Archive for the ‘Nie Tylko’ tag
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.   
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.           
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe pierścień atlantów a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora) »Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.   
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.           
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklep ezoteryczny sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora) »Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Uzależnieni od wróżek no comments
Rynek kwitnie jak nigdy dotąd. Wróżki przewidują przyszłość, rzucają zaklęcia, odczyniają uroki, ładują dobrą energią, kontaktują się z aniołami. Decydują nie tylko o życiu osobistym klientów, ale także o działaniach urzędów państwowych i renomowanych firm. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy właśnie na chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji./Wojciech Harpula
Monika Wierzbicka miała wtedy 20 lat. Od Karen dowiedziała się, że powinna zdecydować się na zmiany, o których myśli od dawna; karty nie widzą przy jej boku nikogo naprawdę bliskiego; powinna strzec się osoby, której ufa; na spokój i harmonię przyjdzie jej jeszcze długo czekać.
Monika do wróżki poszła ze zwykłej ciekawości. O Karen dowiedziała się od koleżanki. ani przez moment nie traktowała serio. Wieczorem opowiadała o wizycie swojemu chłopakowi: karty tarota śmiała się, że wróżka nie widziała w kartach ukochanego mężczyzny u jej boku. Dwa tygodnie później nie było jej do śmiechu: chłopak, z którym była od czasów liceum, oświadczył jej, że „coś się w nim wypaliło” i chce odejść.
Odszedł, a Monika znów wylądowała w gabinecie Karen. Dlaczego? Bo poprzednia wróżba się sprawdziła. Po drugiej rozmowie z wróżką zdecydowała się wreszcie na rzucenie nudnego jak flaki z olejem marketingu i zarządzania. Zdała na polonistykę. Po semestrze wiedziała już, że była to dobra decyzja. – Karty nigdy nie widziały wokół mnie cyfr, uporządkowanych schematów – mówi.
Dziś Monika ma 27 lat. Mieszka w Krakowie, pracuje w jednym z wydawnictw. Wygląda i zachowuje się jak racjonalna, trzeźwo myśląca osoba. Od siedmiu lat korzysta z porad , astrologów i usług bioenergoterapeutów co najmniej raz w miesiącu. Gdy ma „dołek” lub musi podjąć jakąś ważną decyzję, nawet dwa, trzy razy. Wróżki i astrologów określa mianem konsultantów. W ciągu roku na ich usługi oraz wydaje ok. 3-4 tys. zł. – Zdaję sobie sprawę, że to mój lekki bzik. Dopóki jednak nie przeszkadza mi to w życiu, nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Nie wstydzę się też o tym mówić. Wiele razy ludzie, którzy uśmiechali się ironicznie, gdy opowiadałam o wróżbach, potem sami prosili mnie o kontakt do moich konsultantów – mówi Monika. – Nie czuję się uzależniona od wizyt w wróżek. Po prostu lubię zasięgnąć ich rad, bo to dobre rady. Miliona w totka nie wygrałam, ale mam wrażenie, że moje życie toczy się w dobrym kierunku. Czy nadal czekam na spokój harmonię? Tak. Karty to przewidziały. Ale w symbolach widać też, że czeka mnie zmiana. I dopiero ona przyniesie mi szczęście.
Nikt nie wie, ilu Polaków nie potrafi żyć bez wizyt u osób, które twierdzą, że są w stanie przewidzieć przyszłość, odczynić urok, naładować klienta dobrą energią. Wiadomo natomiast, że rynek usług magicznych, mimo protestów środowiska naukowego i Kościoła, kwitnie jak nigdy dotąd. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji. Także tych najważniejszych w całym życiu.
Przesłanie aniołów
Profesje wróżbity, astrologa, bioenergoterapeuty, refleksologa i radiestety zostały w lutym tego roku wpisane do opracowanej przez Ministerstwo Pracy „klasyfikacji zawodów i specjalności”. Przeciwko dokumentowi protestowali naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Za skandaliczne uznali „umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Ministerstwo pozostało jednak nieugięte: nie zostały zepchnięte do podziemia. Dzięki urzędnikom wiadomo również dokładnie, czym powinny się zajmować. Wróżbita „świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia”. Formy wróżenia to „karty (zwłaszcza tarot), kabała, I-cing, chiromancja (wróżenie z ręki), katoptromancja i krystalomancja (przepowiadanie przyszłości za pomocą zwierciadła lub kryształu) itp.”
Izabella, z Krakowa, mogłaby dodać do tej klasyfikacji kontaktowanie się z aniołami osobistymi i zapisywanie płynących od nich przekazów. – Mam tę unikalną zdolność. Potrafię też rozpoznawać poprzednie wcielenie klientów – deklaruje.
Izabella wróży od 13 lat. Podkreśla, że jest tradycjonalistką. – Żadnych wróżb za pomocą maila, skype’a, telefonu. Wyraźnie widzę, że wzrasta zainteresowanie magią, ale nie podoba mi się kierunek, w którym podążamy. w każdej gazecie jestem skłonna zrozumieć, ale wróżby na SMS i e-mail to jakieś żarty. Jeśli przepowiednia ma być solidna, muszę spotkać się osobiście z klientem. Anioła osobistego nie da się wysłuchać przez skype’a – mówi.
Nie ukrywa, że ma sporo stałych klientów. – Nie ogłaszam się w gazetach ani w internecie, a ludzie i tak do mnie trafiają. Są osoby, które przychodzą do mnie z każdym swoim problemem. Radzą się jak postąpić w sprawach uczuciowych, rodzinnych, finansowych. Np. od czterech lat kilka razy w miesiącu spotykam się z panią, która potrzebuje regularnych konsultacji. O co pyta? O wszystko: gdzie pojechać na wakacje, czy puścić syna na wyjazd z kolegami, jak postąpić z mężem, który poświęca jej za mało czasu. Są to błahe sprawy, ale ja jestem po to, by pomagać. Nie mam prawa odmawiać komuś kontaktu z jego osobistym aniołem. Jestem tylko pośrednikiem. Stawiam anielskie karty, odczytuję przesłanie naszych opiekuńczych aniołów.
U Izabelli dowiedziałem się, że mój anioł osobisty nazywa się Sagdalon – to anioł zodiaku, rządzący znakiem Koziorożca. Przesłanie kart anielskich było bardzo optymistyczne: nadszedł dla mnie czas spokoju i harmonii. Mam uwierzyć w siebie, być dumnym ze swoich dokonań i cieszyć się otaczającą mnie miłością. Dwa ostrzeżenia: powinienem wystrzegać się zawistnych współpracowników i nie wolno mi dążyć za wszelką cenę do realizacji swoich marzeń.
Na pytanie, czy odbicie giełdy przerodzi się w trwałe wzrosty indeksów, anioły nie dały jednoznacznej odpowiedzi. W najbliższym czasie pieniędzy mi nie zabraknie, ale nie zostanę też bogaczem. – Czasami przekaz w sprawach finansowych jest jednak bardzo wyraźny. Mam klientów, którzy regularnie konsultują u mnie swoje decyzje biznesowe i dobrze na tym wychodzą – tłumaczy Izabella.
Dzięki uprzejmości mogłem porozmawiać telefonicznie z jednym z jej biznesowych klientów. Ma na imię Marek. W wieku 36 lat może pochwalić się posiadaniem dwóch hurtowni,  sali weselnej i – jak mówi – „nieruchomości tam i tu”. Do wróżek, nie tylko Izabelli, chodzi od pięciu lat. – I różnie z tymi wróżbami było, ale dzięki nim jestem na plus – twierdzi. – To nieracjonalne? Rad można szukać u różnych specjalistów. Tu nie chodzi o wiarę we wróżby, tylko o efekty. A te są zadowalające. Umoczył pan na giełdzie? Tak? No widzi pan. A ja wyszedłem z akcji, zanim wszystko się zawaliło. Wróżba mówiła, że mam chronić dorobek życia. Gdybym słuchał analityków finansowych, to straciłbym grube pieniądze. Proszę to napisać: analitycy są gorsi od wróżek. Zdziwiłby się pan, ilu poważnych ludzi chodzi do wróżek i woli ich rady od banialuków – pożal się Boże – specjalistów.
Najpierw , potem kościół
Tarocistka i astropsycholog Anna Świerczewska twierdzi, że do jej gabinetu na ul. Marszałkowskiej w Warszawie przychodzą sami „poważni ludzie”. – To osoby, które osiągnęły w życiu sukces. Są to główne prawnicy, lekarze, biznesmeni i menedżerowie. W pobliżu mojego gabinetu zlokalizowanych jest siedem ministerstw oraz siedziby największych, renomowanych firm. To właśnie tam pracują moi klienci – przekonuje.
Urzędnicy państwowi i menedżerowie największych korporacji podejmują decyzje na podstawie wskazań tarota? – Mam renomę. Mój gabinet działa od kilkunastu lat, klienci polecają moje usługi znajomym. Opieram się nie tylko na interpretacji kart tarota, numerologii i astrologii, ale mam także wiedzę uniwersytecką: jestem absolwentką polonistyki, filozofii i psychologii. Specjalizuję się w doradztwie biznesowym – tłumaczy .
Nigdy nie wpadłbym na pomysł, że rady wróżki mogą decydować o obsadzie kluczowych stanowisk w największych polskich firmach i wytyczać kierunki ich rozwoju. A jeśli wierzyć , tak właśnie jest. – Doradzam, czy zawrzeć dany kontrakt, w jaki sposób najefektywniej poprowadzić proces przekształceń firmy. Pomagam wybrać pracowników na odpowiedzialne stanowiska. Dostaję kilkadziesiąt CV i dokonuję selekcji sprawdzając, czy dana osoba zwiąże się z firmą na długo, czy wkomponuje się w zespół, czy nadaje się na prawą rękę szefa – tłumaczy.
Półgodzinna konsultacja u kosztuje 100 zł. Zamawiany e-mailem horoskop 50 zł.  – Sprzedaję swoją wiedzę i umiejętności. Tak – wiedzę. Ezoteryka opiera się na solidnej wiedzy, a nie na wierze. Od wiary jest Kościół – podkreśla.
A stanowisko Kościoła wobec świata magii jest jednoznaczne: korzystanie z horoskopów, , bioenergoterapeutów, uzdrowicieli, wywoływanie duchów i kupowanie talizmanów jest sprzeczne z wiarą katolicką. Stanowi grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Gdy chrześcijanin uprawia tego typu praktyki, wystawia się na niebezpieczeństwo działania złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi z Bogiem.
– Nie po drodze nam z Kościołem, ale ludzie i tak do nas przychodzą. Mam klientki, które proszą mnie o zaklęcie w danej sprawie, a zaraz potem idą pomodlić się w tej samej intencji – przyznaje Elleni, wróżka z Białegostoku.
Repertuar jej zdolności jest imponujący. Elleni wróży z kart, z wosku, a nawet z fusów po kawie. Odnajduje zaginione osoby. Przesyła energię na odległość. Interpretuje sny. Potrafi zdejmować klątwy i uroki. Najczęściej jednak klienci proszą ją o rzucenie czaru lub zaklęcia. Elleni oferuje: zaklęcia miłosne, uwodzenia, wzmocnienia związku oraz przyciągania pieniędzy. Cena jednego zaklęcia może wynieść nawet 100 euro. Najczęściej klienci płacą jednak 300 zł za rzucenie czaru i 150 zł za wróżbę. – Mogę pomóc w każdym kłopocie. Samotni panowie przychodzą do mnie ze zdjęciami różnych dziewczyn i pytają, która będzie dla nich najlepsza. Już kilka małżeństw tak skojarzyłam – mówi. – Dzięki zaklęciom pomagam znaleźć pracę, rozwiązać problemy w biznesie. Karty mówią, jaką inwestycję założyć, jaki zawód wybrać, czy kupić nowe mieszkanie.
Jak rzuca się zaklęcie biznesowe? – Dziś była u mnie pani, która ma piękną kwiaciarnię, ale ostatnio interes w ogóle jej nie idzie. Sprawdziłam, że wiszą nad tą kwiaciarnią złe oczy, czyjaś zazdrość. Oczyściłam to miejsce ze złego, pomodliłam się, zapaliłam świeczkę, talizman dałam. I kwiaciarnia znów zacznie dochód dawać. Moje wróżby i zaklęcia sprawdzają się w 95 proc. – zaznacza wróżka.
Nie ukrywa, że niektóre osoby pojawiają się u niej bardzo często. – Nie potrafią sobie same poradzić, nie mogą żyć bez moich rad. Chcą wiedzieć, co je czeka i jak mają postąpić. Oczyszczam je energetycznie i następuje poprawa. Dlatego znów przychodzą. Wróżki zawsze były i będą potrzebne – dodaje.
Psycholog Joanna Heidtman przyznaje, że ludzie „od zawsze” próbowali przewidzieć przyszłość i wpłynąć na jej bieg. – To bardzo pierwotna potrzeba ludzkiego umysłu. Gdy ludzie zaczęli planować swoje działania, potrzebowali czegoś, co wesprze ich w momencie podejmowania decyzji. Im więcej planujemy, tym większą w związku z tym czujemy niepewność i większą potrzebę nabycia pewności – chociażby bardzo iluzorycznej. Idziemy więc do wróżki. Żadnego znaczenia nie ma w tym przypadku wykształcenie czy pozycja społeczna. Każdy przecież chciałby wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości – mówi Heidtman.
Podkreśla jednak, że niewinny flirt z tarotem czy astrologią może skończyć się fatalnie, jeżeli wskazówki wróżbity staną się głównym drogowskazem życiowym. W uzależnienie od wróżb bardzo łatwo mogą wpaść zwłaszcza osoby o tzw. zewnętrznym poczuciu kontroli, czyli takie, które uważają, że mają niewielki wpływ na swoje życie. A takich nie brakuje.
Heidtman: – Jako psycholog widzę, jak ogromna rzesza ludzi chce, żeby podejmować decyzje za nich. Potrzebują, by w ważnych chwilach ktoś wziął za nich odpowiedzialność. To bardzo groźne zjawisko. Takich ludzi bardzo łatwo można wykorzystać. Psychologowie mają odpowiedni kodeks etyczny i zawsze oddelegują decyzję z powrotem w ręce klienta. Wróżka nie musi tego zrobić.
Co więc robi wróżka, gdy okazuje się, że jej rady dotyczące bardzo ważnej dla klienta sprawy okazały się zupełnie chybione?
Izabella: – Anioły nie udzielają złych rad. Trzeba tylko dobrze odczytywać ich znaki, a sfera symboli zawsze dawała wiele możliwości interpretacji.
: – Gdybym udzielała złych rad, nie utrzymałabym się na rynku.
Elleni: – Wystarczy, że prawdziwa wróżka spojrzy na człowieka i już zna jego przeszłość oraz przyszłość. Karty to tylko pomoc. Dar jasnowidzenia ma się od Boga i aniołów. Wróżka może się czasem pomylić, ale do kogo można mieć wtedy pretensje. Do Boga i aniołów? »Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1555456,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Magia Obamy no comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy karty tarota (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Jako że jest czterdziestym czwartym prezydentem USA, analogie wychowanym na Mickiewiczu Polakom nasuwają się same. Problem jedynie w tym, co dokładnie na myśli nasz wielki poeta pisząc w III części "Dziadów" o opatrznościowym mężu ukrytym pod liczbą 44. Od półtora wieku z okładem kwestia ta stanowi spór uczonych i mistyków. Wiadomo, że pisząc te słowa nasz wieszcz znajdował się pod wpływem mglistych nauk Andrzeja Towiańskiego. Nauki mistrza Andrzeja wiązały bardzo silnie religię z polityką. Szczególną rolę opatrznościową miały wedle niego odegrać narody: francuski, żydowski i, jak nietrudno zgadnąć, polski. Towiański i jego zwolennicy interesowali się intensywnie żydowskim kabalizmem, słabo albo i wcale znając przy tym język hebrajski. W nieprecyzyjnym zapisie hebrajskim słowu „Adam” odpowiada właśnie cyfra 44. Nieprecyzyjnym – bo po hebrajsku Adam pisze się z niewymawianym „ch” na początku. A wtedy otrzymujemy cyfrę 45. Jednak zdaniem prof. Juliusza Kleinera taka pomyłka była bardzo prawdopodobna – kwestią otwartą pozostaje przy tym, czy imię Adam oznaczało Mickiewicza, czy – co bardzo prawdopodobne, księcia Adama Czartoryskiego. Inne teorie głoszą, że 44 odnosi się do samego Towiańskiego „męża o strasznym obliczu” lub oznaczać ma liczbę członków jego sekty. Jeszcze inne koncepcje wskazują na chrześcijańskie przesłanie liczby 4 (np. cztery rzeki w raju). Nieco inną teorię na ten temat miał zmarły niedawno Władysław Kopaliński, wedle którego w 1845 roku nasz wieszcz miał powiedzieć o liczbie czterdzieści i cztery; „kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem”.
Szaman mówi: 44!
Tak czy owak – liczba 44 wydaje się przypisana do spraw ściśle polskich. Ale czy rzeczywiście? Osobliwą opowieść na ten temat odnaleźliśmy na stronach poświęconej wyszukiwaniu wszelkich niesamowitości Fundacji Nautilus:
„Było około 1-szej w nocy, kiedy do radia zadzwoniła pani Elżbieta, która na stałe mieszka w Kanadzie. Opowiedziała ona historię, którą postanowiliśmy Wam przedstawić. To było w latach 60-tych, kiedy po raz pierwszy grupa polskich pracowników naukowych przyjechała na sympozjum do Kanady. Wśród nich byłam także ja i jak widać, a dzwonię z Kanady, ten wyjazd zmienił moje życie, ale nie o tym chciałam mówić. Wtedy podczas tego pobytu doszło do dziwnego wydarzenia, o którym powinniście się dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę, że kilka osób może uznać to za żart. Ale żartem nie jest.
Wybraliśmy się na wycieczkę w góry i tam spotkaliśmy obóz kanadyjskich indian, którzy co prawda mieli samochody i telewizory, ale nadal pielęgnowali tradycje przodków. Wśród nich był jeden, który pełnił rolę szamana. Udało mu się trafnie wskazać osobę spośród naszego grona, która miała pewien problem, o którym nie chcę w tej chwili mówić. Dodam tylko, że nie miał szans, aby się o tym dowiedzieć od kogokolwiek wcześniej. Wszyscy po prostu zaniemówili, a wtedy szaman zaproponował, że można mu zadać jedno pytanie, na które odpowie. Wszyscy byli mocno wystraszeni tym, co zademonstrował wcześniej i nikt nie miał pomysłu, jakie można mu zadać pytanie. I wtedy jeden z moich kolegów zadał najgłupsze pytanie, jakie można sobie wyobrazić, bo zapytał, o co chodziło Adamowi Mickiewiczowi, kiedy napisał w "Dziadach": <<a imię jego czterdzieści i cztery>>. Zrobiło mi się wstyd, że zapytał o coś tak głupiego, ale ku mojemu zdumieniu szaman zadumał się, zamknął oczy i przez dłuższą chwilę był nieruchomy. Wreszcie otworzył oczy i z pełną powagą odpowiedział tak: <<W czasie, kiedy pisał te słowa, przez jego głowę przebiegały nie jego myśli. Nikt z Twoich rodaków nie rozumie tych słów, a interpretacje są błędne. Świat czeka wielka próba, wielka zmiana. Będzie niezwykły człowiek, prezydent USA, wielki człowiek. On przeprowadzi świat przez tę burzę, pomoże każdemu, kto będzie tylko tego chciał. Będzie to czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych. Tak należy interpretować słowa waszego poety. Ten człowiek będzie miał polskie korzenie, to będzie w tym sensie wasz prezydent. To miał na myśli poeta>>. Wtedy zapanowała kompletna cisza. Dodam, że inna przepowiednia dotycząca jednego z nas w pełni się spełniła. Musiałam komuś o tym opowiedzieć, bo jest to naprawdę jedna z najbardziej dziwnych spraw, które wydarzyły się w moim życiu. Wiem, że narażam się na śmieszność, ale trudno”.
Dodać należy, że czujni internauci od razu wytropili w drzewie genealogicznym Baracka Obamy osobą o nazwisku Sarah Poland (urodzoną w 1824, zmarłą ok. 1880). Czy rzeczywiście była ona Polką – nie wiadomo.
Czarny ?
Posiadający kenijskie korzenie Barack Obama budzi oczywiście ogromne zainteresowanie na Czarnym Lądzie. A niewiele miejsc we współczesnym świecie jest bardziej skorych do wszelkich form mistyki. Idea Czarnego Chrystusa lub Czarnego Mesjasza jest żywa w całej środkowej i południowej Afryce.
Choć nam w Polsce może się wydawać to dziwne, kościół katolicki w Afryce nie ma nic przeciwko wyobrażaniu Chrystusa jako Murzyna. Wręcz przeciwnie. Stoi na stanowisku, że przyjęcie elementów kultury miejscowej sprzyja krzewieniu słowa Bożego. Podobne postępują kościoły protestanckie prowadzące misje w Afryce. Ale na styku przyniesionego przez misjonarzy chrześcijaństwa i prastarych wierzeń plemiennych powstała rozległa mgławica kościołów i sekt. Część z nich dodatkowo łączy wierzenia miejscowe z elementami islamu. Szczególne miejsce w ich wierzeniach zajmuje Szymon Kimbang, czyli biblijny Szymon Apostoł, zwany też Kananejczykiem lub Gorliwym, który po ukrzyżowaniu Jezusa miał zawędrować właśnie na Czarny Ląd. Jak podkreślają specjaliści, religie afrykańskie cechuje swoiste pojęcie jedności świata materialnego z duchowym. Nie ma w nich miejsca na osobną rzeczywistość świecką i religijną. Do tego koncentrują się dość silnie na własnym plemieniu, narodzie, czy Afryce rozumianej jako etniczna całość lub wspólnota ludzi czarnoskórych w ogóle. Nic więc dziwnego, że wybór Baracka Obamy wywołał w Afryce lawinę komentarzy i spekulacji o charakterze mistycznym. Jedni widzą w nim Mesjasza, następcę Szymona Kimbanga, którego misją jest wyzwolenie ludzi czarnoskórych spod ucisku białych, inni osobą namaszczoną przez masajskiego boga Ngai. O Obamie jak Czarna Afryka długa i szeroka powstają dziś wiersze i piosenki.
Pojawienie się prezydenta obiecującego poświęcenie większej uwagi najuboższym spotkało się także z wielkim zainteresowaniem w Ameryce Południowej – regionie świata szczególnie uzależnionym od USA. Także i tutaj przewidywaniem wyników wyborów i misją nowego prezydenta zajęli się wszelkiej maści mistycy. Peruwiańscy szamani odprawiali specjalne obrzędy mające wspomóc jego szanse wyborcze. Uwadze miejscowej prasy nie umknęła szczególna uwaga, jaką Barack Obama poświęcił w trakcie kampanii wyborczej społeczności indiańskiej w USA. Choć formalnie Ameryka Południowa to najbardziej chrześcijański kontynent na Ziemi, to w wielu miejscach religia ta splata w bardzo ciekawy sposób z dawnymi wierzeniami. Wzięte z Nostrodamusa opowieści o Czarnym Władcy Świata spotkały się z największym odzewem chyba właśnie tutaj. W internecie (w kontekście Obamy i nie tylko) rządzi jednak najdziwniejsze z południowoamerykańskich wyznań – voodoo. łączy w sobie elementy kilku religii zachodnioafrykańskich, chrześcijaństwa i mistycyzmu. Najpełniej rozwinęło się wśród czarnoskórej populacji Haiti, ale jego wyznawcy żyją też w Afryce i w obu Amerykach.
Ale w tych wyborach po najbardziej znany atrybut voodoo – laleczki do nakłuwania, sięgnęli nie ubodzy Haitańczycy (sympatyzujący w ogromnej większości z Obamę) lecz mieszkańcy amerykańskiego Południa głosujący tradycyjnie na Republikanów. Lalki voodoo z wizerunkiem Obamy stały się w USA takim samym hitem handlowym, jakim niedawno we Francji były laleczki z twarzą Nicolasa Sarkozy`ego. Amerykanie poszli dalej niż francuzi – w Internecie pojawiły się specjalne, jak najbardziej komercyjne serwisy oferujące rzucanie klątw voodoo i nakłuwanie laleczek w imię każdego chętnego na wydanie paru dolarów na taki cel.
Choć Barack Obama nie przejął się nimi tak bardzo jak jego francuski kolega ( zażądał niedawno sądowego zakazu sprzedaży laleczek z jego wizerunkiem – sprawę przegrał), to wyborczy sztab Obamy nie lekceważył wcale konsekwencji wynikających masowością zainteresowania wyborczymi przepowiedniami. Szczególnie tymi o zagrażającemu chrześcijaństwu Czarnemu Władcy Świata. W części sztabu Obamy zajmującej się internetem (a obecny prezydent – elekt położyć bezprecedensowy w historii nacisk na tą formę komunikacji) powstała oficjalna komórka zajmująca się zwalczaniem na forach internetowych rozmaitych bzdurnych, pseudomistycznych wpisów. Pod wpływem własnych interpretacji wielu Amerykanów wypisywało bowiem w sieci rzeczy zupełnie niewiarygodne – przestawiając Obamę bądź jako Antychrysta, bądź wyznawcę islamu, bądź jako obie te rzeczy na raz – choć, co jest faktem powszechnie znanym, Barack Obama jest żarliwym chrześcijaninem, członkiem Trinity United Church of Christ, protestanckiego kościoła z Chicago. W zarzutach o potajemne sprzyjanie islamowi pewną rolę odegrało zapewne drugie imię Obamy – Hussein, „odziedziczone” po jednym z kenijskich dziadków. Wedle żyjącego w XVI wieku Nostradamusa Czarny Władca Świata będzie poprzedzał koniec świata i przegraną wojnę ze światem islamu. Historia ta szybko rozlała się w internecie – także za pomocą rozmaitych łańcuszków mailowych. Zdaniem poważnych znawców przepowiednie prowansalskiego lekarza i mistyka , czyli Nostradamusa, właśnie są na tyle ogólnikowe, że da się na ich postawie przeprowadzić niemal dowolny wywód.
Wybór Baracka Obamy jest bliski tego, co nazywamy sytuacją graniczną – życie społeczne potrzebuje cykli porządkujących rzeczywistość, a ogromne oczekiwania doprowadziły do takiego stanu umysłów w którym sięganie po ezoterykę staje się zjawiskiem masowym, mówi prof. Roch Sulima ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Z sytuacją graniczną i wielkim zwrotem ku duchowości mieliśmy w Polsce do czynienia w trakcie umierania i po śmierci Jana Pawła II. Zdaniem prof. Sulimy wybór Baracka Obamy może mieć dla wielu grup charakter zbliżony do katharsis – to i niezbyt pewna przyszłość powodować może dalsze zainteresowanie społeczno- polityczną ezoteryką. Jednak entuzjazmu powinno wystarczyć co najmniej na rok lub dwa, dodaje prof. Sulima.
Maciej WełłyczkoOnetAdsClientId = „30545262″;OnetAdsBoxChannel =”6047″;OnetAdsBoxWidth = 460;OnetAdsBoxHeight = 270;OnetAdsBoxFormat = „banner460_2″;OnetAdsKW = „wrozki tarot astrologia parapsychologia ezoteryka swiece hipnoza medytacja kadzidelka talizman joga magia radiestezja runy [feng shui]„;OnetAdsThemeFilter=”2″;OnetAdsNoIframe = 0;OnetAdsBracketing = „0″;OnetAdsBackgroundColor = „FFFFFF”;OnetAdsFillColor = „F8F8F8″;OnetAdsTitleColor = „672398″;OnetAdsBorderColor = „9E9E9E”;OnetAdsLinkColor = „9E9E9E”;OnetAdsTextColor = „000000″;OnetAdsParentBgColor = „FFFFFF”;OnetAdsFirstLineOnly = „0″;OnetAdsNoUrl = „0″;OnetAdsJoinUrl = „0″;»DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Magia Obamy no comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Jako że jest czterdziestym czwartym prezydentem USA, analogie wychowanym na Mickiewiczu Polakom nasuwają się same. Problem jedynie w tym, co dokładnie na myśli nasz wielki poeta pisząc w III części "Dziadów" o opatrznościowym mężu ukrytym pod liczbą 44. Od półtora wieku z okładem kwestia ta stanowi spór uczonych i mistyków. Wiadomo, że pisząc te słowa nasz wieszcz znajdował się pod wpływem mglistych nauk Andrzeja Towiańskiego. Nauki mistrza Andrzeja wiązały bardzo silnie religię z polityką. Szczególną rolę opatrznościową miały wedle niego odegrać narody: francuski, żydowski i, jak nietrudno zgadnąć, polski. Towiański i jego zwolennicy interesowali się intensywnie żydowskim kabalizmem, słabo albo i wcale znając przy tym język hebrajski. W nieprecyzyjnym zapisie hebrajskim słowu „Adam” odpowiada właśnie cyfra 44. Nieprecyzyjnym – bo po hebrajsku Adam pisze się z niewymawianym „ch” na początku. A wtedy otrzymujemy cyfrę 45. Jednak zdaniem prof. Juliusza Kleinera taka pomyłka była bardzo prawdopodobna – kwestią otwartą pozostaje przy tym, czy imię Adam oznaczało Mickiewicza, czy – co bardzo prawdopodobne, księcia Adama Czartoryskiego. Inne teorie głoszą, że 44 odnosi się do samego Towiańskiego „męża o strasznym obliczu” lub oznaczać ma liczbę członków jego sekty. Jeszcze inne koncepcje wskazują na chrześcijańskie przesłanie liczby 4 (np. cztery rzeki w raju). Nieco inną teorię na ten temat miał zmarły niedawno Władysław Kopaliński, wedle którego w 1845 roku nasz wieszcz miał powiedzieć o liczbie czterdzieści i cztery; „kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem”.
Szaman mówi: 44!
Tak czy owak – liczba 44 wydaje się przypisana do spraw ściśle polskich. Ale czy rzeczywiście? Osobliwą opowieść na ten temat odnaleźliśmy na stronach poświęconej wyszukiwaniu wszelkich niesamowitości Fundacji Nautilus:
„Było około 1-szej w nocy, kiedy do radia zadzwoniła pani Elżbieta, która na stałe mieszka w Kanadzie. Opowiedziała ona historię, którą postanowiliśmy Wam przedstawić. To było w latach 60-tych, kiedy po raz pierwszy grupa polskich pracowników naukowych przyjechała na sympozjum do Kanady. Wśród nich byłam także ja i jak widać, a dzwonię z Kanady, ten wyjazd zmienił moje życie, ale nie o tym chciałam mówić. Wtedy podczas tego pobytu doszło do dziwnego wydarzenia, o którym powinniście się dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę, że kilka osób może uznać to za żart. Ale żartem ezoteryka nie jest.
Wybraliśmy się na wycieczkę w góry i tam spotkaliśmy obóz kanadyjskich indian, którzy co prawda mieli samochody i telewizory, ale nadal pielęgnowali tradycje przodków. Wśród nich był jeden, który pełnił rolę szamana. Udało mu się trafnie wskazać osobę spośród naszego grona, która miała pewien problem, o którym nie chcę w tej chwili mówić. Dodam tylko, że nie miał szans, aby się o tym dowiedzieć od kogokolwiek wcześniej. Wszyscy po prostu zaniemówili, a wtedy szaman zaproponował, że można mu zadać jedno pytanie, na które odpowie. Wszyscy byli mocno wystraszeni tym, co zademonstrował wcześniej i nikt nie miał pomysłu, jakie można mu zadać pytanie. I wtedy jeden z moich kolegów zadał najgłupsze pytanie, jakie można sobie wyobrazić, bo zapytał, o co chodziło Adamowi Mickiewiczowi, kiedy napisał w "Dziadach": <<a imię jego czterdzieści i cztery>>. Zrobiło mi się wstyd, że zapytał o coś tak głupiego, ale ku mojemu zdumieniu szaman zadumał się, zamknął oczy i przez dłuższą chwilę był nieruchomy. Wreszcie otworzył oczy i z pełną powagą odpowiedział tak: <<W czasie, kiedy pisał te słowa, przez jego głowę przebiegały nie jego myśli. Nikt z Twoich rodaków nie rozumie tych słów, a interpretacje są błędne. Świat czeka wielka próba, wielka zmiana. Będzie niezwykły człowiek, prezydent USA, wielki człowiek. On przeprowadzi świat przez tę burzę, pomoże każdemu, kto będzie tylko tego chciał. Będzie to czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych. Tak należy interpretować słowa waszego poety. Ten człowiek będzie miał polskie korzenie, to będzie w tym sensie wasz prezydent. To miał na myśli poeta>>. Wtedy zapanowała kompletna cisza. Dodam, że inna przepowiednia dotycząca jednego z nas w pełni się spełniła. Musiałam komuś o tym opowiedzieć, bo jest to naprawdę jedna z najbardziej dziwnych spraw, które wydarzyły się w moim życiu. Wiem, że narażam się na śmieszność, ale trudno”.
Dodać należy, że czujni internauci od razu wytropili w drzewie genealogicznym Baracka Obamy osobą o nazwisku Sarah Poland (urodzoną w 1824, zmarłą ok. 1880). Czy rzeczywiście była ona Polką – nie wiadomo.
Czarny ?
Posiadający kenijskie korzenie Barack Obama budzi oczywiście ogromne zainteresowanie na Czarnym Lądzie. A niewiele miejsc we współczesnym świecie jest bardziej skorych do wszelkich form mistyki. Idea Czarnego Chrystusa lub Czarnego Mesjasza jest żywa w całej środkowej i południowej Afryce.
Choć nam w Polsce może się wydawać to dziwne, kościół katolicki w Afryce nie ma nic przeciwko wyobrażaniu Chrystusa jako Murzyna. Wręcz przeciwnie. Stoi na stanowisku, że przyjęcie elementów kultury miejscowej sprzyja krzewieniu słowa Bożego. Podobne postępują kościoły protestanckie prowadzące misje w Afryce. Ale na styku przyniesionego przez misjonarzy chrześcijaństwa i prastarych wierzeń plemiennych powstała rozległa mgławica kościołów i sekt. Część z nich dodatkowo łączy wierzenia miejscowe z elementami islamu. Szczególne miejsce w ich wierzeniach zajmuje Szymon Kimbang, czyli biblijny Szymon Apostoł, zwany też Kananejczykiem lub Gorliwym, który po ukrzyżowaniu Jezusa miał zawędrować właśnie na Czarny Ląd. Jak podkreślają specjaliści, religie afrykańskie cechuje swoiste pojęcie jedności świata materialnego z duchowym. Nie ma w nich miejsca na osobną rzeczywistość świecką i religijną. Do tego koncentrują się dość silnie na własnym plemieniu, narodzie, czy Afryce rozumianej jako etniczna całość lub wspólnota ludzi czarnoskórych w ogóle. Nic więc dziwnego, że wybór Baracka Obamy wywołał w Afryce lawinę komentarzy i spekulacji o charakterze mistycznym. Jedni widzą w nim Mesjasza, następcę Szymona Kimbanga, którego misją jest wyzwolenie ludzi czarnoskórych spod ucisku białych, inni osobą namaszczoną przez masajskiego boga Ngai. O Obamie jak Czarna Afryka długa i szeroka powstają dziś wiersze i piosenki.
Pojawienie się prezydenta obiecującego poświęcenie większej uwagi najuboższym spotkało się także z wielkim zainteresowaniem w Ameryce Południowej – regionie świata szczególnie uzależnionym od USA. Także i tutaj przewidywaniem wyników wyborów i misją nowego prezydenta zajęli się wszelkiej maści mistycy. Peruwiańscy szamani odprawiali specjalne obrzędy mające wspomóc jego szanse wyborcze. Uwadze miejscowej prasy nie umknęła szczególna uwaga, jaką Barack Obama poświęcił w trakcie kampanii wyborczej społeczności indiańskiej w USA. Choć formalnie Ameryka Południowa to najbardziej chrześcijański kontynent na Ziemi, to w wielu miejscach religia ta splata w bardzo ciekawy sposób z dawnymi wierzeniami. Wzięte z Nostrodamusa opowieści o Czarnym Władcy Świata spotkały się z największym odzewem chyba właśnie tutaj. W internecie (w kontekście Obamy i nie tylko) rządzi jednak najdziwniejsze z południowoamerykańskich wyznań – voodoo. łączy w sobie elementy kilku religii zachodnioafrykańskich, chrześcijaństwa i mistycyzmu. Najpełniej rozwinęło się wśród czarnoskórej populacji Haiti, ale jego wyznawcy żyją też w Afryce i w obu Amerykach.
Ale w tych wyborach po najbardziej znany atrybut voodoo – laleczki do nakłuwania, sięgnęli nie ubodzy Haitańczycy (sympatyzujący w ogromnej większości z Obamę) lecz mieszkańcy amerykańskiego Południa głosujący tradycyjnie na Republikanów. Lalki voodoo z wizerunkiem Obamy stały się w USA takim samym hitem handlowym, jakim niedawno we Francji były laleczki z twarzą Nicolasa Sarkozy`ego. Amerykanie poszli dalej niż francuzi – w Internecie pojawiły się specjalne, jak najbardziej komercyjne serwisy oferujące rzucanie klątw voodoo i nakłuwanie laleczek w imię każdego chętnego na wydanie paru dolarów na taki cel.
Choć Barack Obama nie przejął się nimi tak bardzo jak jego francuski kolega ( zażądał niedawno sądowego zakazu sprzedaży laleczek z jego wizerunkiem – sprawę przegrał), to wyborczy sztab Obamy nie lekceważył wcale konsekwencji wynikających masowością zainteresowania wyborczymi przepowiedniami. Szczególnie tymi o zagrażającemu chrześcijaństwu Czarnemu Władcy Świata. W części sztabu Obamy zajmującej się internetem (a obecny prezydent – elekt położyć bezprecedensowy w historii nacisk na tą formę komunikacji) powstała oficjalna komórka zajmująca się zwalczaniem na forach internetowych rozmaitych bzdurnych, pseudomistycznych wpisów. Pod wpływem własnych interpretacji wielu Amerykanów wypisywało bowiem w sieci rzeczy zupełnie niewiarygodne – przestawiając Obamę bądź jako Antychrysta, bądź wyznawcę islamu, bądź jako obie te rzeczy na raz – choć, co jest faktem powszechnie znanym, Barack Obama jest żarliwym chrześcijaninem, członkiem Trinity United Church of Christ, protestanckiego kościoła z Chicago. W zarzutach o potajemne sprzyjanie islamowi pewną rolę odegrało zapewne drugie imię Obamy – Hussein, „odziedziczone” po jednym z kenijskich dziadków. Wedle żyjącego w XVI wieku Nostradamusa Czarny Władca Świata będzie poprzedzał koniec świata i przegraną wojnę ze światem islamu. Historia ta szybko rozlała się w internecie – także za pomocą rozmaitych łańcuszków mailowych. Zdaniem poważnych znawców przepowiednie prowansalskiego lekarza i mistyka , czyli Nostradamusa, właśnie są na tyle ogólnikowe, że da się na ich postawie przeprowadzić niemal dowolny wywód.
Wybór Baracka Obamy jest bliski tego, co nazywamy sytuacją graniczną – życie społeczne potrzebuje cykli porządkujących rzeczywistość, a ogromne oczekiwania doprowadziły do takiego stanu umysłów w którym sięganie po ezoterykę staje się zjawiskiem masowym, mówi prof. Roch Sulima ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Z sytuacją graniczną i wielkim zwrotem ku duchowości mieliśmy w Polsce do czynienia w trakcie umierania i po śmierci Jana Pawła II. Zdaniem prof. Sulimy wybór Baracka Obamy może mieć dla wielu grup charakter zbliżony do katharsis – to i niezbyt pewna przyszłość powodować może dalsze zainteresowanie społeczno- polityczną ezoteryką. Jednak entuzjazmu powinno wystarczyć co najmniej na rok lub dwa, dodaje prof. Sulima.
Maciej Wełłyczko »DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty ezoteryka (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.   
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.           
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora)OnetAdsClientId = „30545262″;OnetAdsBoxChannel =”6047″;OnetAdsBoxWidth = 460;OnetAdsBoxHeight = 270;OnetAdsBoxFormat = „banner460_2″;OnetAdsKW = „wrozki tarot astrologia parapsychologia ezoteryka swiece hipnoza medytacja kadzidelka talizman joga magia radiestezja runy [feng shui]„;OnetAdsThemeFilter=”2″;OnetAdsNoIframe = 0;OnetAdsBracketing = „0″;OnetAdsBackgroundColor = „FFFFFF”;OnetAdsFillColor = „F8F8F8″;OnetAdsTitleColor = „672398″;OnetAdsBorderColor = „9E9E9E”;OnetAdsLinkColor = „9E9E9E”;OnetAdsTextColor = „000000″;OnetAdsParentBgColor = „FFFFFF”;OnetAdsFirstLineOnly = „0″;OnetAdsNoUrl = „0″;OnetAdsJoinUrl = „0″;»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z horoskop większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.   
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.           
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany nieumywakin woda utleniona na straży zdrowia przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora) »Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.   
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.           
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko tanie podręczniki część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora) »Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Magia Obamy no comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci talizmany i amulety będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html