Archive for the ‘Taki’ tag
Astro: Odpukaj w niemalowane! 3 comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. egzekutor Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html
Astro: Odpukaj w niemalowane! 2 comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że księgarnia online przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie  nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu).
Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza.
KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW
Piątek trzynastegoPechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa.
Czarny kot przebiegający drogęKoty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności.
Spluń trzy razy przez lewe ramięTa prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje.
PodkowaPodobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół.
Gdy wrócisz po coś, usiądź na chwilęOglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął.
Nie podawaj ręki przez próg!Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi.
Nie przechodź pod drabinąMyśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem.
Kominiarz przynosi szczęściePrzesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni.
Czterolistna koniczynkaLudowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość.
Odpukuj w niemalowane drewnoKiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła.
Stłuczesz lustro – siedem lat nieszczęściaWiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech.
Chuchaj na pomyślnośćChuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
Wstawanie lewą nogą Od bardzo dawna lewa strona ciała była uważana za tę gorszą. W świecie islamu uważa się, iż lewą ręką wykonuje się czynności nieczyste. Chrześcijanie natomiast wierzą, iż w dniu Sądu Ostatecznego zbawieni zasiądą po prawicy Ojca, natomiast potępieni po lewej. »DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 3 comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość katalog książek przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html
Astro: Odpukaj w niemalowane! no comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie  nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu).
Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza.
KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW
Piątek trzynastegoPechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa.
Czarny kot przebiegający drogęKoty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności.
Spluń trzy razy przez lewe ramięTa prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje.
PodkowaPodobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół.
Gdy wrócisz po coś, usiądź na chwilęOglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął.
Nie podawaj ręki przez próg!Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi.
Nie przechodź pod drabinąMyśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem.
Kominiarz przynosi szczęściePrzesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni.
Czterolistna koniczynkaLudowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość.
Odpukuj w niemalowane drewnoKiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła.
Stłuczesz lustro – siedem lat nieszczęściaWiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech.
Chuchaj na pomyślnośćChuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
Wstawanie lewą nogą Od bardzo dawna lewa strona ciała była uważana za tę gorszą. W świecie islamu uważa się, iż lewą ręką wykonuje się czynności nieczyste. Chrześcijanie natomiast wierzą, iż w dniu Sądu Ostatecznego zbawieni zasiądą po prawicy Ojca, natomiast potępieni po lewej. »DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! no comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie  nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu).
Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza.
KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW
Piątek trzynastegoPechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa.
Czarny kot przebiegający drogęKoty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności.
Spluń trzy razy przez lewe ramięTa prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje.
PodkowaPodobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół.
Gdy wrócisz po coś, usiądź na chwilęOglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął.
Nie podawaj ręki przez próg!Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi.
Nie przechodź pod drabinąMyśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem.
Kominiarz przynosi szczęściePrzesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni.
Czterolistna koniczynkaLudowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość.
Odpukuj w niemalowane drewnoKiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła.
Stłuczesz lustro – siedem lat nieszczęściaWiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że amulety tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech.
Chuchaj na pomyślnośćChuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
Wstawanie lewą nogą Od bardzo dawna lewa strona ciała była uważana za tę gorszą. W świecie islamu uważa się, iż lewą ręką wykonuje się czynności nieczyste. Chrześcijanie natomiast wierzą, iż w dniu Sądu Ostatecznego zbawieni zasiądą po prawicy Ojca, natomiast potępieni po lewej. »DrukujCopyright 1996-2009 Onet.pl SA 
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 2 comments
Myślicie, że to mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia  przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować tanie podręczniki genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html
Astro: Rok Ziemistego Szczura – prognoza no comments
Okres Nowego Roku jest dla Chińczyków tym, czym dla nas okres gwiazdkowy. Święto Nowego Roku ma na Wschodzie olbrzymie znaczenie przede wszystkim dlatego, że zapowiada nadejście nowych wartości, warunków, możliwości i szans, które trwać będą przez kolejnych, czasami nawet trzysta osiemdziesiąt dni, bo i tak długi może być rok lunarny./Jacek KrygZIEMISTY (w charakterystyce yang) SZCZUR, w systemie ba zi (Cztery Filary Przeznaczenia) zwany WU ZI. Nie jest to jedyna nazwa tego zwierzęcia. Zwykli ludzie horoskopowego opiekuna nadchodzącego roku nazywają szczurem w spichlerzu. Pod rządami tego zwierzęcia będziemy się radować i smucić od 7 lutego 2008 r. godz. 11.46 do 26 stycznia 2009 r. godz. 15.00.
Obecny rok Wu Zi, jest 4705 rokiem kalendarza lunarnego, czyli konsekwentnie, dwudziestym piątym rokiem siedemdziesiątego ósmego cyklu astrologii księżycowej, cyklu, który to skończy się wraz z nadejściem 2044 roku. Z długości zaś jego trwania wynika, że dane, wszelkie wartości, tendencje i aktywności przedstawione tutaj obowiązywać będą nie tylko przez cały rok 2008, lecz także przez prawie miesiąc roku 2009. Może komuś z nas uda się w taki sposób wykorzystać prezentowane tutaj dane, by znacząco poprawić jakość swojego życia, nie tylko na nadchodzący rok Szczura, lecz może i na całe życie.
W astrologii chińskiej na symbol każdego roku składa się zwierzę zodiakalne i jeden z żywiołów. Jak już wiemy, w nadchodzącym roku panować będzie Szczur (w Wietnamie zwany Myszą) w żywiole ZIEMIA YANG. Ponieważ żywiołem naturalnym Szczura w systemie ba zi jest WODA YANG już na wstępie prognozy na kolejny rok należy oczekiwać znacznych kłopotów, gdyż Ziemia pojawiająca się nad Wodą pozostaje w ciągłym z nią konflikcie. Nie oznacza to wcale, że będzie to fatalny rok, pełen wyłącznie tragicznych wydarzeń, przecież liczą się też i inne zależności, które mogą łagodzić ogólne niekorzystne tendencje. Niemniej jednak niezgodność pomiędzy żywiołem roku, a żywiołem naturalnym znaku, z pewnością znajdzie swoje odbicie w losach świata, kraju, a także w losie każdego z nas, czy tego chcemy czy nie, czy sobie z tego faktu zdajemy sprawę czy nie, czy fakt ten akceptujemy czy nie.
Patrząc na czasową rozpiętość okresu panowania Ziemistego Szczura widać, że jest to rok ślepy, gdyż w jego ramach nie występuje ani jeden dzień Lap Chun, czyli dzień początku wiosny (ani 4 luty 2008, ani 4 luty 2009) zwanym też świętem kochanków. Jeżeli do tego dodamy, że Szczur nie jest znakiem zbyt romantycznym, że nigdy w pełni się nie angażuje, jeśli w grę wchodzą sprawy sercowe, że popularnie zwany jest „kwiatem romansu” wówczas należy uznać, że nadchodzący rok nie będzie korzystny na zawieranie związków małżeńskich, raczej będzie go można nazwać rokiem rozwodów, a nawet skandali seksualnych. Dlatego też, gdy już dawno zadecydowano by właśnie w tym roku stanąć na ślubnym kobiercu, trzeba postarać się o cokolwiek, co zadba o szczęście nowego związku. W Chinach zwykle jest to dokładne obliczenia miesiąca, dnia i godziny zawarcia związku małżeńskiego. Trzeba także tutaj dodać, że owa ślepota roku, runy która oznacza brak prawdziwego ducha ma też i inne konsekwencje. Między innymi ślepy rok uznaje się też za szczególnie niekorzystny także na ekshumację szczątków, naprawę grobowców, kopanie studni, osadzanie belki stropowej, a nawet na pisanie testamentu. Jak wierzą Chińczycy ślepy rok dotknie wielu prominentnych ludzi znanych z pierwszych stron gazet.
Źródło: http://magia.onet.pl/1464388,4630,,,,rok_ziemistego_szczura_prognoza,poczytaj.html
Astro: Odpukaj w niemalowane! 2 comments
Myślicie, że to tanie podręczniki mgliste już wspomnienie po średniowieczu? Nic bardziej mylnego! W XXI wieku nadal istnieją plemiona, które tańcem i czarami przywołują deszcz, urodzaj, proszą o zdrowie. Jednak i my, korzystający z najnowszych osiągnięć cywilizacji, spluwamy przez lewe ramię i wielkim łukiem omijamy zakonnice i czarne koty./Monika Czuluk
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg.
Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%).
Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście.
Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić.
Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy.
Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”.
Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona.
Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać.
Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta.
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu).
Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza.
KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW
- Piątek trzynastego
Pechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa.
- Czarny kot przebiegający drogę
Koty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności.
- Spluń trzy razy przez lewe ramię
Ta prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje.
- Podkowa
Podobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół.
- Gdy wrócisz po coś, usiądź na chwilę
Oglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął.
- Nie podawaj ręki przez próg!
Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi.
- Nie przechodź pod drabiną
Myśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem.
- Kominiarz przynosi szczęście
Przesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni.
- Czterolistna koniczynka
Ludowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość.
- Odpukuj w niemalowane drewno
Kiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła.
- Stłuczesz lustro – siedem lat nieszczęścia
Wiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech.
- Chuchaj na pomyślność
Chuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
- Wstawanie lewą nogą
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Odpukaj w niemalowane! 1 comment
„Trzynastego wszystko zdarzyć się może” – nie ma chyba Polaka, który nie nuciłby tej piosenki. Szczególnie w piątek trzynastego. Dla większości jest to dzień, w którym lepiej się niczym ważnym nie zajmować, nie podejmować decyzji, których skutki mogą być złe. Piątek trzynastego to również doskonały dzień na przypomnienie sobie, że trzeba odpukać w niemalowane, nie wysypać soli, nie dziękować za życzenia „powodzenia” i nie witać się przez próg. Badania przeprowadzone przez OBOP dowiodły, że niemal 60% Polaków wierzy w przesądy. W tej liczbie większość to kobiety – do wiary w przyznaje się 65% pań. Mężczyzn jest jednak niewiele mniej, bo 51%. Co ciekawe, większość z nas wierzy w te znaki losu, które przynoszą szczęście. Ponad połowa respondentów potrafiła wskazać przynajmniej jeden taki przykład. W praktyce faktycznie chętniej łapiemy się za guzik widząc kominiarza, niż spluwamy przez lewe ramię. Skłonność do przypisywania pewnym zdarzeniom magicznego znaczenia charakteryzuje najczęściej gospodynie domowe (74%), osoby pięćdziesięcioletnie i starsze (67%), bezrobotnych (66%), pracowników administracji i usług (64%), a także respondentów, którzy źle oceniają swoją sytuację materialną (63%). Pod pojęciem "przesąd" kryje się wiara w to, że zachodzi zależność pomiędzy jakimś zjawiskiem, a wykonaniem jakiejś, ściśle określonej, praktyki magicznej w celu zapobiegnięcia nieszczęściu lub po to by zapewnić sobie szczęście. Wiara w przesądy jest tak stara, jak ludzkość. Człowiek sam jest ich twórcą. Najbardziej spektakularne przejawy tej wiary miały miejsce w średniowieczu, którego mroczna historia przywodzi na myśl skojarzenia ze stosami, na których palili się ci, których podejrzewano o czary. Jeśli przeanalizować genezę przesądów można z łatwością zauważyć jak daleko sięga ich historia. Ludzie, przekazując je z pokolenia na pokolenie, sprawili, że, w pewnym sensie, stały się nieśmiertelne. Wiedza na ich temat nie jest przecież instynktowna. Nie łapiemy się za guzik dlatego, że jest to nasz naturalny odruch. Ktoś nam musiał powiedzieć, że powinno się tak robić. Spectrum przesądów, którym w jakiś sposób ulegamy jest bardzo szerokie. Kiedy musimy zawrócić po coś, czego zapomnieliśmy, przysiadamy na chwilę na krześle, żeby szczęśliwie wrócić do domu. Panicznie boimy się rozbić lustro, cofamy się na widok czarnego kota i staramy się nie wstawać lewą nogą. Do tych najstarszych, sięgających głęboko w historię, obecnie możemy śmiało dodać, bardzo teraz popularne, horoskopy. Można się pokusić o stwierdzenie, że są one kontynuacją tych wierzeń. Zainteresowanie usługami, świadczonymi przez wróżki jest ogromne. Ludzie radzą się ich w niemal wszystkich życiowych sytuacjach. Do drzwi , astrologów i , szukając porady, pukają nawet – służbowo – biznesmeni. Większość ludzi twierdzi, że czyta dla rozrywki i niespecjalnie wierzy w to, co jest tam napisane. Trudno jednak uwierzyć w to, że ktoś przejdzie obojętnie obok przepowiedni mówiącej o wygranej w totolotka, czy kiepskim dniu w pracy. Znany psycholog Philips Zimbardo pisze: „Najbardziej fascynujące powiązanie między reakcjami a następującymi po nich bodźcami zachodzi wtedy, gdy w istocie nie ma między nimi żadnego związku”. Większość z nas wierzy w przesądy, które – patrząc racjonalnie – w ogóle nie powinny istnieć. No bo jak wyjaśnić, dlaczego dorośli, rozsądni ludzie uciekają przed małym, czarnym zwierzątkiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Przesądy są nam potrzebne, żebyśmy mogli łatwiej wyjaśniać sprawy, na które nie do końca mamy wpływ i które nie idą po naszej myśli. Tłumaczą szczególnie te sytuacje, których się boimy. To prosty sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Przesądy są zbiorem reguł w grze, która tych reguł jest pozbawiona. Przesądów nie tak łatwo się pozbyć z codziennego życia. A już na pewno nie skutkuje tu logika i racjonalizm. Towarzyszą nam na każdym kroku. Jest ich tyle, ile naszych lęków i obaw, a żyć będą tak długo, jak długo my będziemy się czegoś obawiać. Psycholog społeczny Janusz Czapiński mówi, że przesąd to społeczne zapotrzebowanie na wyjaśnienie tego, czego sami nie potrafimy wyjaśnić, tego co nie zgadza się z naszymi życzeniami. Dodatkową cechą przesądu jest jego wieczna „prawdziwość". Mówiąc krótko, nie trzeba przesądów udowadniać. Kieruje nimi reguła zwana strategią konfirmacji: aby uwierzyć w prawdziwość przesądu, wystarczy jeden sprawdzony przypadek. Wystarczy, że raz czarny kot przyniesie ci pecha, byś do końca życia szerokim łukiem omijał te Bogu ducha winne zwierzęta. Ale czy przypadkiem nie jest tak, że przesądy działają jak samospełniające się ? Czy nie jest tak, że widząc czarnego kota podświadomie szukamy w tym, co robimy "nieszczęścia"? Fantastyka? Być może. Pamiętajmy jednak, że nasze poglądy i przekonania stają się tym bardziej rzeczywiste, im większa jest siła naszej wiary. Ludzie mocno wierzący w przepowiednie czasem sami sprowadzają na siebie nieszczęścia. Są przecież znane przypadki, kiedy ludzie, którym „wróżka” podała datę śmierci, nie wytrzymują presji i popełniają samobójstwa. W bardzo przesądnych Chinach i Japonii czwartego dnia miesiąca odnotowuje się więcej przypadków nagłej śmierci. Chińska i japońska tradycja mówią, że czwarty dzień miesiąca jest pechową datą, kojarzącą się ze śmiercią. Naukowcy zbadali te przypadki i nie wykryli żadnych innych przyczyn częstszych zgonów akurat czwartego dnia miesiąca. Niewykluczone, że to właśnie stres, jaki wywołują przesądy, jest tutaj przyczyną nieszczęścia. Uczeni, badający te przypadki, określili swoje odkrycie mianem efektu Baserville’a (bohater powieści sir Arthura Honan Doyle’a umarł ze strachu). Najbardziej rozsądni odpukują w niemalowane drewno (niektórzy noszą małe drewienko zawsze ze sobą), wrzucają monety do zbiorników wodnych w miejscach, do których chcieliby wrócić. Nawet, jeśli nie potrafimy wyjaśnić, w jaki sposób miałoby to nam pomóc, to przecież na pewno nie zaszkodzi. Strzeżonego Pan Bóg strzeże… Im bardziej znany i powszechny jest jakiś przesąd, tym głębiej ukryta jest jego geneza. KRÓTKI PRZEGLĄD NAJPOPULARNIEJSZYCH PRZESĄDÓW Pechowa trzynastka prawdopodobnie swoje źródło ma w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. System ten opierał się na liczbie 12 – było więc 12 miesięcy, oraz po 12 godzin dnia i nocy. Kolejna po dwunastce liczba powodowała więc, że porządek zostawał zaburzony, wprowadzała chaos i nieszczęście. Ale nie tylko starożytna Babilonia przypisywała jej pechowe cechy. Chrześcijańskie pochodzenie "pechowej trzynastki" związane jest z postacią Judasza – trzynastego uczestnika ostatniej wieczerzy. A dlaczego piątek? To dzień, w którym ukrzyżowano Jezusa. Koty zawsze były otaczane szczególna czcią, zwłaszcza starożytni Egipcjanie, którzy umiłowali sobie właśnie czarne koty. W średniowieczu – kiedy rozwijało się chrześcijaństwo – pogan, którzy czcili koty, oskarżano o bratanie się ze złem. W ten sposób czarny kot stał się ucieleśnieniem sił nieczystych. Wierzono, że czarny kot przebiegający drogę został wysłany przez szatana i w związku z tym trzeba mieć się na baczności. Ta prosta metoda ochrony przed złym urokiem ma swoje źródło w czasach antycznych. Starożytni Rzymianie wierzyli, że ślina ma niezwykłą moc – może być trucizną zabijającą węże, może też uzdrawiać. Splunięcie było ofiarą złożoną bogom. Zapaśnicy spluwali przed walką nie po to, aby dłonie nie ślizgały się po ciele przeciwnika, lecz dla zwiększenia siły i skuteczności ciosów. Podobnie rzecz się miała ze spluwaniem na przedmioty – znaleziony lub zarobiony pieniądz mocą śliny jego posiadacza miał ulec pomnożeniu. Starożytni wierzyli też, że dla osłabienia siły wiatru wystarczy trzy razy splunąć w kierunku, z którego wieje. Podobno czarownice boją się koni. Powieszenie w domu (na ścianie lub drzwiach) podkowy ma nas ochronić przed złą mocą czarownic. Legenda mówi, że ochronna moc podkowy związana jest z postacią św. Dunstana – biskupa Canterbury, który był kowalem. Pewnego razu przyszedł do niego diabeł w przebraniu i zażyczył sobie by Dunstan go podkuł. Ten, rozpoznawszy w nieznajomym diabła, związał go, przybił do ściany i tak długo kłuł rozpalonym żelazem, aż szatan poprosił o litość. Wypuścił go dopiero gdy ten przysiągł, że będzie omijał domy, których mieszkańcy przybiją do drzwi podkowę. Co ważne, podkowa ma być zwrócona końcami w dół. Oglądanie się za siebie i zawracanie z drogi od zawsze i w wielu kulturach uważane było za zły znak. Dotyczyło to w szczególności wypraw w zaświaty. Ten, kto odwróciłby się, wracając na ziemię, zostałby zatrzymany w krainie umarłych. Dawni Słowianie zabraniali odwracać się po zerwaniu kwiatu paproci w noc świętojańską – karą za to było urwanie głowy prze duchy strzegące talizmanu. Człowiek, który zawraca z obranej wcześniej drogi przerywa "magiczny krąg" życia. Jeśli już to zrobi powinien usiąść na chwilę, aby krąg miał szansę z powrotem się domknąć. Przysiąść lub zakręcić się wokół własnej osi możemy też "na wszelki wypadek", żeby uniknąć pecha. Odwracamy wtedy zły los. Jeśli sytuacja jest "krytyczna" niektóre źródła zalecają nawet wykonanie aż siedmiu obrotów! Niektórzy, przysiadając, odliczają nawet do dziesięciu, żeby mieć absolutną pewność, że "odsiedzieli" wystarczająco długo by pech ich nie dotknął. Przez próg w żadnym wypadku nie można się witać, żegnać ani składać sobie życzeń. Próg uważany jest za miejsce krytyczne, granicę oddzielającą bezpieczny dom od zagrożeń świata zewnętrznego. Przekroczenie tej granicy musi przynieść jakąś zmianę, coś zostanie przerwane (np. przyjaźń). Próg to też miejsce, w którym łatwiej o kontakt z mocami nadprzyrodzonymi. Myśląc logicznie, na pytanie "dlaczego nie?" można odpowiedzieć: "ponieważ oparta o ścianę może się przewrócić". Nic bardziej mylnego. Kiedyś wierzono, że na czubku głowy człowieka mieszka opiekuńczy duch. Kiedy przechodzimy pod drabiną, siłą rzeczy, zupełnie niepotrzebnie go denerwujemy. Innym wytłumaczeniem jest to, że drabina oparta o ścianę tworzy z nią magiczny trójkąt. Jeśli w niego wejdziemy zburzymy harmonię. Przechodząc pod drabiną, niepotrzebnie go irytujemy. Poza tym pomiędzy drabiną, ścianą i ziemią tworzy się magiczny trójkąt. Wkraczając weń, burzymy jego harmonię. Trójkąt jest też symbolem Trójcy Świętej, a wchodzenie w niego może oznaczać przeciwstawianie się Bogu. Sama drabina była uważana za przedmiot o szczególnym znaczeniu. Symbolizowała przejście z doczesności do życia wiecznego, związek człowieka z Bogiem. Przesąd ten ma swoje źródło w czasach, gdy od czystości komina zależało ogrzanie domu i możliwość przyrządzenia ciepłego posiłku. Kominiarz stał więc niejako strażnikiem domowego ogniska. Dlaczego na jego widok łapiemy się za guzik? Do XIII wieku guzik pełnił rolę amuletu. Dlatego, łapiąc się za guzik i wypowiadając życzenie, możemy śmiało liczyć, że się spełni. Ludowe podania mówią, że czterolistna koniczyna to jedyna pamiątka, jaką udało się Ewie zabrać z raju. Dodatkową siłą jest tutaj liczba cztery, która symbolizuje pełnię i trwałość. Kiedy nasi przodkowie opowiadali o swoich powodzeniach, czy szczęściu, stukali w ściany domów. Miało to na celu zagłuszenie rozmowy. Po co? Żeby zawistni bogowie nie mogli pokrzyżować ich planów. Źródła tego przesądu mogą też być inne – dotykając kory, proszono o pomoc duchy zamieszkujące drzewa lub dziękowano im za spełnienie próśb. Jeszcze inne źródła podają, że odpukiwanie to pozostałość czci, jaką obdarzano świętą relikwię – Drzewo Krzyża, na którym umęczono Jezusa Chrystusa. Istnieje też teoria, że odpukiwanie to pozostałość po praktyce zaprzestania pogoni za zbrodniarzem w momencie, gdy ten dotykał wrót kościoła. Wiara ta pochodzi z czasów, gdy nie było jeszcze luster i przeglądano się w tafli wody. Wierzono, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza, która w czasie przeglądania się opuszcza ciało i przenika do wnętrza obrazu. Gdy odbicie zmącił wiatr, oznaczało to, że zamęt powstaje też w duszy. Lustro, w przeciwieństwie do tafli wody, gwarantowało obraz wyraźny i stabilny, ale gdy się stłukło, chaos w duszy powstawał jeszcze większy. W dodatku duchy, zamieszkujące lustra, zaczynały mścić się za zniszczenie ich siedziby. Przekonanie, że nieszczęścia będą trwały 7 lat, zawdzięczamy Rzymianom, którzy uważali, że tyle właśnie trzeba, aby ciało i dusza człowieka się odnowiły i przestał działać stary pech. Chuchamy na znalezioną na ulicy monetę, na kostkę w grze. Oddech, skierowany na przedmiot jest symbolem aktu stwórczego. Oddechem budzili do życia powoływane przez siebie istoty bogowie. W to, że dusza w postaci "tchnienia" mieszka w głowie człowieka, wierzyli starożytni Rzymianie. Stąd też brał się ich niepokój, kiedy ktoś kichał. Kichnięcie mogło spowodować, że dusza zostanie przez przypadek wypchnięta z ciała. Żeby do tego nie dopuścić należało wypowiedzieć magiczne zaklęcie: "niech cię Jowisz zachowa". Stąd nasz zwyczaj mówienia "na zdrowie", gdy usłyszymy, że ktoś kichnie.
Od bardzo dawna lewa strona ciała była uważana za tę gorszą. W świecie islamu uważa się, iż lewą ręką wykonuje się czynności nieczyste. Chrześcijanie natomiast wierzą, iż w dniu Sądu Ostatecznego zbawieni zasiądą po prawicy Ojca, natomiast potępieni po lewej. Drukuj
Copyright 1996-2009 Onet.pl SA
Źródło: http://magia.onet.pl/1533073,poczytaj.html?drukuj=1
Astro: Tarot Karmiczny no comments
Karma determinuje każdą dziedzinę życia
Anna jest menadżerem w firmie logistyczno-transportowej zgłosiła się na tarot karmiczny skierowana przez jedną z wróżbitek nie umiejącą poradzić sobie ze zrozumieniem jej losu.
Moi główni kontrahenci – relacjonuje Anna – to przede wszystkim firmy polskie sprowadzające za moim pośrednictwem terakotę i glazurę z różnych części Włoch. Rynek spedycji jest ogromny. Dlaczego trafiają do mnie tylko ludzie z tej branży? Gdy to zauważyłam wypytywałam klientów czy to z polecenia, czy też sugerowali się czymś przy doborze transportu z tej części Europy, względnie możliwościami technicznymi firmy. Odpowiedz zawsze była przecząca. Skąd więc taki profil klienta? Gdy rozmawiam z przedstawicielami firm Włoskich telefonicznie mam wrażenia jakbym znała tych ludzi od dawna. Nauka włoskiego przyszła mi szczególnie łatwo. Mało tego będąc na wakacjach również trafiałam na pracowników firm związanych z tą branżą. Podejrzewałam się o chorobę psychiczną, gdy okazało się, że mój mąż jest również związany z tym tematem. Każdy z tych faktów oddzielnie można wytłumaczyć jako przypadek. Ale dlaczego jest ich tak wiele?
Anna usłyszała karmiczną historię godną bollywoodzkiej ekranizacji, która dla mnie nic nie znaczyła, a dla niej wyjaśniła wiele innych faktów, o których nie opowiadała na wstępie z powodu ograniczeń czasowych. "A więc można powiedzieć, że jestem taką terakotową księżniczką – śmiała się na siłę Anna zdziwiona tym jak wszystko łączy się w jedną całość. – Nie wiem czy to wszystko prawda, ale wyjaśnia to dokładnie całe moje życie." – komentowała opuszczając gabinet.
Dobrze pamiętam ten seans, jak również biznes tarot Anny zrobiony 1,5 półtora roku później, gdy pojawiła się jej realna możliwość kupna, czy też otwarcia produkcji glazury w Polsce.
Źródło: http://magia.onet.pl/1420412,2745,2,poczytaj.html