Archive for the ‘Rok’ tag
Astro: Chiński zodiak no comments
Spróbujmy, choćby ogólnie, zapoznać się z podstawami, na jakich opiera się astrologia lunarna./Jacek Kryg
Chiński kalendarz uznaje się za niezwykły między innymi dlatego, że odnosi się do 2637 r. p.n.e., kiedy to cesarz Huang Di zapoczątkował jego pierwszy cykl w sześćdziesiątym pierwszym roku swego długiego panowania. Cykl obejmuje sześćdziesiąt lat lub – inaczej – pięć dwunastoletnich okresów. Obecnie żyjemy w dziewiątym roku siedemdziesiątego ósmego cyklu kalendarza chińskiego. Rok ten nosi nazwę Drewnianego Koguta. Na wstępie wyjaśnijmy, skąd wziął się ów Kogut.
Istnieje wiele legend na temat powstania zwierzęcego zodiaku horoskopu chińskiego. Wszystkie one jednoznacznie stwierdzają, że w skład owego zwierzyńca, w ściśle podanej tutaj kolejności, której pod żadnym pretekstem nie można zmieniać, wchodzą: agresywny Szczur, pracowity Bawół, uśmiechnięty Tygrys, rozważny Zając lub Kot, wspaniały Smok, przebiegły Wąż, utalentowany Koń, delikatna Koza (czasami Kozica bądź Owca), szczęśliwa runy Małpa, nadęty i dumny Kogut (czasami Kura), wierny Pies oraz sumienna Świnia. Zwierzęta te dzięki wyróżnieniu uzyskanemu w ten czy inny sposób posiadają moc całorocznego władania na Ziemi tym wszystkim, co się rodzi. Innymi słowy, Chińczycy wierzą, iż każdy z ludzi bez względu na to, gdzie się urodził, ma na dnie serca ukryte zwierzę roku, w którym przyszedł na świat. Każdego można więc opisać za pomocą cech przypisanych wyszczególnionym zwierzętom. Należy jednak przestrzec przed europejskim spojrzeniem na przedstawicieli zodiaku chińskiego. W Kraju Środka, co uwidacznia się w mitach i legendach, inaczej bowiem patrzy się na pewne zwierzęta aniżeli u nas, przypisując im cechy, które nam by na myśl nie przyszły.
Źródło: http://magia.onet.pl/1251362,poczytaj.html
Astro: 2012 – zagłada rozumu i reszty no comments
Budząc się tego dnia poczujesz zawrót głowy. I nie będzie to kac po szampańskiej zabawie. 21 grudnia 2012 zmienić ma się wszystko. Powtarzam: wszystko!/Inne
Skąd o tym wszystkim wiemy? Z dobrych, licznych i wysoko postawionych źródeł. Po części od Andromedian, po części Kasjopejan i Plejadian, po części wreszcie z agencji prasowych i doniesień mediów krajowych. Pewnych wieści dostarczyli nam także głęboko zakonspirowani informatorzy – z Atlantydy.
To, że zbliża się koniec świata jest raczej pewne. Przewidzieli to całkiem dawno Aztekowie i Egipcjanie. W grudniu 2012 kończy się bowiem ich kalendarz. By tego nie dożyć, obie cywilizacje zakończyły się same wcześniej.
„Patrick Geryl i Gino Ratinckx – znani badacze zagadek przeszłości – odnaleźli zapomnianą kapsułę czasu wiedzy starożytnych umieszczoną w potężnym labiryncie, wzniesionym, jak mówi legenda, przez cywilizacje sprzed potopu. Złamali starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10 000 lat – jak tajemniczy zodiak z Dendery – i ustalili, że w roku 2012 Wenus, Mars, Orion i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., roku poprzedniego <<końca świata>>. I odczytali proroctwo, że będzie to początek końca naszej cywilizacji” – czytamy w przedmowie do klasycznej już pozycji zatytuowanej „Proroctwa Oriona na rok 2012”.
Istnieją też inne znaki – jak doniósł Reuters: 15 letni Nepalczyk, Rama Bomjona nie jadł i nie pił przez 10 miesięcy. Głodował tak zajadle, że w końcu zniknął. Wedle wypowiedzi jednego z mnichów ma on teraz do spełnienia tajne zadanie, które kończy się pod koniec 2012r. Dodajmy, że wedle niektórych, tych głębiej poinformowanych, ów Rama Bomjona może być nie byle kim, lecz nowym Buddą.
Orgazm z Plejad
Ale zacznijmy od rzeczy przyjemniejszych niż post i zagłada. Istnienie Plejadian odkryła pani Barbara Marciniak, Polka z amerykańskim paszportem. Stawia ją to w jednym szeregu z Kopernikiem i prof. Wolszczanem. Łącząc się za pomocą channellingu (to coś jakby kosmiczne gadu – gadu) z odległą i zaawansowaną cywilizacją Barbara Marciniak stara się nas ratować jak może i wcisnąć w ciasne nasze łepetyny choć odrobinę kosmicznej mądrości. Trzeba przyznać, czyni to z wdziękiem. Nauki Plejadian są bardzo pociągające – powinniśmy polubić samych siebie a także, seks i orgazm – najlepiej praktykowany wspólnie z kimś innym.
O intymnym życiu samych Plejadian autorka dyskretnie milczy, koncentrując się wszakże na rzeczach fundamentalnych. Przez plejadiański chanellimg dowiedziała się bowiem, iż podreczniki szkolne 21 grudnia 2012 nastąpi początek całkiem nowej epoki.
„Barbara Marciniak rzuca nam wyzwanie, abyśmy sprzeciwili się odwiecznym siłom ograniczającym świadomość. Przedstawia ona plejadiańskie klucze do otwarcia ludzkiej świadomości na nieskończone pole możliwości <<znaczącego życia>>, które zawiera w sobie wiedzę o tym jak: aktywować swój ukryty potencjał poprzez odczytywanie rzeczywistości symbolicznej w codziennym życiu, wykorzystywać moc seksualności w celu stworzenia większej bliskości oraz samowyrażenia się, rozpoznać moc przekonań, wierzeń i emocji oraz roli, jaką pełnią one, w uleczeniu chorób oraz uwolnić się z uczucia bezsilności i wzmocnić wrodzoną umiejętność tworzenia swej własnej rzeczywistości”, czytamy w zwiastunie polskiej poszerzonej reedycji dzieł zebranych pani Marciniak. Po grudniu 2012 może więc nastąpić nowy świt ludzkości i ogólna sielanka.
By tak stało się w istocie, musimy zdobyć się jednak na poświęcenie i męczeńską próbę, czyli zakup i lekturę ostatniej książki Barbary Marciniak (w Polsce ok. 30 ) pt. „Ścieżka Mocy”. W USA dzieło sprzedaje się już jak świeże plejadiańskie bułeczki z serkiem z Drogi Mlecznej.
Cały smutek Oriona
Orionianie są fatalistami. W książce „Proroctwo Oriona” czytamy m.in. „powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki”. Szlag trafi też wszystkie komputery. Jedyna szansa na ocalenie ludzkości to wykuć całą istniejącą wiedzę na blachę! Zacząć należy już dziś. Każda chwila to niepowetowana strata…
Do tych zaleceń autora Proroctwa, nijakiego Patrica Gerila (którego wiedza pochodzi w większej części mieszkańców Atlantydy – wiernych uczniów Orionian) stosuje się już dziś telewizyjna gwiazda Jolanta Rutowicz. Odtwarzając główną rolę w jednym z licznych reality – show ze zdumiewającą trafnością odpowiedziała na pytanie: którędy biegnie równik? Prawidłowa odpowiedź brzmi oczywiście: przez Mazury. Niestety, ludziom przyziemnym, zapatrzonym w przestarzałą XIX/XXI wieczną wiedzę wydaje się wciąż, że jakoś inaczej. Ale to odpowiedź pani Joli zgadza się co do joty z wyliczeniami Majów, Azteków, Orionian i mistrzów z Atlantydy!
Nas – ludzi wtajemniczonych, nie powinno to zresztą dziwić. Gołym okiem widać, iż Jola przybyła do nas wprost z gwiazdozbioru Wielkiego Konia, czczonego osobliwie przez Indian Nasca w Peru.
A niewtajemniczonym powiedzmy w skrócie: 12 grudnia 2012 półkula północna i południowa zamienią się miejscami, a lądy zaczną pędzić i napierać na siebie z taką prędkością, że nawet nie zdołamy tego zauważyć. Tak zapewniają Orionianie i lepiej im wierzyć na słowo.
A teraz wróćmy na chwilę do tego Gerila i dzieła jego życia.
- Piszę Proroctwo Oriona na rok 2012 w gniewie, rozpaczy i bólu, zaznacza autor we wstępie i wierzymy mu natychmiast; te same uczucia towarzyszą nam bowiem w lekturze jego książki od pierwszej do ostatniej strony.
Ale czytelnicy Proroctwa wściekają się i trwożą nie tylko z powodu nadciągającego końca świata i bibliotek.
„Przecież miałem zacząć korzystać ze swoich funduszy emerytalnych dopiero od roku 2015! Dwadzieścia lat temu podpisałem klauzulę, że przed tym terminie nie podejmę żadnych pieniędzy. Zwiększało to wydatnie ogólną sumę i mógłby żyć sobie luksusowo przez dziesiątki lat. Byłem święcie przekonany, że zrobiłem złoty interes. Tak było, zanim przeczytałem Proroctwo Oriona na rok 2012” – pisze w reklamie książki jeden z nich.
Na szczęście u nas – w Polsce nikt specjalnie nie liczy na emerytalne szaleństwa, a gromadzące nasze składki towarzystwa poniosły już takie straty, że po 2012 może być jedynie lepiej.
Z diagnozą tą w pełni zgadza się zresztą znany astrolog Leszek Szuman, wedle którego Polska ma być w roku 2012 miejscem w pełni bezpiecznym.
Czy aby na pewno? Ano, weźmy kalkulator i policzmy…
W grudniu roku 2012 minie okres 11 804 lat i 5 miesięcy lat, jaki upłynie od lipca roku 9792 p.n.e., kiedy to nastąpiło ostatnie przebiegunowanie Ziemi związane z wielkim potopem, przemieszczeniem się kontynentów i zatopieniem Atlantydy. Z tego mniej więcej okresu pochodzą Piramidy w Gizie, które są dokładnym odwzorowaniem konstelacji Oriona w ustawieniu z roku 9792 p.n.e. oraz Sfinks, który pod swymi łapami zawiera nie odkryte jeszcze komory ze zgromadzonym archiwum wiedzy starożytnych Atlantydów. Ale brak w tej dacie i liczbie lat mijającego cyklu kodu numerologicznej 9-tki, może gwarantować, że Ziemia i ludzie przetrwają. Obudzą się za to gwałtownie do Wielkiej Przemiany Wewnętrznej i Duchowej, do Wyzwolenia twórczego potencjału, czytamy na jednej z poważnych stron poświęconych fenomenowi roku 2012.
Kasiopejanie na tropie
Dziwnym trafem Kasjopejan odkryła także osoba związana (przez męża) z Polską – pani Laura Knight-Jadczyk. Knigt – Jadczyk komunikuje się z nimi także za pomocą chanellingu, ale w bardziej zaawansowanej wersji nazwanej „nadświetlnym transferem myśli” (to coś, jakby kosmiczne Skype z główki do główki).
Kasjopejanie także przewidują zamieszanie w końcu roku 2012. Ale naszym zdaniem, nie warto im wierzyć do końca. To krętacze, mitomani i miłośnicy teorii spiskowych. Ale o tym za moment. Zdaniem istot z Kasjopei za 3,5 roku będziemy świadkami Redukcji Makro-kosmicznej Paczki Falowej wytwarzającej zarówno fizyczne, jak i "metafizyczne" zmiany w kosmicznym środowisku Ziemi. Co to znaczy? Nie wiemy. Słowo.
Spośród wszystkich naszych informatorów Kasjopejanie to najbardziej przemądrzałe i pretensjonalne istoty.
Chcecie jeszcze jedną próbkę ich gadki? To posłuhjajcie: „Subtelne odpowiedzi, które wymagają wysiłku, żeby dokładnie zanalizować zalecane wytężone uczenie się. Nauka jest poszukiwaniem, za którym idzie potwierdzenie poznania poprzez odkrywanie. Nauka jest konieczna dla postępu duszy… w ten sposób budujesz swoje centrum mocy… Cierpliwość służy poszukującym ukrytej wiedzy… Przeszukujcie swoje "pliki". …Czasami najlepszym sposobem nauki jest studiowanie i badanie…” i tak ciurkiem, przez setki stron (internetowych)…
Najwyraźniej w trakcie tego ględzenia Kasjopejanie oglądają jednym okiem (oczami, czułkami?) CNN lub TVN 24, bo udzielają także panie Laurze Knight-Jadczyk wielu porad o charakterze bieżąco – politycznym. Poniżej przedstawiamy autentyczny fragment wywiadu z Larią, Kasjopejańskim rzecznikiem prasowym dokonanym pod koniec 2000r . Więcej na stronie http://kasjo.net/
- Witamy.
- Witamy.
- Kogo dzisiaj mamy z nami?
- Larria.
- Skąd transmitujesz?
- Kasjopeja. (…)
- A może planują te bomby użyć na Stany Zjednoczone?
- No są grupy partyzantów palestyńskich w USA. Cała rzecz ma być sterowana przez "regresywnych kosmitów" (cokolwiek TO jest) złożonych z 19 ras konstelacji Oriona wraz ze Smokowatymi i Syriuszanami. (…)
- Biorąc pod uwagę, że istnieje Jeden Światowy Rząd, a WSZYSTKIE narody są pod kontrolą kosmiczno/ludzkiego Konsorcjum, to ta informacja wygląda na dezinformację. Czy to prawda?
- Ciepło, ale można kupić "rzadkiej produkcji" broń od pozbawionych praw obywatelskich Rosjan, ale czy ona zadziała? (…)
Niemniej jednak ten gość tutaj jeszcze pisze różne rzeczy. Możecie skomentować?
- Bez komentarza!
Hm… Być może ostatnie pytanie jest o mnie, może nie. Ale zbierając materiały do tego tekstu (a wszystkie powyższe cytaty są w pełni autentyczne) jedno wiem już na pewno – światowa katastrofa nadciąga chyba rzeczywiście – w głowach. Być może nawet już trwa. Bo internetowych stron o roku 2012 i „kontaktach” z kosmitami jest dziesiątki razy więcej niż serwisów o najnowszych zdobyczach fizyki, czy astronomii, a ludzie opisujący podobne niezwykłości porobili na nich fortunę.
Ale zapewne Majowie, Orionianie i Atlantydzi przewidzieli także i to.
Maciej Wełyczko »Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1517172,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Wiosna, wiosna… no comments
Wiosna to początek nowego cyklu życia, to pożegnanie długiej i trudnej zimy, to czas budzenia się do życia, czas zasiewów i czekania na plony./Ella Selenatopienie marzanny. Zwyczaj ten jest już opisany w XV-wiecznych źródłach, wówczas mówiono o niej śmiercicha. U Czechów, na Morawach, w Wielkorusi i Białorusi, wiosna rozpoczynała się 25 kwietnia. Dzień ten był związany z kultem Świętego Jerzego. Był on ulubioną postacią ludu i jego kult już od V wieku zaczęto wiązać z dniem 23 kwietnia. W Polsce również obchodzono ten dzień bardzo uroczyście. Już od rana, przy zasłanym białym obrusem stole, spożywano biały chleb z solą i odmawiano modlitwy, następnie gospodarz brał obraz świętego Jerzego i cała rodzina szła odwiedzić swój inwentarz, aby horoskop zapewnić płodność i urodzaj na ten rok. W niektórych częściach Polski rozwiązywano snopki w stodołach, aby szczęście i dobrobyt gościł w ich domach. Jednak większa część Polski obchodziła jako pierwszy dzień wiosny – dzień 25 marca. Tego dnia obchodzono Święto Matki Boskiej Roztwornej. Wierzono, że tego dnia otwiera się ziemia, aby przyjąć w swe łono pierwsze ziarna i rodzić nowe życie. Ludzie ze wsi wierzyli, że tego dnia płazy i gady opuszczają podziemne kryjówki i wychodzą na światło dnia, a robaki rozpoczynają swoje bujne podziemne życie, aby uszlachetniać glebę.
Kolejny obyczaj wiązał się z pierwszym wiosennym grzmotem, gdyż to on właśnie był symbolicznym gestem zapłodnienia ziemi. Te zwyczaje zginęły w naszej codzienności i jedynym, który pozostał, jest topienie marzanny. Zbiegło się ono z Dniem Wagarowicza, który mieści się w tradycji jako dzień świąteczny, bo odwraca zwykłą kolej rzeczy i wnosi świeży powiew wiosny. Kalendarzowa wiosna przypada na dzień 21 marca, zbiega się to z astrologiczną wiosną, gdzie pierwszym znakiem zodiaku jest znak Barana.
Dawniej marzannę wykonaną ze słomy, grochowin lub konopii, które symbolizowały śmierć i bezruch, topiono w rzekach, stawach, jeziorach lub palono za wsią. Te rytuały miały przyśpieszyć przybycie wiosny i zapewnić urodzaj na cały rok. Te poczynania służyły do zaklinania urodzaju i były magią "dobrego początku". Po utopieniu lub spaleniu marzanny–śmiercichy, wprowadzano do wsi królewny i gaika, symbole życia. Wiąże się to również z palmami wielkanocnymi, które miały być zwiastunami wiosny i urodzaju. Wykonywano je zazwyczaj z ziół, aby po poświęceniu w Niedzielę Palmową, robić z nich wywar dla cielnych krów, który miał je uchronić przed chorobami i zapewnić wydajność. Do dzisiaj zwyczaj święcenia palm istnieje w naszej świadomości i obrzędach, oby było tak dalej…
function polecam(pth) {nw=window.open(pth,”polecam”,”menubar=no,toolbar=no,location=no,directories=no,status=no,scrollbars=no,resizable=no,width=490,height=430″)}
Strona do wydruku Wyślij link
»Kupuj w Onet.pl!Dla miłośników przygód – kupuj teraz!
cena: 359,00 złWaveceptor – musisz go mieć!
cena: 529,65 złOni o Nas: babskie wieczoryDla nich wieczór z kumplami w towarzystwie biegających po ekranie piłkarzy to święta rzecz. A co myślą o naszych babskich posiadówkach?forumWriteBody(195,162,1245509,8,0,0,”770px”,”0″);»   »   »
Źródło: http://magia.onet.pl/1245509,poczytaj.html
Astro: 2012 – zagłada rozumu i reszty no comments
Budząc się tego dnia poczujesz zawrót głowy. I nie będzie to kac po szampańskiej zabawie. 21 grudnia 2012 zmienić ma się wszystko. Powtarzam: wszystko!/Inne
Skąd o tym wszystkim wiemy? Z dobrych, licznych i wysoko postawionych źródeł. Po części od Andromedian, po części Kasjopejan i Plejadian, po części wreszcie z agencji prasowych i doniesień mediów krajowych. Pewnych wieści dostarczyli nam także głęboko zakonspirowani informatorzy – z Atlantydy.
To, że zbliża się koniec świata jest raczej pewne. Przewidzieli to całkiem dawno Aztekowie i Egipcjanie. W grudniu 2012 kończy się bowiem ich kalendarz. By tego nie dożyć, obie cywilizacje zakończyły się same wcześniej.
„Patrick Geryl i Gino Ratinckx – znani badacze zagadek przeszłości – odnaleźli zapomnianą kapsułę czasu wiedzy starożytnych umieszczoną w potężnym labiryncie, wzniesionym, jak mówi legenda, przez cywilizacje sprzed potopu. Złamali starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10 000 lat – jak tajemniczy zodiak z Dendery – i ustalili, że w roku 2012 Wenus, Mars, Orion i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., roku poprzedniego <<końca świata>>. I odczytali proroctwo, że będzie to początek końca naszej cywilizacji” – czytamy w przedmowie do klasycznej już pozycji zatytuowanej „Proroctwa Oriona na rok 2012”.
Istnieją też inne znaki – jak doniósł Reuters: 15 letni Nepalczyk, Rama Bomjona nie jadł i nie pił przez 10 miesięcy. Głodował tak zajadle, że w końcu zniknął. Wedle wypowiedzi jednego z mnichów ma on teraz do spełnienia tajne zadanie, które kończy się pod koniec 2012r. Dodajmy, że wedle niektórych, tych głębiej poinformowanych, ów Rama Bomjona może być nie byle kim, lecz nowym Buddą.
Orgazm z Plejad
Ale zacznijmy od rzeczy przyjemniejszych niż post i zagłada. Istnienie Plejadian odkryła pani Barbara Marciniak, Polka z amerykańskim paszportem. Stawia ją to w jednym szeregu z Kopernikiem i prof. Wolszczanem. Łącząc się za pomocą channellingu (to coś jakby kosmiczne gadu – gadu) z odległą i zaawansowaną cywilizacją Barbara Marciniak stara się nas ratować jak może i wcisnąć w ciasne nasze łepetyny choć odrobinę kosmicznej mądrości. Trzeba przyznać, czyni to z wdziękiem. Nauki Plejadian są bardzo pociągające – powinniśmy polubić samych siebie a także, seks i orgazm – najlepiej praktykowany wspólnie z kimś innym.
O intymnym życiu samych Plejadian autorka dyskretnie milczy, koncentrując się wszakże na rzeczach fundamentalnych. Przez plejadiański chanellimg dowiedziała się bowiem, iż 21 grudnia 2012 nastąpi początek całkiem nowej epoki.
„Barbara Marciniak rzuca nam wyzwanie, abyśmy sprzeciwili się odwiecznym siłom ograniczającym świadomość. Przedstawia ona plejadiańskie klucze do otwarcia ludzkiej świadomości na nieskończone pole możliwości <<znaczącego życia>>, które zawiera w sobie wiedzę o tym amulety jak: aktywować swój ukryty potencjał poprzez odczytywanie rzeczywistości symbolicznej w codziennym życiu, wykorzystywać moc seksualności w celu stworzenia większej bliskości oraz samowyrażenia się, rozpoznać moc przekonań, wierzeń i emocji oraz roli, jaką pełnią one, w uleczeniu chorób oraz uwolnić się z uczucia bezsilności i wzmocnić wrodzoną umiejętność tworzenia swej własnej rzeczywistości”, czytamy w zwiastunie polskiej poszerzonej reedycji dzieł zebranych pani Marciniak. Po grudniu 2012 może więc nastąpić nowy świt ludzkości i ogólna sielanka.
By tak stało się w istocie, musimy zdobyć się jednak na poświęcenie i męczeńską próbę, czyli zakup i lekturę ostatniej książki Barbary Marciniak (w Polsce ok. 30 ) pt. „Ścieżka Mocy”. W USA dzieło sprzedaje się już jak świeże plejadiańskie bułeczki z serkiem z Drogi Mlecznej.
Cały smutek Oriona
Orionianie są fatalistami. W książce „Proroctwo Oriona” czytamy m.in. „powstała na skutek przesunięcia skorupy ziemskiej gigantyczna fala zburzy całkowicie wszystkie biblioteki i zniszczy wszystkie książki”. Szlag trafi też wszystkie komputery. Jedyna szansa na ocalenie ludzkości to wykuć całą istniejącą wiedzę na blachę! Zacząć należy już dziś. Każda chwila to niepowetowana strata…
Do tych zaleceń autora Proroctwa, nijakiego Patrica Gerila (którego wiedza pochodzi w większej części mieszkańców Atlantydy – wiernych uczniów Orionian) stosuje się już dziś telewizyjna gwiazda Jolanta Rutowicz. Odtwarzając główną rolę w jednym z licznych reality – show ze zdumiewającą trafnością odpowiedziała na pytanie: którędy biegnie równik? Prawidłowa odpowiedź brzmi oczywiście: przez Mazury. Niestety, ludziom przyziemnym, zapatrzonym w przestarzałą XIX/XXI wieczną wiedzę wydaje się wciąż, że jakoś inaczej. Ale to odpowiedź pani Joli zgadza się co do joty z wyliczeniami Majów, Azteków, Orionian i mistrzów z Atlantydy!
Źródło: http://magia.onet.pl/1517172,poczytaj.html
Astro: Wiosna, wiosna… no comments
Wiosna to początek nowego cyklu życia, to pożegnanie długiej i trudnej zimy, to czas budzenia się do życia, czas zasiewów i czekania na plony./Ella Selenatopienie marzanny. Zwyczaj ten jest już opisany w XV-wiecznych źródłach, wówczas mówiono o niej śmiercicha. U Czechów, na Morawach, w Wielkorusi pierścień atlantów i Białorusi, wiosna rozpoczynała się 25 kwietnia. Dzień ten był związany z kultem Świętego Jerzego. Był on ulubioną postacią ludu i jego kult już od V wieku zaczęto wiązać z dniem 23 kwietnia. W Polsce również obchodzono ten dzień bardzo uroczyście. Już od rana, przy zasłanym białym obrusem stole, spożywano biały chleb z solą i odmawiano modlitwy, następnie gospodarz brał obraz świętego Jerzego i cała rodzina szła odwiedzić swój inwentarz, aby zapewnić płodność i urodzaj na ten rok. W niektórych częściach Polski rozwiązywano snopki w stodołach, aby szczęście i dobrobyt gościł w ich domach. Jednak większa część Polski obchodziła jako pierwszy dzień wiosny – dzień 25 marca. Tego dnia obchodzono Święto Matki Boskiej Roztwornej. Wierzono, że tego dnia otwiera się ziemia, aby przyjąć w swe łono pierwsze ziarna i rodzić nowe życie. Ludzie ze wsi wierzyli, że tego dnia płazy i gady opuszczają podziemne kryjówki i wychodzą na światło dnia, a robaki rozpoczynają swoje bujne podziemne życie, aby uszlachetniać glebę.
Kolejny obyczaj wiązał się z pierwszym wiosennym grzmotem, gdyż to on właśnie był symbolicznym gestem zapłodnienia ziemi. Te zwyczaje zginęły w naszej codzienności i jedynym, który pozostał, jest topienie marzanny. Zbiegło się ono z Dniem Wagarowicza, który mieści się w tradycji jako dzień świąteczny, bo odwraca zwykłą kolej rzeczy i wnosi świeży powiew wiosny. Kalendarzowa wiosna przypada na dzień 21 marca, zbiega się to z astrologiczną wiosną, gdzie pierwszym znakiem zodiaku jest znak Barana.
Dawniej marzannę wykonaną ze słomy, grochowin lub konopii, które symbolizowały śmierć i bezruch, topiono w rzekach, stawach, jeziorach lub palono za wsią. Te rytuały miały przyśpieszyć przybycie wiosny i zapewnić urodzaj na cały rok. Te poczynania służyły do zaklinania urodzaju i były magią "dobrego początku". Po utopieniu lub spaleniu marzanny–śmiercichy, wprowadzano do wsi królewny i gaika, symbole życia. Wiąże się to również z palmami wielkanocnymi, które miały być zwiastunami wiosny i urodzaju. Wykonywano je zazwyczaj z ziół, aby po poświęceniu w Niedzielę Palmową, robić z nich wywar dla cielnych krów, który miał je uchronić przed chorobami i zapewnić wydajność. Do dzisiaj zwyczaj święcenia palm istnieje w naszej świadomości i obrzędach, oby było tak dalej…
function polecam(pth) {nw=window.open(pth,”polecam”,”menubar=no,toolbar=no,location=no,directories=no,status=no,scrollbars=no,resizable=no,width=490,height=430″)}
Strona do wydruku Wyślij link
»Kupuj w Onet.pl!Dla aktywnego mężczyzny – sprawdź go!
cena: 383,80 złNajdokładniejszy na świecie
cena: 576,73 złOni o Nas: babskie wieczoryDla nich wieczór z kumplami w towarzystwie biegających po ekranie piłkarzy to święta rzecz. A co myślą o naszych babskich posiadówkach?forumWriteBody(195,162,1245509,8,0,0,”770px”,”0″);»   »   »
Źródło: http://magia.onet.pl/1245509,2822,,,,wiosna_wiosna.,poczytaj.html
Astro: Koniec świata za trzy lata? no comments
21 grudnia 2012 roku skończy się świat jaki znamy. Tego dnia nastąpi zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Ruch obrotowy naszej planety gwałtownie zwolni, a następnie zmieni kierunek. Trzęsienia ziemi o niespotykanej sile i ogromne fale zniszczą naszą cywilizację. Całe kontynenty znikną z powierzchni globu. Zginą miliardy ludzi. Resztki Europy i Ameryki Północnej zostaną pokryte lodowcem./Wojciech Harpula
Atlantydzi wiedzieli pierwsi
Wpisanie w wyszukiwarkę słów "december 2012" daje 59 mln rezultatów. Wystarczy lektura kilku stron, by stracić motywację do podejmowania jakiejkolwiek aktywności wykraczającej horyzontem czasowym poza rok 2012. Katastrofa jest nieunikniona. Jej przyczyna – nie do końca oczywista. Koniec świata może nastąpić w wyniku: globalnej wojny, kolizji z tajemniczą planetą Nibiru, wybuchów na słońcu i przebiegunowania Ziemi. Zagładę przepowiedzieli m.in.: Egipcjanie, Sumerowie, Majowie, autorzy Biblii i – niezawodny w takich przypadkach – Nostradamus.
Spośród dziesiątek teorii dotyczących zbliżającego się końca świata jedną z najbardziej popularnych jest "Proroctwo Oriona na rok 2012" Patricka Geryla. Trzy książki Belga, w których wieszczy nieuchronną zagładę i wskazuje drogę ocalenia, są obelgą dla zdrowego rozsądku, ale na całym świecie kupiło je już kilkadziesiąt milionów osób.
Geryl twierdzi, że co 11,5 tys. lat dochodzi do hiperkatywności słonecznej wywołującej zamianę biegunów magnetycznych Ziemi. Przebiegunowanie prowadzi do nagłej zmiany kierunku ruchu obrotowego planety i katastrofy niszczącej całą naszą cywilizację.
Skąd wiadomo, że zagłada nastąpi już za trzy lata? Przewidzieli to astronomowie zamieszkujący legendarną Atlantydę. Atlantydzi odkryli teorię pól magnetycznych Słońca i mieli świadomość, że ich świat jest skazany na zagładę. Dzięki obserwacji gwiazd dokładnie wiedzieli, kiedy dojdzie do wywołanego zmianą biegunów Ziemi potopu. Więc zanim w roku 9792 roku p.n.e. kilkusetmetrowe fale zalały lądy, a Atlantyda została pogrzebana pod biegunem południowym, zbudowali tysiące łodzi i uciekli do Ameryki Południowej i Egiptu.
Wiedza astronomów z Atlantydy przetrwała. To właśnie hieroglify egipskie i kalendarz Majów mają wskazywać, że już niedługo dojdzie do kataklizmu na miarę opisywanego w Biblii potopu. W roku 2012 r. Wenus, Mars, Orion i inne ciała niebieskie znajdą się w takiej samej pozycji jak w roku 9792 p.n.e., a niezwykle dokładny kalendarz Majów kończy się na dacie 21 grudnia 2012 r. Później nie ma już nic.
– Nie ma co wątpić. Jeśli w dalszym ciągu będziemy lekceważyć te odkrycia, wszyscy zginiemy. Dzwony powinny bić na alarm na całym świecie! To wydarzenie będzie porównywalne z eksplozją 10 000 bomb atomowych naraz. Będzie to największa tragedia na świecie od czasów biblijnego potopu – pisze Geryl w "Proroctwie Oriona".
Nie oznacza to wcale, że przez najbliższe trzy lata, mając w perspektywie nieuchronny koniec świata, należy oddawać się słodkiemu nieróbstwu lub wyrafinowanej konsumpcji – najlepiej na kredyt. Prorok zagłady wzywa do aktywności. – Zdaję sobie talizmany sprawę, że nie każdy zdoła się uratować. Ale jeżeli nie zrobimy nic – straty w ludziach będą o wiele większe – pisze.
Ratunkiem może być emigracja na względnie najbezpieczniejszy kontynent – Afrykę. Najlepiej zaś wykupić udziały w "Perfect Vision" – farmie położonej w południowoafrykańskich Górach Smoczych. Geryl i wyznawcy jego apokaliptycznych wizji wierzą, że właśnie tam uda się im przetrwać zagładę. Teren o powierzchni 200 ha, położony na wysokości od 1900 do 2700 m n.p.m, ma stać się nową arką Noego. Na razie cała farma to niedokończony dom i kilka odwiertów z pompami wodnymi, a Geryl i jego współpracownicy są na etapie uzgadniania formalnych warunków zakupu terenu. Plany prezentują się jednak imponująco.
Źródło: http://magia.onet.pl/1548550,poczytaj.html
Astro: Andrzejkowe wróżby miłosne no comments
Miłosną magię uprawiano prawie od zawsze. Jest w roku kilka takich magicznych nocy, a do jednych z nich zalicza się wigilię świętego Andrzeja, związaną z datą 29 listopada. Łączy się ona nieodmiennie z miłosnymi wróżbami./Ella Selena
Wprawdzie najstarsze zapiski o wróżbach andrzejkowych pochodzą z XVIII wieku, to jednak zwyczaje te mają swoje korzenie prawdopodobnie jeszcze w celtyckich czasach. W andrzejkowy wieczór karty same układają się, wosk lany przez ucho klucza, przepowiada przyszłość na rok następny, płomienie świec drgają magicznie, cienie drżą na ścianach i czasem aż dreszczyk przebiegnie po plecach. Zapewne dlatego też, wieczór ten czarami i magią się pisze, ponieważ wierzono, że przyszłość swoje wrota otwiera i pozwala zań zajrzeć co poniektórym.
Co prawda wróżyć lub rytuały magiczne spełniać możemy każdego dnia, ale największą moc mają w dniu 29 listopada. Kiedyś dziewczęta miały swój wieczór, a chłopcy swój, teraz zwyczaje zmieniły się i można wróżyć sobie razem, a przy tym jest weselej i radośniej.
W wieczór andrzejkowy możemy spędzić w gronie znajomych, z najbliższą koleżanką lub kolegą lub całkiem samotnie, o ile mamy na to ochotę, rzecz jasna. Jeśli postanowimy zostać same lub całkiem sami, a nie mamy przy tym partnera życiowego i chcemy go przywołać, możemy zabawić się w czarodziei i czarodziejki swojego życia.
Rytuał na przywołanie miłości
Różową i zieloną świecę ustaw na tle lustra, tak, ażeby odbijały się w całości. Róż i zieleń to kolory Wenus, bogini miłości. Odpowiednikiem Wenus jest egipska bogini Izis, która prawdopodobnie jest tą samą osobą. Następnie musimy mieć metal bogini, a jest nim miedź, może to być miedziana moneta lub bransoleta. Do tego postarajmy się o kwiat róży, oczywiście w kolorze czerwonym. Kwiat róży symbolizuje odnowę miłości, chroni istniejące uczucia, ma także moc przyciągania nowego i niezwykłego uczucia. Świece należy zapalić, pomiędzy świecami a lustrem położyć miedziany przedmiot i kwiat róży. Następnie przeglądając się w lustrze i jednocześnie wizualizując ukochaną, wymarzoną osobę, należy sześciokrotnie wymówić ten wierszyk.
O Izis, piękna pani, ty miłością władasz
Za sprawą Amora w ludzkie serca ją wkładasz.
Spraw, by miłość mnie dotknęła,
Swym urokiem mnie objęła.
O Izis nieziemska, ześlij mi miłego,
Obym czekać nie miała roku całego.
Niechaj tak się stanie.
Oglądając w lustrze swój wizerunek, czekaj aż świeczki wypalą się do końca. Myśl, że zasługujesz na dobrego i czułego partnera lub partnerkę. Ten rytuał jest dobry i dla panów i dla pań. Ważne jest, aby lustro, należało tylko do was, oby to nie było jakieś stare zwierciadło, które nie wiadomo do kogo należało. Nie znając jego energii, nie możemy ryzykować, gdyż czary mogą obrócić się przeciwko nam. Ponadto musimy wchodzić z dobrymi intencjami, ta osoba o której marzymy ma być przysłana przez dobry los.
Gdy świeczki dopalą się do końca, weźmy kwiat róży w swoje dłonie, rozsypmy płatki i zasuszmy je. A miedzianą rzecz nośmy przy sobie do czasu, gdy spotkamy swoją drugą połówkę i wierzcie mi, stanie się to w najmniej spodziewanym momencie.
Niektórzy z nas są sami i marzą o wielkiej miłości, ale inni mają już swoich partnerów, z tym, że pomiędzy nimi nie ma dawnej ekscytacji, miłość przywiędła i przygasła. Oto rytuał na jej odnowę.
Rytuał na odnowę miłości
Staramy się, aby ten wieczór był niezwykły, dekorujemy nasze mieszkanie, stawiamy dużo czerwonych i zielonych świec, aby swoim płomieniem wprowadziły odrobinę magii. Ubieramy się w kolorach czerwonych lub różowych, bielizna w kolorach zieleni. Stół nakrywany zieloną serwetą, ale kładziemy czerwone serwetki. amulety Oprócz ulubionych potraw musimy przyrządzić magiczny proszek, którego szczyptę dodamy do wina lub soku.
Do jego przygotowania potrzebujesz kilka liści bazylii, zasuszone płatki jednej róży, 5 goździków i łyżeczkę cynamonu. To wszystko ucieramy na proszek, następnie zamykamy w szczelnym, szklanym pojemniku, może to być słoiczek. Utartą miksturę dobrze dodać do czerwonego wina, oczywiście, tak aby ukochana osoba niczego nie zauważyła.
Ponadto należy zmieszać po trzy krople olejku różanego, jaśminowego i sandałowego, wlać do miseczki z odrobiną wody i podgrzać. Zanieść do sypialni i umieścić w pobliżu łóżka, pod poduszki włożyć po czerwonej róży. I tu zachować tajemnicę, po jakimś czasie u swoich partnerów zauważycie pozytywne zmiany. Proszek można wykorzystać w całości, już po andrzejkowym wieczorze nabierze szczególnej mocy.
Te rytuały możemy powtarzać w ciągu całego roku, pamiętajmy jednak, by robić je przy przybywającym księżycu, który pomaga magii zyskiwania.
Ubywający zaś księżyc dobry jest do magii rozstawania się, chociażby z niechcianym brzuszkiem lub sadełkiem na bioderkach.
Magia i czar andrzejkowego wieczoru nie ogranicza się tylko do wróżb miłosnych, możemy prognozować rok następny, jaki będzie, jak wyglądać będzie nasza kariera i finanse.
Czy wierzyć andrzejkowym wróżbom?
Jedni wierzą, inni nie i niechaj tak zostanie, bo każdy z nas ma prawo do swoich tylko przekonań. Zabawa jednak zawsze jest przednia, a i śmiechu i chichotów przy tym co niemiara. A przecież mówią, że w zdrowym ciele, zdrowy duch mieszka. A śmiech zdrowszym przecież czyni….
»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1518986,2941,2690,3,,andrzejkowe_wrozby_milosne,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Rok Bawołu – prognoza ogólna no comments
Nowe zodiakalne zwierze horoskopu chińskiego, nowy władca świata, który urząd swój sprawować będzie przez chińskich dwanaście wróżenie z kart miesięcy, to ZIEMISTY BAWÓŁ (w charakterystyce yin). Nie jest to jedyna nazwa tego zwierzęcia. Zwykli ludzie horoskopowego opiekuna nadchodzącego roku nazywają bawołem w zagrodzie. Pod rządami tego zwierzęcia będziemy się radować i smucić od 26 stycznia 2009 r. godz. 15.56 do 13 lutego 2010 r. godz. 10.51 (tak głosi każdy chiński, tysiącletni kalendarz) czasu nie tylko pekińskiego, lecz z pewnością i naszego./Jacek Kryg
Patrząc na czasową rozpiętość okresu panowania Ziemistego Bawołu widać, że jest to wyjątkowo długi rok, bo trwający 384 dni. W jego ramach występują aż dwa dni lap chun, czyli dni początku wiosny (4 luty 2009r. oraz 4 luty 2010r.) zwane też świętami kochanków. Z tego zaś wynika, że jest to niezmiernie korzystny rok na zawarcie związku małżeńskiego lub na postaranie się o potomka. Może z pewnymi wątpliwościami dotyczącymi miesiąca przestępnego trwającego od 24.05 do 21.07, w którym to wzrasta ryzyko niepowodzenia. Wiele chińskich źródeł wskazuje jednak na fakt, że gwiazda okresowa podwójnego miesiąca przestępnego roku Ji Chou sjest tak bardzo sprzyjające człowiekowi Biały Merkury), że nawet w tym niestabilnym czasie można spokojnie zawrzeć związek małżeński. Jeżeli do tego dodamy, że Bawół jest znakiem uwielbiającym tradycję, że rodzina jest dla niego wszystkim należy uznać, że nadchodzący rok będzie szczególnie, jak mało inne lata, korzystny na zawieranie związków małżeńskich, na zakładanie rodziny i na postaranie się o potomka, co jest bardzo ważne, gdyż według wierzeń Chińczyków ma się narodzić znacząco więcej chłopców niż dziewcząt. Jako ciekawostkę warto też podać, że nawet stare chińskie przekonanie o tym, że lata zakończone cyfrą 9 to lata chaosu i niejako pomieszania w głowach, jeśli chodzi o sprawy małżeństwa i rodziny nie jest w stanie zaważyć na uznaniu tego roku za ze wszech miar fantastyczny.
Bawołu przypisuje się także wiele innych wartości, zdarzeń i przedmiotów, których wzrost znaczenia należy przewidywać z dużym prawdopodobieństwem. Wszystkie te dane mają ogromne znaczenie dla określenia, co w nadchodzącym roku będzie się liczyło, czego należy się spodziewać itd. I tak z Bawołem kojarzone są następujące państwa: Irlandia, Cypr Palestyna, Syria, Jordania, Argentyna, Południowa Afryka, Nigeria, Nowa Zelandia i Wenezuela. Można zatem przypuszczać, że wiele ciekawych, a może raczej zaskakujących rzeczy zdarzy się w tych krajach, czy w związku z tymi właśnie krajami.
Z poszczególnymi latami pozostającymi pod wpływem chińskich zwierząt zodiakalnych związane są niektóre kamienie szlachetne i ozdobne. Z Bawołem kojarzy się jadeit, jaspis, agat, lazuryt, lapis, alabaster i koral. Oznacza to, że te materiały wyjściowe mogą okazać się najlepsze do „produkcji” wisiorków, ozdób, talizmanów czy rzeźb. Nie ze względu na obowiązującą modę, lecz z powodu ich tegorocznych wibracji, które pozostawać będą w harmonii z wibracjami całego wszechświata. Można też popatrzeć na to nieco inaczej stwierdzając, że tegoroczną potrzebą człowieka będzie „ładowanie się” tego typu energią. To stwierdzenie odnosi się też do kolorów Ziemistego Bawołu, jakimi są żółty, fioletowy, blado różowy i ciemnoniebieski oraz do ulubionych przez ten znak: rozwiązywania krzyżówek starej mody, ogrodnictwa, rzeźbiarstwa, gotowania, cukiernictwa, szycia, majsterkowania, genealogii, speleologii, dekoratorstwa i projektowania.
Z kolei ogólne aktywności i sporty związane z Bawołem to: czytelnictwo, tradycyjny sposób działania, naprawa samochodów, kulturystyka, biegi długodystansowe, podnoszenie ciężarów, przełaje, rugby i soccer. Zatem także i na tych polach należy oczekiwać pewnych dokonań, choć trzeba pamiętać, że nic dwa razy się nie zdarza, a jedyną stałą rzeczą we wszechświecie jest ZMIANA.
Bawół – podobnie jak każde inne zwierzę zodiakalne – jest też pewnym symbolem. Chińczycy wierzą, że narodził się z tysiącletniej sosny. Reprezentuje pierwiastek yin, gdyż wyłania się z podmokłej ziemi lub z pola ryżowego. Jest zwierzęciem długowiecznym powoli podążającym żłobionymi przez lata koleinami. Chiński almanach Tong Shu, bez względu, którego dotyczy roku, zawsze zaczyna się i kończy obrazkiem chłopa prowadzącego Bawołu. Obrazki te dla wtajemniczonych są źródłem informacji o tym, jaki będzie nadchodzący rok, szczególnie dla rolnictwa, pogody, zbiorów czy dobrobytu w ogóle.
Jak już wspomniałem żywiołem roku 2009 jest podwójna Ziemia yin, która pozostaje w konflikcie z Ziemią yin Kozy (przeciwległa strona kompasu feng shui). Oznacza to, że możemy spodziewać się więcej niż zwykle trzęsień ziemi, obsunięć ziemi czy zawalenia się budynków. Mogą też dokuczać nam powodzie, lecz na lokalną skalę. Jeżeli do tego dodamy, że także huragany, powodzie i upały nie będą czymś rzadkim w roku Ji Chou, z pewnością nie będziemy się nudzili. Na pocieszenie pozostaje obserwacja, że nic dwa razy się nie zdarza – mówimy zatem o potencjalnych zagrożeniach, a nie rzeczywistych..
Z ogólnych zasad wynika, że Bawół zawsze jest drugim znakiem dowolnego dwunastoletniego cyklu astrologicznego. Oznacza to, że jego okresom panowania towarzyszy zapał konstruowania i budowania. Jeżeli do tego dodamy, że Bawół zawsze dobrze służył ludziom, że zawsze był solidnym, rzetelnym, silnym i obowiązkowym pracownikiem, należy oczekiwać, że premiowane będą: realizowanie wcześniej wytyczonych celów, trzymanie się tradycyjnych czy wypróbowanych sposobów postępowania, ciężka praca, wytrwałość, odpowiedzialność i sumienność. Niestety nie dla wszystkich znaków będzie to ulubiony sposób podejścia do rzeczywistości.
Gdyby podejść do analizy roku 2009 na chiński sposób, trzeba by zacząć od wyobrażenia sobie sytuacji pojawiającej się w I Ching, czyli Księdze Przemian (starożytny, oryginalnie chiński system wróżenia), a mówiącej o Ziemi nad Ziemią, czyli o podwójnej Ziemi yin, która symbolizuje pole lub ogród. W odróżnieniu od poprzedniego roku, kiedy Ziemia siedziała na Wodzie, a zatem istniał potężny konflikt żywiołowy zapowiadający najróżniejsze niepokoje, rok Ziemistego Bawołu jest okresem spokoju, refleksji, relaksu i lizania ran. Można nawet powiedzieć, że wreszcie nadszedł czas na odbudowę, rekonstrukcję, pomniejszanie różnic między dużymi i małymi antagonistami. Tendencje te trzeba wykorzystać w maksymalny sposób, gdyż na następny rok bez żywiołowego konfliktu będzie trzeba trochę poczekać (rok 2010 – konflikt Metalu z Drzewem, rok 2011 – konflikt Metalu z Drzewem, rok 2012 – konflikt Ziemi z Wodą, rok 2013 – konflikt Ognia z Wodą).
W roku „czystej ziemi” wszyscy ludzie, nawet ci, którzy nie interesują się tą tematyką będą w mniejszym lub większym stopniu wciągnięci w sprawy naszej planety. Zaobserwujemy większe niż zwykle zainteresowanie ekologią, wzrost niepokoju przed zmianami klimatycznymi, uczestniczyć będziemy w niezliczonych ilościach dysput bezpośrednio i pośrednio związanych z ochrona środowiska. A dyskutować się będzie na różnych poziomach od spotkań towarzyskich po międzynarodowe konwencje. Jednym zdaniem – nadchodzi bardzo sprzyjający czas na refleksje nad przyszłością planety Ziemia, na wyrażenie swoich obaw, co do kierunku zmian, jakim ona podlega.
Każdy rok, nie tylko ten, w którym dochodzi do bezpośredniego konfliktu żywiołów, niesie określone zagrożenie utraty zdrowia i sił witalnych. W roku Ziemistego Bawołu do najczęściej występujących problemów zdrowotnych będą należały: nadal kłopoty z układem krążenia (złe relacje Ognia), rejonem brzucha (konflikt Ziemi) – szczególnie z trzustką, nerkami i wątrobą, a nade wszystko rośnie zagrożenie rakiem. Więcej niż zwykle będziemy cierpieć na niestrawności, z powodu zatruć pokarmowych, czy w wyniku nabawienia się biegunki. Także nasze mięśnie i komórki mogą ulec znacznemu osłabieniu. Przez cały rok będziemy walczyli z otyłością, zatem osoby podatne na otyłość już na początku roku powinny podjąć znaczące zobowiązania, co do diety czy zdrowego sposobu życia. Im dalej w rok Bawołu, tym gorzej może być z samodyscypliną i realizacją zobowiązań wobec samego siebie.
Co by nie powiedzieć o zagrożeniach wiążących się z rokiem Ji Chou z całą pewnością winno być spokojniej, niż to miało miejsce w ubiegłym roku. Co więcej, należy oczekiwać radykalnych zmian na lepsze i to we wszystkich dziedzinach życia. Najkorzystniejszą porą roku winna być wiosna, a po niej zima. Lato, a w szczególności jesień winny nam dać się we znaki. Wśród specjalistów dużo mówi się o kłopotach ze „źródłami”, jakkolwiek byśmy ten termin rozumieli. Może zabraknąć minerałów, drewna, ropy, a nawet energii elektrycznej. Mogą też wystąpić kłopoty z dystrybucją najróżniejszych dóbr, lecz wszelkie niekorzystne sytuacje winno cechować powolne, lecz systematyczne powracanie do normalnego trybu. Być może najbardziej znaczącymi zmianami na gorsze będzie zauważalny wzrost wypadków nie tylko drogowych, lecz także nękających nas w pracy, czy w czasie np. pieszych górskich wycieczek. Dużo z nich będzie wynikało z pośpiechu, dlatego w roku każdego Bawołu warto zwolnić i wykazać się nadzwyczajną cierpliwością.
Bawół jest zwierzęciem uczciwym. Nie ma zatem mowy, o powodzeniu w czymkolwiek, a szczególnie w transakcjach, w których nie wszystko będzie czyste i transparentne. Nie warto też ryzykować, gdyż znak ten nie zna się na spekulacjach, czy grach rynkowych. Wydaje się, że w roku Ji Chou najważniejsza jest szczera i jasna wymiana informacji – dobre porozumienie z innymi. Tylko otwartość na uwagi innych, dobra współpraca, a nade wszystko cierpliwość i zwolnienie tempa pozwolą przejść ten nie łatwy okres z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Okres niełatwy, ale nie dramatyczny, o czym powinniśmy pamiętać szczególnie wówczas, gdy nie wszystko będzie się układało po naszej myśli.
»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1525701,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Rok Bawołu – prognoza ogólna no comments
Nowe zodiakalne zwierze horoskopu chińskiego, nowy władca świata, który urząd swój sprawować będzie przez chińskich dwanaście miesięcy, to ZIEMISTY BAWÓŁ (w charakterystyce yin). Nie jest to jedyna nazwa tego zwierzęcia. Zwykli ludzie horoskopowego opiekuna nadchodzącego roku nazywają bawołem w zagrodzie. Pod rządami tego zwierzęcia będziemy się radować i smucić od 26 stycznia 2009 r. godz. 15.56 do 13 lutego 2010 r. godz. 10.51 (tak głosi każdy chiński, tysiącletni kalendarz) czasu nie tylko pekińskiego, lecz z pewnością i naszego./Jacek Kryg
Patrząc na czasową rozpiętość okresu panowania Ziemistego Bawołu widać, że jest to wyjątkowo długi rok, bo trwający 384 dni. W jego ramach występują aż dwa dni lap chun, czyli dni początku wiosny (4 luty 2009r. oraz 4 luty 2010r.) zwane też świętami kochanków. Z tego zaś wynika, że jest to niezmiernie korzystny rok na zawarcie związku małżeńskiego lub na postaranie się o potomka. Może z pewnymi wątpliwościami dotyczącymi miesiąca przestępnego trwającego od 24.05 do 21.07, w którym to wzrasta ryzyko niepowodzenia. Wiele chińskich źródeł wskazuje jednak na fakt, że gwiazda okresowa podwójnego miesiąca przestępnego roku Ji Chou sjest tak bardzo sprzyjające człowiekowi Biały Merkury), że nawet w tym niestabilnym czasie można spokojnie zawrzeć związek małżeński. Jeżeli do tego dodamy, że Bawół jest znakiem uwielbiającym tradycję, że rodzina jest dla niego wszystkim należy uznać, że nadchodzący rok będzie szczególnie, jak mało inne lata, korzystny na zawieranie związków małżeńskich, na zakładanie rodziny i na postaranie się o potomka, co jest bardzo ważne, gdyż według wierzeń Chińczyków ma się narodzić znacząco więcej chłopców niż dziewcząt. Jako ciekawostkę warto też podać, że nawet stare chińskie przekonanie o tym, że lata zakończone cyfrą 9 to lata chaosu i niejako pomieszania w głowach, jeśli chodzi o sprawy małżeństwa i rodziny nie jest w stanie zaważyć na uznaniu tego roku za ze wszech miar fantastyczny.
Bawołu przypisuje się także wiele innych wartości, zdarzeń i przedmiotów, których wzrost znaczenia należy przewidywać z dużym prawdopodobieństwem. Wszystkie te dane mają ogromne znaczenie dla określenia, co w nadchodzącym roku będzie się liczyło, czego należy się spodziewać itd. I tak z Bawołem kojarzone są następujące państwa: Irlandia, Cypr Palestyna, Syria, Jordania, Argentyna, Południowa Afryka, Nigeria, Nowa Zelandia i Wenezuela. Można zatem przypuszczać, że wiele ciekawych, a może raczej zaskakujących rzeczy zdarzy się w tych krajach, czy w związku z tymi właśnie krajami.
Z poszczególnymi latami pozostającymi pod wpływem chińskich zwierząt zodiakalnych związane są niektóre kamienie szlachetne i ozdobne. Z Bawołem kojarzy się jadeit, jaspis, agat, lazuryt, lapis, alabaster i koral. Oznacza to, że te materiały wyjściowe mogą okazać się najlepsze do „produkcji” wisiorków, ozdób, talizmanów czy rzeźb. Nie ze względu na obowiązującą modę, lecz z powodu ich tegorocznych wibracji, które pozostawać będą w harmonii z wibracjami całego wszechświata. Można też popatrzeć na to nieco inaczej stwierdzając, że tegoroczną potrzebą człowieka będzie „ładowanie się” tego typu energią. To stwierdzenie odnosi się też do kolorów Ziemistego Bawołu, jakimi są żółty, fioletowy, blado różowy i ciemnoniebieski oraz do ulubionych przez ten znak: rozwiązywania krzyżówek starej mody, ogrodnictwa, rzeźbiarstwa, gotowania, cukiernictwa, szycia, majsterkowania, genealogii, speleologii, dekoratorstwa i projektowania.
Z kolei ogólne aktywności i sporty związane z Bawołem to: czytelnictwo, tradycyjny sposób działania, naprawa samochodów, kulturystyka, biegi długodystansowe, podnoszenie ciężarów, przełaje, rugby i soccer. Zatem także i na tych polach należy oczekiwać pewnych dokonań, choć trzeba pamiętać, że nic dwa razy się nie zdarza, a jedyną stałą rzeczą we wszechświecie jest ZMIANA.
Bawół – podobnie jak każde inne zwierzę zodiakalne – jest też pewnym symbolem. Chińczycy wierzą, że narodził się z tysiącletniej sosny. Reprezentuje pierwiastek yin, gdyż wyłania się z podmokłej ziemi lub z pola ryżowego. Jest zwierzęciem długowiecznym powoli podążającym żłobionymi przez lata koleinami. Chiński almanach Tong Shu, bez względu, którego dotyczy roku, zawsze zaczyna się i kończy obrazkiem chłopa prowadzącego Bawołu. Obrazki te dla wtajemniczonych są źródłem informacji o tym, jaki będzie nadchodzący rok, szczególnie dla rolnictwa, pogody, zbiorów czy dobrobytu w ogóle.
Jak już wspomniałem żywiołem roku 2009 jest podwójna Ziemia yin, która pozostaje w konflikcie z Ziemią yin Kozy (przeciwległa strona kompasu feng shui). Oznacza to, że możemy spodziewać się więcej niż zwykle trzęsień ziemi, obsunięć ziemi czy zawalenia się budynków. Mogą też dokuczać nam powodzie, lecz na lokalną skalę. Jeżeli do tego dodamy, że także huragany, powodzie i upały nie będą czymś rzadkim w roku Ji Chou, z pewnością nie będziemy się nudzili. Na pocieszenie pozostaje obserwacja, że nic dwa razy się nie zdarza – mówimy zatem o potencjalnych zagrożeniach, a nie rzeczywistych..
Z ogólnych zasad wynika, że Bawół zawsze jest drugim znakiem dowolnego dwunastoletniego cyklu astrologicznego. Oznacza to, że jego okresom panowania towarzyszy zapał konstruowania i budowania. Jeżeli do tego dodamy, że Bawół zawsze dobrze służył ludziom, że zawsze był solidnym, rzetelnym, silnym i obowiązkowym pracownikiem, należy oczekiwać, że premiowane będą: realizowanie wcześniej wytyczonych celów, trzymanie się tradycyjnych czy wypróbowanych sposobów postępowania, ciężka praca, wytrwałość, odpowiedzialność i sumienność. Niestety nie dla wszystkich znaków będzie to ulubiony sposób podejścia do rzeczywistości.
Gdyby podejść do analizy roku 2009 na chiński sposób, trzeba by zacząć od wyobrażenia sobie sytuacji pojawiającej się w I Ching, czyli Księdze Przemian (starożytny, oryginalnie chiński system wróżenia), a mówiącej o Ziemi nad Ziemią, czyli o podwójnej Ziemi yin, która symbolizuje pole lub ogród. W odróżnieniu od poprzedniego roku, kiedy Ziemia siedziała na Wodzie, a zatem istniał potężny konflikt żywiołowy zapowiadający najróżniejsze niepokoje, rok Ziemistego Bawołu jest okresem spokoju, refleksji, relaksu i lizania ran. Można nawet powiedzieć, że wreszcie nadszedł czas na odbudowę, rekonstrukcję, pomniejszanie różnic między dużymi i małymi antagonistami. Tendencje te trzeba wykorzystać w maksymalny sposób, gdyż na następny rok bez żywiołowego konfliktu będzie trzeba trochę poczekać (rok 2010 – konflikt Metalu z Drzewem, rok 2011 – konflikt Metalu z Drzewem, rok 2012 – konflikt Ziemi z Wodą, rok 2013 – konflikt Ognia z Wodą).
W roku „czystej ziemi” wszyscy ludzie, nawet ci, którzy nie interesują się tą tematyką będą w mniejszym lub większym stopniu wciągnięci w sprawy naszej planety. Zaobserwujemy większe niż zwykle zainteresowanie ekologią, wzrost niepokoju przed zmianami klimatycznymi, uczestniczyć będziemy w niezliczonych ilościach dysput bezpośrednio i pośrednio związanych z ochrona środowiska. A dyskutować się będzie na różnych poziomach od spotkań towarzyskich po międzynarodowe konwencje. Jednym zdaniem – nadchodzi bardzo sprzyjający czas na refleksje nad przyszłością planety Ziemia, na wyrażenie swoich obaw, co do kierunku zmian, jakim ona podlega.
Każdy rok, nie tylko ten, w którym dochodzi do bezpośredniego konfliktu żywiołów, niesie określone zagrożenie utraty zdrowia i sił witalnych. W roku Ziemistego Bawołu do najczęściej występujących problemów zdrowotnych będą należały: nadal kłopoty z układem krążenia (złe relacje Ognia), rejonem brzucha (konflikt Ziemi) – szczególnie z trzustką, nerkami i wątrobą, a nade wszystko rośnie zagrożenie rakiem. Więcej niż zwykle będziemy cierpieć na niestrawności, z powodu zatruć pokarmowych, czy w wyniku nabawienia się biegunki. Także nasze mięśnie i komórki mogą ulec znacznemu osłabieniu. Przez cały rok będziemy walczyli z otyłością, zatem osoby podatne na otyłość już na początku roku powinny podjąć znaczące zobowiązania, co do diety czy zdrowego sposobu życia. Im dalej w rok Bawołu, tym gorzej może być z samodyscypliną i realizacją zobowiązań wobec samego siebie.
Co by nie powiedzieć o zagrożeniach wiążących się z rokiem Ji Chou z całą pewnością winno być spokojniej, niż to miało miejsce w ubiegłym roku. Co więcej, należy oczekiwać radykalnych zmian na lepsze i podreczniki szkolne to we wszystkich dziedzinach życia. Najkorzystniejszą porą roku winna być wiosna, a po niej zima. Lato, a w szczególności jesień winny nam dać się we znaki. Wśród specjalistów dużo mówi się o kłopotach ze „źródłami”, jakkolwiek byśmy ten termin rozumieli. Może zabraknąć minerałów, drewna, ropy, a nawet energii elektrycznej. Mogą też wystąpić kłopoty z dystrybucją najróżniejszych dóbr, lecz wszelkie niekorzystne sytuacje winno cechować powolne, lecz systematyczne powracanie do normalnego trybu. Być może najbardziej znaczącymi zmianami na gorsze będzie zauważalny wzrost wypadków nie tylko drogowych, lecz także nękających nas w pracy, czy w czasie np. pieszych górskich wycieczek. Dużo z nich będzie wynikało z pośpiechu, dlatego w roku każdego Bawołu warto zwolnić i wykazać się nadzwyczajną cierpliwością.
Bawół jest zwierzęciem uczciwym. Nie ma zatem mowy, o powodzeniu w czymkolwiek, a szczególnie w transakcjach, w których nie wszystko będzie czyste i transparentne. Nie warto też ryzykować, gdyż znak ten nie zna się na spekulacjach, czy grach rynkowych. Wydaje się, że w roku Ji Chou najważniejsza jest szczera i jasna wymiana informacji – dobre porozumienie z innymi. Tylko otwartość na uwagi innych, dobra współpraca, a nade wszystko cierpliwość i zwolnienie tempa pozwolą przejść ten nie łatwy okres z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Okres niełatwy, ale nie dramatyczny, o czym powinniśmy pamiętać szczególnie wówczas, gdy nie wszystko będzie się układało po naszej myśli.
»Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1525701,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Wiosna, wiosna… no comments
Wiosna to początek nowego cyklu życia, to pożegnanie długiej i trudnej zimy, to czas budzenia się do życia, czas zasiewów i czekania na plony./Ella Selenatopienie marzanny. Zwyczaj ten jest już opisany w XV-wiecznych źródłach, wówczas mówiono o niej śmiercicha. U Czechów, na Morawach, w Wielkorusi i Białorusi, wiosna rozpoczynała się 25 kwietnia. Dzień ten był związany z kultem Świętego Jerzego. Był on ulubioną postacią ludu i jego kult już amulety od V wieku zaczęto wiązać z dniem 23 kwietnia. W Polsce również obchodzono ten dzień bardzo uroczyście. Już od rana, przy zasłanym białym obrusem stole, spożywano biały chleb z solą i odmawiano modlitwy, następnie gospodarz brał obraz świętego Jerzego i cała rodzina szła odwiedzić swój inwentarz, aby zapewnić płodność i urodzaj na ten rok. W niektórych częściach Polski rozwiązywano snopki w stodołach, aby szczęście i dobrobyt gościł w ich domach. Jednak większa część Polski obchodziła jako pierwszy dzień wiosny – dzień 25 marca. Tego dnia obchodzono Święto Matki Boskiej Roztwornej. Wierzono, że tego dnia otwiera się ziemia, aby przyjąć w swe łono pierwsze ziarna i rodzić nowe życie. Ludzie ze wsi wierzyli, że tego dnia płazy i gady opuszczają podziemne kryjówki i wychodzą na światło dnia, a robaki rozpoczynają swoje bujne podziemne życie, aby uszlachetniać glebę.
Kolejny obyczaj wiązał się z pierwszym wiosennym grzmotem, gdyż to on właśnie był symbolicznym gestem zapłodnienia ziemi. Te zwyczaje zginęły w naszej codzienności i jedynym, który pozostał, jest topienie marzanny. Zbiegło się ono z Dniem Wagarowicza, który mieści się w tradycji jako dzień świąteczny, bo odwraca zwykłą kolej rzeczy i wnosi świeży powiew wiosny. Kalendarzowa wiosna przypada na dzień 21 marca, zbiega się to z astrologiczną wiosną, gdzie pierwszym znakiem zodiaku jest znak Barana.
Dawniej marzannę wykonaną ze słomy, grochowin lub konopii, które symbolizowały śmierć i bezruch, topiono w rzekach, stawach, jeziorach lub palono za wsią. Te rytuały miały przyśpieszyć przybycie wiosny i zapewnić urodzaj na cały rok. Te poczynania służyły do zaklinania urodzaju i były magią "dobrego początku". Po utopieniu lub spaleniu marzanny–śmiercichy, wprowadzano do wsi królewny i gaika, symbole życia. Wiąże się to również z palmami wielkanocnymi, które miały być zwiastunami wiosny i urodzaju. Wykonywano je zazwyczaj z ziół, aby po poświęceniu w Niedzielę Palmową, robić z nich wywar dla cielnych krów, który miał je uchronić przed chorobami i zapewnić wydajność. Do dzisiaj zwyczaj święcenia palm istnieje w naszej świadomości i obrzędach, oby było tak dalej…
function polecam(pth) {nw=window.open(pth,”polecam”,”menubar=no,toolbar=no,location=no,directories=no,status=no,scrollbars=no,resizable=no,width=490,height=430″)}
Strona do wydruku Wyślij link
»Kupuj w Onet.pl!Dla aktywnego mężczyzny – sprawdź go!
cena: 383,80 złWaveceptor – najdokładniejszy na świecie
cena: 576,73 złOni o Nas: babskie wieczoryDla nich wieczór z kumplami w towarzystwie biegających po ekranie piłkarzy to święta rzecz. A co myślą o naszych babskich posiadówkach?forumWriteBody(195,162,1245509,8,0,0,”770px”,”0″);»   »   »
Źródło: http://magia.onet.pl/1245509,2822,,,,wiosna_wiosna.,poczytaj.html