Archive for the ‘Nie Tylko’ tag
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Istnieje także głębokie uzasadnienie takiego kroku z punktu widzenia najstarszych reguł Feng Shui. Sztuka ta opiera się m.in. na zasadzie przemiany pięciu elementów za pomocą, których możemy opisać wszystko, co nas otacza. Zarówno kolor jak i kształt są przyporządkowane konkretnemu elementowi. I tak np. kolor czerwony oraz kształt trójkąta to element ognia, kolor żółty oraz kwadrat to element ziemi, kolor biały, srebrny i złoty oraz okrąg i owal to element metalu, kolor niebieski i czarny oraz wszelkie kształty nieregularne, to element wody, kolor zielony oraz kształt wydłużony, prosty (jak np. słup) to element drewna. Elementy te mogą siebie wzajemnie wspierać oraz niszczyć.   
I tak, cykl wspierania to:
drewno -> ogień -> ziemia -> metal -> woda -> drewno itd.
Cykl niszczenia to:
woda -> ogień -> metal -> drewno -> ziemia -> woda itd.           
Wracając do tematu, każdy z rodzajów frontu sklepu możemy przyporządkować jednemu z elementów. Rozpoznajemy to po kolorze oraz po kształtach, jakie w nim przeważają. Najpopularniejszym elementem, jaki występuje w miejskim otoczeniu jest bardzo silny element ziemi. Są to właśnie lokale o kwadratowych lub prostokątnych kształtach występujących na froncie, pomalowane w barwy ziemi lub pochodne. Jeżeli nas sklep ma prosperować na poziomie całej ulicy to nie musimy wiele zmieniać. Ale też nie możemy się spodziewać jakichś nadzwyczajnych dochodów. Jest to bardzo skuteczne rozwiązanie Feng Shui – niestety bardzo rzadko stosowane. Aby nasz sklep należał do elementu metalu konieczne jest wprowadzenie wspomnianych już łuków oraz odpowiedniej kolorystyki. Głównym kolorem powinien być jeden z kolorów elementu metalu, czyli: biały, srebrny lub złoty (lub pochodne). Jego tłem może być kolor ziemi – żółty.
2. Wejście do sklepu
Sprawa wydaje się na pozór błaha, jednak prawidłowe wejście może być podstawą sukcesu. Osoba odwiedzająca nasz lokal nie może się ani przez moment zastanawiać gdzie znajduje się wejście. Drzwi powinny być widoczne z daleka. Jeżeli to możliwe to powinny odcinać się od reszty frontu jaśniejszym kolorem, należy je dobrze oświetlić. Prawidłowo światło powinno być umieszczone nad drzwiami w taki sposób, aby padało na wycieraczkę oraz oświetlało wejście. Należy pamiętać, aby nie było skierowane w stronę osoby wchodzącej. Dodatkowo wejście można zaznaczyć ustawiając po obu stronach donice z kwiatami lub roślinami doniczkowymi. Jest to ładne rozwiązanie, a ponadto pozwala "stworzyć" brakujące zwierzęta Feng Shui. Roślina od strony smoka powinna być wyższa i smukła [element drewna], a od strony tygrysa niższa i kulista [element metalu]. Szczególną uwagę należy zwrócić na ciasne wejścia. Należy je prawidłowo doświetlić, a czasami powiększyć za pomocą luster umieszczonych w ich futrynie. Feng Shui zaleca wejście usytuowane na środku frontu [przy większych lokalach], lub po prawej stronie. Wejście z lewej strony uważa się za zbyt spokojne, a dodatkowo powodujące problemy w organizacji ruchu w środku lokalu, co zostanie opisane w kolejnych punktach. Same drzwi muszą koniecznie otwierać się do środka. Pchanie drzwi jest naturalnym odruchem osoby wchodzącej, a zmienianie jej nawyków jest najlepszym sposobem na stracenie klienta. Przed drzwiami można położyć wycieraczkę, a nad drzwiami zawiesić naturalny dzwonek – feng shui lub inny. Powinien być tak zawieszony, aby otwieranie drzwi powodowało jego przyjemny dźwięk, a nie hałas. Dzwonek ma wielorakie zastosowanie. W Feng Shui wierzy się, że powiększa przejście oraz zaprasza do wejścia, sprawia miłe wrażenie u osób wchodzących a ponadto informuje personel o wejściu kogoś do sklepu. Dźwięk dzwonka pozwala także "zneutralizować" zły nastrój wchodzącej osoby. Kolejną sprawą jest przestrzeń bezpośrednio za drzwiami. Bardzo często spotyka się ciasne przejścia, zastawione towarem lub "ozdobami". Należy postarać się wygospodarować możliwie dużo wolnego miejsca, aby osoba wchodząca mogła poczuć przestrzeń, aby dała się "wciągnąć" do środka oraz aby nie powodować niezręcznych sytuacji przy mijaniu się osób wchodzących i wychodzących.
3. Organizacja ruchu w sklepie
Jeżeli przyciągniemy uwagę klienta zewnętrznym wystrojem sklepu, w następnej kolejności musimy się skupić na prawidłowej ekspozycji towarów oraz organizacji ruchu klienta wewnątrz sklepu. Oczywiście należy to zrobić w taki sposób, aby ruch odbywał się w sposób naturalny. Założenia Feng Shui i tutaj są takie same jak wypracowywane latami zachodnie standardy organizacji przestrzeni w sklepach.
Kroki klienta powinny iść w ślad za ruchem energii Feng Shui (Chi) w pomieszczeniu – sklepie. Jest to ruch obrotowy od prawej strony w lewo, dookoła całego pomieszczenia. W skrócie – klient powinien obejść całość pomieszczenia, zapoznać się z całością ekspozycji i nie zakłócać drogi innym klientom znajdującym się w sklepie. Obrazuje to umieszczony poniżej schemat:
Jeżeli mamy sklep z możliwością obejścia części ekspozycji „na skróty” do kasy to tracimy taką możliwość. Rozwiązania takie jak powyższe są szeroko stosowane w wielkich supermarketach (np. takich jak sieć „IKEA”), ale także w małych sklepikach (jak sieć „Żabka”). Aby rozwiązania takie wprowadzić w życie nie musimy dysponować powierzchnia tysięcy metrów kwadratowych – wystarczy około 50. Pomocnym w realizacji takich założeń jest stosowanie bramek umożliwiających ruch tylko w jedną stronę oraz strzałki informujące o kierunku ruchu.
Swego czasu gościłem w sklepie z chińską żywnością w Berlinie, prowadzonym oczywiście przez Chińczyka. Sklep był mikroskopijny – mieścił tylko parę regałów i miał ok. 3 na 5 metrów oraz właśnie taką organizację ruchu jak opisana. Obsługiwała go jedna osoba a w „martwych strefach”, nie widocznych z kasy, umieszczone były sferyczne lustra, które pomagały zobaczyć to, co robi klient za regałami, ale także były remedium feng shui pozwalającymi dodać energii w miejsca, do których nie docierało światło.
Kierunek ruchu od prawej do lewej jest także bardzo ważny. Wiąże się to z zaleceniami dotyczącymi umiejscowienia wejścia do sklepu na froncie (na środku lub po prawej stronie), założeniami dotyczącymi cyrkulacji Chi w obiektach oraz jest w zgodzie z naturalną tendencją do skręcania człowieka (na stadionach biega się w lewo, ponieważ pierwsze stadiony w Grecji były tylko kawałkiem pola, wytyczonym dwoma palikami, za którymi dokonywało się nawrotu. Gdyby skręt następował w prawo to większość biegaczy powywracałaby się. Kierunek skrętu w lewo został przez nich po prostu naturalnie wybrany i gdy zaczęto budować później stadiony z prawdziwego zdarzenia przyjęto właśnie takie założenia). Jeżeli wybierzemy inne rozwiązanie, to znaczy, jeżeli ruch będzie odbywać się w drugą stronę to spowoduje to tylko drobny dyskomfort klientów i oczywiście złamanie zasad feng shui. Jeżeli natomiast zrezygnujemy z sterowania przepływem w sklepie i nie wytyczymy jednego kierunku „zwiedzania” to spowodujemy zamieszanie komunikacyjne, wpadanie na siebie klientów oraz nie będziemy mogli być pewni czy zapoznają się oni z całością oferty. Jeżeli nie możemy wprowadzić jednego kierunku ruchu np. z powodu zbyt dużej ilości regałów, (co ma miejsce w wielu dużych supermarketach) to powinniśmy w inny sposób skłonić klienta do zapoznania się z całością ekspozycji, nawet znajdującej się w miejscach, które nie są mu „po drodze”. Supermarkety starają się to zrobić za pomocą krzykliwej reklamy, „promocji” i innych tego typu akcji w takich właśnie miejscach.
4. Prawidłowa ekspozycja towarów
Równie ważną sprawą jest prawidłowa informacja o rozmieszczonych towarach w sklepie. Klient po wejściu powinien „z miejsca” zorientować się gdzie znajduje się poszukiwany przez niego towar. Zupełnie inną sprawą jest takie umieszczenie towarów, aby kupił ich jak najwięcej, – ale o tym później. Pomocne w tym będą tablice informacyjne, reklamy. Rozwiązanie takie pozwala poczuć się pewniej klientowi oraz co być może ważniejsze – odciąża sprzedawców, którzy zamiast na udzielaniu informacji, mogą się skupić na zwiększaniu sprzedaży (ta sama zasada dotyczy np. biur).
W rozmieszczaniu towarów pomocne nam będzie użycie stref feng shui. Każdy przedmiot, każdy rodzaj wykonywanej działalności możemy opisać za pomocą jednego z pięciu elementów feng shui. O tym, w jakim elemencie znajduje się sklep decyduje kierunek geograficzny, na jaki skierowany jest jego front. I tak wschód oraz runy południowy-wschód to element drewna, południe – ogień, południowy-zachód i północny-wschód to element ziemi, zachód i północny-zachód to element metalu a północ – wody. Uznaje się, że najlepsze feng shui sklepu osiągamy, jeżeli sprzedajemy towary w odpowiednim elemencie w sklepie, którym ten element rządzi (jest taki sam) lub wspierającym (element sklepu tworzy element towaru – o cyklu przemian czytaj w pierwszych punktach artykułu lub dziale „Pięć elementów”). Poniżej przedstawiam skróconą listę towarów oraz elementów, do których przynależą:
Element drewna: wyroby drewniane, drewno, papier, rośliny, stolarka drewniana, żywienie (działalność dopołudniowa), zabawki, meble, pracownie artystyczne (ogólnie), kolor zielony.
Element ognia: moda, projektowanie, art. z tworzyw sztucznych, kolor czerwony, purpurowy.
Element ziemi: materiały budowlane – zwłaszcza ceramika, wszelkie wyroby z ziemi oraz miękkiego kamienia, dywany, materiały, kolor żółty oraz kolory ziemi.
Element metalu: artykuły metalowe, biżuteria, maszyny o ruchu obrotowym, pieniądze, artykuły luksusowe, noże, sztućce, kolor biały, srebrny, złoty.
Element wody: usługi informatyczne, informacyjne, telekomunikacyjne, finansowe, elektronika, komputery, sprzęt RTV, opracowywanie tekstów, pralnie, reklama, szkło, kolor niebieski oraz czarny.
Rozwiązanie to można wziąć pod uwagę wybierając lokalizację przyszłego sklepu. Jeżeli dysponujemy różnorodnym asortymentem, to rozmieszczamy go także w zgodzie z zasadą przemiany pięciu elementów. W tym celu dzielimy powierzchnię sklepu na dziewięć równych kwadratów. Każdy z powstałych kwadratów znajdzie się w określonej strefie geograficznej a co za tym idzie w określonym elemencie. Przy różnorodnym towarze umieszczamy go w odpowiadającej mu strefie. Np.: artykuły metalowe – w zachodniej oraz/lub północno-zachodniej części sklepu, drewno – we wschodniej oraz/lub południowo-wschodniej i.t.d. Zasadą, którą często stosuje, nie mającą jednak uzasadnienia feng shui jest takie umieszczenie towarów, aby rzeczy najdroższe znajdowały się na samym początku sklepu, dalej te mniej wartościowe a już przy kasie rzeczy najmniej potrzebne, którymi chcemy skusić klienta a których w zasadzie nie potrzebuje. Jest to także często stosowane rozwiązanie w znanych sieciach handlowych – najlepiej dokładnie przyjrzeć się samemu jak to robią inni.
5. Prawidłowe oświetlenie
Planując oświetlenie wewnątrz sklepu należy pamiętać o paru ważnych zasadach. Nie należy montować lamp w taki sposób, aby oślepiały klientów. Najlepsze są takie źródła światła, które dają efekt a ich nie widać – odpadają oczywiście gołe żarówki, halogeny itp. rozwiązania. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko sklepów. Kolejną sprawą jest odpowiednia ilość światła. Czasami stosuje się tak zwane nastrojowe oświetlenie, punktowe światła z dużą ilością cieni lub półcieni. Takie rozwiązania wprowadza jednak za dużo Jin do pomieszczenia, obniża poziom energii a co za tym idzie obniża sprzedaż lub intensywność przepływów w sklepie – czytaj obniża sprzedaż. Pomieszczenia powinny być równomiernie oświetlone a padające cienie powinny być rozproszone. Aby podnieść poziom energii w pomieszczeniu można dodatkowo wprowadzić światło skierowane do góry, – np. odbite od sufitu. Aby rozruszać atmosferę można także spróbować stosować ruchome źródła światła. Co do intensywności oświetlenia to istnieje jedna zasada – nigdy nie jest za jasno (no może prawie nigdy). Jeżeli chcemy jednak dokładnie określić ilość światła to polecam zapoznać się z istniejącymi normami oświetlenia dla placówek handlowych, które z grubsza są wystarczające.
Przedstawione powyżej porady to tylko część zaleceń feng shui oraz architektonicznych dotyczących sklepów. Do rozwinięcia problemu nie wystarczy nawet cała książka, mam jednak nadzieję, że zawarte uwagi przydadzą się Państwu w codziennej pracy. Proszę pamiętać, że każdy sklep – mały czy wielki rządzi się podobnymi ściśle określonymi zasadami. Tak jak dobrze prosperuje dobrze zaprojektowana fabryka tak samo będzie funkcjonować dobrze zaprojektowany sklep. W obu przypadkach nie wystarczy dobry pomysł co produkować lub sprzedawać. Poza przedstawionymi zaleceniami, praktycznie wszystkie uwagi zawarte w pozostałych artykułach lub częściach kursu można wykorzystać także we wprowadzaniu prawidłowego feng shui sklepu. Choć czasami można odnieść wrażenie, że feng shui zbytnią uwagę przywiązuje do szczegółów to proszę wziąć pod uwagę, że całość składa się właśnie ze szczegółów a pominięcie choćby części z nich tworzy element niekompletny, niedziałający.
Paweł Artur Tomkowiak
(fotografie oraz rysunki autora)»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Magia Obamy 1 comment
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Jako że jest czterdziestym czwartym prezydentem USA, analogie wychowanym na Mickiewiczu Polakom nasuwają się same. Problem jedynie w tym, co dokładnie na myśli nasz wielki poeta pisząc w III części "Dziadów" o opatrznościowym mężu ukrytym pod liczbą 44. Od półtora wieku z okładem kwestia ta stanowi spór uczonych i mistyków. Wiadomo, że pisząc te słowa nasz wieszcz znajdował się pod wpływem mglistych nauk Andrzeja Towiańskiego. Nauki mistrza Andrzeja wiązały bardzo silnie religię z polityką. Szczególną rolę opatrznościową miały wedle niego odegrać narody: francuski, żydowski i, jak nietrudno zgadnąć, polski. Towiański i jego zwolennicy interesowali się intensywnie żydowskim kabalizmem, słabo albo i wcale znając przy tym język hebrajski. W nieprecyzyjnym zapisie hebrajskim słowu „Adam” odpowiada właśnie cyfra 44. Nieprecyzyjnym – bo po hebrajsku Adam pisze się z niewymawianym „ch” na początku. A wtedy otrzymujemy cyfrę 45. Jednak zdaniem prof. Juliusza Kleinera taka pomyłka była bardzo prawdopodobna – kwestią otwartą pozostaje przy tym, czy imię Adam oznaczało Mickiewicza, czy – co bardzo prawdopodobne, księcia Adama Czartoryskiego. Inne teorie głoszą, że 44 odnosi się do samego Towiańskiego „męża o strasznym obliczu” lub oznaczać ma liczbę członków jego sekty. Jeszcze inne koncepcje wskazują na chrześcijańskie przesłanie liczby 4 (np. cztery rzeki w raju). Nieco inną teorię na ten temat miał zmarły niedawno Władysław Kopaliński, wedle którego w 1845 roku nasz wieszcz miał powiedzieć o liczbie czterdzieści i cztery; „kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem”.
Szaman mówi: 44!
Tak czy owak – liczba 44 wydaje się przypisana do spraw ściśle polskich. Ale czy rzeczywiście? Osobliwą opowieść na ten temat odnaleźliśmy na stronach poświęconej wyszukiwaniu wszelkich niesamowitości Fundacji Nautilus:
„Było około 1-szej w nocy, kiedy do radia zadzwoniła pani Elżbieta, która na stałe mieszka w Kanadzie. Opowiedziała ona historię, którą postanowiliśmy Wam przedstawić. To było w latach 60-tych, kiedy po raz pierwszy grupa polskich pracowników naukowych przyjechała na sympozjum do Kanady. Wśród nich byłam także ja i jak widać, a dzwonię z Kanady, ten wyjazd zmienił moje życie, ale nie o tym chciałam mówić. Wtedy podczas tego pobytu doszło do dziwnego wydarzenia, o którym powinniście się dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę, że kilka osób może uznać to za żart. Ale żartem nie jest.
Wybraliśmy się na wycieczkę w góry i tam spotkaliśmy obóz kanadyjskich indian, którzy co prawda mieli samochody i telewizory, ale nadal pielęgnowali tradycje przodków. Wśród nich był jeden, który pełnił rolę szamana. Udało mu się trafnie wskazać osobę spośród naszego grona, która miała pewien problem, o którym nie chcę w tej chwili mówić. Dodam tylko, że nie miał szans, aby się o tym dowiedzieć od kogokolwiek wcześniej. Wszyscy po prostu zaniemówili, a wtedy szaman zaproponował, że można mu zadać jedno pytanie, na które odpowie. Wszyscy byli mocno wystraszeni tym, co zademonstrował wcześniej i nikt nie miał pomysłu, jakie można mu zadać pytanie. I wtedy jeden z moich kolegów zadał najgłupsze pytanie, jakie można sobie wyobrazić, bo zapytał, o co chodziło Adamowi Mickiewiczowi, kiedy napisał w "Dziadach": <<a imię jego czterdzieści i cztery>>. Zrobiło mi się wstyd, że zapytał o coś tak głupiego, ale ku mojemu zdumieniu szaman zadumał się, zamknął oczy i przez dłuższą chwilę był nieruchomy. Wreszcie otworzył oczy i z pełną powagą odpowiedział tak: wróżenie z kart <<W czasie, kiedy pisał te słowa, przez jego głowę przebiegały nie jego myśli. Nikt z Twoich rodaków nie rozumie tych słów, a interpretacje są błędne. Świat czeka wielka próba, wielka zmiana. Będzie niezwykły człowiek, prezydent USA, wielki człowiek. On przeprowadzi świat przez tę burzę, pomoże każdemu, kto będzie tylko tego chciał. Będzie to czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych. Tak należy interpretować słowa waszego poety. Ten człowiek będzie miał polskie korzenie, to będzie w tym sensie wasz prezydent. To miał na myśli poeta>>. Wtedy zapanowała kompletna cisza. Dodam, że inna przepowiednia dotycząca jednego z nas w pełni się spełniła. Musiałam komuś o tym opowiedzieć, bo jest to naprawdę jedna z najbardziej dziwnych spraw, które wydarzyły się w moim życiu. Wiem, że narażam się na śmieszność, ale trudno”.
Dodać należy, że czujni internauci od razu wytropili w drzewie genealogicznym Baracka Obamy osobą o nazwisku Sarah Poland (urodzoną w 1824, zmarłą ok. 1880). Czy rzeczywiście była ona Polką – nie wiadomo.
Czarny ?
Posiadający kenijskie korzenie Barack Obama budzi oczywiście ogromne zainteresowanie na Czarnym Lądzie. A niewiele miejsc we współczesnym świecie jest bardziej skorych do wszelkich form mistyki. Idea Czarnego Chrystusa lub Czarnego Mesjasza jest żywa w całej środkowej i południowej Afryce.
Choć nam w Polsce może się wydawać to dziwne, kościół katolicki w Afryce nie ma nic przeciwko wyobrażaniu Chrystusa jako Murzyna. Wręcz przeciwnie. Stoi na stanowisku, że przyjęcie elementów kultury miejscowej sprzyja krzewieniu słowa Bożego. Podobne postępują kościoły protestanckie prowadzące misje w Afryce. Ale na styku przyniesionego przez misjonarzy chrześcijaństwa i prastarych wierzeń plemiennych powstała rozległa mgławica kościołów i sekt. Część z nich dodatkowo łączy wierzenia miejscowe z elementami islamu. Szczególne miejsce w ich wierzeniach zajmuje Szymon Kimbang, czyli biblijny Szymon Apostoł, zwany też Kananejczykiem lub Gorliwym, który po ukrzyżowaniu Jezusa miał zawędrować właśnie na Czarny Ląd. Jak podkreślają specjaliści, religie afrykańskie cechuje swoiste pojęcie jedności świata materialnego z duchowym. Nie ma w nich miejsca na osobną rzeczywistość świecką i religijną. Do tego koncentrują się dość silnie na własnym plemieniu, narodzie, czy Afryce rozumianej jako etniczna całość lub wspólnota ludzi czarnoskórych w ogóle. Nic więc dziwnego, że wybór Baracka Obamy wywołał w Afryce lawinę komentarzy i spekulacji o charakterze mistycznym. Jedni widzą w nim Mesjasza, następcę Szymona Kimbanga, którego misją jest wyzwolenie ludzi czarnoskórych spod ucisku białych, inni osobą namaszczoną przez masajskiego boga Ngai. O Obamie jak Czarna Afryka długa i szeroka powstają dziś wiersze i piosenki.
Pojawienie się prezydenta obiecującego poświęcenie większej uwagi najuboższym spotkało się także z wielkim zainteresowaniem w Ameryce Południowej – regionie świata szczególnie uzależnionym od USA. Także i tutaj przewidywaniem wyników wyborów i misją nowego prezydenta zajęli się wszelkiej maści mistycy. Peruwiańscy szamani odprawiali specjalne obrzędy mające wspomóc jego szanse wyborcze. Uwadze miejscowej prasy nie umknęła szczególna uwaga, jaką Barack Obama poświęcił w trakcie kampanii wyborczej społeczności indiańskiej w USA. Choć formalnie Ameryka Południowa to najbardziej chrześcijański kontynent na Ziemi, to w wielu miejscach religia ta splata w bardzo ciekawy sposób z dawnymi wierzeniami. Wzięte z Nostrodamusa opowieści o Czarnym Władcy Świata spotkały się z największym odzewem chyba właśnie tutaj. W internecie (w kontekście Obamy i nie tylko) rządzi jednak najdziwniejsze z południowoamerykańskich wyznań – voodoo. łączy w sobie elementy kilku religii zachodnioafrykańskich, chrześcijaństwa i mistycyzmu. Najpełniej rozwinęło się wśród czarnoskórej populacji Haiti, ale jego wyznawcy żyją też w Afryce i w obu Amerykach.
Ale w tych wyborach po najbardziej znany atrybut voodoo – laleczki do nakłuwania, sięgnęli nie ubodzy Haitańczycy (sympatyzujący w ogromnej większości z Obamę) lecz mieszkańcy amerykańskiego Południa głosujący tradycyjnie na Republikanów. Lalki voodoo z wizerunkiem Obamy stały się w USA takim samym hitem handlowym, jakim niedawno we Francji były laleczki z twarzą Nicolasa Sarkozy`ego. Amerykanie poszli dalej niż francuzi – w Internecie pojawiły się specjalne, jak najbardziej komercyjne serwisy oferujące rzucanie klątw voodoo i nakłuwanie laleczek w imię każdego chętnego na wydanie paru dolarów na taki cel.
Choć Barack Obama nie przejął się nimi tak bardzo jak jego francuski kolega ( zażądał niedawno sądowego zakazu sprzedaży laleczek z jego wizerunkiem – sprawę przegrał), to wyborczy sztab Obamy nie lekceważył wcale konsekwencji wynikających masowością zainteresowania wyborczymi przepowiedniami. Szczególnie tymi o zagrażającemu chrześcijaństwu Czarnemu Władcy Świata. W części sztabu Obamy zajmującej się internetem (a obecny prezydent – elekt położyć bezprecedensowy w historii nacisk na tą formę komunikacji) powstała oficjalna komórka zajmująca się zwalczaniem na forach internetowych rozmaitych bzdurnych, pseudomistycznych wpisów. Pod wpływem własnych interpretacji wielu Amerykanów wypisywało bowiem w sieci rzeczy zupełnie niewiarygodne – przestawiając Obamę bądź jako Antychrysta, bądź wyznawcę islamu, bądź jako obie te rzeczy na raz – choć, co jest faktem powszechnie znanym, Barack Obama jest żarliwym chrześcijaninem, członkiem Trinity United Church of Christ, protestanckiego kościoła z Chicago. W zarzutach o potajemne sprzyjanie islamowi pewną rolę odegrało zapewne drugie imię Obamy – Hussein, „odziedziczone” po jednym z kenijskich dziadków. Wedle żyjącego w XVI wieku Nostradamusa Czarny Władca Świata będzie poprzedzał koniec świata i przegraną wojnę ze światem islamu. Historia ta szybko rozlała się w internecie – także za pomocą rozmaitych łańcuszków mailowych. Zdaniem poważnych znawców przepowiednie prowansalskiego lekarza i mistyka , czyli Nostradamusa, właśnie są na tyle ogólnikowe, że da się na ich postawie przeprowadzić niemal dowolny wywód.
Wybór Baracka Obamy jest bliski tego, co nazywamy sytuacją graniczną – życie społeczne potrzebuje cykli porządkujących rzeczywistość, a ogromne oczekiwania doprowadziły do takiego stanu umysłów w którym sięganie po ezoterykę staje się zjawiskiem masowym, mówi prof. Roch Sulima ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Z sytuacją graniczną i wielkim zwrotem ku duchowości mieliśmy w Polsce do czynienia w trakcie umierania i po śmierci Jana Pawła II. Zdaniem prof. Sulimy wybór Baracka Obamy może mieć dla wielu grup charakter zbliżony do katharsis – to i niezbyt pewna przyszłość powodować może dalsze zainteresowanie społeczno- polityczną ezoteryką. Jednak entuzjazmu powinno wystarczyć co najmniej na rok lub dwa, dodaje prof. Sulima.
Maciej Wełłyczko»DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,2809,1,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta no comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wahadełko wskazują na silny element metalu.
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html
Astro: Magia Obamy no comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html
Astro: Rubin – spektrum uniwersalnej miłości no comments
Rubin zwany królem kamieni szlachetnych to w istocie szlachetna odmiana korundu – tlenek glinu o wzorze Al2O3. Kamień ten łączy w sobie zarówno „krwawe żądze” jak wysublimowane piękno duszy ludzkiej./Laura Estera
Najwspanialsze rubiny pochodzą z Birmy, gdzie wydobywa się je z wapieni, piasków, żwirów lub po prostu z gleby. Rubiny można pozyskać również w Indiach, na Cejlonie, w Syjamie, na Uralu, w Montanie i Północnej Karolinie (USA), Australii i Afryce.
W istocie rubin równoważy umysł i ciało, uczucia i ducha wzmacniając w swoim wcieleniu wolę życia i jest motorem napędowym do twórczego działania. Daje obfitość i obdarza swego właściciela darami losu, zsyła trwałą miłość, małżeństwo, partnerstwo – pozwala powrócić partnerom po przejściach do siebie, ale tylko wtedy, kiedy miłość była szczera i prawdziwa oraz obustronna. Klejnot ten czyni prawdziwe cuda potrafi napełnić energią każdą część organizmu, czyli naładować nasze akumulatory życiowe w sposób dla każdego posiadacza tego kamienia odmienny, zgodny z jego potrzebami czy to zdrowotnymi czy tez uczuciowymi.
Głęboka czerwona czasem różowa barwa tego klejnotu ofiarowuje nam posiadaczom miłość i głębię uczuć nie tylko partnerskich, ale budzi w nas także miłość do bliźnich do wszechświata i do Boga.
Rubin jest nie tylko potężnym kamieniem duchowym pobudzającym serce, lecz również pomaga odblokować pamięć naszej AKASZY (umysłu i pamięci Boga, zawierającej w sobie wszystkie wydarzenia). Osiągniecie tego stanu duchowego możliwe jest poprzez skupienie, medytację oraz modlitwę.
Rubiny „czystej wody” osiągają ceny diamentów. Szczególnie ceniony jest rubin zwany gwieździstym, ma ona w swojej strukturze mineralogicznej wrostki rutylu (tlenku tytanu), które  powodują wrażenie obecności wewnątrz kamienia błyszczącej sześcioramiennej gwiazdy. Najpiękniejsze odmiany określa się nazwą „krwi gołębiej”.
Rubin był ceniony przez możnych władców we wszystkich kulturach na przestrzeni wieków. Zachwycali się nim ludzie Wschodu , Grecy nazywali go ANTRAKSEM, Rzymianie karbunkułem. Świat muzułmański zachwycał się rubinem i zdobił nim ubiór, uprząż, a także broń – wytwarzał przedmioty kultu. Był ów kamień symbolem życia i ruchu, energii i walki, namiętności i uwielbienia. Energia, którą w sobie nosi, obejmuje całe spektrum miłości: od seksu aż do miłości uniwersalnej, boskiej. Rubin uświadamia nam, że możemy te dwie płaszczyzny pogodzić i być cudownie szczęśliwi.
Rubin przyniesie największe szczęście ludziom urodzonym w znaku zodiaku , , .
function polecam(pth) {nw=window.open(pth,”polecam”,”menubar=no,toolbar=no,location=no,directories=no,status=no,scrollbars=no,resizable=no,width=490,height=430″)}
Strona do wydruku Wyślij link OnetAdsClientId = „30545262″;OnetAdsBoxChannel =”6047″;OnetAdsBoxWidth = 460;OnetAdsBoxHeight = 270;OnetAdsBoxFormat = „banner460_2″;OnetAdsKW = „wrozki tarot astrologia parapsychologia ezoteryka swiece hipnoza medytacja kadzidelka talizman joga magia radiestezja runy [feng shui] [Rubin spektrum uniwersalnej miłości] [Magia]„;OnetAdsThemeFilter=”2″;OnetAdsNoIframe = 0;OnetAdsBracketing = „0″;OnetAdsBackgroundColor = „FFFFFF”;OnetAdsFillColor = „F8F8F8″;OnetAdsTitleColor = „672398″;OnetAdsBorderColor = „9E9E9E”;OnetAdsLinkColor = „9E9E9E”;OnetAdsTextColor = „000000″;OnetAdsParentBgColor = „FFFFFF”;OnetAdsFirstLineOnly = „0″;OnetAdsNoUrl = „0″;OnetAdsJoinUrl = „0″;
»Kupuj w Onet.pl!Zegarek, który zmierzy Twoje tętno
cena: 303,05 złChronograf w sportowym stylu
cena: 529,65 złWitaj szkołoMoże jeszcze macie wspaniałą, naturalną opaleniznę, czujecie wiatr we włosach i śpicie dłużej niż zwykle, ale już niedługo trzeba będzie się przestawić. Początek września to dla chyba wszystkich z Was początek nowego roku szkolnego. Czy dla każdej z was oznacza to samo?forumWriteBody(195,162,1314580,8,0,0,”770px”,”0″);»DgoPrepare(„popTest3″,” Loguj się bezpiecznie”, 0, 1, 1, „”Zaloguj”:”window.check3=1;getElementById(„login3″).submit();”");window.logow3 = 0;window.check3 = 0; window.norel = 0; if(settimerek){clearTimeout(timerek);} if(O(„awaryjna”)){O(„awaryjna”).style.display = „none”;};Dodaj komentarz »DgoPrepare(„StarInfo”, „
Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnej kariery na forum. Pozytywna
aktywność forumowiczów jest nagradzana punktami. Źródłem punktów jest zarówno ilość
komentarzy (i dopowiedzi do nich) jak i ich jakość (ilość otrzymanych głosów).
Po zgromadzeniu odpowiedniej ilości punktów przy Twoim nicku pojawi się kolejna
gwiazdka, a Ty otrzymasz dostęp do nowych funkcjonalności forum (np. posiadanie
drugiej gwiazdki upoważnia Cię do ustawienia sobie awataru). Naruszanie zasad forum
jest karane punktami ujemnymi i w konsekwencji może spowodować degradację o niższy
poziom.
ogólnych swojego profilu
moderatorów, jak i forumowiczów, ma możliwość
ustawienia awataru
komentator
dołączaną do jego komentarzy
innych forumowiczów. Jego posty są specjalnie
wyróżniane.Przynależność do elity odzwierciedla jego
pozycja w rankingu.”, 0, 1, 1, „”OK”:”DgoOFF(O(„StarInfo”));”");function isLogged() {if ($onet.zuoIsl) {if(document.getElementById(„logoutButton”)){document.getElementById(„logoutButton”).style.display = „block”;}}}if(PodArtykulem == 1){isLogged();} else {onet(„onPageLoad”, „isLogged();”);}DgoPrepare(„czyZalog”, „
Możesz się zalogować, aby zbierać gwiazdki za dobrze oceniane komentarze.
Nie bądź anonimowy. Daj się poznać jako Wielki Autor.
logowania się na forum. Loguj się bezpiecznie”, 0, 1, 1, „”);window.logow = 0;window.check = 0; window.norel = 0; 17 paź 08, 16:29if(PodArtykulem == 1){ft_foldTables();} else {onet(„onPageLoad”, „ft_foldTables();”);} UlubieniZaloguj sięif(PodArtykulem == 1){getFavorites();} else {onet(„onPageLoad”, „getFavorites();”);}Najciekawsze dyskusjeif(PodArtykulem == 1){checkAllFavorites(„divSub”);} else {onet(„onPageLoad”, „checkAllFavorites(„divSub”);”);}if(PodArtykulem == 1){scrollToPlus();} else {onet(„onPageLoad”, „scrollToPlus();”);}»   »   »
Źródło: http://magia.onet.pl/1314580,poczytaj.html
Astro: Magia Obamy no comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html
Astro: Astrologiczny kurs żywienia no comments
Czy jest związek między tym, co jemy, a tym spod jakiego znaku jesteśmy? Przeczytaj ten tekst, a odkryjesz tajemnicę./Inne
Urodziłaś się mięsożercą i nie wyobrażasz sobie dnia bez kawałka wędliny czy pieczeni. Ponadto lubisz jeść dużo i – niestety – tłusto. Trudno się dziwić, bo to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. Jeśli do tego dodać, że gotowanie nie jest twoim ulubionym zajęciem – wychodzi całkiem nieciekawy obraz twego odżywiania: w pośpiechu i na mieście. W tej sytuacji nie ma co narzekać na rozmaite dolegliwości, tylko spróbować powoli, ale konsekwentnie zmieniać zwyczaje. Mięso na początku raz dziennie, a potem 4–5 razy tygodniowo. Zamiast wędliny na śniadanie – twarożek. Wtedy na obiad może być ryba albo kawałek kurczaka, a na kolację ugotowane lub uduszone warzywa. Do każdego posiłku sałatka. I koniecznie ćwiczenia albo pływanie.
Wiesz, co dobre, i umiesz to docenić. Jeśli nawet w młodości jedzenie nie jest tym, czym najbardziej się pasjonujesz, z wiekiem na pewno docenisz wykwintne potrawy. Wiele Byków staje się nie tylko prawdziwymi smakoszami, ale i znakomitymi kucharzami. Jesteś gościnna, mimo wielu zajęć z przyjemnością podejmujesz przyjaciół i zawsze masz coś do jedzenia. Nietrudno zgadnąć, do czego to prowadzi. Przecież przed podaniem gościom na stół wszystkiego trzeba spróbować. Tu łyżka sosu, tam łyżka… i nie wiadomo kiedy obrastasz tłuszczykiem. Masz na to wspaniałą wymówkę, że puszyści są sympatyczniejsi i mniej się złoszczą. Może to i prawda, ale bez przesady. Żeby nie tyć, dziel porcje na pół, zrezygnuj ze słodyczy i częściej spaceruj.
Lubisz oryginalne dania, ale na co dzień jesz nieregularnie i niezbyt zdrowo. Szybko pochłaniasz to, co masz na talerzu i rzucasz się w wir pracy. Kiedy czujesz głód, sięgasz po cokolwiek. Dobrze wiesz, czego nie powinnaś jadać, ale wcale sobie tego nie odmawiasz. Przynajmniej raz dziennie myślisz, by zmienić tryb życia, i na tym się kończy. Dopiero kiedy poczujesz się nie najlepiej – zwalniasz, zaczynasz jadać śniadania. Na obiad zupa, kawałek pieczonego kurczaka czy cielęciny i lekkostrawna kolacja, a potem nawet spacer. A kiedy głód daje o sobie znać – marchewka. To od razu daje znakomite rezultaty: poprawia się cera i samopoczucie, a ty… szybko wracasz do dawnych zwyczajów. I wszystko się powtarza. Przydałoby się trochę silnej woli.
Źródło: http://magia.onet.pl/1501063,poczytaj.html
Astro: Astrologiczny kurs żywienia 4 comments
Czy jest związek między tym, co jemy, a tym spod jakiego znaku jesteśmy? Przeczytaj ten tekst, a odkryjesz tajemnicę./Inne
Urodziłaś się mięsożercą i nie wyobrażasz sobie dnia bez kawałka wędliny czy pieczeni. Ponadto lubisz jeść dużo i – niestety – tłusto. Trudno się dziwić, bo to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. Jeśli do tego dodać, że gotowanie nie jest twoim ulubionym zajęciem – wychodzi całkiem nieciekawy obraz twego odżywiania: w pośpiechu i na mieście. W tej sytuacji nie ma co narzekać na rozmaite dolegliwości, tylko spróbować powoli, ale konsekwentnie zmieniać zwyczaje. Mięso na początku raz dziennie, a potem 4–5 razy tygodniowo. Zamiast wędliny na śniadanie – twarożek. Wtedy na obiad może być ryba albo kawałek kurczaka, a na kolację ugotowane lub uduszone warzywa. Do każdego posiłku sałatka. I koniecznie ćwiczenia albo pływanie.
Wiesz, co dobre, i umiesz to docenić. Jeśli nawet w młodości jedzenie nie jest tym, czym najbardziej się pasjonujesz, z wiekiem na pewno docenisz wykwintne potrawy. Wiele Byków staje się nie tylko prawdziwymi smakoszami, ale i znakomitymi kucharzami. Jesteś gościnna, mimo wielu zajęć z przyjemnością podejmujesz przyjaciół i zawsze masz coś do jedzenia. Nietrudno zgadnąć, do czego to prowadzi. Przecież przed podaniem gościom na stół wszystkiego trzeba spróbować. Tu łyżka sosu, tam łyżka… i nie wiadomo kiedy obrastasz tłuszczykiem. Masz na to wspaniałą wymówkę, że puszyści są sympatyczniejsi i mniej się złoszczą. Może to i prawda, ale bez przesady. Żeby nie tyć, dziel porcje na pół, zrezygnuj ze słodyczy i częściej spaceruj.
Lubisz oryginalne dania, ale na co dzień jesz nieregularnie i niezbyt zdrowo. Szybko pochłaniasz to, co masz na talerzu i rzucasz się w wir pracy. Kiedy czujesz głód, sięgasz po cokolwiek. Dobrze wiesz, czego nie powinnaś jadać, ale wcale sobie tego nie odmawiasz. Przynajmniej raz dziennie myślisz, by zmienić tryb życia, i na tym się kończy. Dopiero kiedy poczujesz się nie najlepiej – zwalniasz, zaczynasz jadać śniadania. Na obiad zupa, kawałek pieczonego kurczaka czy cielęciny i lekkostrawna kolacja, a potem nawet spacer. A kiedy głód daje o sobie znać – marchewka. To od razu daje znakomite rezultaty: poprawia się cera i samopoczucie, a ty… szybko wracasz do dawnych zwyczajów. I wszystko się powtarza. Przydałoby się trochę silnej woli.
Ty wiesz, co jest smaczne! Oprócz wszystkich kulinarnych nowinek nade wszystko cenisz tradycyjną polską kuchnię. Z wojaży po świecie zwykle wracasz z plikiem rozmaitych egzotycznych przepisów, degustujesz je wraz z zaproszonymi gośćmi, po czym wracasz do staropolskich potraw. Czasem twój organizm buntuje się i upomina o lekkostrawne dania. Ryby, chude mięso, warzywa i owoce powinny być podstawą twojego jadłospisu. Zrezygnuj z tłuszczów, jedz dużo warzyw surowych, gotowanych i duszonych, słodycze zastąp owocami, zamiast słodkich napojów pij wodę mineralną. Wszystko w małych porcjach i o określonej porze. Zapewni ci to zdrowie i prawidłowe funkcjonowanie. A do tradycyjnych polskich potraw używaj przypraw, które ułatwiają trawienie, np. kminku.
Podstawą twojego jadłospisu jest mięso i to pod każdą postacią. W ogóle lubisz dużo i dobrze zjeść, a dzień bez czegoś konkretnego jest dla ciebie dniem straconym. Uwielbiasz biesiady przy suto zastawionym stole. Na dodatek często jadasz późnym wieczorem, a potem dziwisz się, że nie możesz zasnąć, i rano wstajesz zmęczona. Jeśli już musisz jeść dużo mięsa, to gotuj je lub duś, zrezygnuj ze smażenia. Do każdej porcji dodaj warzywa, przyprawiaj bazylią i oregano. Przy twoim sposobie odżywiania od czasu do czasu przydałby się dzień diety, np. warzywnej, ryżowej czy owocowej. Nie zapominaj o mleku, jogurcie, maślance czy kefirze. Pij niesłodzone soki warzywne, najlepiej gdy wyciśniesz je sama ze świeżych jarzyn i rozcieńczysz wodą mineralną.
Lubisz wiedzieć, co masz na talerzu i jaki jest z tego pożytek dla organizmu. Panny dbają o siebie i rodzinę, dlatego najczęściej przyrządzają jedzenie w domu ze świeżych produktów. Nie szkoda im na to czasu, bo zdrowie cenią nade wszystko. Często używają do potraw ziół, zawsze reagują na nowinki żywieniowe. W ich poszukiwaniu zapominają nieraz, że naturalne, świeże masło, produkty mleczne czy klasyczne zupy nie są zakazane i uatrakcyjniają monotonny jadłospis. Zdrowe jedzenie to przede wszystkim urozmaicenie, trzeba jeść wszystko, byle w rozsądnych ilościach i proporcjach. Nie myśl ciągle o ograniczeniach, od czasu do czasu zjedz to, na co masz chęć, i wcale nie musi to być zdrowe. Unikaj długotrwałych diet, zwłaszcza tych udziwnionych.
Potrafisz docenić wagę jedzenia. Uważasz, że to nie tylko dostarczanie organizmowi pokarmu, ale i ważna część życia. Lubisz siedzieć przy estetycznie nakrytym stole, w doborowym gronie rodziny i przyjaciół i delektować się jedzeniem. Jesz dobrze i wcale niemało. Lubisz przyrządzać potrawy, które jadałaś w domu rodzinnym. Nic dziwnego, że tak licznie odwiedzają cię znajomi. Tak rozwinięte życie towarzyskie nie sprzyja smukłej sylwetce, dlatego często zdarza ci się walczyć z fałdkami tłuszczu. Na szczęście zażywasz dużo ruchu i to ratuje cię przed utyciem. Umiesz też zdyscyplinować się, jeśli trzeba jeść mniej, żeby szybko dojść do prawidłowej wagi. Wtedy zrazy zamieniasz na duszone warzywa, rezygnujesz z zupy, a na deser wypijasz wodę mineralną.
Twoje odżywianie to ciągłe wahania. Raz dużo, dość tłusto i obficie. Potem zmniejszanie porcji, gotowanie na parze zamiast smażenia, ryba zamiast mięsa, chude mleko itd. Na te zmiany twój organizm reaguje nie najlepiej. Urozmaicenie – tak, ale rozsądne. Obok pieczeni na twoim stole powinien się znaleźć talerz surówki, a do zupy jarzynowej możesz dodać łyżkę śmietany czy jogurtu, a nawet masła, wszystko przyprawione ziołami. Brakuje ci konsekwencji. Zdarza się, że w święta czy inne uroczystości rezygnujesz z jakichkolwiek ograniczeń, a potem musisz to odrabiać restrykcyjną dietą lub głodówką. To nie służy zdrowiu. Zdecyduj się, jedz wszystko w odpowiednich ilościach i proporcjach, bo organizm nie lubi takiej huśtawki. Za rozsądne, systematyczne jedzenie odpłaci ci się brakiem dolegliwości i dobrym samopoczuciem.
Możesz sobie pozwolić nawet na to, czego innym się zakazuje. Pieczone mięso, smażona ryba, kanapka z wędliną – należą do twojej podstawowej diety. Zdajesz sobie sprawę, że za mało w niej witamin w postaci owoców i warzyw. Ale zazwyczaj, zamiast surówki podajesz do mięsa chrzan czy ćwikłę, musztardę albo keczup. To smaczne, ale sałatki przyczyniają się do lepszego trawienia, dlatego wprowadź je na stałe do swojego jadłospisu. Warto też byś jasne pieczywo zastąpiła pełnoziarnistym. A z pieczenia ciast powinnaś zrezygnować na stałe. Jeśli już musisz zjeść coś słodkiego, niech to będzie owoc albo tylko jedno ciastko! I najważniejsze: ogranicz wieczorne biesiady, to na pewno wyjdzie ci na zdrowie i rano pozwoli czuć się lekko.
Umiesz zrezygnować z dokładki, nawet gdy coś bardzo ci smakuje. Ta godna pozazdroszczenia cecha sprawia, że Koziorożce rzadko mają kłopoty z nadwagą. Doskonale orientujesz się, co powinnaś jeść, i stosujesz to w praktyce. Ale przez taką dietę twoje posiłki są dość monotonne. Jeśli uważasz, że nie powinnaś jeść wieprzowiny, to na stałe z niej rezygnujesz, a przecież np. pieczony schab ma również wartości odżywcze. Nie wszystkie zupy tuczą, a skreślasz je z tego powodu z menu, choć znakomicie je uzupełniają. Wystarczy nie dodawać do nich zasmażek czy śmietany. Pamiętaj również, że kilkakrotnie podgrzewane posiłki nie są pełnowartościowe. Spróbuj gotować jak najczęściej ze świeżych produktów. Twojej diecie przydałoby się trochę lekkości.
Jedzenie sprawia ci prawdziwą przyjemność, co wcale nie znaczy, że go nadużywasz. Lubisz zjeść coś oryginalnego, egzotycznego, choć nie jesteś wybredna. Zadowoli cię też zwyczajny, ale smacznie przyrządzony posiłek. Często zdarza ci się eksperymentować w kuchni, na ogół z ciekawym rezultatem. Ale najważniejsze, że nie grozi ci otyłość, bo jesteś niezwykle zdyscyplinowana i potrafisz bez poświęceń przejść na niskokaloryczne posiłki. Strata kilku centymetrów w talii nie jest dla ciebie specjalnym problemem. Gotowane chude mięso, ryby i warzywa, bez pieczywa i innych dodatków – to chyba naprawdę ci odpowiada. Trudniej ci zrezygnować ze słodyczy, ale też umiesz sobie dać z tym radę. Cóż, można tylko pozazdrościć.
Specjalnie nie dbasz o to, co jesz. I dość długo udaje ci się żyć z tym bez komplikacji. Największą wadą twojej diety jest brak systematyczności i jedzenie wszystkiego bez ograniczeń. Nie przepadasz też za warzywami egzekutor i owocami, dlatego pierwszym sygnałem, jaki daje twój organizm, jest niedobór witamin. Potem mogą nastąpić inne, lepiej więc im zapobiec. Od dziś ureguluj swoje posiłki, do każdego dodaj sałatkę, zmuś się do zjedzenia przynajmniej jednego owocu dziennie. Unikaj potraw, jeśli nie wiesz, z czego są przygotowane. Z wiekiem nawet zdrowy żołądek zaprotestuje przeciw tłuszczom, przypadkowym bigosom czy fasolkom po bretońsku. Staraj się jeść urozmaicone dania przyrządzone w domu, przyprawione ziołami.»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1501063,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Feng Shui sklepu – nie tylko dla subiekta 6 comments
Czy zastanawialiście się, dlaczego niektóre sklepy cieszą się większą popularności od innych? Dlaczego do jednych wracamy z przyjemnością, a innych unikamy pomimo miłej obsługi i poprawnego zaopatrzenia?/Inne
1. Daj się zauważyć
Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest otoczenie oraz front sklepu. Najważniejsze jest, aby sklep pozytywnie wyróżniał się z otoczenia, w którym się znajduje. Najgorszym rozwiązaniem jest naśladowanie otoczenia, upodobnianie się do niego. Najprostszym rozwiązaniem na odróżnienie się, jest zmiana kolorystyki frontu sklepu. Należy nie bać się zdecydowanych, przyciągających wzrok kolorów. Praktycznie każde rozwiązanie kolorystyczne, które pozwoli się odciąć od otoczenia jest już sukcesem. Warto pamiętać, aby używać kolorów jasnych i radosnych, czystych i przykuwających uwagę. Trudniejszym sposobem, ale o wiele skuteczniejszym, jest zmiana form geometrycznych frontu. W naszych miastach 99% otoczenia to różne kombinacje kwadratów oraz prostokątów. Okna, drzwi, szyldy, kasetony reklamowe – wreszcie same budynki są oparte na kwadracie. Jadąc każdą miejską ulicą wszystkie sklepy oparte na takiej formie zlewają się w jedno.
Typowe wejście w elemencie ziemi. Decydują o tym kształty (oparte na kwadratach i prostokątach: okna, drzwi) oraz kolorystyka.
Ten schemat może przełamać np. forma oparta na łuku lub okręgu. Jest łatwo zauważalna choćby z tego powodu, że jest bardzo rzadko spotykana. Jej wprowadzenie nie wiąże się wcale z większymi nakładami. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przebudowanie drzwi lub całej witryny do formy łuku. Jeżeli nie możemy sobie jednak pozwolić na tak radykalną zmianę, to polepszy sprawę także zamówienie owalnej reklamy (kasetonu lub naklejanej na szybie). Chodzi o to, aby stojąc przed frontem jako pierwsze rzucały się w oczy łuki.
Dobry przykład sklepu w elemencie wampiry same o sobie metalu. Zarówno kształt okien (łuki) jak i kolor frontu (biały) wskazują na silny element metalu.
Źródło: http://magia.onet.pl/1246138,poczytaj.html
Astro: Magia Obamy 5 comments
Wyborowi na 44. prezydenta USA towarzyszą nie tylko wielkie nadzieje, lecz także zalew rozmaitej maści wróżb, proroctw i osobliwych niekiedy teorii. Fora internetowe pękają w szwach. Masowość tych tworów rozpalonej wyobraźni popchnęła nawet sztab Obamy do realnych działań prawnych, a najpoważniejsze agencje prasowe świata do zasięgania języka u… wróżbitów./Inne
- Barack Obama to człowiek urodzony pod „mistrzowską jedenastką” – mówi . Tacy ludzie mają 90 – 95 proc. szans na osiągnięcie w życiu wielkiego sukcesu, dodaje. Jedenastka, o której mowa wynika, z daty urodzenia prezydenta – elekta: 4 sierpnia 1961. Zdaniem wróżki cecha ta w połączeniu z zodiakalnym znakiem Obamy – Lwem – gwarantuje cechy niemal idealnego prezydenta: wrażliwego społecznika, humanisty upartego w dążeniu do celu, lubiącego błysk fleszy, ale niekoniecznie dla samej sławy. Słowa Joanny Nieć potwierdza także astrolog z Bombaju, Bejan Daruwalla. Pytany przez agencję AFP twierdzi, iż „Obama urodził się pod znakiem Lwa i jest nim w 100 procentach. są z natury przywódcami i dysponują nadzwyczajnym urokiem”. Tego samego zdania jest także mag Raj Kumar Sharma. Zdaniem Sharmy "okres od 5 kwietnia do 16 maja 2010 r. może okazać się dla Obamy niebezpieczny". W celu zażegnania niebezpieczeństwa 44. prezydent USA powinien zdaniem hinduskich magów stale nosić przy sobie rubin. Według Joanny Nieć żadne poważniejsze niebezpieczeństwo na razie Obamie nie grozi. Jednak do postawienia bardziej precyzyjnego konieczna jest bardzo dokładna znajomość godziny i minuty narodzin obecnego prezydenta – elekta, dodaje wróżka.
A imię jego 50 i cztery?
Wyliczenie to przykład prastarej praktyki „mowy liczb”, czyli . System ten ma szczególne znaczenie w mistyce i religii żydowskiej, choć w starożytności zajmowali się nim z pasją także Grecy (w szczególności sekta pitagorejczyków). Gematria to jedno z głównych narzędzi dawnych i współczesnych kabalistów. A że Kabała, czyli rozwinięta w średniowieczu żydowska teoria i praktyka mistyczna, jest dziś w modzie (pasjonują się nią takie gwiazdy jak na przykład Madonna) internet zaroił się biblijnych wyliczeń. Barack Obama okazał także tutaj nader wdzięcznym tematem. Samo nazwisko Obama – po hebrajsku pisane jako (אובמה) oraz imię Barack (ברק) – dają szerokie możliwości zarówno kabalistom sobotnio-niedzielnym, jak i żyjących w Izraelu potomkom starych rodów rabinackich. Ponieważ Kabała to system o niewyobrażalnym stopniu komplikacji, ilość możliwych interpretacji jest nieskończona. Mówiąc w największym uproszczeniu – każdej z 22 liter alfabetu hebrajskiego odpowiadają cyfry. Gdy zsumujemy wartości liter tworzące dane słowo, otrzymamy pewną liczbę. I teraz dopiero zaczyna się cała zabawa! Z nauk rabinów – mistyków wynika bowiem, że słowa o takiej samej sumie pozostają ze sobą w pewnych związkach. Ba! Także wyrazy występujące tyle samo razy w Torze (czyli w Pięcioksięgu Mojżeszowym) łączy mistyczna więź. Na zasadzie takich analogii powstały setki uczonych komentarzy rabinicznych. Nic więc dziwnego, że współcześni kabaliści zabrali się na serio za nowego prezydenta najpotężniejszego kraju na świecie. W internecie można znaleźć setki tego rodzaju wyliczeń. Jakich? Ano – bardzo różnych. Bo powiedzonko „wpakować się w Kabałę” nie powstało wcale przypadkiem. Istnieją cztery główne systemy kabalistycznych obliczeń i, dodatkowo, dziesiątki ich wariantów. Metody pracy z wynikami też bywają bardzo różne. By zaspokoić ciekawość powiedzmy tylko, że nazwisku Obama przypada najczęściej liczba 54, korespondująca z imieniem nabożnego Jezahiela, domniemanego autorem biblijnego Psalmu LXXXII „Boże! któż ci będzie równy?”. A to tylko bardzo prosta próbka Kabały. Jej współcześni wyznawcy do wyliczeń posługują się specjalistycznymi programami komputerowymi przeczesującymi w mgnieniu oka Torę, Talmud i setki sporządzonych do nich komentarzy. Co można wyliczyć na postawie ich wyników? Wszystko – o to w końcu tu chodzi.
Czterdzieści i cztery
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów (…)
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.
Adam Mickiewicz, Dziady, cz. III
Jako że jest czterdziestym czwartym prezydentem USA, analogie wychowanym na Mickiewiczu Polakom nasuwają się same. Problem jedynie w tym, co dokładnie na myśli nasz wielki poeta pisząc w III części "Dziadów" o opatrznościowym mężu ukrytym pod liczbą 44. Od półtora wieku z okładem kwestia ta stanowi spór uczonych i mistyków. Wiadomo, że pisząc te słowa nasz wieszcz znajdował się pod wpływem mglistych nauk Andrzeja Towiańskiego. Nauki mistrza Andrzeja wiązały bardzo silnie religię z polityką. Szczególną rolę opatrznościową miały wedle niego odegrać narody: francuski, żydowski i, jak nietrudno zgadnąć, polski. Towiański i jego zwolennicy interesowali się intensywnie żydowskim kabalizmem, słabo albo i wcale znając przy tym język hebrajski. W nieprecyzyjnym zapisie hebrajskim słowu „Adam” odpowiada właśnie cyfra 44. Nieprecyzyjnym – bo po hebrajsku Adam pisze się z niewymawianym „ch” na początku. A wtedy otrzymujemy cyfrę 45. Jednak zdaniem prof. Juliusza Kleinera taka pomyłka była bardzo prawdopodobna – kwestią otwartą pozostaje przy tym, czy imię Adam oznaczało Mickiewicza, czy – co bardzo prawdopodobne, księcia Adama Czartoryskiego. Inne teorie głoszą, że 44 odnosi się do samego Towiańskiego „męża o strasznym obliczu” lub oznaczać ma liczbę członków jego sekty. Jeszcze inne koncepcje wskazują na chrześcijańskie przesłanie liczby 4 (np. cztery rzeki w raju). Nieco inną teorię na ten temat miał zmarły niedawno Władysław Kopaliński, wedle którego w 1845 roku nasz wieszcz miał powiedzieć o liczbie czterdzieści i cztery; „kiedy pisałem, wiedziałem; teraz już nie wiem”.
Szaman mówi: 44!
Tak czy owak – liczba 44 wydaje się przypisana do spraw ściśle polskich. Ale czy rzeczywiście? Osobliwą opowieść na ten temat odnaleźliśmy na stronach poświęconej wyszukiwaniu wszelkich niesamowitości Fundacji Nautilus:
„Było około 1-szej w nocy, kiedy do radia zadzwoniła pani Elżbieta, która na stałe mieszka w Kanadzie. Opowiedziała ona historię, którą postanowiliśmy Wam przedstawić. To było w latach 60-tych, kiedy po raz pierwszy grupa polskich pracowników naukowych przyjechała na sympozjum do Kanady. Wśród nich byłam także ja i jak widać, a dzwonię z Kanady, ten wyjazd zmienił moje życie, ale nie o tym chciałam mówić. Wtedy podczas tego pobytu doszło do dziwnego wydarzenia, o którym powinniście się dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę, że kilka osób może uznać to za żart. Ale żartem nie jest.
Wybraliśmy się na wycieczkę w góry i tam spotkaliśmy obóz kanadyjskich indian, którzy co prawda mieli samochody i telewizory, ale nadal pielęgnowali tradycje przodków. Wśród nich był jeden, który pełnił rolę szamana. Udało mu się trafnie wskazać osobę spośród naszego grona, która miała pewien problem, o którym nie chcę w tej chwili mówić. Dodam tylko, że nie miał szans, aby się o tym dowiedzieć od kogokolwiek wcześniej. Wszyscy po prostu zaniemówili, a wtedy szaman zaproponował, że można mu zadać jedno pytanie, na które odpowie. Wszyscy byli mocno wystraszeni tym, co zademonstrował wcześniej i nikt nie miał pomysłu, jakie można mu zadać pytanie. I wtedy jeden z moich kolegów zadał najgłupsze pytanie, jakie można sobie wyobrazić, bo zapytał, o co chodziło Adamowi Mickiewiczowi, kiedy napisał w "Dziadach": <<a imię jego czterdzieści i cztery>>. Zrobiło mi się wstyd, że zapytał o coś tak głupiego, ale ku mojemu zdumieniu szaman zadumał się, zamknął oczy i przez dłuższą chwilę był nieruchomy. Wreszcie otworzył oczy i z pełną powagą odpowiedział tak: <<W czasie, kiedy pisał te słowa, przez jego głowę przebiegały nie jego myśli. Nikt z Twoich rodaków nie rozumie tych słów, a interpretacje są błędne. Świat czeka wielka próba, wielka zmiana. Będzie niezwykły człowiek, prezydent USA, wielki człowiek. On przeprowadzi świat przez tę burzę, pomoże każdemu, kto będzie tylko tego chciał. Będzie to czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych. Tak należy interpretować słowa waszego poety. Ten człowiek będzie miał polskie korzenie, to będzie w tym sensie wasz prezydent. To miał na myśli poeta>>. Wtedy zapanowała kompletna cisza. Dodam, że inna przepowiednia dotycząca jednego z nas w pełni się spełniła. Musiałam komuś o tym opowiedzieć, bo jest to naprawdę jedna z najbardziej dziwnych spraw, które wydarzyły się w moim życiu. Wiem, że narażam się na śmieszność, ale trudno”.
Dodać należy, że czujni internauci od razu wytropili w drzewie genealogicznym Baracka Obamy osobą o nazwisku Sarah Poland (urodzoną w 1824, zmarłą ok. 1880). Czy rzeczywiście była ona Polką – nie wiadomo.
Czarny ?
Posiadający kenijskie korzenie Barack Obama budzi oczywiście ogromne zainteresowanie na Czarnym Lądzie. A niewiele miejsc we współczesnym świecie jest bardziej skorych do wszelkich form mistyki. Idea Czarnego Chrystusa lub Czarnego Mesjasza jest żywa w całej środkowej i południowej Afryce.
Choć nam w Polsce może się wydawać to dziwne, kościół katolicki w Afryce nie ma nic przeciwko wyobrażaniu Chrystusa jako Murzyna. Wręcz przeciwnie. Stoi na stanowisku, że przyjęcie elementów kultury miejscowej sprzyja krzewieniu słowa Bożego. Podobne postępują kościoły protestanckie prowadzące misje w Afryce. Ale na styku przyniesionego przez misjonarzy chrześcijaństwa i prastarych wierzeń plemiennych powstała rozległa mgławica kościołów i sekt. Część z nich dodatkowo łączy wierzenia miejscowe z elementami islamu. Szczególne miejsce w ich wierzeniach zajmuje Szymon Kimbang, czyli biblijny Szymon Apostoł, zwany też Kananejczykiem lub Gorliwym, który po ukrzyżowaniu Jezusa miał zawędrować właśnie na Czarny Ląd. Jak podkreślają specjaliści, religie afrykańskie cechuje swoiste pojęcie jedności świata materialnego z duchowym. Nie ma w nich miejsca na osobną rzeczywistość świecką i religijną. Do tego koncentrują się dość silnie na własnym plemieniu, narodzie, czy Afryce rozumianej jako etniczna całość lub wspólnota ludzi czarnoskórych w ogóle. Nic więc dziwnego, że wybór Baracka Obamy wywołał w Afryce lawinę komentarzy i spekulacji o charakterze mistycznym. Jedni widzą w nim Mesjasza, następcę Szymona Kimbanga, którego misją jest wyzwolenie ludzi czarnoskórych spod ucisku białych, inni osobą namaszczoną przez masajskiego boga Ngai. O Obamie jak Czarna Afryka długa i szeroka powstają dziś wiersze i piosenki.
Pojawienie się prezydenta obiecującego poświęcenie większej uwagi najuboższym spotkało się także z wielkim zainteresowaniem w Ameryce Południowej – regionie świata szczególnie uzależnionym od USA. Także i tutaj przewidywaniem wyników wyborów i misją nowego prezydenta zajęli się wszelkiej maści mistycy. Peruwiańscy szamani odprawiali specjalne obrzędy mające wspomóc jego szanse wyborcze. Uwadze miejscowej prasy nie umknęła szczególna uwaga, jaką Barack Obama poświęcił w odchudzanie bez odchudzania książka trakcie kampanii wyborczej społeczności indiańskiej w USA. Choć formalnie Ameryka Południowa to najbardziej chrześcijański kontynent na Ziemi, to w wielu miejscach religia ta splata w bardzo ciekawy sposób z dawnymi wierzeniami. Wzięte z Nostrodamusa opowieści o Czarnym Władcy Świata spotkały się z największym odzewem chyba właśnie tutaj. W internecie (w kontekście Obamy i nie tylko) rządzi jednak najdziwniejsze z południowoamerykańskich wyznań – voodoo. łączy w sobie elementy kilku religii zachodnioafrykańskich, chrześcijaństwa i mistycyzmu. Najpełniej rozwinęło się wśród czarnoskórej populacji Haiti, ale jego wyznawcy żyją też w Afryce i w obu Amerykach.
Ale w tych wyborach po najbardziej znany atrybut voodoo – laleczki do nakłuwania, sięgnęli nie ubodzy Haitańczycy (sympatyzujący w ogromnej większości z Obamę) lecz mieszkańcy amerykańskiego Południa głosujący tradycyjnie na Republikanów. Lalki voodoo z wizerunkiem Obamy stały się w USA takim samym hitem handlowym, jakim niedawno we Francji były laleczki z twarzą Nicolasa Sarkozy`ego. Amerykanie poszli dalej niż francuzi – w Internecie pojawiły się specjalne, jak najbardziej komercyjne serwisy oferujące rzucanie klątw voodoo i nakłuwanie laleczek w imię każdego chętnego na wydanie paru dolarów na taki cel.
Choć Barack Obama nie przejął się nimi tak bardzo jak jego francuski kolega ( zażądał niedawno sądowego zakazu sprzedaży laleczek z jego wizerunkiem – sprawę przegrał), to wyborczy sztab Obamy nie lekceważył wcale konsekwencji wynikających masowością zainteresowania wyborczymi przepowiedniami. Szczególnie tymi o zagrażającemu chrześcijaństwu Czarnemu Władcy Świata. W części sztabu Obamy zajmującej się internetem (a obecny prezydent – elekt położyć bezprecedensowy w historii nacisk na tą formę komunikacji) powstała oficjalna komórka zajmująca się zwalczaniem na forach internetowych rozmaitych bzdurnych, pseudomistycznych wpisów. Pod wpływem własnych interpretacji wielu Amerykanów wypisywało bowiem w sieci rzeczy zupełnie niewiarygodne – przestawiając Obamę bądź jako Antychrysta, bądź wyznawcę islamu, bądź jako obie te rzeczy na raz – choć, co jest faktem powszechnie znanym, Barack Obama jest żarliwym chrześcijaninem, członkiem Trinity United Church of Christ, protestanckiego kościoła z Chicago. W zarzutach o potajemne sprzyjanie islamowi pewną rolę odegrało zapewne drugie imię Obamy – Hussein, „odziedziczone” po jednym z kenijskich dziadków. Wedle żyjącego w XVI wieku Nostradamusa Czarny Władca Świata będzie poprzedzał koniec świata i przegraną wojnę ze światem islamu. Historia ta szybko rozlała się w internecie – także za pomocą rozmaitych łańcuszków mailowych. Zdaniem poważnych znawców przepowiednie prowansalskiego lekarza i mistyka , czyli Nostradamusa, właśnie są na tyle ogólnikowe, że da się na ich postawie przeprowadzić niemal dowolny wywód.
Wybór Baracka Obamy jest bliski tego, co nazywamy sytuacją graniczną – życie społeczne potrzebuje cykli porządkujących rzeczywistość, a ogromne oczekiwania doprowadziły do takiego stanu umysłów w którym sięganie po ezoterykę staje się zjawiskiem masowym, mówi prof. Roch Sulima ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Z sytuacją graniczną i wielkim zwrotem ku duchowości mieliśmy w Polsce do czynienia w trakcie umierania i po śmierci Jana Pawła II. Zdaniem prof. Sulimy wybór Baracka Obamy może mieć dla wielu grup charakter zbliżony do katharsis – to i niezbyt pewna przyszłość powodować może dalsze zainteresowanie społeczno- polityczną ezoteryką. Jednak entuzjazmu powinno wystarczyć co najmniej na rok lub dwa, dodaje prof. Sulima.
Maciej Wełłyczko»DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1516563,poczytaj.html?drukuj=1