Archive for the ‘Celu’ tag
Astro: Niezwykła moc podpisu 3 comments
Niewiele osób wie, jak wiele dobrego możemy dla siebie zrobić używając podpisu współgrającego z naszymi cyframi urodzenia. Nieprawdą jest, że efektownym, pokazującym naszą pozycję podpisem jest mazak ledwo przypominający kształt jakiejkolwiek litery. Często z zazdrością patrzymy na takie podpisy myśląc, że ich właściciel jest kimś wyjątkowym. Nic temu nie przeczy, ale jest to osoba, która ukrywa swoje prawdziwe oblicze i nie pomaga sobie i swojemu przeznaczeniu poprzez dobrze dobrany i wyrażony konkretnymi literami podpis./Inne
Aby ją obliczyć należy dodać do siebie poszczególne cyfry daty urodzenia, a otrzymaną sumę sprowadzić do najprostszej postaci, i tak np.
10.08.1968=1+0+8+1+9+6+8=33 (3+3)=6
Kiedy już wiemy jaka jest nasza cyfra urodzeniowa, sprawdzamy używając umieszczonej poniżej tabelki wartość naszego podpisu. Każdej literze odpowiada konkretna wartość wyrażona w cyfrze, sumujemy je i otrzymujemy wartość podpisu. np.
Sylwia Kranc
1+7+3+5+9+1+2+9+1+5+3=46 (4+6)=10(1+0)=1
Jeśli dodamy teraz amulety cyfrę urodzeniową do cyfry wyrażonej w podpisie otrzymamy naszą cyfrę przeznaczenia. Cyfra ta odpowiedzialna jest za jakość naszego życia, nasze sukcesy, jeśli jest dla nas nieodpowiednia może się to wyrażać w problemach, nagłych, niepozytywnych zmianach, samotności czy też braku pieniędzy. Optymalne ustawienie podpisu daje możliwość osiągania sukcesu, przyciągania pieniędzy, przyjaciół i pomocnych ludzi.
Teraz kilka słów o podpisach dla poszczególnych cyfr urodzeniowych z zastrzeżeniem, że tylko wobec trzech cyfr będą one stałe i niezmienne. I tak dwójka, trójka i siódemka posiadają tylko jedną właściwą wartość podpisu, w przypadku pozostałych zaleca się konsultację z doświadczonym numerologiem w celu wyboru najlepszego z nich.
Podpis dla jedynki
Twój podpis dla celów urzędowych powinien mieć wartość 9. Daje przeznaczenie liczby 1, czyli niekwestionowaną pozycję lidera, ciekawe życie, większe możliwości odniesienia sukcesu. W kontaktach prywatnych Twój podpis powinien mieć wartość liczby 2 lub mistrzowskiej 11.
Podpis dla dwójki
Twój podpis zarówno dla celów urzędowych, jak i prywatnych może mieć tylko jedną wartość: 1. Jedynie taki umocni Twoją pozycję w każdej dziedzinie życia, doda Ci pewności siebie, da przeznaczenie liczby 3, dzięki czemu będziesz mógł liczyć na większy fart w życiu i dary losu. 
Źródło: http://magia.onet.pl/1555004,poczytaj.html
Astro: Pięć elementów 2 comments
Podział na Jang i Jin jest podziałem podstawowym. Aby prawidłowo opisać otoczenie i stosować remedia Feng Shui, niezbędna jest znajomość zasad przemiany pięciu elementów. Każda rzecz może być opisana za pomocą jednego lub paru z pięciu elementów Feng Shui./Inne
Dla naszych potrzeb wymagana jest umiejętność opisania elementu za pomocą kształtu, koloru, materiału oraz rodzaju ruchu, jaki wykonuje energia w danym elemencie. I tak:
Drewno:
Opisane powyżej elementy oddziałują na siebie wzajemnie. Mogą siebie wspierać, tworzyć lub niszczyć. Cykl tworzenia pięciu elementów jest tradycyjnie opisany następująco:
Drewno tworzy ogień, z którego powstaje popiół, czyli ziemia, z której wydobywa się metal, który topi się i płynie jak woda, która podlewa drzewo (drewno) i.t.d.
Cykl tworzenia:
drewno > ogień > ziemia > metal > woda > drewno…
Jeżeli w rozwiązaniach Feng Shui będzie trzeba wzmocnić element ziemi, to z przemiany pięciu elementów będziemy już wiedzieć, że musimy w tym celu użyć elementu ognia. Jeżeli będzie wymagane osłabienie elementu wody, to użyjemy elementu, który woda tworzy, czyli drewna (element taki będzie osłabiał element wcześniejszy w cyklu przemianie, ale go nie zniszczy). Gdy potrzebujemy zniszczenia danego elementu to musimy znać cykl niszczenia – kontrolny.
I tak: woda gasi ogień, który topi metal, który ścina drewno, które rozsadza ziemię, która wchłania wodę.
Cykl niszczenia:
Woda > ogień > metal > drewno > ziemia > woda …
Całość cyklu tworzenia i niszczenia przedstawić można za pomocą jednego diagramu, jednak ze względu na przejrzystość użyłem diagramów osobnych.
Tradycyjna ilustracja przedstawiająca przemianę pięciu elementów. Na tej rycinie występują wszystkie elementy Feng Shui. Element drewna to węgiel drzewny na którym gotuje się wodę, element metalu to samowar (materiał oraz kształt), element wody to oczywiście sama woda, element ognia – ogień, a element ziemi reprezentuje popiół powstały ze spalania węgla drzewnego.
Zastosowanie
Stosowanie remediów w oparciu o przemianę pięciu elementów
Stosowanie remediów w oparciu o cykl pięciu przemian zostanie dokładnie opisane w dziale strefy pa kua oraz remedia.
Znając jednak opisane zasady, możemy wprowadzać już bardzo istotne zmiany Feng Shui oraz stosować astropsychologia remedia na wiele „zagrożeń”. Dzięki znajomości tego działu możemy na przykład wyeliminować zagrożenie, które stanowią budynki lub inne konstrukcje lub formy naturalne znajdujące się za oknem lub naprzeciw naszego budynku. Oczywiście nie każdy taki budynek stanowi zagrożenie, ale jeżeli stwierdzimy, że na nas źle wpływa to sposób działania jest następujący:
Należy ocenić, w jakim elemencie znajduje się budynek za naszym oknem, (jaki element jest przeważający). Jeżeli jest to niski, przysadzisty budynek na bazie kwadratu, to jest to budynek w elemencie ziemi – mówimy wtedy o zagrożeniu typu ziemia. Jeżeli jest to wysoki słup telefoniczny, to jest to zagrożenie typu drewno, jeżeli jest to ostro zakończony szczyt wieży, to jest to zagrożenie typu ogień, jeżeli jest to łuk (choćby przęsło mostu), to jest to zagrożenie typu metal. W naszym otoczeniu rzadko spotyka się zagrożenie typu woda, ale może być to na przykład duża wierzba płacząca.
Remedium będzie zastosowanie elementu niszczącego element, w którym znajduje się zagrożenie. Możemy także działać elementem osłabiającym zagrożenie to jest takim, który jest przez nie tworzonym.
Przykład
Zagrożenie typu drewno – likwidujemy elementem metalu
W celu zniszczenia zagrożenia
Na parapecie możemy postawić remedium w elemencie metalu. Należy je tak ustawić i powinno mieć taką wielkość, aby przebywając w pomieszczeniu remedium zasłaniało nam widok zagrożenia. Może to być roślina w elemencie metalu, o kulistych kształtach jak grubosz – drzewko szczęścia, dodatkowo w metalowej donicy. Może to być także ozdobna tarcza lub taca o okrągłym kształcie. Jeżeli nie mamy takiej rośliny, ani nic metalowego to rozwiązaniem będzie zastosowanie czegokolwiek o kształcie należącym do elementu metalu.
Powyższe rozwiązanie pomaga nam przełamać optycznie zagrażające kształty, jednak nie odbierają nam przestrzeni za oknem, co nastąpiłoby w wyniku najprostszego działania – zasłonięcia. W celu wzmocnienia działania takiego remedium możemy umieścić lusterko Pa Kua w taki sposób, aby było skierowane na zagrożenie, a niewidoczne z pomieszczenia – np. za donicą. Przedstawione rozwiązanie dotyczy zagrażającego elementu za oknem. Podobną metodę stosujemy dla całych budynków. Jeżeli naprzeciwko naszego budynku znajduje się zagrożenie, to pomiędzy nimi stosujemy remedium w elemencie niszczącym zagrożenie. Może to być posadzenie odpowiedniego drzewa, postawienie rzeźby lub innej konstrukcji w elemencie niszczącym zagrożenie.
ruch energii – wzdłuż wartość – JangOgień:
kształty – trójkątne oraz przypominające płomienie ognia, ostre zygzaki kolor – czerwony, purpurowy materiał – plastik ruch energii – pionowy wznoszący wartość – JangZiemia:
kształty – kwadratowe i prostokątne kolor – żółty oraz kolory ziemi materiał – ziemia oraz miękkie tkaniny ruch energii – we wszystkich kierunkach wartość – Neutralna (bardziej Jin)
Metal:
Woda:
astosowanie rośliny w elemencie drewna jako remedium na zagrożenie w elemencie ziemi.
Wzmacnianie Feng Shui miejsca za pomocą przemiany pięciu elementów
Miejscem będziemy nazywali budynek, w którym przeprowadzamy zmiany Feng Shui. Poprzednio stosowaliśmy remedia na zagrożenia, jakie mogą mieć miejsce w okolicy naszego miejsca. Jednak nie tylko w takiej sytuacji możemy skutecznie stosować przemianę pięciu elementów. Aby wzmocnić nasze Feng Shui powinniśmy postarać się, aby nasze miejsce – budynek, znajdowało się w elemencie takim samym jak okolica, albo jeszcze lepiej w elemencie przez okolicę tworzonym. W ostatnim przypadku sprawimy, ze okolica będzie nas wspierać, pracować na nas. Ważne jest to przede wszystkim w przypadku placówek handlowych. Jeżeli przeciwnie – nasze miejsce będzie w elemencie, który tworzy okolicę, to możemy na okolicę wpływać pozytywnie sami, jednak nie mając z tego żadnych korzyści! Aby dowiedzieć się, w jakim elemencie znajduje się okolica musimy dokładnie przyjrzeć się w pierwszej kolejności kształtom budynków. Jeżeli będą to wysokie smukłe wieżowce, to jest to okolica typu drewno, jeżeli są to niskie przysadziste budynku, to jest to okolica typu ziemia. Ten ostatni przypadek rozpatrzymy dokładnie, ponieważ jest to najczęściej spotykany typ budynków. Nasze miasta to typowy przykład elementu ziemi. Budynku oparte na bazie kwadratów, wykonane z materiałów elementu ziemi, z kwadratowymi oknami, drzwiami z elewacjami w kolorze ziemi. Jeżeli posiadamy na przykład sklep w takiej okolicy, to prawie na pewno jest także w elemencie ziemi. Jeżeli sklep znajduje się w ogólnie dostatniej okolicy, gdzie inne prosperują odpowiednio, to w sumie nie ma potrzeby nic zmieniać – nie możemy jednak liczyć na wyrośnięcie nad okolicę. Aby tego dokonać należy wprowadzić w swoim miejscu element, który ziemia – czyli okolica tworzy – element metalu. Wiadomo już nam, że element metalu to okręgi, łuki, owale oraz kolory: srebrny, złoty, biały, szary. Najsilniej działają kształty. Dobrze, więc, jeżeli wprowadzimy łuki na przykład w oknach sklepu lub nad wejściem do firmy lub domu. Oczywiście cały budynek także może być wybudowany na bazie łuków. Im silniejszy element metalu tym lepiej.
Rozwiązanie takie jest bardzo praktyczne. Jadąc ulicami miasta mijamy setki witryn sklepów, które zlewają się nam w jedno. Wszystkie (prawie), niezależnie od użytej kolorystyki znajdują się w elemencie ziemi. Jeżeli nagle natkniemy się na przełamanie sztampy w postaci łuków lub okręgów, to na pewno taka witryna rzuci się nam w oczy. A być zauważonym to już połowa sukcesu w biznesie.
Pamiętać jednak należy, że rozwiązanie to jest dobre głównie dla biznesu. Stosując je przy budowie domu do zamieszkania możemy uzyskać podobny efekt, ale Feng Shui zaleca mieszkać w tradycyjnych domach w elemencie ziemi.
Do zasady przemiany pięciu elementów odwoływać się będzie praktycznie większość zaleceń publikowanych w tym miejscu.
Przypisanie kształtów roślin do elementów
Każda roślina ze względu na materiał należy do elementu drewna. Jednak ze względu na różnorodne kształty przypisujemy je do różnych elementów, co pozwala nam na stosowanie ich jako remedium w określonym elemencie. Jest to bardzo popularne rozwiązanie feng shui.
Smukłe, strzeliste rośliny należą do elementu drewna
Rośliny o kształtach przypominających płomienie, rosnące silnie ku górze należą do elementu ognia. Kaktusy pomimo swoich czasami nawet obłych kształtów zaliczane są generalnie do elementu ognia ze względu na liczne „ogniste” kolce.
Do elementu metalu należą rośliny o okrągłych i owalnych kształtach i dużych rozłożystych liściach.
Typowy przykład remedium w elemencie metalu. Świadczy o tym materiał z którego jest wykonane (metal), kolor (srebrny i biały) oraz rodzaj wykonywanego ruchu (obrotowy).
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246085,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 2 comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować tanie podręczniki genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html
Astro: Pięć elementów 2 comments
Podział na Jang i Jin jest podziałem podstawowym. Aby prawidłowo opisać otoczenie i stosować remedia Feng Shui, niezbędna jest znajomość zasad przemiany pięciu elementów. Każda rzecz może być opisana za pomocą jednego lub paru z pięciu elementów Feng Shui./Inne
Dla naszych potrzeb wymagana jest umiejętność opisania elementu za pomocą kształtu, koloru, materiału oraz rodzaju ruchu, jaki wykonuje energia w danym elemencie. I tak:
Drewno:
Opisane powyżej elementy oddziałują na siebie wzajemnie. Mogą siebie wspierać, tworzyć lub niszczyć. Cykl tworzenia pięciu elementów jest tradycyjnie opisany następująco:
Drewno tworzy ogień, z którego powstaje popiół, czyli ziemia, z której wydobywa się metal, który topi się i płynie jak woda, która podlewa drzewo (drewno) i.t.d.
Cykl tworzenia:
drewno > ogień > ziemia > metal > woda > drewno…
Jeżeli w rozwiązaniach Feng Shui będzie trzeba wzmocnić element ziemi, to z przemiany pięciu elementów będziemy już wiedzieć, że musimy w tym celu użyć elementu ognia. Jeżeli będzie wymagane osłabienie elementu wody, to użyjemy elementu, który woda tworzy, czyli drewna (element taki będzie osłabiał element wcześniejszy w cyklu przemianie, ale go nie zniszczy). Gdy potrzebujemy zniszczenia danego elementu to musimy znać cykl niszczenia – kontrolny.
I tak: woda gasi ogień, który topi metal, który ścina drewno, które rozsadza ziemię, która wchłania wodę.
Cykl niszczenia:
Woda > ogień > metal > drewno > ziemia > woda …
Całość cyklu tworzenia i niszczenia przedstawić można za pomocą jednego diagramu, jednak ze względu na przejrzystość użyłem diagramów osobnych.
Tradycyjna ilustracja przedstawiająca przemianę pięciu elementów. Na tej rycinie występują wszystkie elementy Feng Shui. Element drewna to węgiel drzewny na którym gotuje się wodę, element metalu to samowar (materiał oraz kształt), element wody to oczywiście sama woda, element ognia – ogień, a element ziemi reprezentuje popiół powstały ze spalania węgla drzewnego.
Zastosowanie
Stosowanie remediów w oparciu pierścień atlantów o przemianę pięciu elementów
Stosowanie remediów w oparciu o cykl pięciu przemian zostanie dokładnie opisane w dziale strefy pa kua oraz remedia.
Znając jednak opisane zasady, możemy wprowadzać już bardzo istotne zmiany Feng Shui oraz stosować remedia na wiele „zagrożeń”. Dzięki znajomości tego działu możemy na przykład wyeliminować zagrożenie, które stanowią budynki lub inne konstrukcje lub formy naturalne znajdujące się za oknem lub naprzeciw naszego budynku. Oczywiście nie każdy taki budynek stanowi zagrożenie, ale jeżeli stwierdzimy, że na nas źle wpływa to sposób działania jest następujący:
Należy ocenić, w jakim elemencie znajduje się budynek za naszym oknem, (jaki element jest przeważający). Jeżeli jest to niski, przysadzisty budynek na bazie kwadratu, to jest to budynek w elemencie ziemi – mówimy wtedy o zagrożeniu typu ziemia. Jeżeli jest to wysoki słup telefoniczny, to jest to zagrożenie typu drewno, jeżeli jest to ostro zakończony szczyt wieży, to jest to zagrożenie typu ogień, jeżeli jest to łuk (choćby przęsło mostu), to jest to zagrożenie typu metal. W naszym otoczeniu rzadko spotyka się zagrożenie typu woda, ale może być to na przykład duża wierzba płacząca.
Remedium będzie zastosowanie elementu niszczącego element, w którym znajduje się zagrożenie. Możemy także działać elementem osłabiającym zagrożenie to jest takim, który jest przez nie tworzonym.
Źródło: http://magia.onet.pl/1246085,poczytaj.html
Astro: Rytuały Wicca 4 comments
W czasach pogańskich stosowano rytuały, wróżby związane głównie z płodnością zbóż. Mnie lato nasunęło raczej skojarzenia z miłością./Wróżka Sybilla
Z czasów własnej młodości przypominam sobie szukanie czterolistnej koniczyny – na szczęście, lub obrywanie płatków kwiatu i wymienianie przy tym słów: kocha, nie kocha itp. Myślę, że wszyscy Państwo znacie te proste wróżby. Chciałabym przybliżyć Wam i opisać magię oraz rytuały ezoteryka zwane Wicca, pochodzące z czasów pogańskich.
Wicca – religia czarownic, czerpiąca z pogańskich mądrości i odkrywająca na nowo wartości, które w zabieganej cywilizacji naszego świata liczą się coraz mniej, a nawet bywają wyśmiewane: pokory wobec przyrody, przyjaźni, łagodności oraz prostej, opartej na przyrodzie i jej żywiołach magii. Wicca to religia radości, osadzona na więzi z naturą. Oznacza zespolenie w harmonijną całość z boginiami i bogami uosabiającymi uniwersalne energie, które stworzyły wszystkie byty. Wicca stanowi indywidualną, pozytywną formę adoracji życia. Być może właśnie w owym radosnym zjednoczeniu z naturą zasadza się istota Wicca. Ziemia jest manifestacją boskiej energii, a pustynie, plaże, usiane kwiatami łąki i lasy, to jej świątynie. W religii Wicca, magia stanowi jedno z podstawowych pojęć. To projekcja naturalnych energii dokonywana w celu uzyskania pożądanych efektów. Muszę zaznaczyć, że w Wicca stosuje się jedynie białą magię, służącą dobrym i uczciwym celom. Magia, co niezwykle ważne, odnosi się do praktyk o charakterze pozytywnym. Wyznawcy Wicca nie uprawiają magii destrukcyjnej, wykorzystującej ludzi lub manipulującej nimi. Dawniej, gdy ludzkie życie upływało w harmonii z naturą, cykliczność pór roku i faz księżyca wywierały silny wpływ na religijne obrzędy. Przy pomocy rytuałów podkreślano też moment nadejścia zimy, pierwsze oznaki wiosny, ciepłe lato oraz nastanie jesieni. Wyznawcy Wicca, jako spadkobiercy znanej w całej Europie przedchrześcijańskiej religii ludowej, nadal celebrują pełnię księżyca oraz zmiany pór roku.
Poniżej znajdziecie kilka rytuałów związanych z miłością.
- Jeżeli chcesz uwolnić się od nieudanej miłości, która zadaje Ci wyłącznie ból i cierpienie:
Około 21 czerwca (letnie przesilenie), uszyj torebkę z materiału naturalnego – bawełna, len – wypełnij ją ziołami: lawendą, rumiankiem, dziurawcem pospolitym lub innymi. Równocześnie przelej mentalnie – w myśli – do jej wnętrza wszystkie swoje kłopoty, problemy i cierpienia. Zwiąż ją czerwonym sznurkiem. Zapal czerwoną świecę. W jej płomieniu spal torebkę wymawiając słowa:
„Wypędzam Cię nocą Bogini i Boga;
Wypędzam Cię nocą słońca, księżyca i gwiazd;
Wypędzam Cię nocą ziemi, powietrza, ognia i wody.”
Źródło: http://magia.onet.pl/1245532,poczytaj.html
Astro: Pięć elementów 3 comments
Podział na Jang i Jin jest podziałem podstawowym. Aby prawidłowo opisać otoczenie i stosować remedia Feng Shui, niezbędna jest znajomość zasad przemiany pięciu elementów. Każda rzecz może być opisana za pomocą jednego lub paru z pięciu elementów Feng Shui./Inne
Dla naszych potrzeb wymagana jest umiejętność opisania elementu za pomocą kształtu, koloru, materiału oraz rodzaju ruchu, jaki wykonuje energia w danym elemencie. I tak:
Drewno:
- kształty – podłużne pionowe oraz poziome
- kolor – zielony oraz jasnoniebieski
- materiał – drewno oraz papier
Opisane powyżej elementy oddziałują na siebie wzajemnie. Mogą siebie wspierać, tworzyć lub niszczyć. Cykl tworzenia pięciu elementów jest tradycyjnie opisany następująco:
Drewno tworzy ogień, z którego powstaje popiół, czyli ziemia, z której wydobywa się metal, który topi się i płynie jak woda, która podlewa drzewo (drewno) i.t.d.
Cykl tworzenia:
drewno > ogień > ziemia > metal > woda > drewno…
Jeżeli w rozwiązaniach Feng Shui będzie trzeba wzmocnić element ziemi, to z przemiany pięciu elementów będziemy już wiedzieć, że musimy w tym celu użyć elementu ognia. Jeżeli będzie wymagane osłabienie elementu wody, to użyjemy elementu, który woda tworzy, czyli drewna (element taki będzie osłabiał element wcześniejszy w cyklu przemianie, ale go nie zniszczy). Gdy potrzebujemy zniszczenia danego elementu to musimy znać cykl niszczenia – kontrolny.
I tak: woda gasi ogień, który topi metal, który ścina drewno, które rozsadza ziemię, która wchłania wodę.
Cykl niszczenia:
Woda > ogień > metal > drewno > ziemia > woda …
Całość cyklu tworzenia i niszczenia przedstawić można za pomocą jednego diagramu, jednak ze względu na przejrzystość użyłem diagramów osobnych.
Tradycyjna ilustracja przedstawiająca przemianę pięciu elementów. Na tej rycinie występują wszystkie elementy Feng Shui. Element drewna to węgiel drzewny na którym gotuje się wodę, element metalu to samowar (materiał oraz kształt), element wody to oczywiście sama woda, element ognia – ogień, a element ziemi reprezentuje popiół powstały ze spalania węgla drzewnego.
Zastosowanie
Stosowanie remediów w oparciu o przemianę pięciu elementów
Stosowanie remediów w oparciu o cykl pięciu przemian zostanie dokładnie opisane w dziale strefy pa kua oraz remedia.
Znając jednak opisane zasady, możemy wprowadzać już bardzo istotne zmiany Feng Shui oraz stosować remedia na wiele „zagrożeń”. Dzięki znajomości tego działu możemy na przykład wyeliminować zagrożenie, które stanowią budynki lub inne konstrukcje lub formy naturalne znajdujące się za oknem lub naprzeciw naszego budynku. Oczywiście nie każdy taki budynek stanowi zagrożenie, ale jeżeli stwierdzimy, że na nas źle wpływa to sposób działania jest następujący:
Należy ocenić, w jakim elemencie znajduje się budynek za naszym oknem, (jaki element jest przeważający). Jeżeli jest wróżba z kart tarota to niski, przysadzisty budynek na bazie kwadratu, to jest to budynek w elemencie ziemi – mówimy wtedy o zagrożeniu typu ziemia. Jeżeli jest to wysoki słup telefoniczny, to jest to zagrożenie typu drewno, jeżeli jest to ostro zakończony szczyt wieży, to jest to zagrożenie typu ogień, jeżeli jest to łuk (choćby przęsło mostu), to jest to zagrożenie typu metal. W naszym otoczeniu rzadko spotyka się zagrożenie typu woda, ale może być to na przykład duża wierzba płacząca.
Remedium będzie zastosowanie elementu niszczącego element, w którym znajduje się zagrożenie. Możemy także działać elementem osłabiającym zagrożenie to jest takim, który jest przez nie tworzonym.
Przykład
Zagrożenie typu drewno – likwidujemy elementem metalu
W celu zniszczenia zagrożenia
Na parapecie możemy postawić remedium w elemencie metalu. Należy je tak ustawić i powinno mieć taką wielkość, aby przebywając w pomieszczeniu remedium zasłaniało nam widok zagrożenia. Może to być roślina w elemencie metalu, o kulistych kształtach jak grubosz – drzewko szczęścia, dodatkowo w metalowej donicy. Może to być także ozdobna tarcza lub taca o okrągłym kształcie. Jeżeli nie mamy takiej rośliny, ani nic metalowego to rozwiązaniem będzie zastosowanie czegokolwiek o kształcie należącym do elementu metalu.
Powyższe rozwiązanie pomaga nam przełamać optycznie zagrażające kształty, jednak nie odbierają nam przestrzeni za oknem, co nastąpiłoby w wyniku najprostszego działania – zasłonięcia. W celu wzmocnienia działania takiego remedium możemy umieścić lusterko Pa Kua w taki sposób, aby było skierowane na zagrożenie, a niewidoczne z pomieszczenia – np. za donicą. Przedstawione rozwiązanie dotyczy zagrażającego elementu za oknem. Podobną metodę stosujemy dla całych budynków. Jeżeli naprzeciwko naszego budynku znajduje się zagrożenie, to pomiędzy nimi stosujemy remedium w elemencie niszczącym zagrożenie. Może to być posadzenie odpowiedniego drzewa, postawienie rzeźby lub innej konstrukcji w elemencie niszczącym zagrożenie.
- ruch energii – wzdłuż
- wartość – Jang
Ogień:
- kształty – trójkątne oraz przypominające płomienie ognia, ostre zygzaki
- kolor – czerwony, purpurowy
- materiał – plastik
- ruch energii – pionowy wznoszący
- wartość – Jang
Ziemia:
- kształty – kwadratowe i prostokątne
- kolor – żółty oraz kolory ziemi
- materiał – ziemia oraz miękkie tkaniny
- ruch energii – we wszystkich kierunkach
- wartość – Neutralna (bardziej Jin)
Metal:
- kształty – koliste, owalne
- kolor – biały, srebrny, złoty, szary, metaliczny
- materiał – metal oraz twardy kamień
- ruch energii – obrotowy
- wartość – Jang
Woda:
- kształt – falisty oraz wszystkie nieregularne
- kolor – czarny, granatowy, niebieski
- materiał – woda, szkło
- ruch energii – opadający
- Wartość – Jin
astosowanie rośliny w elemencie drewna jako remedium na zagrożenie w elemencie ziemi.
Wzmacnianie Feng Shui miejsca za pomocą przemiany pięciu elementów
Miejscem będziemy nazywali budynek, w którym przeprowadzamy zmiany Feng Shui. Poprzednio stosowaliśmy remedia na zagrożenia, jakie mogą mieć miejsce w okolicy naszego miejsca. Jednak nie tylko w takiej sytuacji możemy skutecznie stosować przemianę pięciu elementów. Aby wzmocnić nasze Feng Shui powinniśmy postarać się, aby nasze miejsce – budynek, znajdowało się w elemencie takim samym jak okolica, albo jeszcze lepiej w elemencie przez okolicę tworzonym. W ostatnim przypadku sprawimy, ze okolica będzie nas wspierać, pracować na nas. Ważne jest to przede wszystkim w przypadku placówek handlowych. Jeżeli przeciwnie – nasze miejsce będzie w elemencie, który tworzy okolicę, to możemy na okolicę wpływać pozytywnie sami, jednak nie mając z tego żadnych korzyści! Aby dowiedzieć się, w jakim elemencie znajduje się okolica musimy dokładnie przyjrzeć się w pierwszej kolejności kształtom budynków. Jeżeli będą to wysokie smukłe wieżowce, to jest to okolica typu drewno, jeżeli są to niskie przysadziste budynku, to jest to okolica typu ziemia. Ten ostatni przypadek rozpatrzymy dokładnie, ponieważ jest to najczęściej spotykany typ budynków. Nasze miasta to typowy przykład elementu ziemi. Budynku oparte na bazie kwadratów, wykonane z materiałów elementu ziemi, z kwadratowymi oknami, drzwiami z elewacjami w kolorze ziemi. Jeżeli posiadamy na przykład sklep w takiej okolicy, to prawie na pewno jest także w elemencie ziemi. Jeżeli sklep znajduje się w ogólnie dostatniej okolicy, gdzie inne prosperują odpowiednio, to w sumie nie ma potrzeby nic zmieniać – nie możemy jednak liczyć na wyrośnięcie nad okolicę. Aby tego dokonać należy wprowadzić w swoim miejscu element, który ziemia – czyli okolica tworzy – element metalu. Wiadomo już nam, że element metalu to okręgi, łuki, owale oraz kolory: srebrny, złoty, biały, szary. Najsilniej działają kształty. Dobrze, więc, jeżeli wprowadzimy łuki na przykład w oknach sklepu lub nad wejściem do firmy lub domu. Oczywiście cały budynek także może być wybudowany na bazie łuków. Im silniejszy element metalu tym lepiej.
Rozwiązanie takie jest bardzo praktyczne. Jadąc ulicami miasta mijamy setki witryn sklepów, które zlewają się nam w jedno. Wszystkie (prawie), niezależnie od użytej kolorystyki znajdują się w elemencie ziemi. Jeżeli nagle natkniemy się na przełamanie sztampy w postaci łuków lub okręgów, to na pewno taka witryna rzuci się nam w oczy. A być zauważonym to już połowa sukcesu w biznesie.
Pamiętać jednak należy, że rozwiązanie to jest dobre głównie dla biznesu. Stosując je przy budowie domu do zamieszkania możemy uzyskać podobny efekt, ale Feng Shui zaleca mieszkać w tradycyjnych domach w elemencie ziemi.
Do zasady przemiany pięciu elementów odwoływać się będzie praktycznie większość zaleceń publikowanych w tym miejscu.
Przypisanie kształtów roślin do elementów
Każda roślina ze względu na materiał należy do elementu drewna. Jednak ze względu na różnorodne kształty przypisujemy je do różnych elementów, co pozwala nam na stosowanie ich jako remedium w określonym elemencie. Jest to bardzo popularne rozwiązanie feng shui.
Smukłe, strzeliste rośliny należą do elementu drewna
Rośliny o kształtach przypominających płomienie, rosnące silnie ku górze należą do elementu ognia. Kaktusy pomimo swoich czasami nawet obłych kształtów zaliczane są generalnie do elementu ognia ze względu na liczne „ogniste” kolce.
Do elementu metalu należą rośliny o okrągłych i owalnych kształtach i dużych rozłożystych liściach.
Typowy przykład remedium w elemencie metalu. Świadczy o tym materiał z którego jest wykonane (metal), kolor (srebrny i biały) oraz rodzaj wykonywanego ruchu (obrotowy).
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1246085,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 2 comments
Myślicie, że to tanie podręczniki mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu).
Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza.
KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW
- Piątek trzynastego
Pechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa.
- Czarny kot przebiegający drogę
Koty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności.
- Spluń trzy razy przez lewe ramię
Ta prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje.
- Podkowa
Podobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół.
- Gdy wrócisz po coś, usiądź na chwilę
Oglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął.
- Nie podawaj ręki przez próg!
Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi.
- Nie przechodź pod drabiną
Myśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem.
- Kominiarz przynosi szczęście
Przesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni.
- Czterolistna koniczynka
Ludowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość.
- Odpukuj w niemalowane drewno
Kiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła.
- Stłuczesz lustro – siedem lat nieszczęścia
Wiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech.
- Chuchaj na pomyślność
Chuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
- Wstawanie lewą nogą
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Rytuały Wicca 3 comments
W czasach pogańskich stosowano rytuały, wróżby związane głównie z płodnością zbóż. Mnie lato nasunęło raczej skojarzenia z miłością./Wróżka Sybilla
Z czasów własnej młodości przypominam sobie szukanie czterolistnej koniczyny – na szczęście, lub obrywanie płatków kwiatu i wymienianie przy tym słów: kocha, nie kocha itp. Myślę, że wszyscy Państwo znacie te proste wróżby. Chciałabym przybliżyć Wam i opisać magię oraz rytuały zwane Wicca, pochodzące z czasów pogańskich.
Wicca – religia czarownic, czerpiąca z pogańskich mądrości i odkrywająca na nowo wartości, które w zabieganej cywilizacji naszego świata liczą się coraz mniej, a nawet bywają wyśmiewane: pokory wobec przyrody, przyjaźni, łagodności oraz prostej, opartej na przyrodzie i jej żywiołach magii. Wicca to religia radości, osadzona na więzi z naturą. Oznacza zespolenie w harmonijną całość z boginiami i bogami uosabiającymi uniwersalne energie, które stworzyły wszystkie byty. Wicca stanowi indywidualną, pozytywną formę adoracji życia. Być może właśnie w owym radosnym zjednoczeniu z naturą zasadza się istota Wicca. Ziemia jest manifestacją boskiej energii, a pustynie, plaże, usiane kwiatami łąki i lasy, to jej świątynie. W religii Wicca, magia stanowi jedno z podstawowych pojęć. To projekcja naturalnych energii dokonywana w celu uzyskania pożądanych efektów. Muszę zaznaczyć, że w Wicca stosuje się jedynie białą magię, służącą dobrym i uczciwym celom. Magia, co niezwykle ważne, odnosi się do praktyk o charakterze pozytywnym. Wyznawcy Wicca nie uprawiają magii destrukcyjnej, wykorzystującej ludzi lub manipulującej nimi. Dawniej, gdy ludzkie życie upływało w harmonii z naturą, cykliczność pór roku i faz księżyca wywierały silny wpływ na religijne obrzędy. Przy pomocy rytuałów podkreślano też moment nadejścia zimy, pierwsze oznaki wiosny, ciepłe lato oraz karty tarota nastanie jesieni. Wyznawcy Wicca, jako spadkobiercy znanej w całej Europie przedchrześcijańskiej religii ludowej, nadal celebrują pełnię księżyca oraz zmiany pór roku.
Poniżej znajdziecie kilka rytuałów związanych z miłością.
- Jeżeli chcesz uwolnić się od nieudanej miłości, która zadaje Ci wyłącznie ból i cierpienie:
Około 21 czerwca (letnie przesilenie), uszyj torebkę z materiału naturalnego – bawełna, len – wypełnij ją ziołami: lawendą, rumiankiem, dziurawcem pospolitym lub innymi. Równocześnie przelej mentalnie – w myśli – do jej wnętrza wszystkie swoje kłopoty, problemy i cierpienia. Zwiąż ją czerwonym sznurkiem. Zapal czerwoną świecę. W jej płomieniu spal torebkę wymawiając słowa:
„Wypędzam Cię nocą Bogini i Boga;
Wypędzam Cię nocą słońca, księżyca i gwiazd;
Wypędzam Cię nocą ziemi, powietrza, ognia i wody.”
Źródło: http://magia.onet.pl/1245532,poczytaj.html
Astro: Co warto wiedzieć o nauce tarota – cz. I 1 comment
Pomiędzy tarocistą, a pytającym zachodzi subtelna zależność. Tarocista kończy poprzez prowadzony seans istotny etap własnego rozwoju lub przepracowywania problemu, pytający zaś ten etap właśnie rozpoczyna. Młodzi tarociści nabierają orientacji i świadomości owych zależności w okresie, kiedy wyłania się ich profil klienta. Okazuje się wtedy, że trafiają do nich osoby z podobnymi problemami.
Zaczynamy od siebie, ale po co?
Jak wszędzie, również w tarocie, budujemy fundamenty i od nich zależy późniejszy rozwój tarocisty i jego umiejętności praktyczne. Podstawową czynnością na drodze nauki i poznania tarota jest znalezienie własnego spojrzenia na archetyp. Tym sposobem rozpoczynamy okres pracy nad sobą służący poznaniu własnej natury. Stąd też stwierdzenie: tarot – klucz do wnętrza. Wypisywanie własnych znaczeń kart to nie tylko projekcja na karty wewnętrznej rzeczywistości, to również aktualizacja tego, co faktycznie istnieje w nas, a czego sobie do końca nie uświadamiamy. Mogą to być nie tylko wzorce naszych zachowań, ale również istniejąca w nas mądrość będąca dorobkiem poprzednich pokoleń. Zbliżając się do jungowskiej koncepcji archetypów, praca z tarotem (własnymi znaczeniami kart) może leczyć nas z niskiej samooceny, kształtować naszą indywidualność, uczyć spojrzenia na świat, wspiera proces psychicznego, emocjonalnego i duchowego dojrzewania. Nie jest najmniejszą przesadą stwierdzenie, że tarot leczy, uczy i doskonali.
Mając własne opisy kart zdobyte drogą wolnych skojarzeń dokonujemy introspekcji podświadomości nie tylko w celu poznania siebie. Jest to konieczne, aby w przyszłej pracy z klientem nie przenosić swoich problemów na pytającego. Znajomość siebie jest niezbędna do poznania granic własnych kompetencji. Tu nieoceniona jest praca z kimś, kto posiada już pewne doświadczenie i może pomóc nam uporządkować skojarzenia tak, aby mieściły się one w obrębie archetypów wpisanych w 22 arkana tarota. Mało jest dobrych nauczycieli tarota. Większość nieporadnie przekazuje wiedzę, którą sami znaleźli w książkach. Narzucając "swoje" znaczenia ograniczają ucznia ku jego zadowoleniu z ułatwienia jakie mu zostało zaproponowane.
Może jednak samemu?
W literaturze nt. tarota ciągle brak opisu drogi rozwoju i kształtowania się samego tarocisty, a przecież jest ona archetypowa, opisuje ją więc sam tarot. Mag eksperymentuje, zapisuje swoje doświadczenia w księdze, z księgi tej czytać będzie Kapłanka – strażniczka wiedzy i archetyp zdrowej osobowości, kompetencji i zdolności do wykonywania ról społecznych, z czasem Kapłanka zrzuci maskę aby przerodzić się w motyla-Cesarzową, wypracuje specjalizacje – powstanie indywidualność, nowy styl.
Dogmatycznie, magicznie i niepoważnie brzmią wzmianki o tarocie jako drodze rozwoju osobowości uzasadnione jedynie definicją tarota jako opisem wędrówki głupca przez arkana życia. Refleksyjne publikacje dotyczące tarota jako drogi poznania są zbyt subiektywne i nadmiernie przesycone osobistym doświadczeniem autorów. Nie dają odpowiedniej perspektywy. Autorzy zamiast wskazywać drogę, chwalą się tym, że ją w części pokonali głosząc przy tym o swoich odkryciach mających zbyt osobisty, a za mało uniwersalny charakter. Gdy uczeń posiada odpowiedni dystans i myśli samodzielnie wszystko jest w porządku, w innym wypadku przejmuje ograniczenie swojego nauczyciela. Są nimi błędy w myśleniu, interpretacja symboli, a przede wszystkim utrata własnej indywidualności. Jakże często słyszymy opinie: „mówił z tych kart jakby recytował książkę”.
Jedynie w pracach Flawio Anusza znajdujemy dążenia do jasnego uniwersum w opisie tarotowych szlaków i bezdroży. Zawdzięczamy to samemu tarociście, który z dystansem spogląda na swoje płody, przyznając się, że jego język ‘falwiuszczyzna” wymaga swoistego uczesania. Brak jest nam biografii tarocisty, która rzuciłaby światło na kształtowania się osobowości i indywidualności tarocisty praktyka. Warto czerpać z ezoterycznych, intuicyjnych opisów, ale jednocześnie nie powinno się traktować ich dogmatycznie, lecz przekładając na własne doświadczenia zachowywać zdrowy rozsądek. W przeciwnym wypadku możemy popaść w zmitologizowany, karykaturalny odlot od rzeczywistości, do której powrót i konfrontacja z nią zniechęci do dalszej nauki. To jedna z największych pułapek zastawionych przez uzależnionych od swojej pozycji tarotowych magów. Wydaje się ona groźniejsza niż pomieszania wynikające z oczytania w rozmaitej literaturze i pogubienia się w subiektywnych, a co gorsze nie integralnych spojrzeniach na archetypy ich autorów. Literatura zbyt często zawiera jedynie spis rozmaitych znaczeń pochodzących od różnych autorów. Taki tarot to collage, w którym nie ma szans na odnalezienie spójnej perspektywy.
W potocznej świadomości w postaci mitu funkcjonuje opinia głosząca, że tarota nie można się nauczyć. Pogląd ten wydaje się zasadny, tylko, jeśli przyjmiemy, że tarota poznajemy, a nie wkuwamy znaczenia kart. Biorąc pod uwagę kwestie predyspozycji należałoby wyjaśnić, iż tarocistą nie zostanie każdy. Aby stać się tarocistą należy się tej funkcji poświęcić. Tak jak w przypadku lekarza, prawnika, nauczyciela i innych społeczna rola tarocisty wymusza określony styl i rytm życia. Wiąże się to z etyką zawodu i obowiązkami.
Inny mit, który dla porządku należałoby wyjaśnić to pogląd jakoby nie można było stawiać kart samemu sobie. Należy przyznać, że jest to szczególnie trudne. Do własnych problemów lub problemów bliskich posiadamy silny stosunek emocjonalny, który utrudnia obiektywną interpretacje. W prowadzonej przeze mnie szkole tarota uczeń rozpoczyna od stawiania kart samemu sobie. Jest to możliwe tylko w formie grup 4-5 osobowych, ten indywidualny charakter kursów daje możliwość otoczenie kursanta szczególna uwagą podczas ćwiczeń. W dużych grupach rozwiązaniem jest przygotowanie interpretacji pisemnie.
No to po co ten nauczyciel?
Rola nauczyciela sprowadza się do pomocy w uporządkowaniu skojarzeń przez właściwe ich przypisanie poszczególnym archetypom. Przykładem błędu, który pojawia się na tym etapie jest stosowanie zamiennie słów decyzja i wybór. Proces podjęcia decyzji przypisujemy karcie Cesarza (arkan IV), wybór zaś karcie Kochankowie (arkan VII). Wybór nie jest decyzją, choć może być bezpośrednio z nią związany jako jej naturalne następstwo. Decyzja posiada element konieczności i oczywistości, brak decyzji związany jest z konsekwencjami, które obiektywnie są nie do przyjęcia. Wybór zaś odbywa się pomiędzy dwoma rozwiązaniami, gdzie jedno rozwiązanie jest obiektywnie lepsze ale oba są do przyjęcia.
Osoby, które mylą pojęcia decyzji i wyboru mają problem z procesami decyzyjnymi i rozważaniem za i przeciw w życiu przy wyborze sposobu rozwiązania problemu. Mylą sytuacje, w których należy podjąć decyzję, z sytuacją, w której należy dokonać wyboru. Sprawia im problem podjęcie decyzji, gdyż uzależniają ją od dokonania wyboru pomiędzy sposobami jej realizacji.
Takie osoby podejmują decyzje pod presją konieczności dokonania wyboru. Stwarza to niepotrzebne napięcia i obniża funkcjonalności działania. Postępowanie zgodnym bardziej z kolejnością wydaje się podjęcie decyzji, a następnie dokonanie wyboru drogi jej realizacji – to proponuje tarot. Wyobraźmy sobie, że stoimy przed decyzja wakacyjnego wyjazdu. Sama kwestia wyjazdu posiada element oczywistości. Wyjazd to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim wypoczynek. To oczywiste, że dla higieny psychicznej i właściwego funkcjonowania konieczny jest odpoczynek. Ten warunek to opisany element oczywistej konieczności. Wybór zaś dotyczy sposobu realizacji decyzji, w tym wypadku przykładowo wyjazdu w góry lub nad morze lub wyboru biura podróży, które zorganizuje nam wakacyjny wyjazd wypoczynkowy. Jeśli uzależniamy decyzje od wyboru nie podejmujemy decyzji przed dokonaniem wyboru. Tak uzależniając decyzję szybko zniechęcamy się. Gdy nie potrafimy dokonać wyboru, nie podejmujemy decyzji i nie jesteśmy konsekwentni. Tracimy siłę i nie wykorzystujemy możliwości.
Piotr Horn – tarocista, nauczyciel tarota, muzykoterapeuta, założył i prowadzi Akademię Tarota oraz Centrum Tarota . Prowadzi seanse indywidualne i online, specjalizuje się w Biznes Tarocie, Tarocie Karmicznym, Osobistym oraz Analizie Związków.Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1370500,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 1 comment
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg. Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%). Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście. Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić. Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy. Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”. Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona. Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać. Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta. Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu). Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza. KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW Pechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa. Koty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności. Ta prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje. Podobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół. Oglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął. Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi. Myśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem. Przesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni. Ludowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość. Kiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła. Wiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech. Chuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
Od bardzo dawna lewa strona ciała była uważana za tę gorszą. W świecie islamu uważa się, iż lewą ręką wykonuje się czynności nieczyste. Chrześcijanie natomiast wierzą, iż w dniu Sądu Ostatecznego zbawieni zasiądą po prawicy Ojca, natomiast potępieni po lewej. Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1