Archive for Czerwiec, 2010
Astro: Wielkanocne wróżby miłosne 2 comments
Wielkanoc i czas równonocy to okres początków we wszystkich dziedzinach życia. Nadchodzi czas pożegnania z długimi nocami krótkimi dniami, czas pożegnania demonów ciemności. Nadchodzi czas – gdy wchodzimy w inną strefę czasu, inna rzeczywistość otwiera się przed nami./Ella Selena
W dawnych czasach, jeszcze przedchrześcijańskich, dzień równonocy wiosennej był czasem bogini wiosny – Ostary. I faktycznie, czas 21-23 marca, to czas, gdy przechodzimy od krótkich dni i długich nocy do zrównania dnia z nocą. Ten cykl odradzania się życia jest doskonale zakodowany w świadomości nasion. Dlatego dawniej w Wielki Piątek dokonywano pierwszych zasiewów warzyw, kwiatów i zasiewano rozsady.
Natomiast powrót słońca kojarzymy z otrzymaniem duchowej światłości od Jezusa. Chrystus zmartwychwstając spowodował początek odrodzenia się świadomości, a także powrót światła słonecznego na ziemię.
W magii początek jest dobry na rytuały związane z magią początków. I tak, jak pisałam o jesiennym pożegnaniu się ze smutkami czy też gnębiącymi nas problemami, to wiosna możemy przygotować się na powitanie nowego – czymkolwiek to nowe miałoby być. Jedni pragnąć będą nowej, niezwykłej miłości, inni znowu powodzenia w sferze spraw zawodowych. Niektórych marzenia związane będą ze zdrowiem, dobrą kondycją fizyczną i dobrym samopoczuciem. Zresztą, któż to wie… Ile nas na tym świcie, tyle marzeń i tyle pragnień. Pamiętajmy jednak, że wiosna wyznacza magię początków, zatem nie możemy już cofać się do starych bolączek, powinniśmy zaczynać wszystko od nowa.
W magii początków skorzystamy z energii świata słonecznego, niemniej jednak wspierać nas powinna i energia księżyca, stąd poczekajmy na jego pełnię. Energia bóstw lunarnych wyzwala w nas nieświadome siły psychiczne, stąd można uruchomić potencjał własnych sił, które jak dotąd być może znajdowały się w uśpieniu. Stąd Księżyc symbolizuje kobiecość, łono, macierzyństwo, delikatność, czułość, ale też jest siłą bierną.
Natomiast bóstwa solarne, a jednym z nich jest Słońce, reprezentujące energię męską, w większości kultur wiązane są z symbolem twórczej energii, a zatem reprezentują władzę, odwagę, waleczność, są światłem intelektu i prawdy. Stąd energia Słońca kojarzona była z energią mężczyzny i władcy, a energia Księżyca z energią żeńską, kobiecością, nieświadomymi działaniami, ukrytymi w naszej psychice. Dlatego piszę, o tych dwóch najważniejszych światłach, ponieważ można skorzystać z ich energii równocześnie, przeprowadzając magię początków w czasie, gdy Księżyc będzie w pełni i Słońce znajdzie się w zenicie, czyli około południa. W tym wypadku uruchomimy świadome i podświadome siły psychiczne.
Rytuał możemy przeprowadzić w swoim mieszkaniu, bez potrzeby wychodzenia na powietrze. Szukamy najbardziej słonecznego okna, które oczywiście wychodzi na południe, umieszczamy w nim świeczkę. Kolor jej zostaje uzależniony od naszych pragnień. Jeśli mają to być finanse, to świeczka zielona, jeśli chcemy czuć się pewniej, powitać swoją wewnętrzną siłę, to kolor pomarańczowy. Jeśli jest to życzenie związane z miłością, to świeczka koloru różowego lub czerwonego. Jeśli marzymy o karierze, komunikowaniu się z wieloma osobami, to kolor świeczki powinien być żółty. Do spraw egzaminów, kursów, zaliczeń, także podróży, użyjemy świeczki koloru błękitnego. Jeśli marzymy o osiągnięciu wewnętrznych mocy i szczęścia lub być może rozwinięcia własnej intuicji, to zapalamy świeczkę koloru fioletowego. Jeśli marzymy o nowym domu, mieszkaniu i chcemy dokonać przeprowadzki, to będzie to świeca koloru brązowego. Oczywiście, jeśli nie będziemy umieli dobrać koloru świecy do naszych oczekiwań, naszych marzeń, to posiłkujmy się własną intuicją i wybieramy świecę, taką, którą zobaczymy w oczach naszej wyobraźni. Jeśli już dokonamy wyboru świecy, to po ustawieniu na parapecie zapalmy ją i spokojnie zacznijmy zapisywać swoje marzenia i pragnienia. Słowo po słowie przelejmy na kartkę pomarańczowego lub złotego papieru nasze wyobrażenie szczęśliwości.
Po zapisaniu wszystkiego i ponownym przeczytaniu możemy odkryć swoje drugie ja. Raptem zdziwimy się sami, ile w nas pożądania i chęci na lepsze i nowe (życie), jak bardzo chcemy być szczęśliwi. I dobrze, tak właśnie ma być. Następnie wpatrując się w świetlistą tarczę słońca, zapalamy kartkę od płomienia palącej się świecy i powtórzmy śpiewnym głosem "wybieram tę ścieżkę, ona poprowadzi mnie do sukcesu, ona jest dla mnie najbardziej odpowiednia". Wpatrujemy się w płomień tak intensywnie, aż światło zacznie się zamazywać, a powtarzając wciąż od nowa ową sekwencję, wpadniemy w pewnego rodzaju trans, zaczniemy widzieć przed sobą ścieżkę i od tego, jaka ona będzie, zależeć będzie czas spełnienia się naszych pragnień. Może nam ukazać się ścieżka bardzo wąska i stroma – to czas dłuższy, albo szeroka i bardzo wygodna. Zdajcie się na intuicję i powtarzając te słowa oglądajcie swoją ścieżkę, zobaczycie, że po chwili poczujecie, że wróciliście z innego świata. Generalnie moc promieni słonecznych i skontaktowanie się ze swoją podświadomością wyzwoli całkiem nowe pojęcia i emocje. A to wprowadzi Was w nowe postrzeganie wychowanie psa rzeczywistości. I już jeden krok do sukcesu i zaczną się spełniać marzenia… Dostaniecie nowe podpowiedzi i zobaczycie, że można zrealizować wszystkie zamierzenia. No cóż, życzę powodzenia!!!
Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1327733,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Magia Obamy 4 comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego tresura psów sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Jako że jest czterdziestym czwartym prezydentem USA, analogie wychowanym na Mickiewiczu Polakom nasuwają się same. Problem jedynie w tym, co dokładnie na myśli nasz wielki poeta pisząc w III części "Dziadów" o opatrznościowym mężu ukrytym pod liczbą 44. Od półtora wieku z okładem kwestia ta stanowi spór uczonych i mistyków. Wiadomo, że pisząc te słowa nasz wieszcz znajdował się pod wpływem mglistych nauk Andrzeja Towiańskiego. Nauki mistrza Andrzeja wiązały bardzo silnie religię z polityką. Szczególną rolę opatrznościową miały wedle niego odegrać narody: francuski, żydowski i, jak nietrudno zgadnąć, polski. Towiański i jego zwolennicy interesowali się intensywnie żydowskim kabalizmem, słabo albo i wcale znając przy tym język hebrajski. W nieprecyzyjnym zapisie hebrajskim słowu „Adam” odpowiada właśnie cyfra 44. Nieprecyzyjnym – bo po hebrajsku Adam pisze się z niewymawianym „ch” na początku. A wtedy otrzymujemy cyfrę 45. Jednak zdaniem prof. Juliusza Kleinera taka pomyłka była bardzo prawdopodobna – kwestią otwartą pozostaje przy tym, czy imię Adam oznaczało Mickiewicza, czy – co bardzo prawdopodobne, księcia Adama Czartoryskiego. Inne teorie głoszą, że 44 odnosi się do samego Towiańskiego „męża o strasznym obliczu” lub oznaczać ma liczbę członków jego sekty. Jeszcze inne koncepcje wskazują na chrześcijańskie przesłanie liczby 4 (np. cztery rzeki w raju). Nieco inną teorię na ten temat miał zmarły niedawno Władysław Kopaliński, wedle którego w 1845 roku nasz wieszcz miał powiedzieć o liczbie czterdzieści i cztery; „kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem”.
Szaman mówi: 44!
Tak czy owak – liczba 44 wydaje się przypisana do spraw ściśle polskich. Ale czy rzeczywiście? Osobliwą opowieść na ten temat odnaleźliśmy na stronach poświęconej wyszukiwaniu wszelkich niesamowitości Fundacji Nautilus:
„Było około 1-szej w nocy, kiedy do radia zadzwoniła pani Elżbieta, która na stałe mieszka w Kanadzie. Opowiedziała ona historię, którą postanowiliśmy Wam przedstawić. To było w latach 60-tych, kiedy po raz pierwszy grupa polskich pracowników naukowych przyjechała na sympozjum do Kanady. Wśród nich byłam także ja i jak widać, a dzwonię z Kanady, ten wyjazd zmienił moje życie, ale nie o tym chciałam mówić. Wtedy podczas tego pobytu doszło do dziwnego wydarzenia, o którym powinniście się dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę, że kilka osób może uznać to za żart. Ale żartem nie jest.
Wybraliśmy się na wycieczkę w góry i tam spotkaliśmy obóz kanadyjskich indian, którzy co prawda mieli samochody i telewizory, ale nadal pielęgnowali tradycje przodków. Wśród nich był jeden, który pełnił rolę szamana. Udało mu się trafnie wskazać osobę spośród naszego grona, która miała pewien problem, o którym nie chcę w tej chwili mówić. Dodam tylko, że nie miał szans, aby się o tym dowiedzieć od kogokolwiek wcześniej. Wszyscy po prostu zaniemówili, a wtedy szaman zaproponował, że można mu zadać jedno pytanie, na które odpowie. Wszyscy byli mocno wystraszeni tym, co zademonstrował wcześniej i nikt nie miał pomysłu, jakie można mu zadać pytanie. I wtedy jeden z moich kolegów zadał najgłupsze pytanie, jakie można sobie wyobrazić, bo zapytał, o co chodziło Adamowi Mickiewiczowi, kiedy napisał w "Dziadach": <<a imię jego czterdzieści i cztery>>. Zrobiło mi się wstyd, że zapytał o coś tak głupiego, ale ku mojemu zdumieniu szaman zadumał się, zamknął oczy i przez dłuższą chwilę był nieruchomy. Wreszcie otworzył oczy i z pełną powagą odpowiedział tak: <<W czasie, kiedy pisał te słowa, przez jego głowę przebiegały nie jego myśli. Nikt z Twoich rodaków nie rozumie tych słów, a interpretacje są błędne. Świat czeka wielka próba, wielka zmiana. Będzie niezwykły człowiek, prezydent USA, wielki człowiek. On przeprowadzi świat przez tę burzę, pomoże każdemu, kto będzie tylko tego chciał. Będzie to czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych. Tak należy interpretować słowa waszego poety. Ten człowiek będzie miał polskie korzenie, to będzie w tym sensie wasz prezydent. To miał na myśli poeta>>. Wtedy zapanowała kompletna cisza. Dodam, że inna przepowiednia dotycząca jednego z nas w pełni się spełniła. Musiałam komuś o tym opowiedzieć, bo jest to naprawdę jedna z najbardziej dziwnych spraw, które wydarzyły się w moim życiu. Wiem, że narażam się na śmieszność, ale trudno”.
Dodać należy, że czujni internauci od razu wytropili w drzewie genealogicznym Baracka Obamy osobą o nazwisku Sarah Poland (urodzoną w 1824, zmarłą ok. 1880). Czy rzeczywiście była ona Polką – nie wiadomo.
Czarny ?
Posiadający kenijskie korzenie Barack Obama budzi oczywiście ogromne zainteresowanie na Czarnym Lądzie. A niewiele miejsc we współczesnym świecie jest bardziej skorych do wszelkich form mistyki. Idea Czarnego Chrystusa lub Czarnego Mesjasza jest żywa w całej środkowej i południowej Afryce.
Choć nam w Polsce może się wydawać to dziwne, kościół katolicki w Afryce nie ma nic przeciwko wyobrażaniu Chrystusa jako Murzyna. Wręcz przeciwnie. Stoi na stanowisku, że przyjęcie elementów kultury miejscowej sprzyja krzewieniu słowa Bożego. Podobne postępują kościoły protestanckie prowadzące misje w Afryce. Ale na styku przyniesionego przez misjonarzy chrześcijaństwa i prastarych wierzeń plemiennych powstała rozległa mgławica kościołów i sekt. Część z nich dodatkowo łączy wierzenia miejscowe z elementami islamu. Szczególne miejsce w ich wierzeniach zajmuje Szymon Kimbang, czyli biblijny Szymon Apostoł, zwany też Kananejczykiem lub Gorliwym, który po ukrzyżowaniu Jezusa miał zawędrować właśnie na Czarny Ląd. Jak podkreślają specjaliści, religie afrykańskie cechuje swoiste pojęcie jedności świata materialnego z duchowym. Nie ma w nich miejsca na osobną rzeczywistość świecką i religijną. Do tego koncentrują się dość silnie na własnym plemieniu, narodzie, czy Afryce rozumianej jako etniczna całość lub wspólnota ludzi czarnoskórych w ogóle. Nic więc dziwnego, że wybór Baracka Obamy wywołał w Afryce lawinę komentarzy i spekulacji o charakterze mistycznym. Jedni widzą w nim Mesjasza, następcę Szymona Kimbanga, którego misją jest wyzwolenie ludzi czarnoskórych spod ucisku białych, inni osobą namaszczoną przez masajskiego boga Ngai. O Obamie jak Czarna Afryka długa i szeroka powstają dziś wiersze i piosenki.
Pojawienie się prezydenta obiecującego poświęcenie większej uwagi najuboższym spotkało się także z wielkim zainteresowaniem w Ameryce Południowej – regionie świata szczególnie uzależnionym od USA. Także i tutaj przewidywaniem wyników wyborów i misją nowego prezydenta zajęli się wszelkiej maści mistycy. Peruwiańscy szamani odprawiali specjalne obrzędy mające wspomóc jego szanse wyborcze. Uwadze miejscowej prasy nie umknęła szczególna uwaga, jaką Barack Obama poświęcił w trakcie kampanii wyborczej społeczności indiańskiej w USA. Choć formalnie Ameryka Południowa to najbardziej chrześcijański kontynent na Ziemi, to w wielu miejscach religia ta splata w bardzo ciekawy sposób z dawnymi wierzeniami. Wzięte z Nostrodamusa opowieści o Czarnym Władcy Świata spotkały się z największym odzewem chyba właśnie tutaj. W internecie (w kontekście Obamy i nie tylko) rządzi jednak najdziwniejsze z południowoamerykańskich wyznań – voodoo. łączy w sobie elementy kilku religii zachodnioafrykańskich, chrześcijaństwa i mistycyzmu. Najpełniej rozwinęło się wśród czarnoskórej populacji Haiti, ale jego wyznawcy żyją też w Afryce i w obu Amerykach.
Ale w tych wyborach po najbardziej znany atrybut voodoo – laleczki do nakłuwania, sięgnęli nie ubodzy Haitańczycy (sympatyzujący w ogromnej większości z Obamę) lecz mieszkańcy amerykańskiego Południa głosujący tradycyjnie na Republikanów. Lalki voodoo z wizerunkiem Obamy stały się w USA takim samym hitem handlowym, jakim niedawno we Francji były laleczki z twarzą Nicolasa Sarkozy`ego. Amerykanie poszli dalej niż francuzi – w Internecie pojawiły się specjalne, jak najbardziej komercyjne serwisy oferujące rzucanie klątw voodoo i nakłuwanie laleczek w imię każdego chętnego na wydanie paru dolarów na taki cel.
Choć Barack Obama nie przejął się nimi tak bardzo jak jego francuski kolega ( zażądał niedawno sądowego zakazu sprzedaży laleczek z jego wizerunkiem – sprawę przegrał), to wyborczy sztab Obamy nie lekceważył wcale konsekwencji wynikających masowością zainteresowania wyborczymi przepowiedniami. Szczególnie tymi o zagrażającemu chrześcijaństwu Czarnemu Władcy Świata. W części sztabu Obamy zajmującej się internetem (a obecny prezydent – elekt położyć bezprecedensowy w historii nacisk na tą formę komunikacji) powstała oficjalna komórka zajmująca się zwalczaniem na forach internetowych rozmaitych bzdurnych, pseudomistycznych wpisów. Pod wpływem własnych interpretacji wielu Amerykanów wypisywało bowiem w sieci rzeczy zupełnie niewiarygodne – przestawiając Obamę bądź jako Antychrysta, bądź wyznawcę islamu, bądź jako obie te rzeczy na raz – choć, co jest faktem powszechnie znanym, Barack Obama jest żarliwym chrześcijaninem, członkiem Trinity United Church of Christ, protestanckiego kościoła z Chicago. W zarzutach o potajemne sprzyjanie islamowi pewną rolę odegrało zapewne drugie imię Obamy – Hussein, „odziedziczone” po jednym z kenijskich dziadków. Wedle żyjącego w XVI wieku Nostradamusa Czarny Władca Świata będzie poprzedzał koniec świata i przegraną wojnę ze światem islamu. Historia ta szybko rozlała się w internecie – także za pomocą rozmaitych łańcuszków mailowych. Zdaniem poważnych znawców przepowiednie prowansalskiego lekarza i mistyka , czyli Nostradamusa, właśnie są na tyle ogólnikowe, że da się na ich postawie przeprowadzić niemal dowolny wywód.
Wybór Baracka Obamy jest bliski tego, co nazywamy sytuacją graniczną – życie społeczne potrzebuje cykli porządkujących rzeczywistość, a ogromne oczekiwania doprowadziły do takiego stanu umysłów w którym sięganie po ezoterykę staje się zjawiskiem masowym, mówi prof. Roch Sulima ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Z sytuacją graniczną i wielkim zwrotem ku duchowości mieliśmy w Polsce do czynienia w trakcie umierania i po śmierci Jana Pawła II. Zdaniem prof. Sulimy wybór Baracka Obamy może mieć dla wielu grup charakter zbliżony do katharsis – to i niezbyt pewna przyszłość powodować może dalsze zainteresowanie społeczno- polityczną ezoteryką. Jednak entuzjazmu powinno wystarczyć co najmniej na rok lub dwa, dodaje prof. Sulima.
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta 3 comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad pierścień atlantów za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora)Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Pięć elementów 3 comments
Podział na Jang i Jin jest podziałem podstawowym. Aby prawidłowo opisać otoczenie i stosować remedia Feng Shui, niezbędna jest znajomość zasad przemiany pięciu elementów. Każda rzecz może być opisana za pomocą jednego lub paru z pięciu elementów Feng Shui./Inne
Dla naszych potrzeb wymagana jest umiejętność opisania elementu za pomocą kształtu, koloru, materiału oraz rodzaju ruchu, jaki wykonuje energia w danym elemencie. I tak:
Drewno:
- kształty – podłużne pionowe oraz poziome
- kolor – zielony oraz jasnoniebieski
- materiał – drewno oraz papier
Opisane powyżej elementy oddziałują na siebie wzajemnie. Mogą siebie wspierać, tworzyć lub niszczyć. Cykl tworzenia pięciu elementów jest tradycyjnie opisany następująco:
Drewno tworzy ogień, z którego powstaje popiół, czyli ziemia, z której wydobywa się metal, który topi się i płynie jak woda, która podlewa drzewo (drewno) i.t.d.
Cykl tworzenia:
drewno > ogień > ziemia > metal > woda > drewno…
Jeżeli w rozwiązaniach Feng Shui będzie trzeba wzmocnić element ziemi, to z przemiany pięciu elementów będziemy już wiedzieć, że musimy w tym celu użyć elementu ognia. Jeżeli będzie wymagane osłabienie elementu wody, to użyjemy elementu, który woda tworzy, czyli drewna (element taki będzie osłabiał element wcześniejszy w cyklu przemianie, ale go nie zniszczy). Gdy potrzebujemy zniszczenia danego elementu to musimy znać cykl niszczenia – kontrolny.
I tak: woda gasi ogień, który topi metal, który ścina drewno, które rozsadza ziemię, która wchłania wodę.
Cykl niszczenia:
Woda > ogień > metal > drewno > ziemia > woda …
Całość cyklu tworzenia i niszczenia przedstawić można za pomocą jednego diagramu, jednak ze względu na przejrzystość użyłem diagramów osobnych.
Tradycyjna ilustracja przedstawiająca przemianę pięciu elementów. Na tej rycinie występują wszystkie elementy Feng Shui. Element drewna to węgiel drzewny na którym gotuje się wodę, element metalu to samowar (materiał oraz kształt), element wody to oczywiście sama woda, element ognia – ogień, a element ziemi reprezentuje popiół powstały ze spalania węgla drzewnego.
Zastosowanie
Stosowanie remediów w oparciu o przemianę pięciu elementów
Stosowanie remediów w oparciu o cykl pięciu przemian zostanie dokładnie opisane w dziale strefy pa kua oraz remedia.
Znając jednak opisane zasady, możemy wprowadzać już bardzo istotne zmiany Feng Shui oraz stosować remedia na wiele „zagrożeń”. Dzięki znajomości tego działu możemy na przykład wyeliminować zagrożenie, które stanowią budynki lub inne konstrukcje lub formy naturalne znajdujące się za oknem lub naprzeciw naszego budynku. Oczywiście nie każdy taki budynek stanowi zagrożenie, ale jeżeli stwierdzimy, że na nas źle wpływa to sposób działania jest następujący:
Należy ocenić, w jakim elemencie znajduje się budynek za naszym oknem, (jaki element jest przeważający). Jeżeli jest wróżba z kart tarota to niski, przysadzisty budynek na bazie kwadratu, to jest to budynek w elemencie ziemi – mówimy wtedy o zagrożeniu typu ziemia. Jeżeli jest to wysoki słup telefoniczny, to jest to zagrożenie typu drewno, jeżeli jest to ostro zakończony szczyt wieży, to jest to zagrożenie typu ogień, jeżeli jest to łuk (choćby przęsło mostu), to jest to zagrożenie typu metal. W naszym otoczeniu rzadko spotyka się zagrożenie typu woda, ale może być to na przykład duża wierzba płacząca.
Remedium będzie zastosowanie elementu niszczącego element, w którym znajduje się zagrożenie. Możemy także działać elementem osłabiającym zagrożenie to jest takim, który jest przez nie tworzonym.
Przykład
Zagrożenie typu drewno – likwidujemy elementem metalu
W celu zniszczenia zagrożenia
Na parapecie możemy postawić remedium w elemencie metalu. Należy je tak ustawić i powinno mieć taką wielkość, aby przebywając w pomieszczeniu remedium zasłaniało nam widok zagrożenia. Może to być roślina w elemencie metalu, o kulistych kształtach jak grubosz – drzewko szczęścia, dodatkowo w metalowej donicy. Może to być także ozdobna tarcza lub taca o okrągłym kształcie. Jeżeli nie mamy takiej rośliny, ani nic metalowego to rozwiązaniem będzie zastosowanie czegokolwiek o kształcie należącym do elementu metalu.
Powyższe rozwiązanie pomaga nam przełamać optycznie zagrażające kształty, jednak nie odbierają nam przestrzeni za oknem, co nastąpiłoby w wyniku najprostszego działania – zasłonięcia. W celu wzmocnienia działania takiego remedium możemy umieścić lusterko Pa Kua w taki sposób, aby było skierowane na zagrożenie, a niewidoczne z pomieszczenia – np. za donicą. Przedstawione rozwiązanie dotyczy zagrażającego elementu za oknem. Podobną metodę stosujemy dla całych budynków. Jeżeli naprzeciwko naszego budynku znajduje się zagrożenie, to pomiędzy nimi stosujemy remedium w elemencie niszczącym zagrożenie. Może to być posadzenie odpowiedniego drzewa, postawienie rzeźby lub innej konstrukcji w elemencie niszczącym zagrożenie.
- ruch energii – wzdłuż
- wartość – Jang
Ogień:
- kształty – trójkątne oraz przypominające płomienie ognia, ostre zygzaki
- kolor – czerwony, purpurowy
- materiał – plastik
- ruch energii – pionowy wznoszący
- wartość – Jang
Ziemia:
- kształty – kwadratowe i prostokątne
- kolor – żółty oraz kolory ziemi
- materiał – ziemia oraz miękkie tkaniny
- ruch energii – we wszystkich kierunkach
- wartość – Neutralna (bardziej Jin)
Metal:
- kształty – koliste, owalne
- kolor – biały, srebrny, złoty, szary, metaliczny
- materiał – metal oraz twardy kamień
- ruch energii – obrotowy
- wartość – Jang
Woda:
- kształt – falisty oraz wszystkie nieregularne
- kolor – czarny, granatowy, niebieski
- materiał – woda, szkło
- ruch energii – opadający
- Wartość – Jin
astosowanie rośliny w elemencie drewna jako remedium na zagrożenie w elemencie ziemi.
Wzmacnianie Feng Shui miejsca za pomocą przemiany pięciu elementów
Miejscem będziemy nazywali budynek, w którym przeprowadzamy zmiany Feng Shui. Poprzednio stosowaliśmy remedia na zagrożenia, jakie mogą mieć miejsce w okolicy naszego miejsca. Jednak nie tylko w takiej sytuacji możemy skutecznie stosować przemianę pięciu elementów. Aby wzmocnić nasze Feng Shui powinniśmy postarać się, aby nasze miejsce – budynek, znajdowało się w elemencie takim samym jak okolica, albo jeszcze lepiej w elemencie przez okolicę tworzonym. W ostatnim przypadku sprawimy, ze okolica będzie nas wspierać, pracować na nas. Ważne jest to przede wszystkim w przypadku placówek handlowych. Jeżeli przeciwnie – nasze miejsce będzie w elemencie, który tworzy okolicę, to możemy na okolicę wpływać pozytywnie sami, jednak nie mając z tego żadnych korzyści! Aby dowiedzieć się, w jakim elemencie znajduje się okolica musimy dokładnie przyjrzeć się w pierwszej kolejności kształtom budynków. Jeżeli będą to wysokie smukłe wieżowce, to jest to okolica typu drewno, jeżeli są to niskie przysadziste budynku, to jest to okolica typu ziemia. Ten ostatni przypadek rozpatrzymy dokładnie, ponieważ jest to najczęściej spotykany typ budynków. Nasze miasta to typowy przykład elementu ziemi. Budynku oparte na bazie kwadratów, wykonane z materiałów elementu ziemi, z kwadratowymi oknami, drzwiami z elewacjami w kolorze ziemi. Jeżeli posiadamy na przykład sklep w takiej okolicy, to prawie na pewno jest także w elemencie ziemi. Jeżeli sklep znajduje się w ogólnie dostatniej okolicy, gdzie inne prosperują odpowiednio, to w sumie nie ma potrzeby nic zmieniać – nie możemy jednak liczyć na wyrośnięcie nad okolicę. Aby tego dokonać należy wprowadzić w swoim miejscu element, który ziemia – czyli okolica tworzy – element metalu. Wiadomo już nam, że element metalu to okręgi, łuki, owale oraz kolory: srebrny, złoty, biały, szary. Najsilniej działają kształty. Dobrze, więc, jeżeli wprowadzimy łuki na przykład w oknach sklepu lub nad wejściem do firmy lub domu. Oczywiście cały budynek także może być wybudowany na bazie łuków. Im silniejszy element metalu tym lepiej.
Rozwiązanie takie jest bardzo praktyczne. Jadąc ulicami miasta mijamy setki witryn sklepów, które zlewają się nam w jedno. Wszystkie (prawie), niezależnie od użytej kolorystyki znajdują się w elemencie ziemi. Jeżeli nagle natkniemy się na przełamanie sztampy w postaci łuków lub okręgów, to na pewno taka witryna rzuci się nam w oczy. A być zauważonym to już połowa sukcesu w biznesie.
Pamiętać jednak należy, że rozwiązanie to jest dobre głównie dla biznesu. Stosując je przy budowie domu do zamieszkania możemy uzyskać podobny efekt, ale Feng Shui zaleca mieszkać w tradycyjnych domach w elemencie ziemi.
Do zasady przemiany pięciu elementów odwoływać się będzie praktycznie większość zaleceń publikowanych w tym miejscu.
Przypisanie kształtów roślin do elementów
Każda roślina ze względu na materiał należy do elementu drewna. Jednak ze względu na różnorodne kształty przypisujemy je do różnych elementów, co pozwala nam na stosowanie ich jako remedium w określonym elemencie. Jest to bardzo popularne rozwiązanie feng shui.
Smukłe, strzeliste rośliny należą do elementu drewna
Rośliny o kształtach przypominających płomienie, rosnące silnie ku górze należą do elementu ognia. Kaktusy pomimo swoich czasami nawet obłych kształtów zaliczane są generalnie do elementu ognia ze względu na liczne „ogniste” kolce.
Do elementu metalu należą rośliny o okrągłych i owalnych kształtach i dużych rozłożystych liściach.
Typowy przykład remedium w elemencie metalu. Świadczy o tym materiał z którego jest wykonane (metal), kolor (srebrny i biały) oraz rodzaj wykonywanego ruchu (obrotowy).
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1246085,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Uzależnieni od wróżek 2 comments
Rynek kwitnie jak nigdy dotąd. Wróżki przewidują przyszłość, rzucają zaklęcia, odczyniają uroki, ładują dobrą energią, kontaktują się z aniołami. Decydują nie tylko o życiu osobistym klientów, ale także o działaniach urzędów państwowych i renomowanych firm. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy właśnie na chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji./Wojciech Harpula
Monika Wierzbicka miała wtedy 20 lat. Od Karen dowiedziała się, że powinna zdecydować się na zmiany, o których myśli od dawna; karty nie widzą przy jej boku nikogo naprawdę bliskiego; powinna strzec się osoby, której ufa; na spokój i harmonię przyjdzie jej jeszcze długo czekać.
Monika do wróżki poszła ze zwykłej ciekawości. O Karen dowiedziała się od koleżanki. ani przez moment nie traktowała serio. Wieczorem opowiadała o wizycie swojemu chłopakowi: śmiała się, że wróżka nie widziała w kartach ukochanego mężczyzny u jej boku. Dwa tygodnie później nie było jej do śmiechu: chłopak, z którym była od czasów liceum, oświadczył jej, że „coś się w nim wypaliło” i chce odejść.
Odszedł, a Monika znów wylądowała w gabinecie Karen. Dlaczego? Bo poprzednia wróżba się sprawdziła. Po drugiej rozmowie z wróżką zdecydowała się wreszcie na rzucenie nudnego jak flaki z olejem marketingu i zarządzania. Zdała na polonistykę. Po semestrze wiedziała już, że była to dobra decyzja. – Karty nigdy nie widziały wokół mnie cyfr, uporządkowanych schematów – mówi.
Dziś Monika ma 27 lat. Mieszka w Krakowie, pracuje w jednym z wydawnictw. Wygląda i zachowuje się jak racjonalna, trzeźwo myśląca osoba. Od siedmiu lat korzysta z porad , astrologów i usług bioenergoterapeutów co najmniej raz w miesiącu. Gdy ma „dołek” lub musi podjąć jakąś ważną decyzję, nawet dwa, trzy razy. Wróżki i astrologów określa mianem konsultantów. W ciągu roku na ich usługi oraz wydaje ok. 3-4 tys. zł. – Zdaję sobie sprawę, że to mój lekki bzik. Dopóki jednak nie przeszkadza mi to w życiu, nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Nie wstydzę się też o tym mówić. Wiele razy ludzie, którzy uśmiechali się ironicznie, gdy opowiadałam o wróżbach, potem sami prosili mnie o kontakt do moich konsultantów – mówi Monika. – Nie czuję się uzależniona od wizyt w wróżek. Po prostu lubię zasięgnąć ich rad, bo to dobre rady. Miliona w totka nie wygrałam, ale mam wrażenie, że moje życie toczy się w dobrym kierunku. Czy nadal czekam na spokój harmonię? Tak. Karty to przewidziały. Ale w symbolach widać też, że czeka mnie zmiana. I dopiero ona przyniesie mi szczęście.
Nikt nie wie, ilu Polaków nie potrafi żyć bez wizyt u osób, które twierdzą, że są w stanie przewidzieć przyszłość, odczynić urok, naładować klienta dobrą energią. Wiadomo natomiast, że rynek usług magicznych, mimo protestów środowiska naukowego i Kościoła, kwitnie jak nigdy dotąd. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji. Także tych najważniejszych w całym życiu.
Przesłanie aniołów
Profesje wróżbity, astrologa, bioenergoterapeuty, refleksologa i radiestety zostały w lutym tego roku wpisane do opracowanej przez Ministerstwo Pracy „klasyfikacji zawodów i specjalności”. Przeciwko dokumentowi protestowali naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Za skandaliczne uznali „umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Ministerstwo pozostało jednak nieugięte: nie zostały zepchnięte do podziemia. Dzięki urzędnikom wiadomo również dokładnie, czym powinny się zajmować. Wróżbita „świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia”. Formy wróżenia to „karty (zwłaszcza tarot), kabała, I-cing, chiromancja (wróżenie z ręki), katoptromancja i krystalomancja (przepowiadanie przyszłości za pomocą zwierciadła lub kryształu) itp.”
Izabella, z Krakowa, mogłaby dodać do tej klasyfikacji kontaktowanie się z aniołami osobistymi i zapisywanie płynących od nich przekazów. – Mam tę unikalną zdolność. Potrafię też rozpoznawać poprzednie wcielenie klientów – deklaruje.
Izabella wróży od 13 lat. Podkreśla, że jest tradycjonalistką. – Żadnych wróżb za pomocą maila, skype’a, telefonu. Wyraźnie widzę, że wzrasta zainteresowanie magią, ale nie podoba mi się kierunek, w którym podążamy. w każdej gazecie jestem skłonna zrozumieć, ale wróżby na SMS i e-mail to jakieś żarty. Jeśli przepowiednia ma być solidna, muszę spotkać się osobiście z klientem. Anioła osobistego nie da się wysłuchać przez skype’a – mówi.
Nie ukrywa, że ma sporo stałych klientów. – Nie ogłaszam się w gazetach ani w internecie, a ludzie i tak do mnie trafiają. Są osoby, które przychodzą do mnie z każdym swoim problemem. Radzą się jak postąpić w sprawach uczuciowych, rodzinnych, finansowych. Np. od czterech lat kilka razy w miesiącu spotykam się z panią, która potrzebuje regularnych konsultacji. O co pyta? O wszystko: gdzie pojechać na wakacje, czy puścić syna na wyjazd z kolegami, jak postąpić z mężem, który poświęca jej za mało czasu. Są to błahe sprawy, ale ja jestem po to, by pomagać. Nie mam prawa odmawiać komuś kontaktu z jego osobistym aniołem. Jestem tylko pośrednikiem. Stawiam anielskie karty, odczytuję przesłanie naszych opiekuńczych aniołów.
U Izabelli dowiedziałem się, że mój anioł osobisty nazywa się Sagdalon – to anioł zodiaku, rządzący znakiem Koziorożca. Przesłanie kart anielskich było bardzo optymistyczne: nadszedł dla mnie czas spokoju i harmonii. Mam uwierzyć w siebie, być dumnym ze swoich dokonań i cieszyć się otaczającą mnie miłością. Dwa ostrzeżenia: powinienem wystrzegać się zawistnych współpracowników i nie wolno mi dążyć za wszelką cenę do realizacji swoich marzeń.
Na pytanie, czy odbicie giełdy przerodzi się w trwałe wzrosty indeksów, anioły nie dały jednoznacznej odpowiedzi. W najbliższym czasie pieniędzy mi nie zabraknie, ale nie zostanę też bogaczem. – Czasami przekaz w sprawach finansowych jest jednak bardzo wyraźny. Mam klientów, którzy regularnie konsultują u mnie swoje decyzje biznesowe i dobrze na tym wychodzą – tłumaczy Izabella.
Dzięki uprzejmości mogłem porozmawiać telefonicznie z jednym z jej biznesowych klientów. Ma na imię Marek. W wieku 36 horoskop lat może pochwalić się posiadaniem dwóch hurtowni, sali weselnej i – jak mówi – „nieruchomości tam i tu”. Do wróżek, nie tylko Izabelli, chodzi od pięciu lat. – I różnie z tymi wróżbami było, ale dzięki nim jestem na plus – twierdzi. – To nieracjonalne? Rad można szukać u różnych specjalistów. Tu nie chodzi o wiarę we wróżby, tylko o efekty. A te są zadowalające. Umoczył pan na giełdzie? Tak? No widzi pan. A ja wyszedłem z akcji, zanim wszystko się zawaliło. Wróżba mówiła, że mam chronić dorobek życia. Gdybym słuchał analityków finansowych, to straciłbym grube pieniądze. Proszę to napisać: analitycy są gorsi od wróżek. Zdziwiłby się pan, ilu poważnych ludzi chodzi do wróżek i woli ich rady od banialuków – pożal się Boże – specjalistów.
Najpierw , potem kościół
Tarocistka i astropsycholog Anna Świerczewska twierdzi, że do jej gabinetu na ul. Marszałkowskiej w Warszawie przychodzą sami „poważni ludzie”. – To osoby, które osiągnęły w życiu sukces. Są to główne prawnicy, lekarze, biznesmeni i menedżerowie. W pobliżu mojego gabinetu zlokalizowanych jest siedem ministerstw oraz siedziby największych, renomowanych firm. To właśnie tam pracują moi klienci – przekonuje.
Urzędnicy państwowi i menedżerowie największych korporacji podejmują decyzje na podstawie wskazań tarota? – Mam renomę. Mój gabinet działa od kilkunastu lat, klienci polecają moje usługi znajomym. Opieram się nie tylko na interpretacji kart tarota, numerologii i astrologii, ale mam także wiedzę uniwersytecką: jestem absolwentką polonistyki, filozofii i psychologii. Specjalizuję się w doradztwie biznesowym – tłumaczy .
Nigdy nie wpadłbym na pomysł, że rady wróżki mogą decydować o obsadzie kluczowych stanowisk w największych polskich firmach i wytyczać kierunki ich rozwoju. A jeśli wierzyć , tak właśnie jest. – Doradzam, czy zawrzeć dany kontrakt, w jaki sposób najefektywniej poprowadzić proces przekształceń firmy. Pomagam wybrać pracowników na odpowiedzialne stanowiska. Dostaję kilkadziesiąt CV i dokonuję selekcji sprawdzając, czy dana osoba zwiąże się z firmą na długo, czy wkomponuje się w zespół, czy nadaje się na prawą rękę szefa – tłumaczy.
Półgodzinna konsultacja u kosztuje 100 zł. Zamawiany e-mailem horoskop 50 zł. – Sprzedaję swoją wiedzę i umiejętności. Tak – wiedzę. Ezoteryka opiera się na solidnej wiedzy, a nie na wierze. Od wiary jest Kościół – podkreśla.
A stanowisko Kościoła wobec świata magii jest jednoznaczne: korzystanie z horoskopów, , bioenergoterapeutów, uzdrowicieli, wywoływanie duchów i kupowanie talizmanów jest sprzeczne z wiarą katolicką. Stanowi grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Gdy chrześcijanin uprawia tego typu praktyki, wystawia się na niebezpieczeństwo działania złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi z Bogiem.
– Nie po drodze nam z Kościołem, ale ludzie i tak do nas przychodzą. Mam klientki, które proszą mnie o zaklęcie w danej sprawie, a zaraz potem idą pomodlić się w tej samej intencji – przyznaje Elleni, wróżka z Białegostoku.
Repertuar jej zdolności jest imponujący. Elleni wróży z kart, z wosku, a nawet z fusów po kawie. Odnajduje zaginione osoby. Przesyła energię na odległość. Interpretuje sny. Potrafi zdejmować klątwy i uroki. Najczęściej jednak klienci proszą ją o rzucenie czaru lub zaklęcia. Elleni oferuje: zaklęcia miłosne, uwodzenia, wzmocnienia związku oraz przyciągania pieniędzy. Cena jednego zaklęcia może wynieść nawet 100 euro. Najczęściej klienci płacą jednak 300 zł za rzucenie czaru i 150 zł za wróżbę. – Mogę pomóc w każdym kłopocie. Samotni panowie przychodzą do mnie ze zdjęciami różnych dziewczyn i pytają, która będzie dla nich najlepsza. Już kilka małżeństw tak skojarzyłam – mówi. – Dzięki zaklęciom pomagam znaleźć pracę, rozwiązać problemy w biznesie. Karty mówią, jaką inwestycję założyć, jaki zawód wybrać, czy kupić nowe mieszkanie.
Jak rzuca się zaklęcie biznesowe? – Dziś była u mnie pani, która ma piękną kwiaciarnię, ale ostatnio interes w ogóle jej nie idzie. Sprawdziłam, że wiszą nad tą kwiaciarnią złe oczy, czyjaś zazdrość. Oczyściłam to miejsce ze złego, pomodliłam się, zapaliłam świeczkę, talizman dałam. I kwiaciarnia znów zacznie dochód dawać. Moje wróżby i zaklęcia sprawdzają się w 95 proc. – zaznacza wróżka.
Nie ukrywa, że niektóre osoby pojawiają się u niej bardzo często. – Nie potrafią sobie same poradzić, nie mogą żyć bez moich rad. Chcą wiedzieć, co je czeka i jak mają postąpić. Oczyszczam je energetycznie i następuje poprawa. Dlatego znów przychodzą. Wróżki zawsze były i będą potrzebne – dodaje.
Psycholog Joanna Heidtman przyznaje, że ludzie „od zawsze” próbowali przewidzieć przyszłość i wpłynąć na jej bieg. – To bardzo pierwotna potrzeba ludzkiego umysłu. Gdy ludzie zaczęli planować swoje działania, potrzebowali czegoś, co wesprze ich w momencie podejmowania decyzji. Im więcej planujemy, tym większą w związku z tym czujemy niepewność i większą potrzebę nabycia pewności – chociażby bardzo iluzorycznej. Idziemy więc do wróżki. Żadnego znaczenia nie ma w tym przypadku wykształcenie czy pozycja społeczna. Każdy przecież chciałby wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości – mówi Heidtman.
Podkreśla jednak, że niewinny flirt z tarotem czy astrologią może skończyć się fatalnie, jeżeli wskazówki wróżbity staną się głównym drogowskazem życiowym. W uzależnienie od wróżb bardzo łatwo mogą wpaść zwłaszcza osoby o tzw. zewnętrznym poczuciu kontroli, czyli takie, które uważają, że mają niewielki wpływ na swoje życie. A takich nie brakuje.
Heidtman: – Jako psycholog widzę, jak ogromna rzesza ludzi chce, żeby podejmować decyzje za nich. Potrzebują, by w ważnych chwilach ktoś wziął za nich odpowiedzialność. To bardzo groźne zjawisko. Takich ludzi bardzo łatwo można wykorzystać. Psychologowie mają odpowiedni kodeks etyczny i zawsze oddelegują decyzję z powrotem w ręce klienta. Wróżka nie musi tego zrobić.
Co więc robi wróżka, gdy okazuje się, że jej rady dotyczące bardzo ważnej dla klienta sprawy okazały się zupełnie chybione?
Izabella: – Anioły nie udzielają złych rad. Trzeba tylko dobrze odczytywać ich znaki, a sfera symboli zawsze dawała wiele możliwości interpretacji.
: – Gdybym udzielała złych rad, nie utrzymałabym się na rynku.
Elleni: – Wystarczy, że prawdziwa wróżka spojrzy na człowieka i już zna jego przeszłość oraz przyszłość. Karty to tylko pomoc. Dar jasnowidzenia ma się od Boga i aniołów. Wróżka może się czasem pomylić, ale do kogo można mieć wtedy pretensje. Do Boga i aniołów?Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1555456,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Twoje liczby Kua no comments
Dział ten polecany jest osobom, które zaznajomiły się już z takimi zagadnieniami feng shui jak zasada Jing – Jang, przemiana pięciu elementów itp./Inne
Jednak ze względu na fakt, że do stosowania osobistych kierunków odnosi się wiele tekstów w serwisie fengshui.art.pl – zalecam zapoznanie się z tym działem oraz określenie osobistych kierunków także tym, którzy goszczą tutaj po raz pierwszy.
Wyznaczanie osobistych szczęśliwych kierunków na podstawie liczb Kua
Za pomocą liczb Feng Shui (Kua) określamy swój szczęśliwy kierunek oraz kierunki niekorzystne. Szczegółowy opis znaczenia kierunków znajduje się na końcu działu. Liczba Feng Shui – numer Kua zależny jest od daty urodzenia. Prawidłowo osobno oblicza się liczbę Kua dla pań i dla mężczyzn. W pewnych źródłach podaje się taką samą liczbę Kua dla kobiet i mężczyzn. Jest to podejście nieprawidłowe. Poniżej podaję ręczny, prawidłowy sposób na obliczanie liczb Kua. Możemy go użyć jeżeli nie mamy dostępu do tabeli jednak tylko dla osób urodzonych w miesiącach od marca do grudnia. Chiński nowy rok jest rokiem ruchomym o rozpoczyna się w styczniu lub lutym (zależny jest od fazy księżyca – rozpoczyna się dokładnie w drugim nowiu po przesileniu zimowym).
Jeżeli chcesz bez obliczeń poznać swoją liczbę Kua – możesz odszukać ją w tabeli liczb Kua lub użyć programu (ma tylko ok. 100 kb. – do ściągnięcia z Feng Shui art pl). Osoby z liczbą Kua 5 mają takie same kierunki jak z Kua 2. Zalecam jednak zapoznanie się z ręcznym sposobem obliczania liczb Kua.
Wzory na obliczanie osobistych liczb Kua
Dla Pań:
1. dodajemy dwie ostatnie liczby roku urodzenia
2. Jeżeli suma cyfr przekracza 10 sumujemy je ponownie (dla 10 wynikiem jest 1)
3. Do wyniku dodajemy 5
4. Jeżeli wynik jest większy niż 9 sumujemy ponownie
5. Otrzymaliśmy numer Kua dla Pań
przykład:
Ewa urodziła się w roku 1967
6 + 7 = 13
1 + 3 = 4
dodajemy do wyniku 5
4 +5 = 9
Numerem Kua Ewy jest 9.
dla Panów:
1. dodajemy dwie ostatnie cyfry roku urodzenia
2. jeżeli wynik jest większy niż 9 sumujemy je
3. sumę odejmujemy od 10
przykład:
Adam urodził się w 1967 roku
6 + 7 = 13
1 + 3 = 4
odejmujemy wynik od 10
10 – 4 = 6
Numerem Kua Adama jest 6.
Osoby oraz odpowiadające im liczby Kua podzielone są na grupy. Wyróżniamy grupę ludzi zachodu i wschodu. Generalne pomyślne kierunki dla osób należących do danej grupy są takie same – różnią się natomiast jakością. Każda liczba Kua ma sobie odpowiadający element.
Liczby Kua grupy zachodu:
2 – Ziemia
5 – Ziemia
6 – Metal
7 – Metal
8 – Ziemia
Liczby Kua grupy wschodu:
1 – Woda
3 – Drewno
4 – Drewno
9 – Ogień
Generalne pomyślne kierunki
- dla grupy zachodu: płd-zach, zachód, płn-zach, płn-wsch – pozostałe kierunki niepomyślne
- dla grupy wschodu: północ, wschód, płd-wsch, południe – pozostałe kierunki niepomyślne
Wyznaczanie liczb Lo Shu
Używamy do tego magicznego kwadratu Lo Shu. Nanosimy go na plan domu, pomieszczenia z zachowaniem kierunków geograficznych, niezależnie od kierunku drzwi frontowych. Na kwadracie mamy liczby od 1 do 9. Na poniższych tabelach odnajdujemy swoją liczbę Kua i liczby Lo Shu (oraz odpowiadające im wróżby). Kolejne wróżby umieszczamy w odpowiadających im miejscach kwadratu LoShu. Opis znaczenia poszczególnych wróżb na końcu działu.
Pomyślne liczby Lo Shu
Najlepsza to Sheng Chi następnie Tien Yi, Nien Yen, Fu Wei
Niepomyślne liczby Lo Shu
Tabela wskazuje liczby od najmniej niekorzystnej Ho Hai do najgorszej Chueng Ming.
Zastosowanie Lo Shu
Aby wyznaczyć odpowiednie strefy w domu, mieszkaniu, biurze i.t.p. nanosimy kwadrat Lo Shu na plan mieszkania z uwzględnieniem własnych kierunków geograficznych, pamiętając, że 1 jest zawsze na północy.
Poniżej znajduje się sposób w jaki nakładamy kwadrat Lo Shui na plan mieszkania. Strefa w której znajdują się drzwi wejściowe nie mają żadnego znaczenia. Tak samo nakładamy wtedy, gdy drzwi znajdują się np. na wschodzie czy zachodzie.
Kolejny przykład obrazuje sposób nakładania kwadratu Lo Shu na plan mieszkania -budynku, którego ściany nie są prostopadłe do głównych kierunków wschód, zachód, północ południe. Tutaj drzwi wychodzą na kierunek północno – zachodni. Tak jak poprzednio, niema to jednak żadnego znaczenie przy wyznaczaniu stref Lo Shu.
Przykład
Strefy Lo Shu dla osoby z liczbą Kua 2 – mężczyzna. Szarym kolorem tła zaznaczono strefy pomyślne -czarnym złe.
północ
Jak widać na planie strefy związane są z kierunkami geograficznymi więc kierunkiem Scheng Chi dla omawianej osoby będzie północny – wschód, Nien Yen północny – wschód, Tien Yi zachód i.t.d.Opis liczb Lo Shu
Liczby pomyślne
Sheng Chi – najlepszy kierunek. Bardzo dobra sytuacja finansowa i ogólna. Powodzenie i uznanie społeczne, szczęście w rodzinie.
Tyen Yi – następny w kolejności pomyślny kierunek. Tak jak powyższy zapewnia pomyślność finansową jednak już w mniejszym stopniu niż Sheng Chi. Kierunek ten jest szczególnie pomyślny dla zdrowia. Wskazany dla osób, które chcą się leczyć i wzmocnić fizycznie lub psychicznie.
Nien Yen – odpowiada za prawidłowe stosunki rodzinne oraz pozostałe partnerskie. Także zdrowie oraz długowieczność.
Fu Wuei – ostatni pomyślny kierunek ale też bardzo dobry. Zapewnia stabilność finansową oraz w pierwszej kolejności jest to odpowiedni kierunek dla osób potrzebujących dobrych pomysłów, łatwości w zdawaniu egzaminów itp.
Dodatkowe uwagi
Powyższe sektory mogą nam bardzo pomóc w życiu. Powinniśmy w nich spać, pracować, żyć. Musimy sobie zdać sprawę, że według feng shui nie możemy liczyć na to, że cała powierzchnia domu lub mieszkania jest dla nas szczęśliwa. W przypadku gdy pozostali domownicy należą do innej niż my grupy feng shui możemy dość łatwo rozplanować pomieszczenia tak, aby każdy przebywał w swoim pomyślnym sektorze. Pomyślne sektory najlepiej wykorzystać na: wejście do domu, sypialnie, pokój wypoczynkowy, gabinet a w pracy na swoje miejsce pracy.
Z doświadczenia wiem, że rozkład sektorów jest szczególnie ważny dla głowy rodziny, osoby, która dom utrzymuje. Wejście do domu powinno się znajdować w szczęśliwym dla niej kierunku najlepiej w Sheng Chi lub w kolejnych. Aby aktywować odpowiednie kierunki należy zwracać się w nich w czasie pracy, czytania, podróżowania (twarzą w pomyślnym kierunku) oraz spania (głową w pomyślnym kierunku). Z mojego doświadczenia wynika, że np. o wiele lepiej się śpi w swoim pomyślnym kierunku. Dobrze także zwracać uwagę czy budynek do którego często uczęszczamy (szkoła, biuro, współpracująca firma, restauracja) należy do odpowiadającej nam grupy. Także łatwiej nam prowadzić rozmowę będąc skierowanym w odpowiednim kierunku.
Możemy aktywizować wszystkie kierunki oraz strefy lub tylko wybrane – te, które odpowiadają za dziedziny naszego życia z których nie jesteśmy zadowoleni. Na przykład jeżeli mamy kłopoty ze zdrowiem to powinniśmy spać oraz wypoczywać w osobistym kierunku Tyen Yi oraz najlepiej w strefie odpowiadającej Tyen Yi. Jeżeli chcemy polepszyć swoje związki to to samo robimy z Nien Yen. Jeżeli mamy przed sobą ważny egzamin to powinniśmy uczyć się w kierunku Fu Wuei także najlepiej w tym właśnie sektorze. Kierunek i sektor Scheng Chi jest bardzo dobry na wszystkie dziedziny życia.
Liczby niepomyślne
Ho Hai – tutaj zaczynają się kłopoty. Ho Hai może być odpowiedzialny za drobne wypadki, niepowodzenia dnia codziennego, drobne uciążliwości prawne, urzędowe…
Wu Kuei – Pięć duchów. Jak sama nazwa wskazuje. Niektórzy specjaliści od feng shui uważają go za tzw. nawiedzony rejon. Dobry na domową kapliczkę ponieważ najłatwiej tam o nawiązanie kontaktu z istotami niematerialnymi. (bardzo ważna część chińskiego astropsychologia feng shui – kult przodków) Sektor ten może się przyczynić także do włamania, pożaru.
Lui Sha – Sześć Śmierci. To już naprawdę zły sektor. Duże kłopoty, procesy, wypadki no i oczywiście jak sama nazwa wskazuje…
Chueng Ming – Fatalny
Niepomyślne sektory nadają się na: toaletę, łazienkę, kuchnie, magazyny i.t.p.
Remedia na złe sektory oraz kierunki
Prostych rozwiązań niestety nie ma. Feng Shui zaleca nie używanie części domów, w których znajdują się złe sektory. Pomieszczenie znajdujące się w nich nadają się na magazyny, pralnie, garaże. Złe wpływy najlepiej zdławić umieszczając w nich łazienkę oraz toaletę, magazyn, kominek. Niektórzy specjaliści zalecają także umieszczanie tam kuchni jako środowiska dławiącego złe wpływy jednak dla mnie jest to kwestia dyskusyjna. Na pewno nie zalecam jednak w takiej kuchni jeść. Podczas budowy nowego domu lub kupna mieszkania sprawa jest prosta. Tak dobieramy rozkład pomieszczeń aby takie pomieszczenia jak sypialnia, gabinet, pokój dzienny, jadalnia, i wejście do domu nie znajdowały się w negatywnych sektorach a już na pewno nie w Lui Sha oraz Chueng Ming. Jeżeli mieszkamy jednak w miejscu gdzie takie niekorzystne rozwiązanie ma miejsce to musimy się zastanowić po pierwsze: czy prawidłowo określiliśmy swoją liczbę Kua oraz rozkład sektorów Lo Shu, po drugie: czy negatywne sektory faktycznie wpływają na nasze życie? Jeżeli tak to może czas na zmianę mieszkania?
Oczywiście można także zmienić funkcję pomieszczeń przenosząc np. sypialnie w pomyślny dla nas sektor. Należy się jednak przed takim krokiem zastanowić, czy rzeczywiście ma on na nas zły wpływ. Jeżeli drzwi do naszego domu lub mieszkania wychodzą na zły kierunek to zalecanym rozwiązaniem jest zawieszenie nad nimi lusterka Pa Kua – polecam wypukłe. Montując lusterko należy zwrócić uwagę na prawidłowe umieszczenie na nim trygramów oraz na to aby było solidnie przytwierdzone. Nie zalecam spotykanych niestety w naszych sklepach podrabianych lusterek Pa Kua. Zrobione są one z jednej ciętej tafli lustra z nalepką z trygramami. Takie lusterko może się łatwo zbić co jest także w feng shui złą wróżbą. Prawidłowe lusterka wykonane są w całości z drewna z wklejonym w środek lustrem. Zamiast lusterka Pa Kua można także w przypadku wyjścia z miejsca w niepomyślnym kierunku zastosować normalne lustro umieszczone na wprost drzwi w korytarzu.
Opisana powyżej metoda określa ogólne kierunki napływu pomyślnej energii w lokalizacjach pod kątem mieszkańców. Stosuje ją w przypadku mieszkań w kamienicach i blokach, szeregowcach i bliźniakach, w domach jednorodzinnych oraz w miejscu pracy. Istnieje o wiele bardziej zaawansowana metoda zwana Szkołą Lecącej Gwiazdy. Polega ona na określaniu generalnych wróżb dla danej lokalizacji, poszczególnych jej sektorów. Określa ona także bardzo dokładnie co zdarzy się mieszkańcom w określonym roku, miesiącu. Aby móc zastosować tą metodę lokalizacja musi mieć spełnione pewne warunki. Powinien to być dom – budynek wolnostojący z jasno określonym frontem (front to szerszy bok budynku, przed którym teren lekko opada, najlepiej jeżeli główne drzwi są umieszczone w tym boku). Najlepszymi dla wszystkich kierunkami zalecanymi przez Szkołę Lecącej Gwiazdy są w okresie do 2004 roku kierunki dokładnie południowy oraz północny. Występuje w takim wypadku szczególnie pomyślna tzw. "kombinacja dziesiątki".
Tabela liczb Kua, elementów roku oraz znaków zodiaku
Poniższa tabela pozwala odszukać swoją osobistą liczbę Feng Shui – Kua, element roku w którym się urodziliśmy oraz nasz chiński znak zodiaku. Na element roku wskazuje określenie roku: np. Rok Zielonego Szczura – element roku drewno, rok Brązowego Smoka – element roku ziemia. Jak widać element roku zmienia się co dwa lata. Pozostałe kolory: czerwony – element ognia, biały – element metalu, czarny – element wody.
Należy odszukać swój rok urodzenie (zachodni) i sprawdzić dzień rozpoczęcia nowego roku chińskiego (miesiąc/dzień). Jeżeli urodziliśmy się przed dniem rozpoczęcia to przyjmujemy znak zodiaku, element roku oraz liczbę Kua dla roku poprzedniego. W feng shui wykorzystujemy praktycznie tylko liczbę Kua ale znak zodiaku może być też przydatny do zrozumienia wybranych tekstów serwisu.
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1246069,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Interpretacje snów Prześlijcie na adres: magia@portal.onet.pl opis swego snu. Najciekawsze z nadesłanych przez Was snów zamieścimy na naszej stronie. Być może inni użytkownicy pomogą Wam w jego odczytaniu i zrozumieniu ukrytych w nim znaczeń.
Wysłanie snu do serwisu wiąże się z akceptacją Regulaminu. Zapoznaj się z Regulaminem.Zakazany terengabster@…Śniło mi się, że szłam mostem, dosyć wąskim… no comments
Śniło mi się, że szłam mostem, dosyć wąskim…
Po jakimś czasie zobaczyłam pieniądze leżące na drodze (3 x 20zł). Z naprzeciwka szły trzy dziewczyny – myślałam, że one te pieniądze podniosą, ale one minęły je a podmuch wiatru zdmuchnął banknoty. Intuicyjnie wyczułam, że dziewczyny nie mają dobrych zamiarów – wyczuwałam od nich zło. Udało mi się złapać jeden banknot. Po pozostałe zeszłam z mostu, pod którym płynęła niezwykle czysta i przejrzysta rzeczka. Na brzegu siedział facet na leżaku, do niego podręczniki szkolne też podeszły dziewczyny i coś mu mówiły. Zdaje się, że na mój temat. Po chwili odeszły, a ja przeszłam pod tym mostem wzdłuż rzeki, zgodnie z jej prądem. Po rzece pływały pozostałe banknoty. Usłyszałam tylko, jak ten facet mówi, że stamtęd nie wrócę. Przeszłam przez malutki lasek i znalazłam się na plaży – piaszczystej i czystej. Wyłowiłam pieniądze z rzeki i wróciłam na most. Przede mną szła jakaś para małżeńska. Wkrótce wszyscy dotarliśmy do końca mostu, gdzie czekała jakaś kobieta. Powiedziała nam ona, że mamy ostatnią szansę na wykonanie telefonu, bo tam gdzie wejdziemy już takiej szansy nie będzie. Zawróciliśmy trochę, gdyż nie mogliśmy złapać zasięgu. Nie mogłam się do nikogo dodzwonić i poinformować, gdzie jestem. Wróciliśmy do tej kobiety. Najpierw zostali wpuszczeni moi poprzednicy – mieli spełnić warunki: on miał być pod wpływem alkoholu, ona miała coś zrobić – było odwrotnie, ale zostali przyjęci. Ja miałam przynieść kotlety mojej teściowej (???) i po przekazaniu ich też zostałam wpuszczona do środka. Kobieta zaprowadziła mnie do pociągu, dojechałyśmy gdzieś, po czym zostałam zaprowadzona do jakiejś sali – wyglądała trochę jak sala do ćwiczeń z baletu. Nie byłam tam sama, ale już nie pamiętam, kto się tam znajdował. Cały czas miałam uczucie zobojętnienia i rezygnacji – jakby nie obchodziło mnie, co się ze mną stanie. Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1357020,sny.html?drukuj=1
Astro: Barbórka 1 comment
Zbliża się święto górnicze zwane „Barbórką”. Każdy kto mieszka wiele lat na Śląsku, pamięta tę wielką sprzed laty magię, która towarzyszyła obchodom ku czci św. Barbary – patronki górników./Wróżka Wielgoradesz
Dzisiaj obchody „barbórkowe”, niestety, obchodzone są nieco ciszej i mniej wystawnie. Nie byłoby dobrze, gdyby te piękne barbórkowe tradycje zaczęły odchodzić w zapomnienie. Pewnie i Skarbnik, i Biała Dama przypomnieli by o tym, że to święto, które jest niezwykle ważne dla potężnej górniczej rodziny, nie może odejść w zapomnienie. A kim dla górników jest Skarbnik i Biała Dama?
To duchy w tradycji górniczej o wielkiej sile i magicznej mocy. Górnicy w żadnym razie nie chcieliby się narazić tym potężnym władcom podziemia, a nie daj Boże, aby narazili im się inni, którzy chcieliby szkodzić Wielkiej Górniczej Rodzinie. Ci potężni władcy nie mogą być pominięci kiedy obchodzone jest górnicze święto – dla nich bowiem to także czas inny od codziennego.
O Skarbniku
Dla górników kodeksem moralnym, a nawet można pokusić się o nazwanie go kodeksem pracy jest właśnie Skarbnik. W swoich działaniach kieruje się on wg górniczych wierzeń kodeksem moralnym.
Jeśli górnik pracuje źle, jest leniwy, nie dba o innych, jest skąpy, nie pomaga kolegom, którzy ulegli wypadkowi i zostali kalekami, lub rodzinom tych, którzy zginęli, ten niechybnie odczuje na sobie gniew Skarbnika. Jednak, jeżeli górnik wykazuje się pracowitością – jest uczciwy, dba o swoich towarzyszy – tego Skarbnik nagradza szczodrze.
Opowiadana jest historia o pewnym górniku, który był tak skąpy, że nie dawał pieniędzy nawet na sieroty po swoich towarzyszach. Pewnego razu, gdy po szychcie odmówił datku na sieroty, tak zdenerwował Skarbnika, że następnego dnia ów wielkim kamieniem go przywalił.
Jak widać Skarbnik za wykroczenia karał srogo. Jednak gdy ktoś jest prawy i pracuje jak należy to Skarbnik mu sprzyja. Pomaga mu odnaleźć bogate żyły, czy przebić się przez twardą skałę. Często także pojawia się osobiście, by ostrzec przed niebezpieczeństwem.
Opowiadana jest także historia, gdy górnicy idący na przodek zobaczyli przed sobą jasne światło. Chcąc je ominąć skręcili w boczny chodnik, lecz światło nadal zagradzało im drogę. Wtedy jeden z nich powiedział, żeby dzisiaj nie szli do pracy, bo coś złego się stanie. Nie poszli. Tego dnia w przodku gdzie mieli pracować nastąpił zawał, zabiło kilku ludzi i konia.
Często też Skarbnik ostrzegał górników pojawiając się pod postacią myszy lub szczura. Od zawsze uważano, że ucieczka tych zwierząt z jakiegoś miejsca zwiastuje rychłe niebezpieczeństwo.
Jednak Skarbnik nie tylko zwraca uwagę na pracowitość i uczciwość górników. Ma on też pewne zasady, których nie wolno było łamać. W kopalniach obowiązuje całkowity zakaz gwizdania, przeklinania i spania na dole. Nie tolerował on także – kiedy do pracy były używane konie – aby ktoś znęcał się nad nimi, a także nad innymi zwierzętami wykorzystywanymi w pracy. Dodatkowo zakazane było rzucanie kamieni do szybów, a także praca między godziną dwunastą a pierwsz – zarówno w dzień jak i w nocy. Łamanie tych zakazów ma związek nie tylko z niebezpieczeństwem wypadku, ale także z tym, że rozzłoszczony Skarbnik mógł się pojawić i „naprać po pysku".
Istnieje historia o chłopcu, który bawił się wrzucając kamienie do szybu. W pewnym momencie z szybu wyskoczył Skarbnik w mundurze górniczym. Gdy chłopiec go zobaczył zaczął uciekać, jednak demon dogonił go, wyciął pręt z jałowca i po obiciu chłopakowi skóry spuścił się do szybu.
O Skarbniku opowiadać można godzinami, bowiem wiele historii łączą górnicy z postacią tego ducha.
O Białej Damie
Jest wyjątkiem, bowiem dotyczy tylko kopalni w Wieliczce i Bochni, gdzie poza rolą Skarbnika właśnie zjawa zwana Białą Damą czeka na odegranie swojej roli w podziemiu. Zjawie tej przypisywano najgorsze cechy kobiece – podobno jest przewrotna, złośliwa, chytra, a jej jedyną działalnością jest prowadzenie górników na zatracenie.
Tradycje górniczego święta to wielka gama wierzeń.
Dlaczego górnicy utożsamiali się ze świętą Barbarą?
Dlaczego powołali ją na patronkę?
Ślązak górnik pracował dziennie po 12 godzin. Do kopalni dochodził nawet z odległości kilkudziesięciu kilometrów bez względu na porę roku. Mocno wierzący i bogobojny utożsamiał prawdopodobnie mękę św. Barbary ze swoim życiem po brzegi wypełnionym ciężką pracą i niepewną egzystencją. Ponieważ ciągle był narażony na niebezpieczeństwo i ryzyko, toteż modlił się do swojej patronki w cechowni przed zjazdem do kopalni. Po zakończonej "szychcie" nie zapominał również podziękować swojej patronce, polecając się jej łasce na przyszłość. W "Barbórkę" odbywały się spotkania starszych stażem górników wraz z młodszymi przy tradycyjnym kuflu piwa. Było to wesołe spotkanie, gdzie opowiadano dowcipy, śpiewano piosenki, spożywano krupnioki, żymloki.
Co to są krupnioki najczęściej wiemy, ale o żymlokach wiemy nieco mniej. Zatem dwa słowa o tej potrawie. „Żymloki” inaczej zwane „bułczankami” nie zawierają w sobie krwi w przeciwieństwie właśnie do krupnioków. Trzon obu tych potraw stanowią jelita nadziewane kaszą. Tradycją są też gorące parówki, śląska kiełbasa z musztardą, gotowana golonka. To w sumie niewyszukane dania, jednak sam nastrój barbórkowy jest niezwykły. Wesoły nastrój spotęgowany spożywaniem dużych ilości piwa i "gorzały" przetrwał w tradycji górniczej do dnia dzisiejszego choć znacznie mniej uroczyście.
W dzień "Barbórki" rano, górnicy odświętnie ubrani w galowe mundury, zgodnie z tradycją, zbierają się w kopalni, poczym w uroczystym pochodzie kroczą do kościoła na nabożeństwa "barbórkowe". Po mszy powrót do kopalni – tam odbywa się poczęstunek. Po zakończeniu oficjalnych uroczystości, górnicy wracają do domów, gdzie spędzają pozostałą część dnia z najbliższymi. Ten wielki świąteczny i rodzinny nastrój jest dla górnika bardzo ważny – czuje się głową rodziny, bowiem odpoczywającemu ojcu górnikowi z pełnym oddaniem usługują dzieci i żona.
Niestety, to wszystko powoli przeistacza się w skansen, piękna tradycja ustępuje na rzecz nowym. Czy ta śmierć górniczej tradycji – to dobra śmierć? Warto się nad tym zastanowić.
Św. Barbara – patronka dobrej śmierci
Hej Barbórko, mężna córko
Skarbniku i Damo Biała
Niech powróci święto w krasie
Niech się cieszy Polska cała.
W kościele św. Barbara czczona była bardzo wcześnie, głównie jako patronka od nagłej śmierci. Pozostaje jedynie życzyć wszystkim, aby pamiętali o wspaniałej Patronce, pomimo tego, że górniczy świat stopniowo przeistacza się w skansen. Jej patronat, jakkolwiek niezwykle ważny, nie jest ograniczony przestrzenią kopalni. Przecież święta Barbara jest sklep ezoteryczny patronką konania, czyli dobrej śmierci.
Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1298596,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Domowe sposoby poznawania przyszłości no comments
Pragnienie zapewnienia sobie szczęścia i pomyślności towarzyszyło ludziom od zarania dziejów. Stąd właśnie w życiu dawnych plemion wzięły się wróżby i magiczne zaklęcia. Miały one sprawić, że człowiek czuł się panem swojego losu i wierzył, że ma wpływ na swoje życie, a także na siły przyrody i los innych ludzi. Wróżby i obrzędy magiczne związane były najczęściej z określonymi porami roku lub świętami, a od ich wyniku zależała pomyślność w kolejnym etapie życia./Inne
W miarę jak człowiek zdobywał wiedzę o świecie, wróżby i gusła traciły swoje znaczenie, powoli zmieniając się w tradycję i przesądy. Często zachowywano dawną formę wróżb, wypełniając je nową treścią. Do dziś wiele z nich przetrwało, jednak bardziej w formie zabawy i rozrywki, niż rzeczywistego przepowiadania przyszłości. Mało kto wierzy we wróżby, ale może jest w nich ziarenko prawdy? A oto niektóre z tradycyjnych polskich wróżb:
Wróżby w Noc Świętojańską
Noc Świętojańska, zwana także kupałnocką, przypada z 23 na 24 czerwca. Jest to najkrótsza noc w roku – wigilia dnia św. Jana. Wierzono, że jest to noc niezwykła, że "na św. Jana słońce kłania się ziemi dwa razy" (dwukrotnie zachodzi). Wróżby tej nocy dotyczą przede wszystkim miłości i małżeństwa.
Dziewczęta plotły wianki, które mocowały do deseczek, a w środku umieszczały świecę. Wianki te puszczały na wodę i jeśli wianek płynął bez przeszkód lub wyłowił go ukochany, oznaczało to szybki ślub i szczęśliwe życie. Jeśli zaś wianek utknął w zaroślach lub świeca zgasła, wróżyło to niepomyślność dla miłosnych planów.
Dziewczęta wyruszały także na poszukiwanie ziela, najczęściej języcznika, które miało im zapewnić miłość ukochanego i powodzenie. Do lasu należało pójść przed północą – nago, z rozpuszczonymi włosami, wypowiadając zaklęcie.
Chłopcy natomiast udawali się na poszukiwanie kwiatu paproci, który miał zakwitać w tę noc. Kwiat miał przynieść znalazcy bogactwo, szczęście, dar przepowiadania przyszłości i stawania się niewidzialnym oraz umiejętność leczenia ludzi i zwierząt.
Dzień św. Katarzyny
Zgodnie z tradycją, był to męski odpowiednik dnia św. Andrzeja. Tego dnia (24 listopada) wróżyli tylko chłopcy, ale ich wróżby nie były tak wyszukane, jak andrzejkowe wróżby dziewcząt. Kawalerowie kładli pod poduszkę karteczki z imionami dziewcząt, a pod prześcieradło kobiecą bieliznę. Jeżeli przyśniła mu się dziewczyna, wiedział że przeznaczona jest mu ta, której imię napisał na kartce. Chłopcy mogli też wstawić do wody ściętą gałązkę wiśni lub czereśni. Jeśli zakwitła do Bożego Narodzenia, oznaczało to szybki ślub z wybranką.
"Katarzynki" nie przetrwały jednak do dnia dzisiejszego. Współcześni mężczyźni wróżą w dzień św. Andrzeja, podobnie jak kobiety.
Wróżenie pogody
W zwyczaju, szczególnie na wsiach, było przepowiadanie pogody z łatwych do zaobserwowania znaków. Mówiło się, że kiedy jaskółki nisko latają, spadnie deszcz. Przepowiadano również pogodę na nadchodzącą zimę – jeżeli w dzień św. Michała (29 września) wiatr wiał do wschodu, przewidywano wczesną zimę. Jeżeli noc była jasna, zima miała być sroga ("Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała").
Pogodę wróżono także w dzień św. Marcina (11 listopada). W "Ekonomice ziemiańskiej" z XVII w. Jakub Kazimierz Haur opisuje te wróżby: "Upatrują w św. Marcina prognostyk nie tylko przez gęsi piersiową kość, która śniegu wielkość białością, ciężkość mrozów czerwonością znamionuje, ale gdy jest sam dzień sucho pogodny, ostrą znaczy zimę, jeśli zaś niestateczne będzie powietrze, to też niestatecznej spodziewać się zimy".
Wróżby z kart
Bardzo popularnym sposobem przepowiadania przyszłości są wróżby karciane. Najbardziej znany jest Tarot, w którym z ułożenia kart można przepowiedzieć losy osoby, której Tarot jest stawiany. Do stawiania Tarota potrzeba jednak sporych umiejętności, ale są także wróżby dostępne są mniej doświadczonym wróżbiarzom.
Wróżyć można z talii 52 lub 24 kart, a także z dwóch pełnych talii wyciągając z nich trzy karty równocześnie. Najprostszym sposobem jest przypisanie każdej karcie określonego znaczenia i odczytywanie go osobie, która wyciągnie daną kartę. I tak:
As kier – oznacza wielką miłość, powodzenie, życzliwość, a wyciągnięty razem z dziesiątką kier – ślub, amulety wzajemność i uśmiech losu;
As karo – pieniądze, ważny list z daleka, z dziesiątką karo – zysk finansowy i szanse na bogactwo;
As pik – pomyślność, podróże, prezenty, sukcesy w szkole lub pracy, bogactwo i dobre nowiny;
As trefl – kłopoty, trudności materialne, nieprzyjemności w domu, razem z dziesiątką trefl – długotrwałe przykrości, choroba;
Król kier – sympatyczne towarzystwo, pomoc, dwa króle razem – zabawę, nowe znajomości, trzy króle równocześnie – wielkie zmiany, itd.
Odmianą tej wróżby jest rzucenie talii 24 kart za siebie i odczytanie przepowiedni z tych kart, które są odkryte.
Wróżby liczbowe
Numerologia jest grą liczbową, która ma ponad dwa tysiące lat. Jest podobno najstarszą wiedzą magiczną na świecie, a polega na odczytywaniu przyszłości i cech charakteru z daty urodzenia. Aby je odczytać należy zsumować wszystkie cyfry składające się na datę urodzenia tak, by otrzymać jedną cyfrę. Jeżeli więc po ostatecznym dodaniu przykładowych cyfr: 6, 2, 1, 9, 7 i 7 otrzymamy 32, musimy dodać jeszcze 3 do 2. Otrzymane w ten sposób cyfry mają konkretne znaczenie:
1 – symbol słońca i początku wszystkiego. Urodzeni pod tą cyfrą są ambitni, pewni siebie, uparci, godni zaufania, uparcie dążą do celu. Są urodzonymi przywódcami.
2 – symbol Księżyca. Osoby spod tego znaku są łagodne, wrażliwe, cierpliwe i wytrwałe. Mają wiele fantazji i są uzdolnione artystycznie. Są wśród nich romantycy i idealiści, ale z zamiłowaniem do techniki. Wykazują skłonności do melancholii.
3 – symbol Jowisza. Osoby spod tej cyfry są dynamiczne, godne zaufania, ambitne, odpowiedzialne i obowiązkowe. Świetnie sprawdzają się na wysokich stanowiskach, ponieważ muszą mieć szerokie pole do działania.
4 – symbol Urana. Urodzeni pod czwórką są uparci, sentymentalni, zbuntowani, o zmiennych poglądach. Są godnymi zaufania przyjaciółmi, ale mają wybuchowy temperament.
5 – symbol Merkurego. Osoby spod piątki są pogodne, impulsywne i inteligentne. Mają talent do bezbłędnego oceniania ludzi i szybką zdolność kojarzenia. Ich wadą jest bezkrytyczne zawieranie przyjaźni.
6 – symbol Wenus. Ludzie spod tej cyfry są serdeczni, spokojni, towarzyscy i wspaniałomyślni. Unikają spięć i konfliktowych sytuacji.
7 – symbol Neptuna. "Siódemki" są niespokojnymi duchami o romantycznej naturze, ze skłonnością do filozofowania i mistycznego oceniania życia. Tęsknią za odmianą i przygodą. Wśród nich jest wielu artystów, uczonych i pedagogów.
8 – symbol Saturna. Osoby spod ósemki są zamknięte w sobie, zakompleksione i zbyt łatwo poddają się w trudnych sytuacjach. Jeżeli uda im się przezwyciężyć nieśmiałość, mogą wiele osiągnąć.
9 – symbol Marsa. "Dziewiątki" to osoby niezależne, wojownicze, konfliktowe. Są pełne pasji i samodzielne, ale bardzo lekkomyślne. Posiadają zdolność samokontroli.
Na podstawie: Wojciech Śliwerski, Andrzejki, Oficyna Wydawnicza "Impuls", Kraków 1999
Renata Hryń-Kuśmierek, Rok polski. Zwyczaje i obrzędy, Podsiedlik-Raniewski i S-ka
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1518995,2941,2690,3,,domowe_sposoby_poznawania_przyszlosci,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 2 comments
Myślicie, że to tanie podręczniki mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu).
Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza.
KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW
- Piątek trzynastego
Pechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa.
- Czarny kot przebiegający drogę
Koty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności.
- Spluń trzy razy przez lewe ramię
Ta prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje.
- Podkowa
Podobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół.
- Gdy wrócisz po coś, usiądź na chwilę
Oglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął.
- Nie podawaj ręki przez próg!
Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi.
- Nie przechodź pod drabiną
Myśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem.
- Kominiarz przynosi szczęście
Przesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni.
- Czterolistna koniczynka
Ludowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość.
- Odpukuj w niemalowane drewno
Kiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła.
- Stłuczesz lustro – siedem lat nieszczęścia
Wiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech.
- Chuchaj na pomyślność
Chuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
- Wstawanie lewą nogą
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1