Archive for the ‘Razy’ tag
Astro: Domowe sposoby poznawania przyszłości no comments
Pragnienie zapewnienia sobie szczęścia i pomyślności towarzyszyło ludziom od zarania dziejów. Stąd właśnie w życiu dawnych plemion wzięły się wróżby i magiczne zaklęcia. Miały one sprawić, że człowiek czuł się panem swojego losu i wierzył, że ma wpływ na swoje życie, a także na siły przyrody i los innych ludzi. Wróżby i obrzędy magiczne związane były najczęściej z określonymi porami roku lub świętami, a od ich wyniku zależała pomyślność w kolejnym etapie życia./Inne
W miarę jak człowiek zdobywał wiedzę o świecie, wróżby i gusła traciły swoje znaczenie, powoli zmieniając się w tradycję i przesądy. Często zachowywano dawną formę wróżb, wypełniając je nową treścią. Do dziś wiele z nich przetrwało, jednak bardziej w formie zabawy i rozrywki, niż rzeczywistego przepowiadania przyszłości. Mało kto wierzy we wróżby, ale może jest w nich ziarenko prawdy? A oto niektóre z tradycyjnych polskich wróżb:
Wróżby w Noc Świętojańską
Noc Świętojańska, zwana także kupałnocką, przypada z 23 na 24 czerwca. Jest to najkrótsza noc w roku – wigilia dnia św. Jana. Wierzono, że jest to noc niezwykła, że "na św. Jana słońce kłania się ziemi dwa razy" (dwukrotnie zachodzi). Wróżby tej nocy dotyczą przede wszystkim miłości i małżeństwa.
Dziewczęta plotły wianki, które mocowały do deseczek, a w środku umieszczały świecę. Wianki te puszczały na wodę i jeśli wianek płynął bez przeszkód lub wyłowił go ukochany, oznaczało to szybki ślub i szczęśliwe życie. Jeśli zaś wianek utknął w zaroślach lub świeca zgasła, wróżyło to niepomyślność dla miłosnych planów.
Dziewczęta wyruszały także na poszukiwanie ziela, najczęściej języcznika, które miało im zapewnić miłość ukochanego i powodzenie. Do lasu należało pójść przed północą – nago, z rozpuszczonymi włosami, wypowiadając zaklęcie.
Chłopcy natomiast udawali się na poszukiwanie kwiatu paproci, który miał zakwitać w tę noc. Kwiat miał przynieść znalazcy bogactwo, szczęście, dar przepowiadania przyszłości i stawania się niewidzialnym oraz umiejętność leczenia ludzi i zwierząt.
Dzień św. Katarzyny
Zgodnie z tradycją, był to męski odpowiednik dnia św. Andrzeja. Tego dnia (24 listopada) wróżyli tylko chłopcy, ale ich wróżby nie były tak wyszukane, jak andrzejkowe wróżby dziewcząt. Kawalerowie kładli pod poduszkę karteczki z imionami dziewcząt, a pod prześcieradło kobiecą bieliznę. Jeżeli przyśniła mu się dziewczyna, wiedział że przeznaczona jest mu ta, której imię napisał na kartce. Chłopcy mogli też wstawić do wody ściętą gałązkę wiśni lub czereśni. Jeśli zakwitła do Bożego Narodzenia, oznaczało to szybki ślub z wybranką.
"Katarzynki" nie przetrwały jednak do dnia dzisiejszego. Współcześni mężczyźni wróżą w dzień św. Andrzeja, podobnie jak kobiety.
Wróżenie pogody
W zwyczaju, szczególnie na wsiach, było przepowiadanie pogody z łatwych do zaobserwowania znaków. Mówiło się, że kiedy jaskółki nisko latają, spadnie deszcz. Przepowiadano również pogodę na nadchodzącą zimę – jeżeli w dzień św. Michała (29 września) wiatr wiał do wschodu, przewidywano wczesną zimę. Jeżeli noc była jasna, zima miała być sroga ("Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała").
Pogodę wróżono także w dzień św. Marcina (11 listopada). W "Ekonomice ziemiańskiej" z XVII w. Jakub Kazimierz Haur opisuje te wróżby: "Upatrują w św. Marcina prognostyk nie tylko przez gęsi piersiową kość, która śniegu wielkość białością, ciężkość mrozów czerwonością znamionuje, ale gdy jest sam dzień sucho pogodny, ostrą znaczy zimę, jeśli zaś niestateczne będzie powietrze, to też niestatecznej spodziewać się zimy".
Źródło: http://magia.onet.pl/1518995,2941,,,,domowe_sposoby_poznawania_przyszlosci,poczytaj.html
Astro: Astrologiczny kurs żywienia no comments
Czy jest związek między tym, co jemy, a tym spod jakiego znaku jesteśmy? Przeczytaj ten tekst, a odkryjesz tajemnicę./Inne
Urodziłaś się mięsożercą i nie wyobrażasz sobie dnia bez kawałka wędliny czy pieczeni. Ponadto lubisz jeść dużo i – niestety – tłusto. Trudno się dziwić, bo to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. Jeśli do tego dodać, że gotowanie nie jest twoim ulubionym zajęciem – wychodzi całkiem nieciekawy obraz twego odżywiania: w pośpiechu i na mieście. W tej sytuacji nie ma co narzekać na rozmaite dolegliwości, tylko spróbować powoli, ale konsekwentnie zmieniać zwyczaje. Mięso na początku raz dziennie, a potem 4–5 razy tygodniowo. Zamiast wędliny na śniadanie – twarożek. Wtedy na obiad może być ryba albo kawałek kurczaka, a na kolację ugotowane lub uduszone warzywa. Do każdego posiłku sałatka. I koniecznie ćwiczenia albo pływanie.
Wiesz, co dobre, i umiesz to docenić. Jeśli nawet w młodości jedzenie nie jest tym, czym najbardziej się pasjonujesz, z wiekiem na pewno docenisz wykwintne potrawy. Wiele Byków staje się nie tylko prawdziwymi smakoszami, ale i znakomitymi kucharzami. Jesteś gościnna, mimo wielu zajęć z przyjemnością podejmujesz przyjaciół i zawsze masz coś do jedzenia. Nietrudno zgadnąć, do czego to prowadzi. Przecież przed podaniem gościom na stół wszystkiego trzeba spróbować. Tu łyżka sosu, tam łyżka… i nie wiadomo kiedy obrastasz tłuszczykiem. Masz na to wspaniałą wymówkę, że puszyści są sympatyczniejsi i mniej się złoszczą. Może to i prawda, ale bez przesady. Żeby nie tyć, dziel porcje na pół, zrezygnuj ze słodyczy i częściej spaceruj.
Lubisz oryginalne dania, ale na co dzień jesz tanie podręczniki nieregularnie i niezbyt zdrowo. Szybko pochłaniasz to, co masz na talerzu i rzucasz się w wir pracy. Kiedy czujesz głód, sięgasz po cokolwiek. Dobrze wiesz, czego nie powinnaś jadać, ale wcale sobie tego nie odmawiasz. Przynajmniej raz dziennie myślisz, by zmienić tryb życia, i na tym się kończy. Dopiero kiedy poczujesz się nie najlepiej – zwalniasz, zaczynasz jadać śniadania. Na obiad zupa, kawałek pieczonego kurczaka czy cielęciny i lekkostrawna kolacja, a potem nawet spacer. A kiedy głód daje o sobie znać – marchewka. To od razu daje znakomite rezultaty: poprawia się cera i samopoczucie, a ty… szybko wracasz do dawnych zwyczajów. I wszystko się powtarza. Przydałoby się trochę silnej woli.
Źródło: http://magia.onet.pl/1501063,poczytaj.html
Astro: Uzależnieni od wróżek no comments
Rynek kwitnie jak nigdy dotąd. Wróżki przewidują przyszłość, rzucają zaklęcia, odczyniają uroki, ładują dobrą energią, kontaktują się z aniołami. Decydują nie tylko o życiu osobistym klientów, ale także o działaniach urzędów państwowych i renomowanych firm. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy właśnie na chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji./Wojciech Harpula
Monika Wierzbicka miała wtedy 20 lat. Od Karen dowiedziała się, że powinna zdecydować się na zmiany, o których myśli od dawna; karty nie widzą przy jej boku nikogo naprawdę bliskiego; powinna strzec się osoby, której ufa; na spokój i harmonię przyjdzie jej jeszcze długo czekać.
Monika do wróżki poszła ze zwykłej ciekawości. O Karen dowiedziała się od koleżanki. ani przez moment nie traktowała serio. Wieczorem opowiadała o wizycie swojemu chłopakowi: śmiała się, że wróżka nie widziała w kartach ukochanego mężczyzny u jej boku. Dwa tygodnie później nie było jej do śmiechu: chłopak, z którym była od czasów liceum, oświadczył jej, że „coś się w nim wypaliło” i chce odejść.
Odszedł, a Monika znów wylądowała w gabinecie Karen. Dlaczego? Bo poprzednia wróżba się sprawdziła. Po drugiej rozmowie z wróżką zdecydowała się wreszcie na rzucenie nudnego jak flaki z olejem marketingu i zarządzania. Zdała na polonistykę. Po semestrze wiedziała już, że była to dobra decyzja. – Karty nigdy nie widziały wokół mnie cyfr, uporządkowanych schematów – mówi.
Dziś Monika ma 27 lat. Mieszka w Krakowie, pracuje w jednym z wydawnictw. Wygląda i zachowuje się jak racjonalna, trzeźwo myśląca osoba. Od siedmiu lat korzysta z porad , astrologów i usług bioenergoterapeutów co najmniej raz w miesiącu. Gdy ma „dołek” lub musi podjąć jakąś ważną decyzję, nawet dwa, trzy razy. Wróżki i astrologów określa mianem konsultantów. W ciągu roku na ich usługi oraz wydaje ok. 3-4 tys. zł. – Zdaję sobie sprawę, że to mój lekki bzik. Dopóki jednak nie przeszkadza mi to w życiu, nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Nie wstydzę się też o tym mówić. Wiele razy ludzie, którzy uśmiechali się ironicznie, gdy opowiadałam o wróżbach, potem sami prosili mnie o kontakt do moich konsultantów – mówi Monika. – Nie czuję się uzależniona od wizyt w wróżek. Po prostu lubię zasięgnąć ich rad, bo to dobre rady. Miliona w totka nie wygrałam, ale mam wrażenie, że moje życie toczy się w dobrym kierunku. Czy nadal czekam na spokój harmonię? Tak. Karty to przewidziały. Ale w symbolach widać też, że czeka mnie zmiana. I dopiero ona przyniesie mi szczęście.
Nikt nie wie, ilu Polaków nie potrafi żyć bez wizyt u osób, które twierdzą, że są w stanie przewidzieć przyszłość, odczynić urok, naładować klienta dobrą energią. Wiadomo natomiast, że rynek usług magicznych, mimo protestów środowiska naukowego i Kościoła, kwitnie jak nigdy dotąd. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji. Także tych najważniejszych w całym życiu.
Przesłanie aniołów
Profesje wróżbity, astrologa, bioenergoterapeuty, refleksologa i radiestety zostały w lutym tego roku wpisane do opracowanej przez Ministerstwo Pracy „klasyfikacji zawodów i specjalności”. Przeciwko dokumentowi protestowali naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Za skandaliczne uznali „umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Ministerstwo pozostało jednak nieugięte: nie zostały zepchnięte do podziemia. Dzięki urzędnikom wiadomo również dokładnie, czym powinny się zajmować. Wróżbita „świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia”. Formy wróżenia to „karty (zwłaszcza tarot), kabała, I-cing, chiromancja (wróżenie z ręki), katoptromancja i krystalomancja (przepowiadanie przyszłości za pomocą zwierciadła lub kryształu) itp.”
Izabella, z Krakowa, mogłaby dodać do tej klasyfikacji kontaktowanie się z aniołami osobistymi i zapisywanie płynących od nich przekazów. – Mam tę unikalną zdolność. Potrafię też rozpoznawać poprzednie wcielenie klientów – deklaruje.
Izabella wróży od 13 lat. Podkreśla, że jest tradycjonalistką. – Żadnych wróżb za pomocą maila, skype’a, telefonu. Wyraźnie widzę, że wzrasta zainteresowanie magią, ale nie podoba mi się kierunek, w którym podążamy. w każdej gazecie jestem skłonna zrozumieć, ale wróżby na SMS i e-mail to jakieś żarty. Jeśli przepowiednia ma być solidna, muszę spotkać się osobiście z klientem. Anioła osobistego nie da się wysłuchać przez skype’a – mówi.
Nie ukrywa, że ma sporo stałych klientów. – Nie ogłaszam się w gazetach ani w internecie, a ludzie i tak do mnie trafiają. Są osoby, które przychodzą do mnie z każdym swoim problemem. Radzą się sklep ezoteryczny jak postąpić w sprawach uczuciowych, rodzinnych, finansowych. Np. od czterech lat kilka razy w miesiącu spotykam się z panią, która potrzebuje regularnych konsultacji. O co pyta? O wszystko: gdzie pojechać na wakacje, czy puścić syna na wyjazd z kolegami, jak postąpić z mężem, który poświęca jej za mało czasu. Są to błahe sprawy, ale ja jestem po to, by pomagać. Nie mam prawa odmawiać komuś kontaktu z jego osobistym aniołem. Jestem tylko pośrednikiem. Stawiam anielskie karty, odczytuję przesłanie naszych opiekuńczych aniołów.
U Izabelli dowiedziałem się, że mój anioł osobisty nazywa się Sagdalon – to anioł zodiaku, rządzący znakiem Koziorożca. Przesłanie kart anielskich było bardzo optymistyczne: nadszedł dla mnie czas spokoju i harmonii. Mam uwierzyć w siebie, być dumnym ze swoich dokonań i cieszyć się otaczającą mnie miłością. Dwa ostrzeżenia: powinienem wystrzegać się zawistnych współpracowników i nie wolno mi dążyć za wszelką cenę do realizacji swoich marzeń.
Na pytanie, czy odbicie giełdy przerodzi się w trwałe wzrosty indeksów, anioły nie dały jednoznacznej odpowiedzi. W najbliższym czasie pieniędzy mi nie zabraknie, ale nie zostanę też bogaczem. – Czasami przekaz w sprawach finansowych jest jednak bardzo wyraźny. Mam klientów, którzy regularnie konsultują u mnie swoje decyzje biznesowe i dobrze na tym wychodzą – tłumaczy Izabella.
Dzięki uprzejmości mogłem porozmawiać telefonicznie z jednym z jej biznesowych klientów. Ma na imię Marek. W wieku 36 lat może pochwalić się posiadaniem dwóch hurtowni,  sali weselnej i – jak mówi – „nieruchomości tam i tu”. Do wróżek, nie tylko Izabelli, chodzi od pięciu lat. – I różnie z tymi wróżbami było, ale dzięki nim jestem na plus – twierdzi. – To nieracjonalne? Rad można szukać u różnych specjalistów. Tu nie chodzi o wiarę we wróżby, tylko o efekty. A te są zadowalające. Umoczył pan na giełdzie? Tak? No widzi pan. A ja wyszedłem z akcji, zanim wszystko się zawaliło. Wróżba mówiła, że mam chronić dorobek życia. Gdybym słuchał analityków finansowych, to straciłbym grube pieniądze. Proszę to napisać: analitycy są gorsi od wróżek. Zdziwiłby się pan, ilu poważnych ludzi chodzi do wróżek i woli ich rady od banialuków – pożal się Boże – specjalistów.
Najpierw , potem kościół
Tarocistka i astropsycholog Anna Świerczewska twierdzi, że do jej gabinetu na ul. Marszałkowskiej w Warszawie przychodzą sami „poważni ludzie”. – To osoby, które osiągnęły w życiu sukces. Są to główne prawnicy, lekarze, biznesmeni i menedżerowie. W pobliżu mojego gabinetu zlokalizowanych jest siedem ministerstw oraz siedziby największych, renomowanych firm. To właśnie tam pracują moi klienci – przekonuje.
Urzędnicy państwowi i menedżerowie największych korporacji podejmują decyzje na podstawie wskazań tarota? – Mam renomę. Mój gabinet działa od kilkunastu lat, klienci polecają moje usługi znajomym. Opieram się nie tylko na interpretacji kart tarota, numerologii i astrologii, ale mam także wiedzę uniwersytecką: jestem absolwentką polonistyki, filozofii i psychologii. Specjalizuję się w doradztwie biznesowym – tłumaczy .
Nigdy nie wpadłbym na pomysł, że rady wróżki mogą decydować o obsadzie kluczowych stanowisk w największych polskich firmach i wytyczać kierunki ich rozwoju. A jeśli wierzyć , tak właśnie jest. – Doradzam, czy zawrzeć dany kontrakt, w jaki sposób najefektywniej poprowadzić proces przekształceń firmy. Pomagam wybrać pracowników na odpowiedzialne stanowiska. Dostaję kilkadziesiąt CV i dokonuję selekcji sprawdzając, czy dana osoba zwiąże się z firmą na długo, czy wkomponuje się w zespół, czy nadaje się na prawą rękę szefa – tłumaczy.
Półgodzinna konsultacja u kosztuje 100 zł. Zamawiany e-mailem horoskop 50 zł.  – Sprzedaję swoją wiedzę i umiejętności. Tak – wiedzę. Ezoteryka opiera się na solidnej wiedzy, a nie na wierze. Od wiary jest Kościół – podkreśla.
A stanowisko Kościoła wobec świata magii jest jednoznaczne: korzystanie z horoskopów, , bioenergoterapeutów, uzdrowicieli, wywoływanie duchów i kupowanie talizmanów jest sprzeczne z wiarą katolicką. Stanowi grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Gdy chrześcijanin uprawia tego typu praktyki, wystawia się na niebezpieczeństwo działania złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi z Bogiem.
– Nie po drodze nam z Kościołem, ale ludzie i tak do nas przychodzą. Mam klientki, które proszą mnie o zaklęcie w danej sprawie, a zaraz potem idą pomodlić się w tej samej intencji – przyznaje Elleni, wróżka z Białegostoku.
Repertuar jej zdolności jest imponujący. Elleni wróży z kart, z wosku, a nawet z fusów po kawie. Odnajduje zaginione osoby. Przesyła energię na odległość. Interpretuje sny. Potrafi zdejmować klątwy i uroki. Najczęściej jednak klienci proszą ją o rzucenie czaru lub zaklęcia. Elleni oferuje: zaklęcia miłosne, uwodzenia, wzmocnienia związku oraz przyciągania pieniędzy. Cena jednego zaklęcia może wynieść nawet 100 euro. Najczęściej klienci płacą jednak 300 zł za rzucenie czaru i 150 zł za wróżbę. – Mogę pomóc w każdym kłopocie. Samotni panowie przychodzą do mnie ze zdjęciami różnych dziewczyn i pytają, która będzie dla nich najlepsza. Już kilka małżeństw tak skojarzyłam – mówi. – Dzięki zaklęciom pomagam znaleźć pracę, rozwiązać problemy w biznesie. Karty mówią, jaką inwestycję założyć, jaki zawód wybrać, czy kupić nowe mieszkanie.
Jak rzuca się zaklęcie biznesowe? – Dziś była u mnie pani, która ma piękną kwiaciarnię, ale ostatnio interes w ogóle jej nie idzie. Sprawdziłam, że wiszą nad tą kwiaciarnią złe oczy, czyjaś zazdrość. Oczyściłam to miejsce ze złego, pomodliłam się, zapaliłam świeczkę, talizman dałam. I kwiaciarnia znów zacznie dochód dawać. Moje wróżby i zaklęcia sprawdzają się w 95 proc. – zaznacza wróżka.
Nie ukrywa, że niektóre osoby pojawiają się u niej bardzo często. – Nie potrafią sobie same poradzić, nie mogą żyć bez moich rad. Chcą wiedzieć, co je czeka i jak mają postąpić. Oczyszczam je energetycznie i następuje poprawa. Dlatego znów przychodzą. Wróżki zawsze były i będą potrzebne – dodaje.
Psycholog Joanna Heidtman przyznaje, że ludzie „od zawsze” próbowali przewidzieć przyszłość i wpłynąć na jej bieg. – To bardzo pierwotna potrzeba ludzkiego umysłu. Gdy ludzie zaczęli planować swoje działania, potrzebowali czegoś, co wesprze ich w momencie podejmowania decyzji. Im więcej planujemy, tym większą w związku z tym czujemy niepewność i większą potrzebę nabycia pewności – chociażby bardzo iluzorycznej. Idziemy więc do wróżki. Żadnego znaczenia nie ma w tym przypadku wykształcenie czy pozycja społeczna. Każdy przecież chciałby wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości – mówi Heidtman.
Podkreśla jednak, że niewinny flirt z tarotem czy astrologią może skończyć się fatalnie, jeżeli wskazówki wróżbity staną się głównym drogowskazem życiowym. W uzależnienie od wróżb bardzo łatwo mogą wpaść zwłaszcza osoby o tzw. zewnętrznym poczuciu kontroli, czyli takie, które uważają, że mają niewielki wpływ na swoje życie. A takich nie brakuje.
Heidtman: – Jako psycholog widzę, jak ogromna rzesza ludzi chce, żeby podejmować decyzje za nich. Potrzebują, by w ważnych chwilach ktoś wziął za nich odpowiedzialność. To bardzo groźne zjawisko. Takich ludzi bardzo łatwo można wykorzystać. Psychologowie mają odpowiedni kodeks etyczny i zawsze oddelegują decyzję z powrotem w ręce klienta. Wróżka nie musi tego zrobić.
Co więc robi wróżka, gdy okazuje się, że jej rady dotyczące bardzo ważnej dla klienta sprawy okazały się zupełnie chybione?
Izabella: – Anioły nie udzielają złych rad. Trzeba tylko dobrze odczytywać ich znaki, a sfera symboli zawsze dawała wiele możliwości interpretacji.
: – Gdybym udzielała złych rad, nie utrzymałabym się na rynku.
Elleni: – Wystarczy, że prawdziwa wróżka spojrzy na człowieka i już zna jego przeszłość oraz przyszłość. Karty to tylko pomoc. Dar jasnowidzenia ma się od Boga i aniołów. Wróżka może się czasem pomylić, ale do kogo można mieć wtedy pretensje. Do Boga i aniołów?»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1555456,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Domowe sposoby poznawania przyszłości no comments
Pragnienie zapewnienia sobie szczęścia i pomyślności towarzyszyło ludziom od zarania dziejów. Stąd właśnie w życiu dawnych plemion wzięły się wróżby i magiczne zaklęcia. Miały one sprawić, że człowiek czuł się panem swojego losu i wierzył, że ma wpływ na swoje życie, a także na siły przyrody i los innych ludzi. Wróżby i obrzędy magiczne związane były najczęściej z określonymi porami roku lub świętami, a od ich wyniku zależała pomyślność w kolejnym etapie życia./Inne
W miarę jak człowiek zdobywał wiedzę o świecie, wróżby i gusła traciły swoje znaczenie, powoli zmieniając się w tradycję i przesądy. Często zachowywano dawną formę wróżb, wypełniając je nową treścią. Do dziś wiele z nich przetrwało, jednak bardziej w formie zabawy i rozrywki, niż rzeczywistego przepowiadania przyszłości. Mało kto wierzy we wróżby, ale może jest w nich ziarenko prawdy? A oto niektóre z tradycyjnych polskich wróżb:
Wróżby w Noc Świętojańską
Noc Świętojańska, zwana także kupałnocką, przypada z 23 na 24 czerwca. Jest to najkrótsza noc w roku – wigilia dnia św. Jana. Wierzono, że jest to noc niezwykła, że "na św. Jana słońce kłania się ziemi dwa razy" (dwukrotnie zachodzi). Wróżby tej nocy dotyczą przede wszystkim miłości i małżeństwa.
Dziewczęta plotły wianki, które mocowały do deseczek, a w środku umieszczały świecę. Wianki te puszczały na wodę i jeśli wianek płynął bez przeszkód lub wyłowił go ukochany, oznaczało to szybki ślub i szczęśliwe życie. Jeśli zaś wianek utknął w zaroślach lub świeca zgasła, wróżyło to niepomyślność dla miłosnych planów.
Dziewczęta wyruszały także na poszukiwanie ziela, najczęściej języcznika, które miało im zapewnić miłość ukochanego i powodzenie. Do lasu należało pójść przed północą – nago, z rozpuszczonymi włosami, wypowiadając zaklęcie.
Chłopcy natomiast udawali się na poszukiwanie kwiatu paproci, który miał zakwitać w tę noc. Kwiat miał przynieść znalazcy bogactwo, szczęście, dar przepowiadania przyszłości i stawania się niewidzialnym oraz umiejętność leczenia ludzi i zwierząt.
Dzień św. Katarzyny
Zgodnie z tradycją, był to męski odpowiednik dnia św. Andrzeja. Tego dnia (24 listopada) wróżyli tylko chłopcy, ale ich wróżby nie były tak wyszukane, jak andrzejkowe wróżby dziewcząt. Kawalerowie kładli pod poduszkę karteczki z imionami dziewcząt, a pod prześcieradło kobiecą bieliznę. Jeżeli przyśniła mu się dziewczyna, wiedział że przeznaczona jest mu ta, której imię napisał na kartce. Chłopcy mogli też wstawić do wody ściętą gałązkę wiśni lub czereśni. Jeśli zakwitła do Bożego Narodzenia, oznaczało to szybki ślub z wybranką.
"Katarzynki" nie przetrwały jednak do dnia dzisiejszego. Współcześni mężczyźni wróżą w dzień św. Andrzeja, podobnie jak kobiety.
Wróżenie pogody
W zwyczaju, szczególnie na wsiach, było przepowiadanie pogody z łatwych do ezoteryka zaobserwowania znaków. Mówiło się, że kiedy jaskółki nisko latają, spadnie deszcz. Przepowiadano również pogodę na nadchodzącą zimę – jeżeli w dzień św. Michała (29 września) wiatr wiał do wschodu, przewidywano wczesną zimę. Jeżeli noc była jasna, zima miała być sroga ("Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała").
Pogodę wróżono także w dzień św. Marcina (11 listopada). W "Ekonomice ziemiańskiej" z XVII w. Jakub Kazimierz Haur opisuje te wróżby: "Upatrują w św. Marcina prognostyk nie tylko przez gęsi piersiową kość, która śniegu wielkość białością, ciężkość mrozów czerwonością znamionuje, ale gdy jest sam dzień sucho pogodny, ostrą znaczy zimę, jeśli zaś niestateczne będzie powietrze, to też niestatecznej spodziewać się zimy".
Wróżby z kart
Bardzo popularnym sposobem przepowiadania przyszłości są wróżby karciane. Najbardziej znany jest Tarot, w którym z ułożenia kart można przepowiedzieć losy osoby, której Tarot jest stawiany. Do stawiania Tarota potrzeba jednak sporych umiejętności, ale są także wróżby dostępne są mniej doświadczonym wróżbiarzom.
Wróżyć można z talii 52 lub 24 kart, a także z dwóch pełnych talii wyciągając z nich trzy karty równocześnie. Najprostszym sposobem jest przypisanie każdej karcie określonego znaczenia i odczytywanie go osobie, która wyciągnie daną kartę. I tak:  
As kier – oznacza wielką miłość, powodzenie, życzliwość, a wyciągnięty razem z dziesiątką kier – ślub, wzajemność i uśmiech losu;
As karo – pieniądze, ważny list z daleka, z dziesiątką karo – zysk finansowy i szanse na bogactwo;
As pik – pomyślność, podróże, prezenty, sukcesy w szkole lub pracy, bogactwo i dobre nowiny;
As trefl – kłopoty, trudności materialne, nieprzyjemności w domu, razem z dziesiątką trefl – długotrwałe przykrości, choroba;
Król kier – sympatyczne towarzystwo, pomoc, dwa króle razem – zabawę, nowe znajomości, trzy króle równocześnie – wielkie zmiany, itd.
Odmianą tej wróżby jest rzucenie talii 24 kart za siebie i odczytanie przepowiedni z tych kart, które są odkryte.
Wróżby liczbowe
Numerologia jest grą liczbową, która ma ponad dwa tysiące lat. Jest podobno najstarszą wiedzą magiczną na świecie, a polega na odczytywaniu przyszłości i cech charakteru z daty urodzenia. Aby je odczytać należy zsumować wszystkie cyfry składające się na datę urodzenia tak, by otrzymać jedną cyfrę. Jeżeli więc po ostatecznym dodaniu przykładowych cyfr: 6, 2, 1, 9, 7 i 7 otrzymamy 32, musimy dodać jeszcze 3 do 2. Otrzymane w ten sposób cyfry mają konkretne znaczenie:
1 – symbol słońca i początku wszystkiego. Urodzeni pod tą cyfrą są ambitni, pewni siebie, uparci, godni zaufania, uparcie dążą do celu. Są urodzonymi przywódcami.
2 – symbol Księżyca. Osoby spod tego znaku są łagodne, wrażliwe, cierpliwe i wytrwałe. Mają wiele fantazji i są uzdolnione artystycznie. Są wśród nich romantycy i idealiści, ale z zamiłowaniem do techniki. Wykazują skłonności do melancholii.
3 – symbol Jowisza. Osoby spod tej cyfry są dynamiczne, godne zaufania, ambitne, odpowiedzialne i obowiązkowe. Świetnie sprawdzają się na wysokich stanowiskach, ponieważ muszą mieć szerokie pole do działania.
4 – symbol Urana. Urodzeni pod czwórką są uparci, sentymentalni, zbuntowani, o zmiennych poglądach. Są godnymi zaufania przyjaciółmi, ale mają wybuchowy temperament.
5 – symbol Merkurego. Osoby spod piątki są pogodne, impulsywne i inteligentne. Mają talent do bezbłędnego oceniania ludzi i szybką zdolność kojarzenia. Ich wadą jest bezkrytyczne zawieranie przyjaźni.
6 – symbol Wenus. Ludzie spod tej cyfry są serdeczni, spokojni, towarzyscy i wspaniałomyślni. Unikają spięć i konfliktowych sytuacji.
7 – symbol Neptuna. "Siódemki" są niespokojnymi duchami o romantycznej naturze, ze skłonnością do filozofowania i mistycznego oceniania życia. Tęsknią za odmianą i przygodą. Wśród nich jest wielu artystów, uczonych i pedagogów.
8 – symbol Saturna. Osoby spod ósemki są zamknięte w sobie, zakompleksione i zbyt łatwo poddają się w trudnych sytuacjach. Jeżeli uda im się przezwyciężyć nieśmiałość, mogą wiele osiągnąć.  
9 – symbol Marsa. "Dziewiątki" to osoby niezależne, wojownicze, konfliktowe. Są pełne pasji i samodzielne, ale bardzo lekkomyślne. Posiadają zdolność samokontroli.
Na podstawie: Wojciech Śliwerski, Andrzejki, Oficyna Wydawnicza "Impuls", Kraków 1999
Renata Hryń-Kuśmierek, Rok polski. Zwyczaje i obrzędy, Podsiedlik-Raniewski i S-ka
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1518995,2941,2690,3,,domowe_sposoby_poznawania_przyszlosci,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Domowe sposoby poznawania przyszłości no comments
Pragnienie zapewnienia sobie szczęścia i pomyślności towarzyszyło ludziom od zarania dziejów. Stąd właśnie w życiu dawnych plemion wzięły się wróżby i magiczne zaklęcia. Miały one sprawić, że człowiek czuł się panem swojego losu i wierzył, że ma wpływ na swoje życie, a także na siły przyrody i los innych ludzi. Wróżby i obrzędy magiczne związane były najczęściej z określonymi porami roku lub świętami, a od pierścień atlantów ich wyniku zależała pomyślność w kolejnym etapie życia./Inne
W miarę jak człowiek zdobywał wiedzę o świecie, wróżby i gusła traciły swoje znaczenie, powoli zmieniając się w tradycję i przesądy. Często zachowywano dawną formę wróżb, wypełniając je nową treścią. Do dziś wiele z nich przetrwało, jednak bardziej w formie zabawy i rozrywki, niż rzeczywistego przepowiadania przyszłości. Mało kto wierzy we wróżby, ale może jest w nich ziarenko prawdy? A oto niektóre z tradycyjnych polskich wróżb:
Wróżby w Noc Świętojańską
Noc Świętojańska, zwana także kupałnocką, przypada z 23 na 24 czerwca. Jest to najkrótsza noc w roku – wigilia dnia św. Jana. Wierzono, że jest to noc niezwykła, że "na św. Jana słońce kłania się ziemi dwa razy" (dwukrotnie zachodzi). Wróżby tej nocy dotyczą przede wszystkim miłości i małżeństwa.
Dziewczęta plotły wianki, które mocowały do deseczek, a w środku umieszczały świecę. Wianki te puszczały na wodę i jeśli wianek płynął bez przeszkód lub wyłowił go ukochany, oznaczało to szybki ślub i szczęśliwe życie. Jeśli zaś wianek utknął w zaroślach lub świeca zgasła, wróżyło to niepomyślność dla miłosnych planów.
Dziewczęta wyruszały także na poszukiwanie ziela, najczęściej języcznika, które miało im zapewnić miłość ukochanego i powodzenie. Do lasu należało pójść przed północą – nago, z rozpuszczonymi włosami, wypowiadając zaklęcie.
Chłopcy natomiast udawali się na poszukiwanie kwiatu paproci, który miał zakwitać w tę noc. Kwiat miał przynieść znalazcy bogactwo, szczęście, dar przepowiadania przyszłości i stawania się niewidzialnym oraz umiejętność leczenia ludzi i zwierząt.
Dzień św. Katarzyny
Zgodnie z tradycją, był to męski odpowiednik dnia św. Andrzeja. Tego dnia (24 listopada) wróżyli tylko chłopcy, ale ich wróżby nie były tak wyszukane, jak andrzejkowe wróżby dziewcząt. Kawalerowie kładli pod poduszkę karteczki z imionami dziewcząt, a pod prześcieradło kobiecą bieliznę. Jeżeli przyśniła mu się dziewczyna, wiedział że przeznaczona jest mu ta, której imię napisał na kartce. Chłopcy mogli też wstawić do wody ściętą gałązkę wiśni lub czereśni. Jeśli zakwitła do Bożego Narodzenia, oznaczało to szybki ślub z wybranką.
"Katarzynki" nie przetrwały jednak do dnia dzisiejszego. Współcześni mężczyźni wróżą w dzień św. Andrzeja, podobnie jak kobiety.
Wróżenie pogody
W zwyczaju, szczególnie na wsiach, było przepowiadanie pogody z łatwych do zaobserwowania znaków. Mówiło się, że kiedy jaskółki nisko latają, spadnie deszcz. Przepowiadano również pogodę na nadchodzącą zimę – jeżeli w dzień św. Michała (29 września) wiatr wiał do wschodu, przewidywano wczesną zimę. Jeżeli noc była jasna, zima miała być sroga ("Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała").
Pogodę wróżono także w dzień św. Marcina (11 listopada). W "Ekonomice ziemiańskiej" z XVII w. Jakub Kazimierz Haur opisuje te wróżby: "Upatrują w św. Marcina prognostyk nie tylko przez gęsi piersiową kość, która śniegu wielkość białością, ciężkość mrozów czerwonością znamionuje, ale gdy jest sam dzień sucho pogodny, ostrą znaczy zimę, jeśli zaś niestateczne będzie powietrze, to też niestatecznej spodziewać się zimy".
Źródło: http://magia.onet.pl/1518995,2941,,,,domowe_sposoby_poznawania_przyszlosci,poczytaj.html
Astro: Uzależnieni od wróżek 4 comments
Rynek kwitnie jak nigdy dotąd. Wróżki przewidują przyszłość, rzucają zaklęcia, odczyniają uroki, ładują dobrą energią, kontaktują się z aniołami. Decydują nie tylko o życiu osobistym klientów, ale także o działaniach urzędów państwowych i renomowanych firm. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy właśnie na chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji./Wojciech Harpula
Monika Wierzbicka miała wtedy 20 lat. Od Karen dowiedziała się, że powinna zdecydować się na zmiany, o których myśli od dawna; karty nie widzą przy jej boku nikogo naprawdę bliskiego; powinna strzec się osoby, której ufa; na spokój i harmonię przyjdzie jej jeszcze długo czekać.
Monika do wróżki poszła ze zwykłej ciekawości. O Karen dowiedziała się od koleżanki. ani przez moment nie traktowała serio. Wieczorem opowiadała o wizycie swojemu chłopakowi: śmiała się, że wróżka nie widziała w kartach ukochanego mężczyzny u jej boku. Dwa tygodnie później nie było jej do śmiechu: chłopak, z którym była od czasów liceum, oświadczył jej, że „coś się w nim wypaliło” i chce odejść.
Odszedł, a Monika znów wylądowała w gabinecie Karen. Dlaczego? Bo poprzednia wróżba się sprawdziła. Po drugiej rozmowie z wróżką zdecydowała się wreszcie na rzucenie nudnego jak flaki z olejem marketingu i zarządzania. Zdała na polonistykę. Po semestrze wiedziała już, że była to dobra decyzja. – Karty nigdy nie widziały wokół mnie cyfr, uporządkowanych schematów – mówi.
Dziś Monika ma 27 lat. Mieszka w Krakowie, pracuje w jednym z wydawnictw. Wygląda i zachowuje się jak racjonalna, trzeźwo myśląca osoba. Od siedmiu lat korzysta z porad , astrologów i usług bioenergoterapeutów co najmniej raz w miesiącu. Gdy ma „dołek” lub musi podjąć jakąś ważną decyzję, nawet dwa, trzy razy. Wróżki i astrologów określa mianem konsultantów. W ciągu roku na ich usługi oraz wydaje ok. 3-4 tys. zł. – Zdaję sobie sprawę, że to mój lekki bzik. Dopóki jednak nie przeszkadza mi to w życiu, nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Nie wstydzę się też o tym mówić. Wiele razy ludzie, którzy uśmiechali się ironicznie, gdy opowiadałam o wróżbach, potem sami prosili mnie o kontakt do moich konsultantów – mówi Monika. – Nie czuję się uzależniona od wizyt w wróżek. Po prostu lubię zasięgnąć ich rad, bo to dobre rady. Miliona w totka nie wygrałam, ale mam wrażenie, że moje życie toczy się w dobrym kierunku. Czy nadal czekam na spokój harmonię? Tak. Karty to przewidziały. Ale w symbolach widać też, że czeka mnie zmiana. I dopiero ona przyniesie mi szczęście.
Nikt nie wie, ilu Polaków nie potrafi żyć bez wizyt u osób, które twierdzą, że są w stanie przewidzieć przyszłość, odczynić urok, naładować klienta dobrą energią. Wiadomo natomiast, że rynek usług magicznych, mimo protestów środowiska naukowego i Kościoła, kwitnie jak nigdy dotąd. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji. Także tych najważniejszych w całym życiu.
Przesłanie aniołów
Profesje wróżbity, astrologa, bioenergoterapeuty, refleksologa i radiestety zostały w lutym tego roku wpisane do opracowanej przez Ministerstwo Pracy „klasyfikacji zawodów i specjalności”. Przeciwko dokumentowi protestowali naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Za skandaliczne uznali „umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Ministerstwo pozostało jednak nieugięte: nie zostały zepchnięte do podziemia. Dzięki urzędnikom wiadomo również dokładnie, czym powinny się zajmować. Wróżbita „świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia”. Formy wróżenia to „karty (zwłaszcza tarot), kabała, I-cing, chiromancja (wróżenie z ręki), katoptromancja i krystalomancja (przepowiadanie przyszłości za pomocą zwierciadła lub kryształu) itp.”
Izabella, z Krakowa, mogłaby dodać do tej klasyfikacji kontaktowanie się z aniołami osobistymi i zapisywanie płynących od nich przekazów. – Mam tę unikalną zdolność. Potrafię też rozpoznawać poprzednie wcielenie klientów – deklaruje.
Izabella wróży od 13 lat. Podkreśla, że jest tradycjonalistką. – Żadnych wróżb za pomocą maila, skype’a, telefonu. Wyraźnie widzę, że wzrasta zainteresowanie magią, ale nie podoba mi się kierunek, w którym podążamy. w każdej gazecie jestem skłonna zrozumieć, ale wróżby na SMS i e-mail to jakieś żarty. Jeśli przepowiednia ma być solidna, muszę spotkać się osobiście z klientem. Anioła osobistego nie da się wysłuchać przez skype’a – mówi.
Nie ukrywa, że ma sporo stałych klientów. – Nie ogłaszam się w gazetach ani w internecie, a ludzie i tak do mnie trafiają. Są osoby, które przychodzą do mnie z każdym swoim problemem. Radzą się jak postąpić w sprawach uczuciowych, rodzinnych, finansowych. Np. od czterech lat kilka razy w miesiącu spotykam się z panią, która potrzebuje regularnych konsultacji. O co pyta? O wszystko: gdzie pojechać na wakacje, czy puścić syna na wyjazd z kolegami, jak postąpić z mężem, który poświęca jej za mało czasu. Są to błahe sprawy, ale ja jestem po to, by pomagać. Nie mam prawa odmawiać komuś kontaktu z jego osobistym aniołem. Jestem tylko pośrednikiem. Stawiam anielskie karty, odczytuję przesłanie naszych opiekuńczych aniołów.
U Izabelli dowiedziałem się, że mój anioł osobisty nazywa się Sagdalon – to anioł zodiaku, rządzący znakiem Koziorożca. Przesłanie kart anielskich było bardzo optymistyczne: nadszedł dla mnie czas spokoju i harmonii. Mam uwierzyć w siebie, być dumnym ze swoich dokonań i cieszyć się otaczającą mnie miłością. Dwa ostrzeżenia: powinienem wystrzegać się zawistnych współpracowników i nie wolno mi dążyć za wszelką cenę do realizacji swoich marzeń.
Na pytanie, czy odbicie giełdy przerodzi się w trwałe wzrosty indeksów, anioły nie dały jednoznacznej odpowiedzi. W najbliższym czasie pieniędzy mi nie zabraknie, ale nie zostanę też bogaczem. – Czasami przekaz w sprawach finansowych jest jednak bardzo wyraźny. Mam klientów, którzy regularnie konsultują u mnie swoje decyzje biznesowe i dobrze na tym wychodzą – tłumaczy Izabella.
Dzięki uprzejmości mogłem porozmawiać telefonicznie z jednym z jej biznesowych klientów. Ma na imię Marek. W wieku 36 lat może pochwalić się posiadaniem dwóch hurtowni,  sali weselnej i – jak mówi – „nieruchomości tam i tu”. Do wróżek, nie tylko Izabelli, chodzi od pięciu lat. – I różnie z tymi wróżbami było, ale dzięki nim jestem na plus – twierdzi. – To nieracjonalne? Rad można szukać u różnych specjalistów. Tu nie chodzi o wiarę we wróżby, tylko o efekty. A te są zadowalające. Umoczył pan na giełdzie? Tak? No widzi pan. A ja wyszedłem z akcji, zanim wszystko się zawaliło. Wróżba mówiła, że mam chronić dorobek życia. Gdybym słuchał analityków finansowych, to straciłbym grube pieniądze. Proszę to napisać: analitycy są gorsi od wróżek. Zdziwiłby się pan, ilu poważnych ludzi chodzi do wróżek i woli ich rady od banialuków – pożal się Boże – specjalistów.
Najpierw , potem kościół
Tarocistka i astropsycholog Anna Świerczewska twierdzi, że do jej gabinetu na ul. Marszałkowskiej w Warszawie przychodzą sami „poważni talizmany i amulety ludzie”. – To osoby, które osiągnęły w życiu sukces. Są to główne prawnicy, lekarze, biznesmeni i menedżerowie. W pobliżu mojego gabinetu zlokalizowanych jest siedem ministerstw oraz siedziby największych, renomowanych firm. To właśnie tam pracują moi klienci – przekonuje.
Urzędnicy państwowi i menedżerowie największych korporacji podejmują decyzje na podstawie wskazań tarota? – Mam renomę. Mój gabinet działa od kilkunastu lat, klienci polecają moje usługi znajomym. Opieram się nie tylko na interpretacji kart tarota, numerologii i astrologii, ale mam także wiedzę uniwersytecką: jestem absolwentką polonistyki, filozofii i psychologii. Specjalizuję się w doradztwie biznesowym – tłumaczy .
Nigdy nie wpadłbym na pomysł, że rady wróżki mogą decydować o obsadzie kluczowych stanowisk w największych polskich firmach i wytyczać kierunki ich rozwoju. A jeśli wierzyć , tak właśnie jest. – Doradzam, czy zawrzeć dany kontrakt, w jaki sposób najefektywniej poprowadzić proces przekształceń firmy. Pomagam wybrać pracowników na odpowiedzialne stanowiska. Dostaję kilkadziesiąt CV i dokonuję selekcji sprawdzając, czy dana osoba zwiąże się z firmą na długo, czy wkomponuje się w zespół, czy nadaje się na prawą rękę szefa – tłumaczy.
Półgodzinna konsultacja u kosztuje 100 zł. Zamawiany e-mailem horoskop 50 zł.  – Sprzedaję swoją wiedzę i umiejętności. Tak – wiedzę. Ezoteryka opiera się na solidnej wiedzy, a nie na wierze. Od wiary jest Kościół – podkreśla.
A stanowisko Kościoła wobec świata magii jest jednoznaczne: korzystanie z horoskopów, , bioenergoterapeutów, uzdrowicieli, wywoływanie duchów i kupowanie talizmanów jest sprzeczne z wiarą katolicką. Stanowi grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Gdy chrześcijanin uprawia tego typu praktyki, wystawia się na niebezpieczeństwo działania złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi z Bogiem.
– Nie po drodze nam z Kościołem, ale ludzie i tak do nas przychodzą. Mam klientki, które proszą mnie o zaklęcie w danej sprawie, a zaraz potem idą pomodlić się w tej samej intencji – przyznaje Elleni, wróżka z Białegostoku.
Repertuar jej zdolności jest imponujący. Elleni wróży z kart, z wosku, a nawet z fusów po kawie. Odnajduje zaginione osoby. Przesyła energię na odległość. Interpretuje sny. Potrafi zdejmować klątwy i uroki. Najczęściej jednak klienci proszą ją o rzucenie czaru lub zaklęcia. Elleni oferuje: zaklęcia miłosne, uwodzenia, wzmocnienia związku oraz przyciągania pieniędzy. Cena jednego zaklęcia może wynieść nawet 100 euro. Najczęściej klienci płacą jednak 300 zł za rzucenie czaru i 150 zł za wróżbę. – Mogę pomóc w każdym kłopocie. Samotni panowie przychodzą do mnie ze zdjęciami różnych dziewczyn i pytają, która będzie dla nich najlepsza. Już kilka małżeństw tak skojarzyłam – mówi. – Dzięki zaklęciom pomagam znaleźć pracę, rozwiązać problemy w biznesie. Karty mówią, jaką inwestycję założyć, jaki zawód wybrać, czy kupić nowe mieszkanie.
Jak rzuca się zaklęcie biznesowe? – Dziś była u mnie pani, która ma piękną kwiaciarnię, ale ostatnio interes w ogóle jej nie idzie. Sprawdziłam, że wiszą nad tą kwiaciarnią złe oczy, czyjaś zazdrość. Oczyściłam to miejsce ze złego, pomodliłam się, zapaliłam świeczkę, talizman dałam. I kwiaciarnia znów zacznie dochód dawać. Moje wróżby i zaklęcia sprawdzają się w 95 proc. – zaznacza wróżka.
Nie ukrywa, że niektóre osoby pojawiają się u niej bardzo często. – Nie potrafią sobie same poradzić, nie mogą żyć bez moich rad. Chcą wiedzieć, co je czeka i jak mają postąpić. Oczyszczam je energetycznie i następuje poprawa. Dlatego znów przychodzą. Wróżki zawsze były i będą potrzebne – dodaje.
Psycholog Joanna Heidtman przyznaje, że ludzie „od zawsze” próbowali przewidzieć przyszłość i wpłynąć na jej bieg. – To bardzo pierwotna potrzeba ludzkiego umysłu. Gdy ludzie zaczęli planować swoje działania, potrzebowali czegoś, co wesprze ich w momencie podejmowania decyzji. Im więcej planujemy, tym większą w związku z tym czujemy niepewność i większą potrzebę nabycia pewności – chociażby bardzo iluzorycznej. Idziemy więc do wróżki. Żadnego znaczenia nie ma w tym przypadku wykształcenie czy pozycja społeczna. Każdy przecież chciałby wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości – mówi Heidtman.
Podkreśla jednak, że niewinny flirt z tarotem czy astrologią może skończyć się fatalnie, jeżeli wskazówki wróżbity staną się głównym drogowskazem życiowym. W uzależnienie od wróżb bardzo łatwo mogą wpaść zwłaszcza osoby o tzw. zewnętrznym poczuciu kontroli, czyli takie, które uważają, że mają niewielki wpływ na swoje życie. A takich nie brakuje.
Heidtman: – Jako psycholog widzę, jak ogromna rzesza ludzi chce, żeby podejmować decyzje za nich. Potrzebują, by w ważnych chwilach ktoś wziął za nich odpowiedzialność. To bardzo groźne zjawisko. Takich ludzi bardzo łatwo można wykorzystać. Psychologowie mają odpowiedni kodeks etyczny i zawsze oddelegują decyzję z powrotem w ręce klienta. Wróżka nie musi tego zrobić.
Co więc robi wróżka, gdy okazuje się, że jej rady dotyczące bardzo ważnej dla klienta sprawy okazały się zupełnie chybione?
Izabella: – Anioły nie udzielają złych rad. Trzeba tylko dobrze odczytywać ich znaki, a sfera symboli zawsze dawała wiele możliwości interpretacji.
: – Gdybym udzielała złych rad, nie utrzymałabym się na rynku.
Elleni: – Wystarczy, że prawdziwa wróżka spojrzy na człowieka i już zna jego przeszłość oraz przyszłość. Karty to tylko pomoc. Dar jasnowidzenia ma się od Boga i aniołów. Wróżka może się czasem pomylić, ale do kogo można mieć wtedy pretensje. Do Boga i aniołów?»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1555456,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Astrologiczny kurs żywienia 1 comment
Czy jest związek między tym, co jemy, a tym spod jakiego znaku jesteśmy? Przeczytaj ten tekst, a odkryjesz tajemnicę./Inne
Urodziłaś się mięsożercą i nie wyobrażasz sobie dnia bez kawałka wędliny czy pieczeni. Ponadto lubisz jeść dużo i – niestety – tłusto. Trudno się dziwić, bo to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. Jeśli do tego dodać, że gotowanie nie jest twoim ulubionym zajęciem – wychodzi całkiem nieciekawy obraz twego odżywiania: w pośpiechu i na mieście. W tej sytuacji nie ma co narzekać na rozmaite dolegliwości, tylko spróbować powoli, ale konsekwentnie zmieniać zwyczaje. Mięso na początku raz dziennie, a potem 4–5 razy tygodniowo. Zamiast wędliny na śniadanie – twarożek. Wtedy na obiad może być ryba albo kawałek kurczaka, a na kolację ugotowane lub uduszone warzywa. Do każdego posiłku sałatka. I koniecznie ćwiczenia albo pływanie.
Wiesz, co dobre, i umiesz to docenić. Jeśli nawet w młodości jedzenie nie jest tym, czym najbardziej się pasjonujesz, z wiekiem na pewno docenisz wykwintne potrawy. Wiele Byków staje się nie tylko prawdziwymi smakoszami, ale i znakomitymi kucharzami. Jesteś gościnna, mimo wielu zajęć z przyjemnością podejmujesz przyjaciół i zawsze masz coś do jedzenia. Nietrudno zgadnąć, do czego to prowadzi. Przecież przed podaniem gościom na stół wszystkiego trzeba spróbować. Tu łyżka sosu, tam łyżka… i nie wiadomo kiedy obrastasz tłuszczykiem. Masz na to wspaniałą wymówkę, że puszyści są sympatyczniejsi i mniej się złoszczą. Może to i prawda, ale bez przesady. Żeby nie tyć, dziel porcje na pół, zrezygnuj ze słodyczy i częściej spaceruj.
Lubisz oryginalne dania, ale na co dzień jesz nieregularnie i niezbyt zdrowo. Szybko pochłaniasz to, co masz na talerzu i rzucasz się w wir pracy. Kiedy czujesz głód, sięgasz po cokolwiek. Dobrze wiesz, czego nie powinnaś jadać, ale wcale sobie tego nie odmawiasz. Przynajmniej raz dziennie myślisz, by zmienić tryb życia, i na tym się kończy. Dopiero kiedy poczujesz się nie najlepiej – zwalniasz, zaczynasz jadać śniadania. Na obiad zupa, kawałek pieczonego kurczaka czy cielęciny i lekkostrawna kolacja, a potem nawet spacer. A kiedy głód daje o sobie znać – marchewka. To od razu daje znakomite rezultaty: poprawia się cera i samopoczucie, a ty… szybko wracasz do dawnych zwyczajów. I wszystko się powtarza. Przydałoby się trochę silnej woli.
Ty wiesz, co jest smaczne! Oprócz wszystkich kulinarnych nowinek nade wszystko cenisz tradycyjną polską kuchnię. Z wojaży po świecie zwykle wracasz z plikiem rozmaitych egzotycznych przepisów, degustujesz je wraz z zaproszonymi gośćmi, po czym wracasz do staropolskich potraw. Czasem twój organizm buntuje się i upomina o lekkostrawne dania. Ryby, chude mięso, warzywa i owoce powinny być podstawą twojego jadłospisu. Zrezygnuj z tłuszczów, jedz dużo warzyw surowych, gotowanych i duszonych, słodycze zastąp owocami, zamiast słodkich napojów pij wodę mineralną. Wszystko w małych porcjach i o określonej porze. Zapewni ci to zdrowie i prawidłowe funkcjonowanie. A do tradycyjnych polskich potraw używaj przypraw, które ułatwiają trawienie, np. kminku.
Podstawą twojego jadłospisu jest mięso i to pod każdą postacią. W ogóle lubisz dużo i dobrze zjeść, a dzień bez czegoś konkretnego jest dla ciebie dniem straconym. Uwielbiasz biesiady przy suto zastawionym stole. Na dodatek często jadasz późnym wieczorem, a potem dziwisz się, że nie możesz zasnąć, i rano wstajesz zmęczona. Jeśli już musisz jeść dużo mięsa, to gotuj je lub duś, zrezygnuj ze smażenia. Do każdej porcji dodaj warzywa, przyprawiaj bazylią i oregano. Przy twoim sposobie odżywiania od czasu do czasu przydałby się dzień diety, np. warzywnej, ryżowej czy owocowej. Nie zapominaj o mleku, jogurcie, maślance czy kefirze. Pij niesłodzone soki warzywne, najlepiej gdy wyciśniesz je sama ze świeżych jarzyn i rozcieńczysz wodą mineralną.
Lubisz wiedzieć, co masz na talerzu i jaki jest z tego pożytek dla organizmu. Panny dbają o siebie i rodzinę, dlatego najczęściej przyrządzają jedzenie w domu ze świeżych produktów. Nie szkoda im na to czasu, bo zdrowie cenią nade wszystko. Często używają do potraw ziół, zawsze reagują na nowinki żywieniowe. W ich poszukiwaniu zapominają nieraz, że naturalne, świeże masło, produkty mleczne czy klasyczne zupy nie są zakazane i uatrakcyjniają monotonny jadłospis. Zdrowe jedzenie to przede wszystkim urozmaicenie, trzeba jeść wszystko, byle w rozsądnych ilościach i proporcjach. Nie myśl ciągle o ograniczeniach, od czasu do czasu zjedz to, na co masz chęć, i wcale nie musi to być zdrowe. Unikaj długotrwałych diet, zwłaszcza tych udziwnionych.
Potrafisz docenić wagę jedzenia. Uważasz, że to nie tylko dostarczanie organizmowi pokarmu, ale i ważna część życia. Lubisz siedzieć przy estetycznie nakrytym stole, w doborowym gronie rodziny i przyjaciół i delektować się jedzeniem. Jesz dobrze i wcale niemało. Lubisz przyrządzać potrawy, które jadałaś w domu rodzinnym. Nic dziwnego, że tak licznie odwiedzają cię znajomi. Tak rozwinięte życie towarzyskie nie sprzyja smukłej sylwetce, dlatego często zdarza ci się walczyć z fałdkami tłuszczu. Na szczęście zażywasz dużo ruchu i to ratuje cię przed utyciem. Umiesz też zdyscyplinować się, jeśli trzeba jeść mniej, żeby szybko dojść do prawidłowej wagi. Wtedy zrazy zamieniasz na duszone warzywa, rezygnujesz z zupy, a na deser wypijasz wodę mineralną.
Twoje odżywianie to ciągłe wahania. Raz dużo, dość tłusto i obficie. Potem zmniejszanie porcji, gotowanie na parze zamiast smażenia, ryba zamiast mięsa, chude mleko itd. Na te zmiany twój organizm reaguje nie najlepiej. Urozmaicenie – tak, ale rozsądne. Obok pieczeni na twoim stole powinien się znaleźć talerz surówki, a do zupy jarzynowej możesz dodać łyżkę śmietany czy jogurtu, a nawet masła, wszystko przyprawione ziołami. Brakuje ci konsekwencji. Zdarza się, że w święta czy inne uroczystości rezygnujesz z jakichkolwiek ograniczeń, a potem musisz to odrabiać restrykcyjną dietą lub głodówką. To nie służy zdrowiu. Zdecyduj się, jedz wszystko w odpowiednich ilościach i proporcjach, bo organizm nie lubi takiej huśtawki. Za rozsądne, systematyczne jedzenie odpłaci ci się brakiem dolegliwości i dobrym samopoczuciem.
Możesz sobie pozwolić nawet na to, czego innym się zakazuje. Pieczone mięso, smażona ryba, kanapka z wędliną – należą do twojej podstawowej diety. Zdajesz sobie sprawę, że za mało w niej witamin w postaci owoców i warzyw. Ale zazwyczaj, zamiast surówki podajesz do mięsa chrzan czy ćwikłę, musztardę albo keczup. To smaczne, ale sałatki przyczyniają się do lepszego trawienia, dlatego wprowadź je na stałe do wróżba z kart tarota swojego jadłospisu. Warto też byś jasne pieczywo zastąpiła pełnoziarnistym. A z pieczenia ciast powinnaś zrezygnować na stałe. Jeśli już musisz zjeść coś słodkiego, niech to będzie owoc albo tylko jedno ciastko! I najważniejsze: ogranicz wieczorne biesiady, to na pewno wyjdzie ci na zdrowie i rano pozwoli czuć się lekko.
Umiesz zrezygnować z dokładki, nawet gdy coś bardzo ci smakuje. Ta godna pozazdroszczenia cecha sprawia, że Koziorożce rzadko mają kłopoty z nadwagą. Doskonale orientujesz się, co powinnaś jeść, i stosujesz to w praktyce. Ale przez taką dietę twoje posiłki są dość monotonne. Jeśli uważasz, że nie powinnaś jeść wieprzowiny, to na stałe z niej rezygnujesz, a przecież np. pieczony schab ma również wartości odżywcze. Nie wszystkie zupy tuczą, a skreślasz je z tego powodu z menu, choć znakomicie je uzupełniają. Wystarczy nie dodawać do nich zasmażek czy śmietany. Pamiętaj również, że kilkakrotnie podgrzewane posiłki nie są pełnowartościowe. Spróbuj gotować jak najczęściej ze świeżych produktów. Twojej diecie przydałoby się trochę lekkości.
Jedzenie sprawia ci prawdziwą przyjemność, co wcale nie znaczy, że go nadużywasz. Lubisz zjeść coś oryginalnego, egzotycznego, choć nie jesteś wybredna. Zadowoli cię też zwyczajny, ale smacznie przyrządzony posiłek. Często zdarza ci się eksperymentować w kuchni, na ogół z ciekawym rezultatem. Ale najważniejsze, że nie grozi ci otyłość, bo jesteś niezwykle zdyscyplinowana i potrafisz bez poświęceń przejść na niskokaloryczne posiłki. Strata kilku centymetrów w talii nie jest dla ciebie specjalnym problemem. Gotowane chude mięso, ryby i warzywa, bez pieczywa i innych dodatków – to chyba naprawdę ci odpowiada. Trudniej ci zrezygnować ze słodyczy, ale też umiesz sobie dać z tym radę. Cóż, można tylko pozazdrościć.
Specjalnie nie dbasz o to, co jesz. I dość długo udaje ci się żyć z tym bez komplikacji. Największą wadą twojej diety jest brak systematyczności i jedzenie wszystkiego bez ograniczeń. Nie przepadasz też za warzywami i owocami, dlatego pierwszym sygnałem, jaki daje twój organizm, jest niedobór witamin. Potem mogą nastąpić inne, lepiej więc im zapobiec. Od dziś ureguluj swoje posiłki, do każdego dodaj sałatkę, zmuś się do zjedzenia przynajmniej jednego owocu dziennie. Unikaj potraw, jeśli nie wiesz, z czego są przygotowane. Z wiekiem nawet zdrowy żołądek zaprotestuje przeciw tłuszczom, przypadkowym bigosom czy fasolkom po bretońsku. Staraj się jeść urozmaicone dania przyrządzone w domu, przyprawione ziołami.»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1501063,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Uzależnieni od wróżek 2 comments
Rynek kwitnie jak nigdy dotąd. Wróżki przewidują przyszłość, rzucają zaklęcia, odczyniają uroki, ładują dobrą energią, kontaktują się z aniołami. Decydują nie tylko o życiu osobistym klientów, ale także o działaniach urzędów państwowych i renomowanych firm. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy właśnie na chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji./Wojciech Harpula
Monika Wierzbicka miała wtedy 20 lat. Od Karen dowiedziała się, że powinna zdecydować się na zmiany, o których myśli od dawna; karty nie widzą przy jej boku nikogo naprawdę bliskiego; powinna strzec się osoby, której ufa; na spokój i harmonię przyjdzie jej jeszcze długo czekać.
Monika do wróżki poszła ze zwykłej ciekawości. O Karen dowiedziała się od koleżanki. ani przez moment nie traktowała serio. Wieczorem opowiadała o wizycie swojemu chłopakowi: śmiała się, że wróżka nie widziała w kartach ukochanego mężczyzny u jej boku. Dwa tygodnie później nie było jej do śmiechu: chłopak, z którym była od czasów liceum, oświadczył jej, że „coś się w nim wypaliło” i chce odejść.
Odszedł, a Monika znów wylądowała w gabinecie Karen. Dlaczego? Bo poprzednia wróżba się sprawdziła. Po drugiej rozmowie z wróżką zdecydowała się wreszcie na rzucenie nudnego jak flaki z olejem marketingu i zarządzania. Zdała na polonistykę. Po semestrze wiedziała już, że była to dobra decyzja. – Karty nigdy nie widziały wokół mnie cyfr, uporządkowanych schematów – mówi.
Dziś Monika ma 27 lat. Mieszka w Krakowie, pracuje w jednym z wydawnictw. Wygląda i zachowuje się jak racjonalna, trzeźwo myśląca osoba. Od siedmiu lat korzysta z porad , astrologów i usług bioenergoterapeutów co najmniej raz w miesiącu. Gdy ma „dołek” lub musi podjąć jakąś ważną decyzję, nawet dwa, trzy razy. Wróżki i astrologów określa mianem konsultantów. W ciągu roku na ich usługi oraz wydaje ok. 3-4 tys. zł. – Zdaję sobie sprawę, że to mój lekki bzik. Dopóki jednak nie przeszkadza mi to w życiu, nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Nie wstydzę się też o tym mówić. Wiele razy ludzie, którzy uśmiechali się ironicznie, gdy opowiadałam o wróżbach, potem sami prosili mnie o kontakt do moich konsultantów – mówi Monika. – Nie czuję się uzależniona od wizyt w wróżek. Po prostu lubię zasięgnąć ich rad, bo to dobre rady. Miliona w totka nie wygrałam, ale mam wrażenie, że moje życie toczy się w dobrym kierunku. Czy nadal czekam na spokój harmonię? Tak. Karty to przewidziały. Ale w symbolach widać też, że czeka mnie zmiana. I dopiero ona przyniesie mi szczęście.
Nikt nie wie, ilu Polaków nie potrafi żyć bez wizyt u osób, które twierdzą, że są w stanie przewidzieć przyszłość, odczynić urok, naładować klienta dobrą energią. Wiadomo natomiast, że rynek usług magicznych, mimo protestów środowiska naukowego i Kościoła, kwitnie jak nigdy dotąd. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji. Także tych najważniejszych w całym życiu.
Przesłanie aniołów
Profesje wróżbity, astrologa, bioenergoterapeuty, refleksologa i radiestety zostały w lutym tego roku wpisane do opracowanej przez Ministerstwo Pracy „klasyfikacji zawodów i specjalności”. Przeciwko dokumentowi protestowali naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Za skandaliczne uznali „umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Ministerstwo pozostało jednak nieugięte: nie zostały zepchnięte do podziemia. Dzięki urzędnikom wiadomo również dokładnie, czym powinny się zajmować. Wróżbita „świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia”. Formy wróżenia to „karty (zwłaszcza tarot), kabała, I-cing, chiromancja (wróżenie z ręki), katoptromancja i krystalomancja (przepowiadanie przyszłości za pomocą zwierciadła lub kryształu) itp.”
Izabella, z Krakowa, mogłaby dodać do tej klasyfikacji kontaktowanie się z aniołami osobistymi i zapisywanie płynących od nich przekazów. – Mam tę unikalną zdolność. Potrafię też rozpoznawać poprzednie wcielenie klientów – deklaruje.
Izabella wróży od 13 lat. Podkreśla, że jest tradycjonalistką. – Żadnych wróżb za pomocą maila, skype’a, telefonu. Wyraźnie widzę, że wzrasta zainteresowanie magią, ale nie podoba mi się kierunek, w którym podążamy. w każdej gazecie jestem skłonna zrozumieć, ale wróżby na SMS i e-mail to jakieś żarty. Jeśli przepowiednia ma być solidna, muszę spotkać się osobiście z klientem. Anioła osobistego nie da się wysłuchać przez skype’a – mówi.
Nie ukrywa, że ma sporo stałych klientów. – Nie ogłaszam się w gazetach ani w internecie, a ludzie i tak do mnie trafiają. Są osoby, które przychodzą do mnie z każdym swoim problemem. Radzą się jak postąpić w sprawach uczuciowych, rodzinnych, finansowych. Np. od czterech lat kilka razy w miesiącu spotykam się z panią, która potrzebuje regularnych konsultacji. O co pyta? O wszystko: gdzie pojechać na wakacje, czy puścić syna na wyjazd z kolegami, jak postąpić z mężem, który poświęca jej za mało czasu. Są to błahe sprawy, ale ja jestem po to, by pomagać. Nie mam prawa odmawiać komuś kontaktu z jego osobistym aniołem. Jestem tylko pośrednikiem. Stawiam anielskie karty, odczytuję przesłanie naszych opiekuńczych aniołów.
U Izabelli dowiedziałem się, że mój anioł osobisty nazywa się Sagdalon – to anioł zodiaku, rządzący znakiem Koziorożca. Przesłanie kart anielskich było bardzo optymistyczne: nadszedł dla mnie czas spokoju i harmonii. Mam uwierzyć w siebie, być dumnym ze swoich dokonań i cieszyć się otaczającą mnie miłością. Dwa ostrzeżenia: powinienem wystrzegać się zawistnych współpracowników i nie wolno mi dążyć za wszelką cenę do realizacji swoich marzeń.
Na pytanie, czy odbicie giełdy przerodzi się w trwałe wzrosty indeksów, anioły nie dały jednoznacznej odpowiedzi. W najbliższym czasie pieniędzy mi nie zabraknie, ale nie zostanę też bogaczem. – Czasami przekaz w sprawach finansowych jest jednak bardzo wyraźny. Mam klientów, którzy regularnie konsultują u mnie swoje decyzje biznesowe i dobrze na tym wychodzą – tłumaczy Izabella.
Dzięki uprzejmości mogłem porozmawiać telefonicznie z jednym z jej biznesowych klientów. Ma na imię Marek. W wieku 36 horoskop lat może pochwalić się posiadaniem dwóch hurtowni, sali weselnej i – jak mówi – „nieruchomości tam i tu”. Do wróżek, nie tylko Izabelli, chodzi od pięciu lat. – I różnie z tymi wróżbami było, ale dzięki nim jestem na plus – twierdzi. – To nieracjonalne? Rad można szukać u różnych specjalistów. Tu nie chodzi o wiarę we wróżby, tylko o efekty. A te są zadowalające. Umoczył pan na giełdzie? Tak? No widzi pan. A ja wyszedłem z akcji, zanim wszystko się zawaliło. Wróżba mówiła, że mam chronić dorobek życia. Gdybym słuchał analityków finansowych, to straciłbym grube pieniądze. Proszę to napisać: analitycy są gorsi od wróżek. Zdziwiłby się pan, ilu poważnych ludzi chodzi do wróżek i woli ich rady od banialuków – pożal się Boże – specjalistów.
Najpierw , potem kościół
Tarocistka i astropsycholog Anna Świerczewska twierdzi, że do jej gabinetu na ul. Marszałkowskiej w Warszawie przychodzą sami „poważni ludzie”. – To osoby, które osiągnęły w życiu sukces. Są to główne prawnicy, lekarze, biznesmeni i menedżerowie. W pobliżu mojego gabinetu zlokalizowanych jest siedem ministerstw oraz siedziby największych, renomowanych firm. To właśnie tam pracują moi klienci – przekonuje.
Urzędnicy państwowi i menedżerowie największych korporacji podejmują decyzje na podstawie wskazań tarota? – Mam renomę. Mój gabinet działa od kilkunastu lat, klienci polecają moje usługi znajomym. Opieram się nie tylko na interpretacji kart tarota, numerologii i astrologii, ale mam także wiedzę uniwersytecką: jestem absolwentką polonistyki, filozofii i psychologii. Specjalizuję się w doradztwie biznesowym – tłumaczy .
Nigdy nie wpadłbym na pomysł, że rady wróżki mogą decydować o obsadzie kluczowych stanowisk w największych polskich firmach i wytyczać kierunki ich rozwoju. A jeśli wierzyć , tak właśnie jest. – Doradzam, czy zawrzeć dany kontrakt, w jaki sposób najefektywniej poprowadzić proces przekształceń firmy. Pomagam wybrać pracowników na odpowiedzialne stanowiska. Dostaję kilkadziesiąt CV i dokonuję selekcji sprawdzając, czy dana osoba zwiąże się z firmą na długo, czy wkomponuje się w zespół, czy nadaje się na prawą rękę szefa – tłumaczy.
Półgodzinna konsultacja u kosztuje 100 zł. Zamawiany e-mailem horoskop 50 zł. – Sprzedaję swoją wiedzę i umiejętności. Tak – wiedzę. Ezoteryka opiera się na solidnej wiedzy, a nie na wierze. Od wiary jest Kościół – podkreśla.
A stanowisko Kościoła wobec świata magii jest jednoznaczne: korzystanie z horoskopów, , bioenergoterapeutów, uzdrowicieli, wywoływanie duchów i kupowanie talizmanów jest sprzeczne z wiarą katolicką. Stanowi grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Gdy chrześcijanin uprawia tego typu praktyki, wystawia się na niebezpieczeństwo działania złego ducha, którego celem jest zerwanie więzi z Bogiem.
– Nie po drodze nam z Kościołem, ale ludzie i tak do nas przychodzą. Mam klientki, które proszą mnie o zaklęcie w danej sprawie, a zaraz potem idą pomodlić się w tej samej intencji – przyznaje Elleni, wróżka z Białegostoku.
Repertuar jej zdolności jest imponujący. Elleni wróży z kart, z wosku, a nawet z fusów po kawie. Odnajduje zaginione osoby. Przesyła energię na odległość. Interpretuje sny. Potrafi zdejmować klątwy i uroki. Najczęściej jednak klienci proszą ją o rzucenie czaru lub zaklęcia. Elleni oferuje: zaklęcia miłosne, uwodzenia, wzmocnienia związku oraz przyciągania pieniędzy. Cena jednego zaklęcia może wynieść nawet 100 euro. Najczęściej klienci płacą jednak 300 zł za rzucenie czaru i 150 zł za wróżbę. – Mogę pomóc w każdym kłopocie. Samotni panowie przychodzą do mnie ze zdjęciami różnych dziewczyn i pytają, która będzie dla nich najlepsza. Już kilka małżeństw tak skojarzyłam – mówi. – Dzięki zaklęciom pomagam znaleźć pracę, rozwiązać problemy w biznesie. Karty mówią, jaką inwestycję założyć, jaki zawód wybrać, czy kupić nowe mieszkanie.
Jak rzuca się zaklęcie biznesowe? – Dziś była u mnie pani, która ma piękną kwiaciarnię, ale ostatnio interes w ogóle jej nie idzie. Sprawdziłam, że wiszą nad tą kwiaciarnią złe oczy, czyjaś zazdrość. Oczyściłam to miejsce ze złego, pomodliłam się, zapaliłam świeczkę, talizman dałam. I kwiaciarnia znów zacznie dochód dawać. Moje wróżby i zaklęcia sprawdzają się w 95 proc. – zaznacza wróżka.
Nie ukrywa, że niektóre osoby pojawiają się u niej bardzo często. – Nie potrafią sobie same poradzić, nie mogą żyć bez moich rad. Chcą wiedzieć, co je czeka i jak mają postąpić. Oczyszczam je energetycznie i następuje poprawa. Dlatego znów przychodzą. Wróżki zawsze były i będą potrzebne – dodaje.
Psycholog Joanna Heidtman przyznaje, że ludzie „od zawsze” próbowali przewidzieć przyszłość i wpłynąć na jej bieg. – To bardzo pierwotna potrzeba ludzkiego umysłu. Gdy ludzie zaczęli planować swoje działania, potrzebowali czegoś, co wesprze ich w momencie podejmowania decyzji. Im więcej planujemy, tym większą w związku z tym czujemy niepewność i większą potrzebę nabycia pewności – chociażby bardzo iluzorycznej. Idziemy więc do wróżki. Żadnego znaczenia nie ma w tym przypadku wykształcenie czy pozycja społeczna. Każdy przecież chciałby wiedzieć, co wydarzy się w przyszłości – mówi Heidtman.
Podkreśla jednak, że niewinny flirt z tarotem czy astrologią może skończyć się fatalnie, jeżeli wskazówki wróżbity staną się głównym drogowskazem życiowym. W uzależnienie od wróżb bardzo łatwo mogą wpaść zwłaszcza osoby o tzw. zewnętrznym poczuciu kontroli, czyli takie, które uważają, że mają niewielki wpływ na swoje życie. A takich nie brakuje.
Heidtman: – Jako psycholog widzę, jak ogromna rzesza ludzi chce, żeby podejmować decyzje za nich. Potrzebują, by w ważnych chwilach ktoś wziął za nich odpowiedzialność. To bardzo groźne zjawisko. Takich ludzi bardzo łatwo można wykorzystać. Psychologowie mają odpowiedni kodeks etyczny i zawsze oddelegują decyzję z powrotem w ręce klienta. Wróżka nie musi tego zrobić.
Co więc robi wróżka, gdy okazuje się, że jej rady dotyczące bardzo ważnej dla klienta sprawy okazały się zupełnie chybione?
Izabella: – Anioły nie udzielają złych rad. Trzeba tylko dobrze odczytywać ich znaki, a sfera symboli zawsze dawała wiele możliwości interpretacji.
: – Gdybym udzielała złych rad, nie utrzymałabym się na rynku.
Elleni: – Wystarczy, że prawdziwa wróżka spojrzy na człowieka i już zna jego przeszłość oraz przyszłość. Karty to tylko pomoc. Dar jasnowidzenia ma się od Boga i aniołów. Wróżka może się czasem pomylić, ale do kogo można mieć wtedy pretensje. Do Boga i aniołów?Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1555456,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Uzależnieni od wróżek 20 comments
Monika Wierzbicka miała wtedy 20 lat. Od Karen dowiedziała się, że powinna zdecydować się na zmiany, o których myśli od dawna; karty nie widzą przy jej boku nikogo naprawdę bliskiego; powinna strzec się osoby, której ufa; na spokój i harmonię przyjdzie jej jeszcze długo czekać.
Monika do wróżki poszła ze zwykłej ciekawości. O Karen dowiedziała się od koleżanki. ani przez moment nie traktowała serio. Wieczorem opowiadała o wizycie swojemu chłopakowi: śmiała się, że wróżka nie widziała w kartach ukochanego mężczyzny u jej boku. Dwa tygodnie później nie było jej do śmiechu: chłopak, z którym była od czasów liceum, oświadczył jej, że „coś się w nim wypaliło” i chce odejść.
Odszedł, a Monika znów wylądowała w gabinecie Karen. Dlaczego? Bo poprzednia wróżba się sprawdziła. Po drugiej rozmowie z wróżką zdecydowała się wreszcie na rzucenie nudnego jak flaki z olejem marketingu i zarządzania. Zdała na polonistykę. Po semestrze wiedziała już, że była to dobra decyzja. – Karty nigdy nie widziały wokół mnie cyfr, uporządkowanych schematów – mówi.
Dziś Monika ma 27 lat. Mieszka w Krakowie, pracuje w jednym z wydawnictw. Wygląda i zachowuje się jak racjonalna, trzeźwo myśląca osoba. Od siedmiu lat korzysta z porad , astrologów i usług bioenergoterapeutów co najmniej raz w miesiącu. Gdy ma „dołek” lub musi podjąć jakąś ważną decyzję, nawet dwa, trzy razy. Wróżki i astrologów określa mianem konsultantów. W ciągu roku na ich usługi oraz wydaje ok. 3-4 tys. zł. – Zdaję sobie sprawę, że to mój lekki bzik. Dopóki jednak nie przeszkadza mi to w życiu, nie widzę powodu, by z niego rezygnować. Nie wstydzę się też o tym mówić. Wiele razy ludzie, którzy uśmiechali się ironicznie, gdy opowiadałam o wróżbach, potem sami prosili mnie o kontakt do moich konsultantów – mówi Monika. – Nie czuję się uzależniona od wizyt w wróżek. Po prostu lubię zasięgnąć ich rad, bo to dobre rady. Miliona w totka nie wygrałam, ale mam wrażenie, że moje życie toczy się w dobrym kierunku. Czy nadal czekam na spokój harmonię? Tak. Karty to przewidziały. Ale w symbolach widać też, że czeka mnie zmiana. I dopiero ona przyniesie mi szczęście.
Nikt nie wie, ilu Polaków nie potrafi żyć bez wizyt u osób, które twierdzą, że są w stanie przewidzieć przyszłość, odczynić urok, naładować klienta dobrą energią. Wiadomo natomiast, że rynek usług magicznych, mimo protestów środowiska naukowego i Kościoła, kwitnie jak nigdy dotąd. I jak przyznają sami wróżbici i astrologowie, coraz więcej jest ludzi, którzy chcą przerzucać na nich ciężar swoich decyzji. Także tych najważniejszych w całym życiu.
Przesłanie aniołów
Profesje wróżbity, astrologa, bioenergoterapeuty, refleksologa i radiestety zostały w lutym tego roku wpisane do opracowanej przez Ministerstwo Pracy „klasyfikacji zawodów i specjalności”. Przeciwko dokumentowi protestowali naukowcy, którzy napisali do minister Jolanty Fedak „List otwarty w obronie rozumu”. Za skandaliczne uznali „umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku, a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Ministerstwo pozostało jednak nieugięte: nie zostały zepchnięte do podziemia. Dzięki urzędnikom wiadomo również dokładnie, czym powinny się zajmować. Wróżbita „świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych, dokonuje wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia przy zastosowaniu ukształtowanych przez tradycję różnych form wróżenia”. Formy wróżenia to „karty (zwłaszcza tarot), kabała, I-cing, chiromancja (wróżenie z ręki), katoptromancja i krystalomancja (przepowiadanie przyszłości za pomocą zwierciadła lub kryształu) itp.”
Źródło: http://magia.onet.pl/1555456,poczytaj.html
Astro: Astrologiczny kurs żywienia 17 comments
Urodziłaś się mięsożercą i nie wyobrażasz sobie dnia bez kawałka wędliny czy pieczeni. Ponadto lubisz jeść dużo i – niestety – tłusto. Trudno się dziwić, bo to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku. Jeśli do tego dodać, że gotowanie nie jest twoim ulubionym zajęciem – wychodzi całkiem nieciekawy obraz twego odżywiania: w pośpiechu i na mieście. W tej sytuacji nie ma co narzekać na rozmaite dolegliwości, tylko spróbować powoli, ale konsekwentnie zmieniać zwyczaje. Mięso na początku raz dziennie, a potem 4–5 razy tygodniowo. Zamiast wędliny na śniadanie – twarożek. Wtedy na obiad może być ryba albo kawałek kurczaka, a na kolację ugotowane lub uduszone warzywa. Do każdego posiłku sałatka. I koniecznie ćwiczenia albo pływanie.
Wiesz, co dobre, i umiesz to docenić. Jeśli nawet w młodości jedzenie nie jest tym, czym najbardziej się pasjonujesz, z wiekiem na pewno docenisz wykwintne potrawy. Wiele Byków staje się nie tylko prawdziwymi smakoszami, ale i znakomitymi kucharzami. Jesteś gościnna, mimo wielu zajęć z przyjemnością podejmujesz przyjaciół i zawsze masz coś do jedzenia. Nietrudno zgadnąć, do czego to prowadzi. Przecież przed podaniem gościom na stół wszystkiego trzeba spróbować. Tu łyżka sosu, tam łyżka… i nie wiadomo kiedy obrastasz tłuszczykiem. Masz na to wspaniałą wymówkę, że puszyści są sympatyczniejsi i mniej się złoszczą. Może to i prawda, ale bez przesady. Żeby nie tyć, dziel porcje na pół, zrezygnuj ze słodyczy i częściej spaceruj.
Lubisz oryginalne dania, ale na co dzień jesz nieregularnie i niezbyt zdrowo. Szybko pochłaniasz to, co masz na talerzu i rzucasz się w wir pracy. Kiedy czujesz głód, sięgasz po cokolwiek. Dobrze wiesz, czego nie powinnaś jadać, ale wcale sobie tego nie odmawiasz. Przynajmniej raz dziennie myślisz, by zmienić tryb życia, i na tym się kończy. Dopiero kiedy poczujesz się nie najlepiej – zwalniasz, zaczynasz jadać śniadania. Na obiad zupa, kawałek pieczonego kurczaka czy cielęciny i lekkostrawna kolacja, a potem nawet spacer. A kiedy głód daje o sobie znać – marchewka. To od razu daje znakomite rezultaty: poprawia się cera i samopoczucie, a ty… szybko wracasz do dawnych zwyczajów. I wszystko się powtarza. Przydałoby się trochę silnej woli.
Źródło: http://magia.onet.pl/1501063,poczytaj.html