzić się wróżki – przyznaje. Otworzyła gazetę z reklamą salonów wróżb. Jej wzrok padł na zdjęcie dojrzałej brunetki. Wzbudzała zaufanie, gestem zapraszała do siebie. Eliza była pewna: ta albo żadna. – Przywitała mnie ciepła kobieta w naszyjniku z górskich kryształów. W pokoju panował półmrok, stół zasłonięty był złoto-wiśniowym pluszem. Wróżka rozłożyła karty tarota na „przeszłość-teraźniejszość- przyszłość”. O tym, co było i jest, mówiła dużo, a wszystko się zgadzało. Tylko z tym, co dla mnie najważniejsze, miała problem.

Stwierdziła, że przyszłość jest pełna nadziei, ale „zamazana”. Tłumaczyła, że Saturn jest obecnie w opozycji do Marsa, to trudny czas dla wróżb. Sugerowała wizytę za miesiąc, gdy układ planet będzie korzystniejszy. Mówiła przekonująco, używała fachowej terminologii. Nic więc nie budziło moich podejrzeń – twierdzi. Za miesiąc znów się spotkały, wkrótce systematyczne wizyty stały się normą. – Często dzwoniła do mnie, pytała z troską, jak się miewam. Zapewniała, że myśli o mnie, ma dziwne przeczucia, więc prosi, bym nie zapomniała o spotkaniu. Biegłam do niej jak do najlepszej przyjaciółki. Zwierzałam się jej, wszystko o mnie Eliza, 40 lat wiedziała; że mam dom, dwie lokaty bankowe, dobry samochód. Ufałam jej jak spowiednikowi.  A jej chodziło tylko o to, by mieć stałą klientkę i stały dopływ gotówki. Zagubionym człowiekiem łatwo manipulować. Posłucha każdej rady – podkreśla Eliza.

Ona rządzi twoim życiem!

Co jej radziła wróżka? Usłyszała, że los firmy jest zagrożony, bo jedna z pracownic działa na jej niekorzyść (wykrada materiały). – Na kolejnym spotkaniu podałam wróżce daty urodzenia swoich podwładnych. Wtedy wskazała… moją najlepszą pracownicę. Sugerowała, że powinnam ją zwolnić. Stałam się podejrzliwa, patrzyłam kobiecie na ręce, byłam wobec niej niesprawiedliwa. W końcu faktycznie jej podziękowałam. Potem, za radą wróżki, wręczyłam wymówienie kolejnym osobom. Gdy pozbyłam się najlepszych ludzi, firma zaczęła podupadać – opowiada. – Nie wiem, jak dalej by się to wszystko potoczyło, gdyby nie moja przyjaciółka – wyznaje. – Uświadomiła mi, że wróżka mną manipuluje. Tłumaczyła: „Zobacz, co z tobą zrobiła. Nie jesteś w stanie podjąć samodzielnej decyzji, ta kobieta rządzi twoim życiem!” – wspomina Eliza. – Zaprzeczałam, ale znajoma nie dała za wygraną. Umówiła mnie z psychologiem. Dzięki długiej terapii dotarło do mnie, że byłam marionetką. Dziś wiem: nikt nie ma prawa decydować za nas, zwłaszcza wróżka. Sami jesteśmy kowalami własnego losu.

Boję się tego, co usłyszałam. Oby się nie spełniło – Barbara, 47 lat

Podróżuje tylko w te miejsca, do których można dojechać samochodem. Samolot? Nigdy w życiu nim nie leciała i nie poleci. Panicznie się boi. – Wszystko przez te przeklęte przepowiednie. Tylko raz byłam u wróżki i do dziś mnie to prześladuje. Więcej nie skorzystam, dosyć mam wrażeń – zapewnia Barbara, szefowa kadr w dużej firmie. Wraca pamięcią do czasów studenckich. – Koleżanki mnie namówiły, żeby sprawdzić, co nam pisane w gwiazdach. Zgodziłam się niechętnie. Nie pociągały mnie ciemne moce i szklane kule. Postanowiłam potraktować spotkanie z magią jak zabawę, przygodę. Może dlatego zostałam ukarana? – zastanawia się. – Wróżka, kobieta dobrze po siedemdziesiątce, powiedziała, że mam dobrą aurę, ale w moim otoczeniu jest wielu wampirów energetycznych. Powinnam nosić przy sobie coś czerwonego, by się od nich odciąć. Śmiałam się w duchu z tych zabobonów – mówi. – Usłyszałam, że w ciągu dwóch lat zostanę mężatką, a tuż po ślubie wyjadę za granicę. To ostatnie rozbawiło mnie, bo właśnie wróciłam z Anglii. Oprócz tego dowiedziałam się, że urodzę dwoje dzieci, w tym jedno przez cesarskie cięcie. Czy uwierzyłam? Nie, zwłaszcza że przyszłość zweryfikowała owe proroctwa: jestem panną, nie mam dzieci, a za granicę nie wyjechałam.

Śmierć przyjdzie z góry

– Niestety, jedna przepowiednia była tak sugestywna, że do dziś się od niej nie uwolniłam. Tkwi w mojej głowie, ogranicza moją wolność. Wróżka mnie ostrzegła: „Śmierć przyjdzie z góry”. Nie precyzowała, co ma na myśli, ale to oczywiste: chodzi o samolot. Wystraszyłam się tej wróżby, nie mogę o niej zapomnieć, czuję się jej niewolnikiem – przyznaje. – Wiele bym dała, by nigdy jej nie usłyszeć. Czasem myślę: jeśli to była jedynie fantazja wróżki? Boję się sprawdzić, czyli latać. Wolę nie kusić losu.

Zaglądasz w przyszłość? Uchylasz drzwi złemu – Daria, 40 lat

Ludzie, trzymajcie się od wróżb z daleka – Daria powtarza to jak mantrę. – Ja myślałam, że dzięki nim będę miała większą kontrolę nad życiem, a okazało się, że przez nie ją tracę. Na zdrowy rozum: jeśli uchylasz drzwi nieznanej sile, to ryzykujesz, że ta siła wlezie do twojego życia, prawda? Jest wierząca, choć wcześniej do kościoła chodziła tylko z okazji świąt i ślubów. Biblii nie czytała. – Nawet gdybym to robiła, zlekceważyłabym zakaz wróżenia. Lub zrozumiałabym tyle, że można przewidzieć przyszłość, skoro Biblia tego zabrania! A ja byłam na życiowym rozdrożu i potrzebowałam nie kazań, tylko porad: czy Adam, z którym się spotykam, to ten właściwy, czy zmienić pracę? Polecona tarocistka od razu wiedziała, po co przyszłam. Patrząc w karty, opisała i mnie, i Adama. Trafnie! Wspomniała silną kobietę z mojego otoczenia, która mi zagraża. Oczy mi się otworzyły ze zdumienia: więc jednak… I ona to widziała! Na koniec kazała mi się zbadać. Zrobiłam to. Co się okazało? Miałam guz na jajniku! Łagodny, na szczęście.

Odtąd raz w miesiącu Daria jechała do wróżki. – Płaciłam 120 zł i słuchałam: widzi kraksę? Odmówiłam służbowego wyjazdu. Mam uważać na wydatki? Wstrzymałam się z zakupem mieszkania, i słusznie! Zaczęłam nosić pierścień Atlantów. Na nocnym stoliku rósł mi stos książek o ezoteryce… Ale im częściej czytałam o diable, tym mocniej czułam, że on jest obok. Zamiast funkcjonować coraz lepiej, czułam się gorzej. Źle spałam. Rzeczy wokół mnie robiły się „złośliwe”. Gubiłam klucze, psuły mi się telefony, śniły nieprzyjemne sceny. To wcale nie brzmi strasznie, prawda? – Daria się uśmiecha. – Ale ja zwyczajnie zaczęłam się bać. Zwłaszcza odkąd usłyszała od znajomego księdza o dziewczynie, która – jak ona – ster życia oddała wróżkom. Miała koszmary senne, a po przebudzeniu czuła czyjąś obecność, wzrok… – Tarot nazywany jest biblią szatana – mówi Daria. – Przeraziło mnie to. I uświadomiłam sobie, że w moim życiu wszystko się wali: rodzice się rozwodzą, ja nie mam szczęścia do facetów, wszystko idzie źle… Teraz pomaga mi ksiądz. Uwierzcie: jest mi lżej na duszy. Wskazówek szukam w nieekscytujących i sprawdzonych przykazaniach. Buszowanie po innym świecie nie jest bezkarne! Nie kuśmy złego. I bez wróżki zrozumiałabym, że Adam nie jest mi pisany. Że powinnam się badać, też wiem sama.

robi mi lepiej niż sesja u psychologa – Ewa, 33 lata

Każdą ważną decyzję konsultuję z wróżką. To mój najlepszy doradca – mówi Ewa, warszawianka. Ma dwoje dzieci, drugiego męża. Z korzysta zwykle dwa razy w miesiącu, czasem nawet częściej. – Wydaję na to całkiem spore sumy: jedna porada to koszt od 50 do 100 zł. Nie są to jednak pieniądze wyrzucone w błoto, bo wizyty u wróżki zawsze chroniły mnie przed poważnymi błędami.

Potrzebna jak powietrze

– Przykład? Nie kupiłam w komisie samochodu, choć był mi bardzo potrzebny, bo wróżka zobaczyła w kartach kłopoty z tym związane. Miesiąc później dowiedziałam się, że właściciela komisu aresztowano za handel kradzionymi pojazdami – opowiada. – Rok temu zrezygnowałam z wymarzonej wycieczki do Egiptu. Wróżka radziła odłożyć wyjazd i znów miała rację. Pamiętasz relacje telewizyjne o horrorze wczasowiczów, gdy okazało się, że biuro podróży ich oszukało i nie mają nawet za co wrócić do domu? Miałam być wśród nich. Ale ona mnie uratowała – mówi. – Wahałam się przed zmianą pracy. Dostałam atrakcyjną propozycję, lecz wymagała zaangażowania od rana do nocy. Bałam się, że rodzina na tym ucierpi.

nawiązałam współpracę jako wolny strzelec. Jednym z klientów tamtej firmy był Andrzej, mój obecny, drugi już mąż!Oczywiście o to, czy ponownie wyjść za mąż, również zapytała swojego guru. Chciała wiedzieć, czy ślub zabije miłość. – Dostałam odpowiedź tak optymistyczną, że natychmiast kazałam Andrzejowi kupować obrączki. Nie żałuję. Nie miałam pojęcia, że mój partner dotkliwie odczuwał tymczasowość naszego związku.

Kiedy odkryła, że wróżka potrzebna jest jej jak powietrze? Wiele lat temu, gdy rozpadało się jej pierwsze małżeństwo. – Mąż wyprowadził się do innej, ale na rozwód nie chciał się zgodzić. Tkwiłam w matni. Wtedy pierwszy raz poszłam do wróżki. Poradziła mi, żeby udokumentować przed sądem każdy niewygodny dla męża fakt z naszego życia. Tak zrobiłam. Dołączyłam nawet wyciąg bankowy, na którym widać było, że jednego dnia opróżnił nasze wspólne konto. Rozwód dostałam bez problemu. Potem? Zostałam sama z dzieckiem, pieniędzy miałam niewiele, ale na wróżkę zawsze musiałam mieć. Chodziłam do niej w chwilach rozterek: przed zmianą pracy czy miejsca zamieszkania. Rozważałyśmy razem różne opcje. Pytałam, co wyniknie z podjęcia jednej i drugiej decyzji. Do tej pory zawsze stawiam sobie karty, gdy waham się w jakiejś sprawie lub kompletnie nie wiem, co zrobić – przyznaje. Zaraz zastrzega: – Nie myśl, że wróżka podejmuje za mnie decyzje. Jestem już duża i to byłoby śmieszne. Z pomocą kart tarota pomaga mi tylko określić kierunek poszukiwań czy zmian, uchronić przed zrobieniem fałszywego kroku.

Ewa ma swoją , ale mimo to jest ostrożna. Zwykle po seansie u niej wybiera się jeszcze do innej (tylko takiej, którą ma na swojej specjalnej liście zaufanych wróżbiarek). Chce się upewnić, czy obie są jednomyślne. Jeśli tak, ma pewność, że jej nie oszukują. – Chodzę wyłącznie do wróżek z polecenia. Do tych ogłaszających się w gazetach nie mam zaufania, nie dzwonię również na ezoteryczne linie 0 700… Stawianie kart przez telefon to zwykła ściema – ocenia. – Cenię wróżki, które są ciepłe, otwarte na ludzi. Słuchanie jest sztuką – mówi. Najbardziej zaskakująca magiczna porada? – Wróżka radziła mi zwolnienie tempa. Pracowałam wtedy dużo, mało spałam, jadłam byle co. Sęk w tym, że wcale nie dostrzegałam problemu. Usłyszałam: „Zatrzymaj się w tym pędzie, zastanów się, po co to wszystko”. Zaskoczyła mnie. Potem przyszła refleksja: chcę zadowolić wszystkich, ale własne potrzeby ignoruję. Muszę to zmienić. Gdybym poszła do psychologa, pewnie usłyszałabym to samo. Lecz ja wolę .

»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1571481,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 28th, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

SCREAMCOASTER! (3/6/10-367)   3 comments

Posted at 2:30 am in Wrozby

width="425" height="350">

Opis: OUR WEBSITE! http://www.shaycarl.com

If you want to make me a cool new intro @ reply me on twitter with a link to it and I’ll chose the best one.

Shay’s Twitter http://www.twitter.com/shaycarl

Katilette’s Twitter http://www.twitter.com/katilette

Subscribe to Mommytards YouTube channel:
http://www.youtube.com/katilette
Autor: SHAYTARDS
Tagi: shaycarl, shaytards, roller, coasters, Santa, Monica, Pier
Długość: 721 seconds
Liczba wyświetleń: 245436
Ocena: 4.960215 (13196 ratings)
Obejrzyj w pełnym ekranie: http://www.youtube.com/v/ocgBjuorj7M?f=videos&app=youtube_gdata

Written by admin on Marzec 27th, 2010

Tagged with , , , , , ,

Astro: Tarot: Żony, mężowie i kochankowie – cz. II „Zdrada i odejście”   2 comments

Posted at 2:14 am in Wrozby

Znam przypadek seansu, kiedy stawiano tarot kobiecie w ciąży z trzecim dzieckiem. Było to dziecko jej męża. Ona sama miała kochanka, który był mężczyzną w trakcie rozwodu, ale również w związku konkubenckim. Ona była trzecią w kolejności./Piotr HornTarot i wyjście z trudnych układów partnerskich

Znam przypadek seansu, kiedy stawiano tarot kobiecie w ciąży z trzecim dzieckiem. Było to dziecko jej męża. Ona sama miała kochanka, który był mężczyzną w trakcie rozwodu, ale również w związku konkubenckim. Ona była trzecią w kolejności. Kobieta nie pytała o swoje "szanse" w tym układzie. Nie chciała kończyć romansu. Nie dociekała, jakie będą jego konsekwencje. Nie była zainteresowana głębszym zaangażowaniem się, akceptowała status kochanki „na teraz”. Nie zamykała możliwości, że związek pełen fascynacji rozwinie się i przeistoczy w relacje partnerską. Nie była w tym naiwna. Zgadzała się na romans i przewidywała, że jeśli relacja zacznie przeistaczać się w zdeklarowane partnerstwo, warunkiem przetrwania związku będzie konieczność możliwie najszybszego pozamykania pozostałych układów, chociaż były one martwe i puste. Nie miała, więc problemu z granicami, ani zaufaniem. Z czym więc przyszła do tarocisty?

Dojrzewała w niej decyzja odejścia od męża, którego dziecko nosiła. Była pewna tego, co chce zrobić. Przygotowywała się do tego. W zasadzie wiedziała jak postępować, przerażała ją jedynie ocena tej sytuacji z boku. To ja rozbijało. „Kochanka mężczyzny w trakcie rozwodu, w związku konkubenckim z inną kobietą, w ciąży z mężem, od którego chce odejść. Czy ktoś jest w stanie  wyobrazić sobie większe powikłanie?” – podsumowywała.

To naturalne, że boimy się oceny otoczenia. Głęboko w środku zastanawiamy się jak zostaniemy ocenieni szczególnie w sytuacjach, kiedy nasze wybory nie są akceptowane społecznie i skomplikowane do tego stopnia, że ktoś kto ich nie doświadcza nie może ich zrozumieć. Tego rodzaju sytuacje są bardzo stresujące. Nawet jeśli pytający wie jak postępować i jest gotowy do działań chce sprawdzić czy jego myślenie jest dojrzałe. Zdaje sobie sprawę, że jeśli rozpocznie wyplątywanie się ze tej sytuacji emocje będą tak duże, ze każda wątpliwość, która wróci nieść będzie ze sobą ryzyko głębszego uwikłania. Uwikłania nie tylko siebie, ale również dzieci. Intencją pytającej jest sprawdzenie czy jej myślenie, postępowanie i przewidywania są właściwe i mają racje bytu.
Ignorowanie poprzez niedostrzeganie tej dojrzałość, wchodzenie w rolę wychowawczą, umoralnianie i uświadamianie, może okazać się dużym błędem. Ryzyko jest takie, że pytająca straci poczucie pewności siebie, a wraz z nim samoocenę. Jakże łatwo ulec opinii otoczenia i mierzyć swoją miarą siły uwikłania i skomplikowania sytuacji, która przecież ma rozwiązanie, a jej przyczyny wcale nie muszą być „winą” pytającej.

Szczęście moje czy ich?

Marzena postanowiła odejść od swojego chłopaka, z którym była związana od 5 lat i z którym prowadziła niewielką firmę. Interes jest własnością jej chorego ojca i Marzena zdaje sobie sprawę, że sama nie poradzi sobie z zarządzaniem, jeśli przestanie robić to jej narzeczony. Pytała o jego reakcje i sposób przygotowania się do rozmowy kończącej związek. Dociekała czy będzie możliwe dalsze robienie wspólnych interesów. Ale przede wszystkim boi się oceny  otoczenia: „on przecież tyle dla niej robi” i „są już ze sobą tak długo”, a przy tym czuje się głęboko nie w porządku w stosunku do chorego ojca.

Często nie ma dobrych rozwiązań. Nie powie tego żadna wróżka, której egzystencja zależy nie od tego czy pomoże, ale czy zadowoli swojego klienta obietnicami „odczytanymi z kart". Zadaniem tarocisty jest przygotowanie pytającego na konfrontacje z ojcem wraz z jego oczekiwaniami „dałem Ci wszystko, a Ty tak mi się odwdzięczasz” i chłopakiem, którego nie kocha, i z którym nie chce być. Nawet, jeśli trzeba będzie uświadomić Marzenie, że aby mieć szanse na szczęśliwe życie i związek musi iść do pracy, interes najpewniej upadnie, a chłopak długie lata będzie miał ją za złego człowieka.
Czy mój mąż mnie zdradza? Czy partner się dowie?

Zrozumienie, że zdrada jest zawsze tylko skutkiem rozpadu związku, a nigdy jego przyczyną, uświadamia wielu osobom, że nie tylko oni sami ponoszą konsekwencje swojego romansu, ale również i partner. Porozumienie w kwestii współodpowiedzialności daje psychiczne wyzwolenie i siłę dokonania wyboru wraz z jego konsekwencjami dla obojga.

"Zdradziłam swojego męża. Czy On się dowie? To się stało tak szybko. Uważam, że to był wielki błąd. Czy wszystko wróci do normy?"

Barierą nie do pokonania jest przyznanie się do współodpowiedzialności za zdradę partner jako następstwa rozpadu związku. Ludzie walczą i nie chcą zrozumieć, że problem nie istnieje, ponieważ ich związek już nie istnieje. Co boli zdrada czy rozpad związku? Cierpimy tak bardzo, ze nie umiemy tego rozróżnić.

Dociekaniami czy partner zdradził, czy tamten związek przetrwa odwracamy uwagę od emocji, które przeszkadzają zrozumieć, dlaczego tak się stało. Walczą o świat, który dawno umarł. Nie umiemy przeżywać trudnych emocji, nazywać ich, mieścić, radzić sobie z nimi.

W wielu sytuacjach nie da się odbudować związku, można natomiast (jeśli deklarują to obie strony i rozumiemy co poszło nie tak) zbudować związek od początku.

Pewna kobieta przyszła z pytaniem o zdradę męża. Z kart tarota wynikało, że ona również ma kochanka. Problem leżał w poczuciu winy, a nie w problemie samej zdrady, gdyż dawno już ze sobą nie sypiali.

Bez zrozumienia przez pytającego, że romans małżonka to tylko następstwo rozpadu związku nie jest możliwa dalsza praca z tarocista. Tarocista odpowiadający na pytania o „tamten związek” to rozpraszanie uwagi i uciekanie od emocji uniemożliwiających zrozumienie. Kiedy zapytam: „dlaczego Pani chce wiedzieć?” słyszę: „jeśli mnie zdradza będę mogła odejść”. W ten sposób szukają siły, motywacji, ale jeśli mówię, że zdrada jest faktem wcale nie zaczynają układać sobie życia szukając zrozumienie co poszło nie tak. Rośnie w ludziach chęć zemsty, a nic tak mocno nie trzyma ludzi przy sobie jak nienawiść.

Kiedy ktoś pyta o zdradę rzadko chce ratować związek. Zdarza się, jednak paradoksalnie, że romans może stać się ratunkiem dla związku. Może uświadamiać, wagę partnerstwa i wspólnie przeżytych chwil. Nikt jednak nie wybaczy prawdziwie, jeśli nie zrozumie, że ma w zdradzie swój udział.

Inni potrzebują zrozumieć, że stan zakochania to nowa energia, szansa dla tego związku, który wybierzemy. Romans może być sposobem na przetrwanie. Może stać również traumą, siecią intryg, kłamstw i kombinacji. Uwikłaniom może nie być końca. Nie przypadkiem ktoś powiedział, że w każdym z partnerów zostawiamy część siebie. Ciężko potem te kawałki pozbierać.
Piotr Horn – tarocista, nauczyciel tarota, muzykoterapeuta, założył i prowadzi Akademię Tarota oraz Centrum Tarota . Prowadzi seanse indywidualne i online, specjalizuje się w Biznes Tarocie, Tarocie Karmicznym, Osobistym oraz Analizie Związków.»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1384475,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 27th, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Modern Warfare 2: Hutch – .50 Cal (Call of Duty: MW2 Gameplay/Commentary)   2 comments

Posted at 2:29 am in Wrozby

width="425" height="350">

Opis: http://www.youtube.com/watch?v=_vW7v3RTyw4
Click this to watch Modern Warfare 2: RPD FTW By Hutch (Gameplay Commentary)

Modern Warfare 2: Hutch – .50 Cal (Call of Duty: MW2 Gameplay/Commentary)

Just another TDM gameplay showing effective techniques and ways to approach this map using the .50 Cal.
Check out Hutch’s channel here: http://www.youtube.com/user/shaun0728

FOR MORE MACHINIMA, GO TO:

http://www.YouTube.com/Machinima

FOR MORE GAMEPLAY, GO TO:

http://www.YouTube.com/MachinimaRespawn

TAGS: Call of Duty Modern Warfare MW2 UPC 47875333376 PS3 047875837492 XBox 360 XBox360 X360 0047875333376 PC MPN 83747 Infinity Ward Activision hutch hutchisyodaddy theimightyhutch themightyhutch the mighty imighty yt:quality=high
Autor: machinimarespawn
Tagi: Call, of, Duty, Modern, Warfare, MW2, UPC, 47875333376, PS3, 047875837492, XBox, 360, XBox360, X360, 0047875333376, PC, MPN, 83747, Infinity, Ward, Activision, hutch, hutchisyodaddy, theimightyhutch, themightyhutch, the, mighty, imighty, yt:quality=high
Długość: 625 seconds
Liczba wyświetleń: 297914
Ocena: 4.9441514 (5497 ratings)
Obejrzyj w pełnym ekranie: http://www.youtube.com/v/G0oyc2LHrP8?f=videos&app=youtube_gdata

Astro: Magia Wielkanocnych Świąt na świecie   3 comments

Posted at 2:14 am in Wrozby

Czar i niezwykłość Świąt Wielkanocnych polega zapewne na tym, że jest to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie. Święto, obchodzone na pamiątkę Zmartwychwstania Jezusa, a tym samym zapisuje się jako główne misterium Nowego Testamentu./Ella Selena

Powracając do obrzędów wielkanocnych. W liturgii kościoła, święta te rozpoczynały się w pierwszą niedzielę, po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. Dlatego data ich jest ruchoma i przypada raz w kwietniu, a raz w marcu. W tradycji chrześcijańskiej to Wielkanoc jest właśnie "świętem świąt" by później każda niedziela była pamiątką po Wielkanocy, jako Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego.

A cóż z obrzędami i tradycją wielkanocną? Otóż oczywiście msza niedzielna, odbywana wczesnym rankiem w niedzielę wielkanocną, zwana rezurekcją i uroczyste, wielkanocne śniadanie, to obrządek wprowadzony przez Kościół Katolicki.

Natomiast "święcone" swymi tradycjami sięga czasów pogańskich. Kościół przystał na ten obyczaj, by scalić świat nowo pozyskanych chrześcijan, podkreślając przy tym, że "wszystko dla nas i dla naszego zbawienia".

Niezbyt przychylnie patrzono już na typowo pogańskie obrzędy, jak oblewanie się wodą, czy zbieranie datków w drugie lub trzecie święto Wielkiejnocy. Owe zakazy możemy teraz przeczytać w ustawach synodu diecezji poznańskich i brzmią one tak: "Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn, nie ważyli się napastować o jaja i inne podarunki, co pospolicie się nazywa dyngować(…), ani do wody wciągać, bo swawole i dręczenie takie nie odbywają się bez grzechu śmiertelnego i obrazy imienia Boskiego".

A cóż by powiedziano o jajkach zakopywanych na rogach domostw, a karmieniu zwierząt domowych święconką? A cóż by powiedziała dziewczyna, nie tknięta bodajby kroplą wody? Uznałaby zapewne, że niegodna zainteresowania kawalerów okolicznych i staropanieństwo jej grozi, wstyd i hańbę tym samym na dom rodzinny sprowadzając.

A owe święcenie pól, które później zaanektował sobie Kościół to zwyczaj typowo pogański, związany z kultem płodności, ale czegóż nie robi się dla własnego zbawienia…

Zwyczajów wielkanocnych wiele, gdyż był to czas zabaw na świeżym, wiosennym już powietrzu, czas pożegnania się z długim, bo czterdziestodniowym postem i czas wielkiego obżarstwa. I tak moi kochani do dnia dzisiejszego na polskim stole, wszelakiego jadła obfitość i wielkie, dwudniowe obżeranie się, co tak bardzo zadziwia gości zagranicznych.

Tym samym chciałabym słów parę napisać o wielkanocnych zwyczajach w krajach ościennych oraz, tych zza morza, tak chętnie odwiedzanych przez naszych rodaków. I oby zdziwienie te nas nie dotyczyło, że może zbyt ubogo, a może zbyt siermiężnie, gdzieś tam w świecie ta Wielkanoc się odbywa. Bo nie każdy kraj tak uroczyście i z takimi tradycjami, jak nasz do Świąt Wielkanocnych podchodzi, niemniej każdy ma swoje zwyczaje, którym warto się przyjrzeć. Może tak się stać, że wielu Polaków zostanie zaproszonych do stołów w Anglii, Irlandii, na Litwie, czy chociażby w Austrii.
Wielkanoc we Francji

Właściwie to jeśli zapomnicie o dacie Świąt Wielkanocnych, to możecie ich we Francji nie zauważyć. Zważywszy na to, że święta mają charakter świecki, w Wielką Niedzielę otwarte są sklepiki, restauracje, puby i inne niedzielne geszefty. Zatem wszystko toczy się starym, codziennym rytmem. Jeszcze niedawno kultywowano wiele tradycji, jak malowanie jajek, przygotowywanie święconki, czy poranny zwyczaj mycia się w strumyku. Do dzisiaj zachował się zwyczaj obdarowywania czekoladowymi jajkami. Dzieci już w czwartek rozpoczynają budowę gniazd w przydomowych ogródkach, aby wcześnie rano znaleźć w nich jajka czekoladowe, zostawione przez wielkanocnego zajączka. Prawdę mówiąc i ten zwyczaj już powoli zanika i rodzina, w której dzieci już dorosły, właściwie nie zna smaku i czaru Wielkanocnych Świąt.

Wielkanoc w USA

Można by powiedzieć, że właściwie niczym nie różni się Wielkanoc amerykańska od polskiej. Stół tak samo sowicie zastawiony, wielkanocny zajączek dla dzieci w niedzielny poranek. Mszę odprawia się w sobotę wieczorem i w niedzielę rano. Ciekawą tradycją dla nas jest zapewne przedświąteczna zbiórka odzieży i żywności dla biednych. Zgodne jest to z tradycją Celtów, którzy bardzo uroczyście obchodzili czas wiosennego zrównania dnia z nocą, upamiętniając to darami dla ubogich. Oczywiście święconka i malowanie jaj również są Amerykanom nieobce.

Dziwnym dla nas może być zwyczajem, że wielkanocnym symbolem jest nie baranek, ale królik wielkanocny. Co prawda na naszych stołach goszczą one wespół zespół. Baranek doskonale kontaktuje się z królikiem lub cukrowym zajączkiem. W Ameryce jednak zając lub królik są symbolami płodności i one rozpychają się na stołach wielkanocnych lub w wielkanocnych koszykach.

Niedziela wielkanocna jest także dniem parad i to w iście amerykańskim stylu, dużo, kolorowo i głośno. Pokazywane są wówczas różne stroje, przeważnie historyczne, a na okazję parady, zamknięta zostaje główna ulica w mieście.

Novum dla Polaka, może być pracujący, amerykański poniedziałek. Któż jednak ma najwięcej wolnych dni świątecznych? Oczywiście my Polacy. Inni, niestety, muszą pracować. Za to po południu odbywają się zawody toczenia jajek. Czyje jajko, bezkolizyjnie i bezawaryjnie (czytaj: bez stłuczonej skorupki) dotoczy się z pochyłego wzgórka na dół, tego czeka rok szczęśliwy i radosny.

Ciekawostką dla nas może być wiara w jajko wielkanocne. Otóż w USA, wierzono, że jajko ugotowane w Wielki Piątek, a zjedzone w niedzielny poranek, przyniesie wiele szczęścia. Zaś ten, kto takie jajko przechowa przez sto lat, to uzyska z niego… ogromny diament.
Wielkanoc w Niemczech

U naszych sąsiadów zza miedzy, Wielkanoc jest oczywiście obchodzona i to zgodnie z tradycjami. Ciekawy dla nas może być dobór świątecznych potraw, mianowicie muesli z owocami, jaja z kawiorem, chleb orzechowy, biały ser z ziołami, uformowany w kształt jajeczek oraz hackepeter. Jest to typowo niemiecka potrawa, na którą składają się grubo zmielona metka plus pikantne przyprawy, świeża papryka, cebula i natka pietruszki. Smakuje ponoć przepysznie, może warto spróbować. Oczywiście zgodnie z tradycją pojawia się babka drożdżowa z rodzynkami, czyli nasza wielkanocna baba. Także święcone, malowane jaja. Po świątecznym śniadaniu Niemcy lubią zabawiać się tłuczeniem jaj, chodzi o to by właśnie skorupka jaja przeciwnika uległa uszkodzeniu, zaś własne jajko jak najdłużej zachowało się cało i zdrowo. Ponadto święta wielkanocne naszych sąsiadów zza Odry, widziane okiem Polaka, nie są tak barwne jak nasze, niemniej, to tylko dość subiektywna ocena.

Wielkanoc na Litwie

Jeśli ktokolwiek z nas na Litwie czas świąteczny spędzać zechce, to nijakiej różnicy nie zobaczy. Tak samo, jak na polskim, tak na litewskim stole i baby drożdżowe, i szynki przepyszne, kiełbasy, pasztety, galarety, nóżki świńskie, mazurki, serniki i jajka oczywiście. Może niezbyt nam znana budowana z jajek piramidka, która z czasem zostaje zjedzona po prostu.

Śniadanie wielkanocne rasowego Litwina ciągnie się od rana do późnego wieczora. Mówią wtedy, śniadanie z obiadem, za jednym zasiadem. Oczywiście i mocnych trunków nie może zabraknąć, zresztą bez ich pomocy trudno byłoby zapewne strawić te wszystkie pyszności. Oczywiście poniedziałek jest lanym poniedziałkiem i też dość wesołym, gdyż w międzyczasie wędrują grupy żaków – alelujników, którym trzeba się wykupić jajkiem lub połacią pysznej kiełbasy. I myślę, że Litwin, którego los zaniesie do polskiego stołu, też nie zauważy zbyt wielkiej różnicy i powinien czuć się, jak u siebie w domu.
Wielkanoc w Anglii

W tym kraju, na czas obecny najwięcej przebywa naszych rodaków. Stąd zapewne ciekawym ten kraj i jego wielkanocne zwyczaje, dla nich czyni. Wielkanoc na Wyspach, to cztery wolne dni, które jakoś trzeba spędzić. Mieszkańcy Londynu wyjeżdżają po prostu za miasto, a mieszkańcy małych miasteczek robią co mogą. Jednym z takich zajęć jest wielkanocny shopping, bowiem już w wielkanocny poniedziałek zaczynają się wielkie wyprzedaże. Co ciekawsze, tak gremialnie obchodzone, że palca nie wetkniesz w tłumy, odwiedzających domy towarowe ludzi.

Drugim sposobem jest obsiadywanie pubów lub wylegiwanie na trawnikach w gronie rozbrykanych królików, których w Anglii wszędzie pełno. Oczywiście na ten czas przygotowuje się wielkie kosze z jedzeniem i piciem i jeśli można zasłabnąć, to raczej z przejedzenia, niż z niedożywienia. Dzieciaki zresztą mają swoje królicze słodkości, które znajdują w niedzielny poranek. Są to wielkie, czekoladowe jaja, wypełnione słodyczami, wyzwalają rodziców od problemu z przygotowaniem obiadu.

Rozrywką dla wielu znudzonych już zakupami, jedzeniem, leżeniem lub świętami po prostu są "Egg Roling". Są to organizowane w parkach wyścigi w turlaniu jajek. Oczywiście ważne by jajko jak najszybciej, i oczywiście z nietkniętą stłuczeniami skorupką, dotarło do mety. Dla najbardziej znudzonych przewidziane są tańce na ulicach. Zespoły w strojach ludowych pokazują swój kunszt i kto ma szczęście, ten może sobie pooglądać. Królowa też przyczynia się do uatrakcyjnienia świąt Wielkanocnych. Tradycją zachowaną do dzisiejszego dnia jest rozdawanie w Wielki Piątek, "Piątkowych Pieniędzy". Oczywiście mówimy tu o pensach, ale wybitych specjalnie na tę okazję i poszukiwanych przez numizmatyków. Ilość pensów, to wiek monarchini, niestety, ilość obdarowanych, to ta sama liczba. Można liczyć, że w tym roku 81 emerytów płci męskiej i 81 emerytek otrzymają po 81 pensów. Taki jest wiek obecnej monarchini, Elżbiety II, która w tym roku ukończy 81 lat. No i cóż, jakoś te cztery dni miną, nadejdzie czas pracy i oczekiwania na nowe święta.

Wielkanoc w Irlandii

Niestety, ale tak bardzo kochająca tradycję Irlandia nie zaskoczy nas bogactwem swoich świątecznych tradycji. Wielkanoc upływa tutaj pod znakiem spokoju i odpoczynku od pracy. Święta są rozpoczynane świątecznym obiadem, składającym się z szynki i indyka. Po obiedzie podaje się desery w postaci puddingów lub ciast. Jeśli w domu są dzieci, nie obejdzie się bez wielkanocnego, czekoladowego jaja, wypełnionego przeróżnymi słodkościami. Oczywiście to jedyny zwyczaj, który tak naprawdę przetrwał w irlandzkich obyczajach. A przecież do niedawna kultywowano zwyczaj wczesnego wstawania, by powitać słońce, zwyczaj pogrzebu śledzia, tańców na ulicach, zabaw ze świńskim pęcherzem, którym bito na szczęście. Może po to właśnie, by odbudować tradycję, którą tak bardzo pomieszały się różne narody. Ciekawe tylko, czy nasza irlandzka Polonia zechce obchodzić wielkanocne zwyczaje, jak śniadanie, malowanki, kraszanki, czy lanie się wodą.
Wielkanoc w Szwecji

Ciekawą tradycję Świąt Wielkanocnych ma Szwecja. Właściwie to święta rozpoczynają się już w Wielki Czwartek, za sprawą gromadek poprzebieranych dzieci, które kolędują od drzwi do drzwi z prośbą o pieniądze lub łakocie. Może to cokolwiek przypominać amerykańskie halloveen, ale dotyczy to tradycji Wielkanocnej. Ponadto tradycja każe, by w Wielki Piątek wstać bardzo rano i ściągnąć kołdrę ze śpiącej osoby. Natomiast w średniowieczu kultywowano zwyczaj chłostania, chłostali się i słudzy, i panowie, mężowie i żony, dzieci i rodzice, kawalerowie i panny. Być może ten zwyczaj już nie istnieje, niemniej bez problemu można kupić przepiękne, kolorowe rózgi, fantastycznie ozdobione piórkami i koralikami. Zwyczaj świątecznego, niedzielnego śniadania jest kultywowany do dnia dzisiejszego. Może zestaw potraw jest dla nas cokolwiek egzotyczny, ważne jednak, że i tak chodzi o Dzień Zmartwychwstania Pańskiego.

Wielkanoc w Austrii

Oczywiście rozpoczyna się wielkanocnym śniadaniem, cokolwiek dla nas egzotycznym i zapewne zbyt słodkim. Niemniej, zgodnie z tradycją, Austriacy podają na swój świąteczny stół słodki naleśnik, wypełniony masą serową, doprawiony wanilią i cukrem. Oczywiście, aby było smaczniej, podaje się sałatkę z wędliny i warzyw, do tego ciasteczka anyżowe i słodkie bułeczki. Deser, to słodkie leguminy z kremem truskawkowym lub czekoladowym. Słodkości, smakołyki, jednym słowem, podobnie jak u nas, oby stół był zastawiony i oby wszystko zostało zjedzone. A ponadto czas wolny umilany jest spacerami, wyjazdami za miasto i tak te wiosenne święta Austriakom mijają.
»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1403452,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 26th, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , ,

The Search For Earth-Like Planets   2 comments

Posted at 2:30 am in Wrozby

width="425" height="350">

Opis: The search for Earth-like planets is reaching a fever-pitch. Does the evidence so far help shed light on the ancient question: Is the galaxy filled with life, or is Earth just a beautiful, lonely aberration? If things dont work out on this planet Or if our itch to explore becomes unbearable at some point in the future Astronomers have recently found out what kind of galactic real estate might be available to us. Well have to develop advanced transport to land there, 20 light years away. The question right now: is it worth the trip?
Autor: SpaceRip
Tagi: planets, exoplanets, alien, aliens, einstein, ufo, extraterrestrial, et, pandora, avatar, speed of light, rockets, milky, way, galaxy, star, solar, system, earth-like, sun, exo-planets
Długość: 1289 seconds
Liczba wyświetleń: 65440
Ocena: 4.921708 (843 ratings)
Obejrzyj w pełnym ekranie: http://www.youtube.com/v/v3Kcw0UrIFI?f=videos&app=youtube_gdata

Astro: 2012 – zagłada rozumu i reszty   3 comments

Posted at 2:14 am in Wrozby

Budząc się tego dnia poczujesz zawrót głowy. I nie będzie to kac po szampańskiej zabawie. 21 grudnia 2012 zmienić ma się wszystko. Powtarzam: wszystko!/Inne

Skąd o tym wszystkim wiemy? Z dobrych, licznych i wysoko postawionych źródeł. Po części od Andromedian, po części Kasjopejan i Plejadian, po części wreszcie z agencji prasowych i doniesień mediów krajowych. Pewnych wieści dostarczyli nam także głęboko zakonspirowani informatorzy – z Atlantydy.

To, że zbliża się koniec świata jest raczej pewne. Przewidzieli to całkiem dawno Aztekowie i Egipcjanie. W grudniu 2012 kończy się bowiem ich kalendarz. By tego nie dożyć, obie cywilizacje zakończyły się same wcześniej.
„Patrick Geryl i Gino Ratinckx – znani badacze zagadek przeszłości – odnaleźli zapomnianą kapsułę czasu wiedzy starożytnych umieszczoną w potężnym labiryncie, wzniesionym, jak mówi legenda, przez cywilizacje sprzed potopu. Złamali starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10 000 lat – jak tajemniczy zodiak z Dendery – i ustalili, że w roku 2012 Wenus, Mars, Orion i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., roku poprzedniego <<końca świata>>. I odczytali proroctwo, że będzie to początek końca naszej cywilizacji” – czytamy w przedmowie do klasycznej już pozycji zatytuowanej „Proroctwa Oriona na rok 2012”.
Istnieją też inne znaki – jak doniósł Reuters: 15 letni Nepalczyk, Rama Bomjona nie jadł i nie pił przez 10 miesięcy. Głodował tak zajadle, że w końcu zniknął. Wedle wypowiedzi jednego z mnichów ma on teraz do spełnienia tajne zadanie, które kończy się pod koniec 2012r. Dodajmy, że wedle niektórych, tych głębiej poinformowanych, ów Rama Bomjona może być nie byle kim, lecz nowym Buddą.

Orgazm z Plejad
Ale zacznijmy od rzeczy przyjemniejszych niż post i zagłada. Istnienie Plejadian odkryła pani Barbara Marciniak, Polka z amerykańskim paszportem. Stawia ją to w jednym szeregu z Kopernikiem i prof. Wolszczanem. Łącząc się za pomocą channellingu (to coś jakby kosmiczne gadu – gadu) z odległą i zaawansowaną cywilizacją Barbara Marciniak stara się nas ratować jak może i wcisnąć w ciasne nasze łepetyny choć odrobinę kosmicznej mądrości. Trzeba przyznać, czyni to z wdziękiem. Nauki Plejadian są bardzo pociągające – powinniśmy polubić samych siebie a także, seks i orgazm – najlepiej praktykowany wspólnie z kimś innym.
O intymnym życiu samych Plejadian autorka dyskretnie milczy, koncentrując się wszakże na rzeczach fundamentalnych. Przez plejadiański chanellimg dowiedziała się bowiem, iż 21 grudnia 2012 nastąpi początek całkiem nowej epoki.
„Barbara Marciniak rzuca nam wyzwanie, abyśmy sprzeciwili się odwiecznym siłom ograniczającym świadomość. Przedstawia ona plejadiańskie klucze do otwarcia ludzkiej świadomości na nieskończone pole możliwości <<znaczącego życia>>, które zawiera w sobie wiedzę o tym jak: aktywować swój ukryty potencjał poprzez odczytywanie rzeczywistości symbolicznej w codziennym życiu, wykorzystywać moc seksualności w celu stworzenia większej bliskości oraz samowyrażenia się, rozpoznać moc przekonań, wierzeń i emocji oraz roli, jaką pełnią one, w uleczeniu chorób oraz uwolnić się z uczucia bezsilności i wzmocnić wrodzoną umiejętność tworzenia swej własnej rzeczywistości”, czytamy w zwiastunie polskiej poszerzonej reedycji dzieł zebranych pani Marciniak. Po grudniu 2012 może więc nastąpić nowy świt ludzkości i ogólna sielanka.
By tak stało się w istocie, musimy zdobyć się jednak na poświęcenie i męczeńską próbę, czyli zakup i lekturę ostatniej książki Barbary Marciniak (w Polsce ok. 30 ) pt. „Ścieżka Mocy”. W USA dzieło sprzedaje się już jak świeże plejadiańskie bułeczki z serkiem z Drogi Mlecznej.

Cały smutek Oriona
Orionianie są fatalistami. W książce „Proroctwo Oriona” czytamy m.in. „powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki”. Szlag trafi też wszystkie komputery. Jedyna szansa na ocalenie ludzkości to wykuć całą istniejącą wiedzę na blachę! Zacząć należy już dziś. Każda chwila to niepowetowana strata…
Do tych zaleceń autora Proroctwa, nijakiego Patrica Gerila (którego wiedza pochodzi w większej części mieszkańców Atlantydy – wiernych uczniów Orionian) stosuje się już dziś telewizyjna gwiazda Jolanta Rutowicz. Odtwarzając główną rolę w jednym z licznych reality – show ze zdumiewającą trafnością odpowiedziała na pytanie: którędy biegnie równik? Prawidłowa odpowiedź brzmi oczywiście: przez Mazury. Niestety, ludziom przyziemnym, zapatrzonym w przestarzałą XIX/XXI wieczną wiedzę wydaje się wciąż, że jakoś inaczej. Ale to odpowiedź pani Joli zgadza się co do joty z wyliczeniami Majów, Azteków, Orionian i mistrzów z Atlantydy!
Nas – ludzi wtajemniczonych, nie powinno to zresztą dziwić. Gołym okiem widać, iż Jola przybyła do nas wprost z gwiazdozbioru Wielkiego Konia, czczonego osobliwie przez Indian Nasca w Peru.
A niewtajemniczonym powiedzmy w skrócie: 12 grudnia 2012 półkula północna i południowa zamienią się miejscami, a lądy zaczną pędzić i napierać na siebie z taką prędkością, że nawet nie zdołamy tego zauważyć. Tak zapewniają Orionianie i lepiej im wierzyć na słowo.
A teraz wróćmy na chwilę do tego Gerila i dzieła jego życia.
- Piszę Proroctwo Oriona na rok 2012 w gniewie, rozpaczy i bólu, zaznacza autor we wstępie i wierzymy mu natychmiast; te same uczucia towarzyszą nam bowiem w lekturze jego książki od pierwszej do ostatniej strony.
Ale czytelnicy Proroctwa wściekają się i trwożą nie tylko z powodu nadciągającego końca świata i bibliotek.
„Przecież miałem zacząć korzystać ze swoich funduszy emerytalnych dopiero od roku 2015! Dwadzieścia lat temu podpisałem klauzulę, że przed tym terminie nie podejmę żadnych pieniędzy. Zwiększało to wydatnie ogólną sumę i mógłby żyć sobie luksusowo przez dziesiątki lat. Byłem święcie przekonany, że zrobiłem złoty interes. Tak było, zanim przeczytałem Proroctwo Oriona na rok 2012” – pisze w reklamie książki jeden z nich.

Na szczęście u nas – w Polsce nikt specjalnie nie liczy na emerytalne szaleństwa, a gromadzące nasze składki towarzystwa poniosły już takie straty, że po 2012 może być jedynie lepiej.
Z diagnozą tą w pełni zgadza się zresztą znany astrolog Leszek Szuman, wedle którego Polska ma być w roku 2012 miejscem w pełni bezpiecznym.
Czy aby na pewno? Ano, weźmy kalkulator i policzmy…
W grudniu roku 2012 minie okres 11 804 lat i 5 miesięcy lat, jaki upłynie od lipca roku 9792 p.n.e., kiedy to nastąpiło ostatnie przebiegunowanie Ziemi związane z wielkim potopem, przemieszczeniem się kontynentów i zatopieniem Atlantydy. Z tego mniej więcej okresu pochodzą Piramidy w Gizie, które są dokładnym odwzorowaniem konstelacji Oriona w ustawieniu z roku 9792 p.n.e. oraz Sfinks, który pod swymi łapami zawiera nie odkryte jeszcze komory ze zgromadzonym archiwum wiedzy starożytnych Atlantydów. Ale brak w tej dacie i liczbie lat mijającego cyklu kodu numerologicznej 9-tki, może gwarantować, że Ziemia i ludzie przetrwają. Obudzą się za to gwałtownie do Wielkiej Przemiany Wewnętrznej i Duchowej, do Wyzwolenia twórczego potencjału, czytamy na jednej z poważnych stron poświęconych fenomenowi roku 2012.

Kasiopejanie na tropie
Dziwnym trafem Kasjopejan odkryła także osoba związana (przez męża) z Polską – pani Laura Knight-Jadczyk. Knigt – Jadczyk komunikuje się z nimi także za pomocą chanellingu, ale w bardziej zaawansowanej wersji nazwanej „nadświetlnym transferem myśli” (to coś, jakby kosmiczne Skype z główki do główki).
Kasjopejanie także przewidują zamieszanie w końcu roku 2012. Ale naszym zdaniem, nie warto im wierzyć do końca. To krętacze, mitomani i miłośnicy teorii spiskowych. Ale o tym za moment. Zdaniem istot z Kasjopei za 3,5 roku będziemy świadkami Redukcji Makro-kosmicznej Paczki Falowej wytwarzającej zarówno fizyczne, jak i "metafizyczne" zmiany w kosmicznym środowisku Ziemi. Co to znaczy? Nie wiemy. Słowo.

Spośród wszystkich naszych informatorów Kasjopejanie to najbardziej przemądrzałe i pretensjonalne istoty.
Chcecie jeszcze jedną próbkę ich gadki? To posłuhjajcie: „Subtelne odpowiedzi, które wymagają wysiłku, żeby dokładnie zanalizować zalecane wytężone uczenie się. Nauka jest poszukiwaniem, za którym idzie potwierdzenie poznania poprzez odkrywanie. Nauka jest konieczna dla postępu duszy… w ten sposób budujesz swoje centrum mocy… Cierpliwość służy poszukującym ukrytej wiedzy… Przeszukujcie swoje "pliki". …Czasami najlepszym sposobem nauki jest studiowanie i badanie…” i tak ciurkiem, przez setki stron (internetowych)…

Najwyraźniej w trakcie tego ględzenia Kasjopejanie oglądają jednym okiem (oczami, czułkami?) CNN lub TVN 24, bo udzielają także panie Laurze Knight-Jadczyk wielu porad o charakterze bieżąco – politycznym. Poniżej przedstawiamy autentyczny fragment wywiadu z Larią, Kasjopejańskim rzecznikiem prasowym dokonanym pod koniec 2000r . Więcej na stronie http://kasjo.net/

- Witamy.
- Witamy.
- Kogo dzisiaj mamy z nami?
- Larria.
- Skąd transmitujesz?
- Kasjopeja. (…)
- A może planują te bomby użyć na Stany Zjednoczone?
- No są grupy partyzantów palestyńskich w USA. Cała rzecz ma być sterowana przez "regresywnych kosmitów" (cokolwiek TO jest) złożonych z 19 ras konstelacji Oriona wraz ze Smokowatymi i Syriuszanami. (…)
- Biorąc pod uwagę, że istnieje Jeden Światowy Rząd, a WSZYSTKIE narody są pod kontrolą kosmiczno/ludzkiego Konsorcjum, to ta informacja wygląda na dezinformację. Czy to prawda?
- Ciepło, ale można kupić "rzadkiej produkcji" broń od pozbawionych praw obywatelskich Rosjan, ale czy ona zadziała? (…)
Niemniej jednak ten gość tutaj jeszcze pisze różne rzeczy. Możecie skomentować?
- Bez komentarza!

Hm… Być może ostatnie pytanie jest o mnie, może nie. Ale zbierając materiały do tego tekstu (a wszystkie powyższe cytaty są w pełni autentyczne) jedno wiem już na pewno – światowa katastrofa nadciąga chyba rzeczywiście – w głowach. Być może nawet już trwa. Bo internetowych stron o roku 2012 i „kontaktach” z kosmitami jest dziesiątki razy więcej niż serwisów o najnowszych zdobyczach fizyki, czy astronomii, a ludzie opisujący podobne niezwykłości porobili na nich fortunę.
Ale zapewne Majowie, Orionianie i Atlantydzi przewidzieli także i to.

Maciej Wełyczko»Drukuj

Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1517172,poczytaj.html?drukuj=1

Written by admin on Marzec 25th, 2010

Tagged with , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,